![]() |
|
Górski Świat na Filipce 2012 - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Beskidy, Bieszczady, Góry Świętokrzyskie (/forumdisplay.php?fid=20) +--- Temat: Górski Świat na Filipce 2012 (/showthread.php?tid=4851) |
Górski Świat na Filipce 2012 - Stasiu - 06-12-2012 05:36 PM Motto (dedykacja własna dla fidelio): "Fidelio, na forum dostałaś się z powodu poznania dróg ferratowych. Chcesz tam, gdzie góry wysokie, skały strzeliste i piony jeszcze pionowsze. A tym razem musisz tylko słuchać wspomnień wysłużonych ferraciarzy, którym powoli odjeżdża pociąg, siedzieć w chałupie na Hali Filipi, ładować się gulaszem albo napojem turystycznym i maksymalnie odwiedzać Łyse kretowiska. Bądź jednak dobrej myśli i wytrwaj. Świat żelaznych szlaków na Ciebie czeka z cierpliwością. Stalowe liny nie rdzewieją tak szybko jak tęgną nasze głowy, ręce i nogi." Filipka (762 m) (F), powoli poznawany kopczyk przez forumowiczów GŚ gdzieś w Beskidzie Śląskim. Dla mnie powoli staję się świętym miejscem dla głębokiego zamyślenia i oczysty ducha. Dane techniczne: DOBA : 30.11. - 3.12.2012 PRZESTRZEŃ: północno-zachodni grzbiet z F i Łączką (835 m) wybiegający z Wielkiego Stożka (978 m) w Beskidzie Śląskim, Dolina Głuchówki; Łysa Góra (1323 m) OBIEKT (do spania): chałupa pod F. OSOBY: w kolejności alfabetycznej forumowicze - fidelio, Gosia3czek, Kamyczek, maka, Mallaidh, Mieciur, Mirek, Pablo, Stasiu, TomaszRT, tomtur, goście - Bożenka, Marek, Marta. 30.11.2011, piątek, jak forumowicze zeszli się przy kociołku W tym roku w zakresie ofert mojej domowej gastronomii doszło do zmiany. Utopence były kosztowane w zeszłym roku i dlatego przyszła kolej na gulasz kociołkowy. Problem był jednak w tym, że gramolić się z pełnym słojem utopenców jest niczym w porównaniu z wyniesieniem żeliwnego kociołka i trójnogu. Z pomocą mi jednak przyszedł Tomtur, podwiózł mnie swoim bolidem aż pod chałupę. Naładowani aż po dach i jeszcze z Bożenką opuszczamy technokratyczny świat i zapuszczamy się w miejsce, gdzie żyją twardzi, ale dostatecznie otlenowani ludzie. Pani Sikorowa by mogła o tym coś powiedzieć. W połowie wspinaczki na Filipkę dajemy odpocząć autku i w miejscu zwanym Na Dziole zwiedzamy zanowną kapliczkę. [attachment=49491] Była niedawno wyświęcona. Patronem jest św. Izydor. Kto zadzwoni na umieszczonym wewnątrz dzwonku, będzie żył szczęśliwie aż do śmierci. Takto oczyszczeni dojeżdżamy do naszej kwatery na Hali Filipi. Szybkie rozpalenie wszystkich grzejących miediów i zjeżdżamy załatwić jaki prowiant na dzisiejszą obiado-kolację. Pozostawiamy Bożenkę swojemu losowi i odwiedzamy następne znane miejsce - gospodę na Kolybiskach. Jesteśmy pierwszymi klientami i dlatego na napój turysty trzeba było nam poczekać. Tomtur czekanie umila sobie czytaniem miejscowych periodyków - Hutnik i Horyzont. [attachment=49492] Kto zna Tomtura ten wie, że to bardzo ciekawski człowiek. Przed jego wzrokiem nie uchylił się widok na barek gospody i zwłaszcza zawartość jednej butelki. [attachment=49493] Wnet mu się przypomniał jeden czeski film, gdzie popijano "zieloną". Chciał tego smakołyka wypróbować. Na nic mi się nie zdały próby wybić mu to z głowy. To, że dana ciecz ma konsystencję kleju do papieru, kolor płynu do chłodnicy i smaku cukierka miętowego. On to musi okosztować i na domiar ja też muszę. [attachment=49494] Czas naglił i trzeba było wracać do chałupy. Głodomory forumowe są gdzieś już w drodze a my jeszcze ani nie palimy pod kotłem. Pierwszy też za nami rychło dotarł. Nawet nie zdążyliśmy pokroić mięsa i Pablo zagląda przez okno do kuchni. Dla nas to sygnał, że nie wolno się teraz patyczkować i jak najszybciej rozpocząć akcję z kociołkiem, jako głównym rekwizytem. Nie minie ani godzinka i następna miniekipa dochodzi do punktu zlotu - Fidelio i Maka. [attachment=49495] Później dochodzi następny forumowicz - Mirek. Wszyscy z niecierpliwością wyczekują jaki będzie wynik połączenia wszystkich potraw podgrzewanych górskim płomieniem. Jednak to jeszcze potrwa. Gurmani wiedzą, że wołowina musi się gotować 3 godziny. Godzina jest jeszcze młoda i żeby nie wystać przy ognisku dziurę,Tomtur zamienia się w przewodnika i zagania wszystkich do odwiedzenia F. Czym więcej dodaje się ingredjencji do kociołka, tym więcej zjeżdża się dalszych forumowiczów. Najpierw Tomasz z Martą i na sam koniec Kamyczek z Markiem. W międzyczasie kulminuje gotowanie. Nareszcie nadszedł czas przyjąć tą yspożywczą energię, którą niemal całe popołudnie wkładamy do żeliwnego dzwonu. [attachment=49496] Czy smakowało? To muszą ocenić samotni biesiadnicy przy stole. Cała piąteczna obsada gromadzi się w pokoju gościnnym. Podczas takich rozmów przy kominku można się sporo dowiedzieć. Takie to sobie rozmowy na wszystkie (nie tylko górskie) tematy. [attachment=49497][attachment=49498] Wieczór chylił się ku drugiej połowie, kiedy ktoś zaapelował (przyznać się kto to był), że co to jesteśmy za górołazy, kiedy wszyscy razem nie byliśmy dzisiaj na żadnym kopcu. Pada decyzja, że wyjdziemy na K1045697826 (F) wschodnią ścianą drogą Sikorowej na Krowią Przełęcz i potem południowym grzbietem na szczyt K1045697826. Tam przy ciężkich warunkach pogodowych chcemy obsadzić biwak. Jednak nie było to lekko. Zapomnieliśmy, że szczyt jest stycznym punktem trzech wsi - Nydek, Gródek, Nawsie - i przy wejsciu stał pogranicznik. Bez wykupienia wizy nie chciał nas dalej wpuścić. Na szczęście dał się przekupić Żubrem w postaci płynnej. [attachment=49499] Po wypiciu tej opłaty, długo nas potem bawił swoimi przygodami związanymi z tą graniczną górą. Szkoda, że było trzeba wracać. Czekało nas jeszcze zejście. Wybieramy mniej stromy północny grzbiet Wiedeńkowej. Niektórzy wspinacze, nie chcieli obchodzić stromą wschodnią ścianę i postanowili sobie skrócić zejście. To im przyspożyło wiele nieprzyjemności, ponieważ końcowa stromizna bez właściwego sprzętu jest bardzo niebezpieczna. Jednak bez utraty zdrowia i duszy wszyscy wrócili z nocnej wyprawy szczęśliwie do bazy. Dobranoc. Cdn...Forumowicze idą na Łysą RE: Górski Świat na Filipce 2012 - paulina - 06-12-2012 06:05 PM Gulaszyk wygląda pysznie: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49496 To Ty Stasiu co rok inne specjały na Filipce przygotowujesz... Utopence w zeszłym roku, w tym roku gulasz, a na następny rok coś już Stasiu myślałeś...? Bo mi smaka narobiłeś
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - dr.Etker - 06-12-2012 06:08 PM Stasiu napisał(a): Przed jego wzrokiem nie uchylił się widok na barek gospody i zwłaszcza zawartość jednej butelki.
Wnet mu się przypomniał jeden czeski film, gdzie popijano "zieloną". Chciał tego smakołyka wypróbować. Na nic mi się nie zdały próby wybić mu to z głowy. To, że dana ciecz ma konsystencję kleju do papieru, kolor płynu do chłodnicy i smaku cukierka miętowego. On to musi okosztować i na domiar ja też muszę.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - maka - 06-12-2012 08:56 PM Zapomniałeś Staś ważnej rzeczy że szczyt K1045697826 zdobywaliśmy bez dodatkowego tlenu
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - mirek - 06-12-2012 10:05 PM maka napisał(a): Zapomniałeś Staś ważnej rzeczy że szczyt K1045697826 zdobywaliśmy bez dodatkowego tlenu
![]()
I bez zakładania baz pośrednich. RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Pablo - 06-12-2012 10:39 PM Niesamowity, epicki opis zdobycia arcytrudnej góry ![]() ![]() ![]()
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - mirek - 06-12-2012 10:50 PM Taki szczyt bez popitki to jest bez prowiantu zdobyć to wyczyn.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - dr.Etker - 06-12-2012 11:01 PM mirek napisał(a): Taki szczyt bez popitki to jest bez prowiantu zdobyć to wyczyn.
![]()
Tak bez zakąszania ? RE: Górski Świat na Filipce 2012 - fidelio - 07-12-2012 03:20 PM Stasiu, bardzo dziękuje za dedykację ![]() ... i wszystkie Wasze opowieści mówione z błyskiem w oku, który jednoznacznie świadczy o tym, że warto dotknąć pionowej rzeczywistości
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Kamyczek - 07-12-2012 08:38 PM Tak tak, Fidelio, dołączam się do podziękowań. Stasiu spisał się na 6!!! RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Kamyczek - 07-12-2012 08:41 PM Stasiu, pewnie podziękowań masz już dość.... ale i tak Ci dziękujemy....spotkanie pierwsza klasa, tylko z łezką w oku - brakuje nam grupowego zdjęcia....
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Kamyczek - 07-12-2012 08:44 PM Pablo napisał(a): Niesamowity, epicki opis zdobycia arcytrudnej góry
![]() ![]() ![]() ![]()
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Stasiu - 07-12-2012 09:35 PM maka napisał(a): Zapomniałeś Staś ważnej rzeczy że szczyt K1045697826 zdobywaliśmy bez dodatkowego tlenu
![]()
Maka, trochę nie mówisz prawdę. Butla z tlenem też była. Tylko nie chciałem tego tak publicznie ogłaszać, ponieważ już nie jeden raz byłem karcony, że nasze podejścia nie są czyste i za bardzo profanujemy ten styl. Tutaj jest dowód, że butla też była: RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Tenshi - 07-12-2012 11:28 PM Ależ radość bije z Waszych twarzy! http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49514 RE: Górski Świat na Filipce 2012 - mirek - 08-12-2012 12:54 PM Tia radość bije z twarzy przy piciu płynu chłodniczego.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Stasiu - 10-12-2012 07:11 PM 1.12.2012, sobota, jak forumowicze dreptali na Łysą Tego dnia był w planie złoty gwóźdź programu - z Filipki na Łysą Górę, najwyższy szczyt Beskidów Morawsko-Śląskich. Ta myśl przyszła do głowy Tomturowi. Pokazać "inostranym" co jeszcze ich oko nie widziało, noga nie dreptała i tyłka nie wyniosło. Przeca nie bedymy siedzieć jynym w chałupie. Trzech osadników musiało jednak zostać i pilnować domowego ogniska. Pozostała ósemka (raczej szóstka, bo dwójka miała samochodzik) w celu przemieszczenia się pod Łysą musiała zejść pierw na Kolybiska. [attachment=49619] Tam w znanej nam restauracji czekaliśmy na dojazd trójki sądeckiej, która miała dopełnić do pełna naszą ekspedycję. Na szczęście długo nie musieliśmy czekać. W odwrotnym przypadku by to mogło być mordercze. Trójce nie dajemy wydechnąć i trzy autka i jedenaście luda przesuwa się od razu na trasie Kolybiska - Trzyniec - Dobra - Krasna - Mohelnica Górna. Chyba z 40 km. Parkujemy w miejscu, gdzie odbija droga asfaltowa na Łysą dla rowerzystów. W tym miejscu trzeba przypomnieć, że cała dzisiejsza wyprawa była pod batutą Tomtura. Ten ma na szczyt wydreptany swój chodnik i teraz chciał się nim przed nami pochwalić. Taki "zimowy skiturowy szlak Tomtura na Łysą". Ten przyjął swoje zadanie z całą powagą. Po zaparkowaniu wszystkich postawił na baczność, osobiście sprawdził każdego czy jesz należycie przygotowany do wspinaczki a mniej obeznanym w poruszaniu się po górach forumowiczów z ofiarnością pomagał w zakładaniu ekwipunku. [attachment=49620] Po dokonianiu odprawy, żwawo wyruszamy jak jeden mężczyzna (jedna kobieta) na stok Łysej. Tylko nie rozumiem Tomtura, który lubi chodzić po poziomych kopczykach, nawet ten styl jest po nim pomianowany, że teraz nas ciągnął po chaszczach i bezdrożach, praktycznie direttissimą. [attachment=49621] Jednak nic innego nam nie pozostało, jak dreptać tam, gdzie Tomtur drepcze. Można się pogubić i kto potem będzie pogubione stado zaganiał do kupy? Trzeba słuchać rozkazy, gdzie i jak trzeba się kierować. Tylko czas od czasu ktoś szyderczo jemu za plecami odpowiada. Przykładem jest nasz filmik na You Tube. Dalsze oznajmienie przebiegu dalszej drogi słowami: "Wzdłuż lasu jest droga do lasu, wiesz. Przynajmniej wtam tym roku była". Ktoś z forumowiczów dopełnił słowami: "A w tym roku zaorali". Może kto odgadnie kto to był? Po około 45 minutach dochodzimy do miejsca, gdzie tomturowy skrót łączy się z normalnym szlakiem turystycznym prowadzącym z Wisalaji. Teraz już wiemy, że się nie pogubimy. Charakterystyka trasy się mieni. Leśna ścieżyna zarośnięta trawą przechodzi w wydreptany chodnik, który nas poprowadzi na sam szczyt. Nawet miał być już widoczny, ale przez mgłę jest nam widok zapowiedziany. Jednak na podejściu musiało być ciężko, bo i przewodnik z braku tlenu musiał każdy krok wydechiwać. [attachment=49622] Jedno pozytywum, czym wyżej tym mgła była coraz rzadsza. Przewodnik zarządził postój, ponieważ trzeba było jeszcze obmyślić taktykę wyjścia na szczyt. [attachment=49623] Plan przyjęto taki: grupa nr. 1 - Gosia3czek i Mieciur - pójdzie przodem [attachment=49624] i założy poręczówki. Grupa nr. 2 - pozostali z ekspedycji - pójdą za nimi i dokonają ostatecznego ataku na szczyt. [attachment=49625] Można tylko pogratulować Tomturowi tej taktyki. Cała obsada ekspedycji Łysa doszła do samotnego szczytu. Wszyscy mogli być zadowoleni. [attachment=49626] Na szczycie znowu klasyka. Pstrykanie na wszystkie strony. Szkoda tylko, że nie dostaliśmy szansę na pełny widok. Chmury starały się nam w tym przeszkodzić. [attachment=49627] Były widoczne tylko pobliskie kopczyki. Na jakieś Fatry, Tatry i Pradziady mogliśmy zapomnieć. Później ktoś na pytanie: "Czy było widzieć Pradziada"? Ktoś sarkastycznie odpowiedział: "Pradziada nie widzieliśmy, były tylko same dziady". Pstrykanie miało jedną wadę. Robiliśmy to spoceni i dlatego mrozik zalazł nam zaraz pod skórę. Trzeba było poszukać jakiegoś ciepłego pomieszczenia. Dobrze się mówi "poszukać", ale my jesteśmy na Łysej, gdzie takie myśli ma dalszych x-dziesiąt turystów. Na szczycie buduje się nowe schronisko (otwierać się będzie w przyszłym roku), więcej znany Szantan był zapełniony tak, że praskał we szfach i dlatego pozostała nam (też rekonstruowana) Kamienna Chata. Pomieszczenia do zagrzania się też nic z miodem. Nie mamy jednak zbytnio czasu na jakieś wysiadywanie. Dochodzi już godzina 15, trzeba nam zejść w dół i dojechać na Filipkę. [attachment=49628] Schodzimy wariantem asfaltowym. Jest to wariant, który Tomtur najbardziej lubi. Tak, ale tylko na skiturach. Wtedy tych 5 km śmiga na nartach a my teraz mieliśmy się przemieścić bez nart na ślizgającym się asfalcie. Na szczęście wszystkie buzie były aż do parkingu uszanowane. Podczas powrotnej drogi mamy przygotowany jeszcze jeden punkt programu. Nie chwaląc się przyznam, że to był mój pomysł. Po drodze zatrzymujemy się w wiosce Wojkowice, gdzie gospoda U Konika ma swój własny browar. W Polsce to jest niespotykane, ale w Republice Czeskiej jest to bardzo popularne, żeby mieć swój mały browar. Chyba jest to skutek profanacji dużych browarów, które praktycznie produkują martwe i wszędzie o jednakowym smaku piwo. W przepełnionej gospodzie znajdujemy miejsce dla naszej gromady. U Konika piwa są oznaczone końskimi maściami. Oferta była taka: [attachment=49629] Kto się wyzna w koniach, to chyba zna takie nazwy jak gniady, kary i deresz. W tej gospodzie tak nazywają się piwa. Można dodać, że w pobliżu jest faktycznie stadnina koni. Na dodatek są jeszcze ważone piwne specjały. Dzisiejsza oferta była w Nietopierzu. Dla zainteresowanych podaję strony Internetowe: http://www.minipivovarkonicek.cz/ Dla tych, co przejeżdżają przez Cieszyn dalej na południe w stronę Frydka i dalej na Brno, Wiedeń, jest to krótka zajażdżka. Nasi forumowicze dają się unieść i zamawiają każdy napój chmielowy według swojego gustu. [attachment=49630] Na dodatek w gospodzie jest święto ziemniaka i takie placki ze skwarkami są dobrym dodatkiem do tego pienistego napoju. Jeszcze parę zamówień na drogę i można już całkowicie pogrążyć się w powrotną drogę. Wstyd mi przyznać, że byliśmy leniwi i podjechaliśmy autkami aż pod samą chałupę. Wieczór zapowiadał się dalej interesująco. Było przygotowane oglądanie zdjęć u słuchanie relacji z wypraw. Tomasz pokazał nam trochę Himalajów i Maka znów Alpejki. Wszyscy bardzo pilnie słuchali wykładów na temat górskich wędrówek. [attachment=49631] Nikt nawet nie spał. Szkoda tylko, że inicjatywa ponownego wyjścia na Filipkę direttissimą północnej ściany nie przeszła przez radę nadzorczą. Ponoć jest tam zbyt lawiniasto. Pozostało nam tylko wstać i iść spać. Dobranoc. Cdn...jak forumowicze dreptali około chałupy. RE: Górski Świat na Filipce 2012 - paulina - 10-12-2012 09:53 PM Bardzo to zabawnie Stasiu opisałeś Bajka : http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49627 Czasem jak mniej przez chmury widać, to nawet lepiej dla obiektywu ![]() Sympatycznie: http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49631
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - paulina - 10-12-2012 10:25 PM A to chyba Gosiek z tekstem o tym zaoraniu wyleciała
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - fidelio - 10-12-2012 11:55 PM Oj fajnie to sobie teraz poczytać i przypomnieć
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Pablo - 11-12-2012 12:24 AM Stasiu napisał(a): ...
Nikt nawet nie spał. Szkoda tylko, że inicjatywa ponownego wyjścia na Filipkę direttissimą północnej ściany nie przeszła przez radę nadzorczą. Ponoć jest tam zbyt lawiniasto. ...
Patrz jaka pamięć krótka, mi się wydawało że byliśmy na tej Filipce co wieczór/noc, ale jednak tak... lawiny huczały w ciemnościach RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Mallaidh - 11-12-2012 01:54 PM Pablo napisał(a): Wszystko pięknie opisane, chciałbym tylko wspomnieć, że wieczór przy dźwiękach maćkowej gitary był bardzo sympatyczny.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Stasiu - 11-12-2012 06:05 PM paulina napisał(a): A to chyba Gosiek z tekstem o tym zaoraniu wyleciała
![]()
Pauli, masz rację. RE: Górski Świat na Filipce 2012 - maka - 11-12-2012 10:42 PM Czytając twoją relacje Staś do dziś nie mogę się nadziwić jak ja to przeżyłem i przeszedłem
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Kamyczek - 12-12-2012 07:13 PM Stasiu napisał(a): paulina napisał(a): A to chyba Gosiek z tekstem o tym zaoraniu wyleciała
![]()
Pauli, masz rację.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Kamyczek - 12-12-2012 07:19 PM Ogłaszam konkurs, kto jest za ? Czyj to głos, który mówi : "A w tym roku chyba zaorali ?" Czekam na propozycje RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Stasiu - 12-12-2012 07:24 PM 2.12.2012, niedziela, jak forumowicze dreptali około chałupy Mnogim by się wydawało, że to już koniec biby. Rzecz jasna, było tego w planie jeszcze sporo do zaproponowania. Jednak plan odwiedzenia Bagieńca albo Stożka był zbyt wygórowany. Wieksza część osadnictwa musiała już powracać tego dnia do domu i na jakieś wyczynowe górskie eskapady brakowało czasu. Przynajmniej czasu na integrację było sporo. Każdy by miał wiedzieć, że rodzina najwięcej się integruje podczas wspólnych posiłków. Dlatego i w naszem gronie nie zabrakło tej integracji - niedzielna jajecznica na śniadanie. Już samotne przygotowanie wszystkich ważnych integrencji odbyło się w zgranym kolektywie. Jeden kroił boczek, inny cebulę, dalszy wbijał jajka i następny dokumentował. Trzeba było też przygotować ognisko, ponieważ jajecznica miała się smażyć na żywym ogniu. Na kuchence sobie może zrobić każdy w domu. Jednego mi było żal. Marek nie lubi cebuli w jajecznicy. I co więcej smutne, to on był pierwszy co się na nią cieszył już w piątek. Marne, musiał swoje chęci zaspokoić opiekaną kiełbaską. Powróćmy jednak do jajecznicy. Najtrudniej było chyba policzyć z ilu jajek ją zrobimy. Jeszcze, że nie przeszła propozycja Tomtura: "Zrobimy ją ze wszystkich 60 jaj". To by, bez Marka, było więcej jak 4,5 jajka na głowę. Po takim śniadaniu by niektórych potargało. Na koniec zwyciężył wariant 50. [attachment=49666] Z tym smażeniem trzeba było się trochę namęczyć. Do takiego gara musiało być nas dwoje. Umieszać taką jajecznicę to trzeba nielada krzepę. W końcu jakoś się udało. Czy smakowało? To trzeba znów zapytać kustowników co byli przy stole. [attachment=49667] Nie ma lepszej integracji, jak gromadne karmienie brzucha jajecznicą. Po takiej kulinarnej zabawie ciężko się człowiek zmuszał do racjonalnego myślenia i jeszcze gorzej do poruszania najedzonym cielskiem. Wypadało jednak coś przedreptać. Myśli ubierały się na pobliską Łączkę. W zeszłym roku to było udane podejście. W tym roku warunki pogodowe nie gwarantowały widoku w skali excellent, ale jedno jest to samo. Przechodzi się obok Gospódki na Filipce i ta nam gwarantuje, że nie zginiemy. Łączka nas przywitała osamotniona. Widoki były, ale znowu Tatery i Pradziady nie było widać [attachment=49668] a na tablicach informacyjnych znaleźliśmy błędy. Z Łączki schodzimy jednym skrótem, który prowadzi z Pasiek. Teraz było łatwo, ale wspominałem jeden rok. Było tyle śniegu, [attachment=49669] że to co normalnie przechodzimy w 20 minut, my szurowaliśmy 1,5 godziny zmieniając się co 100 kroków. Wtedy poznałem, że i w tak łatwym terenie moża szybko odpaść. Przechadzka zrobiła nam dobrze i trzeba nam było z tego powodu odwiedzić przybytek gastronomiczny. Ten jest jednak na tyle lubiany, że był wypełniony po brzegi innymi turystami. Nam pozostało posilić się na polu/dworze. [attachment=49670] Napój turystyczny z serem nakładanym smakuje nawet z czapką na głowie. Słońce jest już za zenitem, kiedy gromada okupująca chałupę na Hali Filipi zaczyna powoli się rozpadać. Rozpoczyna się wycof z terenu zagrożonego. Jeszcze raz próbujemy kolejny napad na gospódkę w celu spożycia jakiego obiadku, ponieważ jajecznica posunęła się w naszych organizmach już trochę dalej od żołądka robiąc wolne dla innych potraw. Kolejna próba ataku na ten budynek była znow bezskuteczna. Wciąż nie szło nawet drzwi otworzyć. Dopiero, kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, wtedy nasz trzeci szturm na gospódkę się udał. Szkoda tylko, że poniektórzy bibowicze już wycofali się z Filipki i o tym czasie mknęli ku swym chałupom. [attachment=49671] Oprócz fidelio, Pablo i mnie dla pozostałych to był (pod)wieczorek pożegnalny. Oni też rychło opuścili ten razowity region. Dla nas trzech zaistniało pytanie: "Co z napoczętym wieczorem"? Na to mogła paść tylko jedna odpowiedź: "Targniemy się na Filipkę". Zabieramy resztki płynów grzewczych (grzaniec w termosie) i wreszcie zaliczamy tą direttissimę północnej ściany Filipki. Nie wiem co za urok padł na ten szczyt, ale w piątek pilnował biwaku pogranicznik a teraz jakiś leśny skrzat. Znów musieliśmy płacić trybut w postaci naszych znikomych zasobów grzańca. Nasz nowy gość zrobił nam chociaż radość i zgodził się z nami na wspólne foto. [attachment=49672] Po powrocie do chaty jeszcze chwilę rozmawiamy na kopczykowe tematy. Powoli też nasuwają się plany na przyszły rok. Z tak napełnionymi głowami idziemy spać. 3.12.2012, poniedziałek, jak forumowicze na dobre opuścili Filipkę Rano śniadanie, to już tylko łabędzi śpiew. Oprócz mnie, wszyscy umykają z doczesnego przybytku jeszcze przed południem. Szkoda, że niemogłem ich kawałek wyprowadzić. Mnie czekało jeszcze jedno zadanie. Wypolerować chałupę do stanu, który przewziąłem w piątek. Żeby smutek z kończącej się imprezy nie był taki głęboki, zatrzymuję się ponownie w gospódce. Długo zwlekałem z ostatecznym powrotem do cywilizacji. Jeszcze jedno zdjęcie ładnej chałupy w górach [attachment=49673] i cywilizacja mnie po czterech dniach pochłania całkowicie. Zakończenie: Dla mnie jak zwykle udana impreza. Takie to tradycyjne wypłukiwanie głowy od codziennych problemów. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się ponownie zorganizować pobyt na Filipce. Trzeba nam kosztować inne regionalne potrawy. Można tak: [attachment=49674][attachment=49675][attachment=49676] albo tak: [attachment=49677][attachment=49678][attachment=49679] Zapomnieliśmy jeszcze na placki i utopence. P.S. Podziękowania i pozdrowienia od pani Sikorowej. [attachment=49680] Cd... już nie nastąpi.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - paulina - 12-12-2012 08:03 PM Stasiu napisał(a): ...
Cd... już nie nastąpi. ![]()
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Kamyczek - 12-12-2012 08:19 PM Stasiu, relacja wyśmienita, jak potrawy i atmosfera na Filipce. Ty to masz rękę do pióra !!! tylko pozazdrościć !!! nie dość że znasz te wszystkie kopczyki jak własną kieszeń, to jeszcze tak pięknie o nich piszesz... Wielki szacun mistrzu słowa i gór ! Pozdrawiam wszystkich bibowiczów Filipka 2012 !!! RE: Górski Świat na Filipce 2012 - fidelio - 12-12-2012 09:53 PM Miło powspominać i zdjęcia pooglądać - dzięki Stasiu - pięknie to opowiedziałeś ![]() Dołączam się do Kamyczkowych pozdrowień bibowiczów z Filipki ! ... i do zobaczenia
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Pablo - 12-12-2012 11:32 PM Było pięknie, następny raz będzie jeszcze lepiej Dla takiej Filipki (ludzie, miejsce,klimat) myślę, że i koleją transsyberyjską mógłbym dojechać Z ostatniego dnia dwa zdjęcia spodobały mi się najbardziej http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49669 http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49680 RE: Górski Świat na Filipce 2012 - mirek - 13-12-2012 11:21 AM Niech żyje Stasiu i Filipka 2012,przecz z końcem świata.W przyszłym roku musi być biba.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Fazik - 13-12-2012 07:41 PM Jasna Cholera..... gorzej nie napiszę bo będę musiał się sam zbanować... Że też musieli mnie wywalić akurat w ten weekend w trasę, miałem w planie przybycie ale niestety nie dało rady teraz czytając szlag mnie trafia no ale taka robota niestety. Bardzo oczyszczające spotkanie.Tak sobie myślę że po wypiciu koncentratu do chłodnic mogliście w obecnych na spotkaniu samochodach wymienić płyn w chłodnicach z Tomturem, tylko czy starczyłoby WAM do wszystkich... z drugiej strony macie pewność na 500% że nie zamarzniecie w tę zimę.Przy zejściu z Łysej asfaltem nie przekraczaliście dozwolonej prędkości? ![]() http://www.gorskiswiat.pl/forum/attachment.php?aid=49628 Zazdraszczam... Pozdrawiam z Holenderskiego parkingu. Ps. spotkania na Filipce powinny być naszą Narodową (forumową) pielgrzymką, a na to należy się dzień (weekend) wolnego Petycję trzeba pisać do Prezydenta
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Stasiu - 13-12-2012 07:56 PM Fazik napisał(a): (...)Ps. spotkania na Filipce powinny być naszą Narodową (forumową) pielgrzymką, a na to należy się dzień (weekend) wolnego
Petycję trzeba pisać do Prezydenta ![]()
Fazik, powoli. Na Filipkę mają smaka i inni. W weekendy jest tłoczno. Jestem rad, kiedy dla nas urwę jeden weekend w roku. RE: Górski Świat na Filipce 2012 - mirek - 13-12-2012 08:56 PM Buda na Stożku? Naaaaa,to nie to samo co Filipka.I ten jedyny pogranicznik sympatyczniejszy ,a łapówki łyka mniejsze.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - Pablo - 13-12-2012 11:52 PM mirek napisał(a): Buda na Stożku? Naaaaa,to nie to samo co Filipka.I ten jedyny pogranicznik sympatyczniejszy ,a łapówki łyka mniejsze.
![]()
Myślę, że Stasiowi chodziło o tą wiatę na szczycie Filipki, przy drobinie determinacji można by tam rozbić jakiś obóz.
RE: Górski Świat na Filipce 2012 - mirek - 14-12-2012 10:32 AM Można,byle by to białe nie lezało wszędzie.
|