Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza < Poprzednia 1 [2] 3 Następna > Ostatnia »
Górski Świat na Filipce 2012
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #16
RE: Górski Świat na Filipce 2012

1.12.2012, sobota, jak forumowicze dreptali na Łysą

Tego dnia był w planie złoty gwóźdź programu - z Filipki na Łysą Górę, najwyższy szczyt Beskidów Morawsko-Śląskich. Ta myśl przyszła do głowy Tomturowi. Pokazać "inostranym" co jeszcze ich oko nie widziało, noga nie dreptała i tyłka nie wyniosło. Przeca nie bedymy siedzieć jynym w chałupie. Trzech osadników musiało jednak zostać i pilnować domowego ogniska. Pozostała ósemka (raczej szóstka, bo dwójka miała samochodzik) w celu przemieszczenia się pod Łysą musiała zejść pierw na Kolybiska.
   
Tam w znanej nam restauracji czekaliśmy na dojazd trójki sądeckiej, która miała dopełnić do pełna naszą ekspedycję. Na szczęście długo nie musieliśmy czekać. W odwrotnym przypadku by to mogło być mordercze. Trójce nie dajemy wydechnąć i trzy autka i jedenaście luda przesuwa się od razu na trasie Kolybiska - Trzyniec - Dobra - Krasna - Mohelnica Górna. Chyba z 40 km. Parkujemy w miejscu, gdzie odbija droga asfaltowa na Łysą dla rowerzystów. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że cała dzisiejsza wyprawa była pod batutą Tomtura. Ten ma na szczyt wydreptany swój chodnik i teraz chciał się nim przed nami pochwalić. Taki "zimowy skiturowy szlak Tomtura na Łysą". Ten przyjął swoje zadanie z całą powagą. Po zaparkowaniu wszystkich postawił na baczność, osobiście sprawdził każdego czy jesz należycie przygotowany do wspinaczki a mniej obeznanym w poruszaniu się po górach forumowiczów z ofiarnością pomagał w zakładaniu ekwipunku.
   
Po dokonianiu odprawy, żwawo wyruszamy jak jeden mężczyzna (jedna kobieta) na stok Łysej. Tylko nie rozumiem Tomtura, który lubi chodzić po poziomych kopczykach, nawet ten styl jest po nim pomianowany, że teraz nas ciągnął po chaszczach i bezdrożach, praktycznie direttissimą.
   
Jednak nic innego nam nie pozostało, jak dreptać tam, gdzie Tomtur drepcze. Można się pogubić i kto potem będzie pogubione stado zaganiał do kupy? Trzeba słuchać rozkazy, gdzie i jak trzeba się kierować. Tylko czas od czasu ktoś szyderczo jemu za plecami odpowiada. Przykładem jest nasz filmik na You Tube. Dalsze oznajmienie przebiegu dalszej drogi słowami: "Wzdłuż lasu jest droga do lasu, wiesz. Przynajmniej wtam tym roku była". Ktoś z forumowiczów dopełnił słowami: "A w tym roku zaorali". Może kto odgadnie kto to był? Po około 45 minutach dochodzimy do miejsca, gdzie tomturowy skrót łączy się z normalnym szlakiem turystycznym prowadzącym z Wisalaji. Teraz już wiemy, że się nie pogubimy. Charakterystyka trasy się mieni. Leśna ścieżyna zarośnięta trawą przechodzi w wydreptany chodnik, który nas poprowadzi na sam szczyt. Nawet miał być już widoczny, ale przez mgłę jest nam widok zapowiedziany. Jednak na podejściu musiało być ciężko, bo i przewodnik z braku tlenu musiał każdy krok wydechiwać.
   
Jedno pozytywum, czym wyżej tym mgła była coraz rzadsza. Przewodnik zarządził postój, ponieważ trzeba było jeszcze obmyślić taktykę wyjścia na szczyt.
   
Plan przyjęto taki: grupa nr. 1 - Gosia3czek i Mieciur - pójdzie przodem
   
i założy poręczówki. Grupa nr. 2 - pozostali z ekspedycji - pójdą za nimi i dokonają ostatecznego ataku na szczyt.
   
Można tylko pogratulować Tomturowi tej taktyki. Cała obsada ekspedycji Łysa doszła do samotnego szczytu. Wszyscy mogli być zadowoleni.
   
Na szczycie znowu klasyka. Pstrykanie na wszystkie strony. Szkoda tylko, że nie dostaliśmy szansę na pełny widok. Chmury starały się nam w tym przeszkodzić.
   
Były widoczne tylko pobliskie kopczyki. Na jakieś Fatry, Tatry i Pradziady mogliśmy zapomnieć. Później ktoś na pytanie: "Czy było widzieć Pradziada"? Ktoś sarkastycznie odpowiedział: "Pradziada nie widzieliśmy, były tylko same dziady". Pstrykanie miało jedną wadę. Robiliśmy to spoceni i dlatego mrozik zalazł nam zaraz pod skórę. Trzeba było poszukać jakiegoś ciepłego pomieszczenia. Dobrze się mówi "poszukać", ale my jesteśmy na Łysej, gdzie takie myśli ma dalszych x-dziesiąt turystów. Na szczycie buduje się nowe schronisko (otwierać się będzie w przyszłym roku), więcej znany Szantan był zapełniony tak, że praskał we szfach i dlatego pozostała nam (też rekonstruowana) Kamienna Chata. Pomieszczenia do zagrzania się też nic z miodem. Nie mamy jednak zbytnio czasu na jakieś wysiadywanie. Dochodzi już godzina 15, trzeba nam zejść w dół i dojechać na Filipkę.
   
Schodzimy wariantem asfaltowym. Jest to wariant, który Tomtur najbardziej lubi. Tak, ale tylko na skiturach. Wtedy tych 5 km śmiga na nartach a my teraz mieliśmy się przemieścić bez nart na ślizgającym się asfalcie. Na szczęście wszystkie buzie były aż do parkingu uszanowane. Podczas powrotnej drogi mamy przygotowany jeszcze jeden punkt programu. Nie chwaląc się przyznam, że to był mój pomysł. Po drodze zatrzymujemy się w wiosce Wojkowice, gdzie gospoda U Konika ma swój własny browar. W Polsce to jest niespotykane, ale w Republice Czeskiej jest to bardzo popularne, żeby mieć swój mały browar. Chyba jest to skutek profanacji dużych browarów, które praktycznie produkują martwe i wszędzie o jednakowym smaku piwo. W przepełnionej gospodzie znajdujemy miejsce dla naszej gromady. U Konika piwa są oznaczone końskimi maściami. Oferta była taka:
   
Kto się wyzna w koniach, to chyba zna takie nazwy jak gniady, kary i deresz. W tej gospodzie tak nazywają się piwa. Można dodać, że w pobliżu jest faktycznie stadnina koni. Na dodatek są jeszcze ważone piwne specjały. Dzisiejsza oferta była w Nietopierzu. Dla zainteresowanych podaję strony Internetowe: http://www.minipivovarkonicek.cz/
Dla tych, co przejeżdżają przez Cieszyn dalej na południe w stronę Frydka i dalej na Brno, Wiedeń, jest to krótka zajażdżka. Nasi forumowicze dają się unieść i zamawiają każdy napój chmielowy według swojego gustu.
   
Na dodatek w gospodzie jest święto ziemniaka i takie placki ze skwarkami są dobrym dodatkiem do tego pienistego napoju. Jeszcze parę zamówień na drogę i można już całkowicie pogrążyć się w powrotną drogę. Wstyd mi przyznać, że byliśmy leniwi i podjechaliśmy autkami aż pod samą chałupę. Wieczór zapowiadał się dalej interesująco. Było przygotowane oglądanie zdjęć u słuchanie relacji z wypraw. Tomasz pokazał nam trochę Himalajów i Maka znów Alpejki. Wszyscy bardzo pilnie słuchali wykładów na temat górskich wędrówek.
   
Nikt nawet nie spał. Szkoda tylko, że inicjatywa ponownego wyjścia na Filipkę direttissimą północnej ściany nie przeszła przez radę nadzorczą. Ponoć jest tam zbyt lawiniasto. Pozostało nam tylko wstać i iść spać. Dobranoc.

Cdn...jak forumowicze dreptali około chałupy.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
10-12-2012 07:11 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paulina
magurczanka ;)
*****


Postów: 1,678
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #17
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Bardzo to zabawnie Stasiu opisałeś Smile
Bajka Smile: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49627 Czasem jak mniej przez chmury widać, to nawet lepiej dla obiektywu Wink Smile
Sympatycznie: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49631 Big Grin Big Grin Big Grin



Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)

Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2012 09:53 PM przez paulina.

10-12-2012 09:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paulina
magurczanka ;)
*****


Postów: 1,678
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #18
RE: Górski Świat na Filipce 2012

A to chyba Gosiek z tekstem o tym zaoraniu wyleciała Big Grin giggle



Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)

Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2012 10:26 PM przez paulina.

10-12-2012 10:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #19
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Oj fajnie to sobie teraz poczytać i przypomnieć Smile



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight
10-12-2012 11:55 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #20
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Stasiu napisał(a):
...
Nikt nawet nie spał. Szkoda tylko, że inicjatywa ponownego wyjścia na Filipkę direttissimą północnej ściany nie przeszła przez radę nadzorczą. Ponoć jest tam zbyt lawiniasto. ...

Patrz jaka pamięć krótka, mi się wydawało że byliśmy na tej Filipce co wieczór/noc, ale jednak tak... lawiny huczały w ciemnościach Rolleyes

Wszystko pięknie opisane, chciałbym tylko wspomnieć, że wieczór przy dźwiękach maćkowej gitary był bardzo sympatyczny.

A tego dnia rządził NIETOPERZ    

Dzień przemyśleń, co my z tym wszystkim teraz zrobimy uhm    
buteleczki z tych mniejszych 1,5l. Toungue



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
11-12-2012 12:24 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Mallaidh

*****


Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status: Offline
Post: #21
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Pablo napisał(a):
Wszystko pięknie opisane, chciałbym tylko wspomnieć, że wieczór przy dźwiękach maćkowej gitary był bardzo sympatyczny.


Thanks. Dawno nie zarżnąłem tylu piosenek na raz Big Grin

***

Dziękuję Stasiowi i Tomturowi za organizację spotkania.
A Wam wszystkim za dobre, wesołe towarzystwo.
Miło było się znowu spotkać
oraz
Miło było poznać nowe osobistości ok

Pozdrawiam.
I do zobaczenia!
Maciek


11-12-2012 01:54 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #22
RE: Górski Świat na Filipce 2012

paulina napisał(a):
A to chyba Gosiek z tekstem o tym zaoraniu wyleciała Big Grin giggle

Pauli, masz rację. ok Kto inny by tak mógł mieć zastrzeżenia do Tomtura. giggle
Pawle, na szczyt Filipki weszliśmy jeszcze ostatnią noc, to już były tylko resztki naszej wyprawy. Jeszcze będę o tym pisał. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.

Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2012 06:11 PM przez Stasiu.

11-12-2012 06:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
maka

*****


Postów: 559
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2012
Status: Offline
Post: #23
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Czytając twoją relacje Staś do dziś nie mogę się nadziwić jak ja to przeżyłem i przeszedłem innocent uhm


11-12-2012 10:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Kamyczek

*****


Postów: 808
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #24
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Stasiu napisał(a):

paulina napisał(a):
A to chyba Gosiek z tekstem o tym zaoraniu wyleciała Big Grin giggle

Pauli, masz rację. ok Kto inny by tak mógł mieć zastrzeżenia do Tomtura. giggle
Pawle, na szczyt Filipki weszliśmy jeszcze ostatnią noc, to już były tylko resztki naszej wyprawy. Jeszcze będę o tym pisał. Smile


Oj to chyba nie Gosiek....taki głos jest tylko jeden...



...live is full of zasadzkas...
12-12-2012 07:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Kamyczek

*****


Postów: 808
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #25
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Ogłaszam konkurs, kto jest za ?
Czyj to głos, który mówi : "A w tym roku chyba zaorali ?"
Czekam na propozycje



...live is full of zasadzkas...
12-12-2012 07:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #26
RE: Górski Świat na Filipce 2012

2.12.2012, niedziela, jak forumowicze dreptali około chałupy

Mnogim by się wydawało, że to już koniec biby. Rzecz jasna, było tego w planie jeszcze sporo do zaproponowania. Jednak plan odwiedzenia Bagieńca albo Stożka był zbyt wygórowany. Wieksza część osadnictwa musiała już powracać tego dnia do domu i na jakieś wyczynowe górskie eskapady brakowało czasu. Przynajmniej czasu na integrację było sporo. Każdy by miał wiedzieć, że rodzina najwięcej się integruje podczas wspólnych posiłków. Dlatego i w naszem gronie nie zabrakło tej integracji - niedzielna jajecznica na śniadanie. Już samotne przygotowanie wszystkich ważnych integrencji odbyło się w zgranym kolektywie. Jeden kroił boczek, inny cebulę, dalszy wbijał jajka i następny dokumentował. Trzeba było też przygotować ognisko, ponieważ jajecznica miała się smażyć na żywym ogniu. Na kuchence sobie może zrobić każdy w domu. Jednego mi było żal. Marek nie lubi cebuli w jajecznicy. I co więcej smutne, to on był pierwszy co się na nią cieszył już w piątek. Marne, musiał swoje chęci zaspokoić opiekaną kiełbaską. Powróćmy jednak do jajecznicy. Najtrudniej było chyba policzyć z ilu jajek ją zrobimy. Jeszcze, że nie przeszła propozycja Tomtura: "Zrobimy ją ze wszystkich 60 jaj". To by, bez Marka, było więcej jak 4,5 jajka na głowę. Po takim śniadaniu by niektórych potargało. Na koniec zwyciężył wariant 50.
   
Z tym smażeniem trzeba było się trochę namęczyć. Do takiego gara musiało być nas dwoje. Umieszać taką jajecznicę to trzeba nielada krzepę. W końcu jakoś się udało. Czy smakowało? To trzeba znów zapytać kustowników co byli przy stole.
   
Nie ma lepszej integracji, jak gromadne karmienie brzucha jajecznicą. Po takiej kulinarnej zabawie ciężko się człowiek zmuszał do racjonalnego myślenia i jeszcze gorzej do poruszania najedzonym cielskiem. Wypadało jednak coś przedreptać. Myśli ubierały się na pobliską Łączkę. W zeszłym roku to było udane podejście. W tym roku warunki pogodowe nie gwarantowały widoku w skali excellent, ale jedno jest to samo. Przechodzi się obok Gospódki na Filipce i ta nam gwarantuje, że nie zginiemy. Łączka nas przywitała osamotniona. Widoki były, ale znowu Tatery i Pradziady nie było widać
   
a na tablicach informacyjnych znaleźliśmy błędy. Z Łączki schodzimy jednym skrótem, który prowadzi z Pasiek. Teraz było łatwo, ale wspominałem jeden rok. Było tyle śniegu,
   
że to co normalnie przechodzimy w 20 minut, my szurowaliśmy 1,5 godziny zmieniając się co 100 kroków. Wtedy poznałem, że i w tak łatwym terenie moża szybko odpaść. Przechadzka zrobiła nam dobrze i trzeba nam było z tego powodu odwiedzić przybytek gastronomiczny. Ten jest jednak na tyle lubiany, że był wypełniony po brzegi innymi turystami. Nam pozostało posilić się na polu/dworze.
   
Napój turystyczny z serem nakładanym smakuje nawet z czapką na głowie. Słońce jest już za zenitem, kiedy gromada okupująca chałupę na Hali Filipi zaczyna powoli się rozpadać. Rozpoczyna się wycof z terenu zagrożonego. Jeszcze raz próbujemy kolejny napad na gospódkę w celu spożycia jakiego obiadku, ponieważ jajecznica posunęła się w naszych organizmach już trochę dalej od żołądka robiąc wolne dla innych potraw. Kolejna próba ataku na ten budynek była znow bezskuteczna. Wciąż nie szło nawet drzwi otworzyć. Dopiero, kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, wtedy nasz trzeci szturm na gospódkę się udał. Szkoda tylko, że poniektórzy bibowicze już wycofali się z Filipki i o tym czasie mknęli ku swym chałupom.
   
Oprócz fidelio, Pablo i mnie dla pozostałych to był (pod)wieczorek pożegnalny. Oni też rychło opuścili ten razowity region. Dla nas trzech zaistniało pytanie: "Co z napoczętym wieczorem"? Na to mogła paść tylko jedna odpowiedź: "Targniemy się na Filipkę". Zabieramy resztki płynów grzewczych (grzaniec w termosie) i wreszcie zaliczamy tą direttissimę północnej ściany Filipki. Nie wiem co za urok padł na ten szczyt, ale w piątek pilnował biwaku pogranicznik a teraz jakiś leśny skrzat. Znów musieliśmy płacić trybut w postaci naszych znikomych zasobów grzańca. Nasz nowy gość zrobił nam chociaż radość i zgodził się z nami na wspólne foto.
   
Po powrocie do chaty jeszcze chwilę rozmawiamy na kopczykowe tematy. Powoli też nasuwają się plany na przyszły rok. Z tak napełnionymi głowami idziemy spać.

3.12.2012, poniedziałek, jak forumowicze na dobre opuścili Filipkę

Rano śniadanie, to już tylko łabędzi śpiew. Oprócz mnie, wszyscy umykają z doczesnego przybytku jeszcze przed południem. Szkoda, że niemogłem ich kawałek wyprowadzić. Mnie czekało jeszcze jedno zadanie. Wypolerować chałupę do stanu, który przewziąłem w piątek. Żeby smutek z kończącej się imprezy nie był taki głęboki, zatrzymuję się ponownie w gospódce. Długo zwlekałem z ostatecznym powrotem do cywilizacji. Jeszcze jedno zdjęcie ładnej chałupy w górach
   
i cywilizacja mnie po czterech dniach pochłania całkowicie.

Zakończenie: Dla mnie jak zwykle udana impreza. Takie to tradycyjne wypłukiwanie głowy od codziennych problemów. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się ponownie zorganizować pobyt na Filipce. Trzeba nam kosztować inne regionalne potrawy.
Można tak:
           
albo tak:
           
Zapomnieliśmy jeszcze na placki i utopence.

P.S. Podziękowania i pozdrowienia od pani Sikorowej.
   

Cd... już nie nastąpi. Smile



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
12-12-2012 07:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
paulina
magurczanka ;)
*****


Postów: 1,678
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Feb 2008
Status: Offline
Post: #27
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Stasiu napisał(a):
...
Cd... już nie nastąpi. Smile


Eeee.... no Stasiu, a co Ty już rezygnujesz z bibowania Wink Smile


Oj miło popatrzeć,aż człowiekowi ślinka leci : http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49674 Rolleyes Smile

A ktoś z bibowiczów próbował może "kozinki" od kózek pani Sikorowej...? ... Toungue Smile he



Kiedy w tęczy na niebie rozpoznasz kolorów życia odbicie, to znaczy po prostu, że kochasz życie! (...)
12-12-2012 08:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Kamyczek

*****


Postów: 808
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #28
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Stasiu, relacja wyśmienita, jak potrawy i atmosfera na Filipce. Ty to masz rękę do pióra !!! tylko pozazdrościć !!! nie dość że znasz te wszystkie kopczyki jak własną kieszeń, to jeszcze tak pięknie o nich piszesz...
Wielki szacun mistrzu słowa i gór !
Pozdrawiam wszystkich bibowiczów Filipka 2012 !!!



...live is full of zasadzkas...
12-12-2012 08:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
fidelio

****


Postów: 259
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2012
Status: Offline
Post: #29
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Miło powspominać i zdjęcia pooglądać - dzięki Stasiu - pięknie to opowiedziałeś Smile
Dołączam się do Kamyczkowych pozdrowień bibowiczów z Filipki !
... i do zobaczenia Smile



"Podręcz ciało, aby udoskonalić duszę." - M. Twight
12-12-2012 09:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #30
RE: Górski Świat na Filipce 2012

Było pięknie, następny raz będzie jeszcze lepiej ok
Dla takiej Filipki (ludzie, miejsce,klimat) myślę, że i koleją transsyberyjską mógłbym dojechać ok

Z ostatniego dnia
dwa zdjęcia spodobały mi się najbardziej
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49669
http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachme...?aid=49680



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
12-12-2012 11:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: