Temat zamknięty  Napisz temat 
miałby być Pieniny a wyszło....
Autor Wiadomość
kaczyks
Zbanowani


Postów: 162
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Feb 2010
Status: Offline
Post: #1
miałby być Pieniny a wyszło....

piątek rano ostatni raz przeglądam to forum przed wyjazdem . popołudniu sprawdzenie rzeczy i uzupełnienie ekwipunku .Jeszcze zdzwonienie ekipy z poznania (widzimy się w krakowie a potem ustalimy co dalej )Umówieni na rano w krakowie .Ustalone są pieniny,ale w mojej głowie krążą bardziej taterki,myślę sobie że pieniny mogą poczekać na maj , a w taterkach od listopada nie byłem . Myślę że jakby co z resztą ekipy nie będę miał problemu,by ich przekonać .Jadę pociągiem do krakowa prawie pustym ,zanim jeszcze przysypiam w głowie cały czas myśli pieniny czy tatry , jak się pózniej okazuję reszta miała też taki dylemat , pieniny wcale się nie usmiechały im równiez . szybkie spotkanie w krakowie krótka rozmowa co robimy ,zapada decyzja nie oczekiwana bocian z jembą są za tatrami ja równiez , a gdzie to się zobaczy jak wysiądziemy na tym pięknym dworcu w zakopcu (haha).Wysiadamy i ruszamy na parking dla busów ustalamy że ten który pierwszy odjeżdza to w ten rejon jedziemy i bez dyskusji .wtedy pomyślałem sobie że w piątek rozmawiałem z tatromaniakiem że idzię na czerwone wierchy wiec kto wie może bym go spotkał w tej zawieruszce. ale busy jak to busy nikt prawie nie wsiadał a akurat planowych odjazdów nie było i trzeba było troche czekać . Bocian wsciekły mówi a co tam pojedzmy na bogato taksą w któryś rejon.Wszyscy są zgodni szkoda tracić czasu a tatry już na wyciągnięcie ręki, Ile możemy siedzieć w tym zakopcu(dopiero mineło 30 minut ale co tam).ale teraz gdzie? jemba wyciąga zapałki i zaczyna się losowanie po kolei pierw starcie kuznice-palenica i siwa polana z kirami , z jednej strony kuznice wygrywają z drugiej kiry, a w dalszej części kuznice .Czyli atakujemy Na murowańca narazie a potem zobaczy się .Taksiarz liczy sobie tylkokwasny:kwasny: 40 zł do kuznic .Jemba krzyczy zdzierstwo nie miłosierne , przypał lekki ale nie ma co sie wykłucać trzeba ruszać .W kuznicach duży tłum napotkujemy jak to zawszę , a to słyszymy część na kalatówki większa część na nosal zwykłych turystów .a 2 dziewczyny dosyć widać dobrze przygotowane mówią coś o orlej i noclegu w murowańcu .Wtedy w głowie krążą nam myśli już nie tylko o murowańcu ale zaczyna się kłębić wizja orlej perci.One idą niebieskim a my żółtym .Jaworzynka zimą jest moim zdaniem łatwiejsza a i pozwala zostawić dużo sił na pózniej .jakoś nie chciało nam się iść przez boczań ,zresztą tam szło więcej ludzi a jednak nie ma to jak w otoczeniu być z samą przyrodą . Narazie nie widać jakby tego 3 stopnia zagrozenia lawinowego.Raki narazie nie potrzebnę,nawet przy podejśćiu samym na karczmisko , gdzie spodziewaliśmy się że pod lekką górkę coś takiego możę być, parę osób spotkaliśmy po drodzę , raczej wytrwanych turystów którzy do murowańca i z powrotem na herbatkę i spacerek. kiedy docieramy przed murowaniec by zakowtwiczyć na noc i zostawić parę tobołów i ruszyć dzisiaj na mały spacerek spotykamy te owe dziewczyny nasze zdumienie jest że są o wiele szybciej od nas.po bezproblemowym zakwaterowaniu dobiega(12:30) ruszamy na kasprowy zółtym szlakiema nowo poznane towarzyszki dają się namówić z nami na ten spacer co do jutrzejszej orlej mają wątpliwości ale wieczorem namówimy je równiez (zdziwieni tymi wątpliwościami dlatego że miały ze sobą świetny sprzęt ale już bardziej wspinaczki liny karabinek , kaski itd..)a my o wiele mniej wyposażeni .Na sam kasprowy oczywiścię mgła się zrobiła i czasem zaliczamy spadzik po łydki ,tyczki jak zawszę towarzyszą nam na szlaku tym bliżej kasporwego tym słychac jakieś głosy , wiadome że to cała wiara turystów które tam przygnało .Na samym kasprowym termosik herbatka, i kolejne zaskoczenie dziewczyny wyciągają kupki i dają nam swoją herbatkę (jak się okazuję z rumem ) co rusz zaskoczenie z ich strony , wytrawne pijusy znich się okazuję . Widzimy obok siebię 2 śmiałków którzy piją po browarku i mówią że chcą dziś wejść na świnnicę ,patrzymy z lekkim zdziwieniem , na świnnicę chyba namiot rozłożyć na nocgiggle.Panorama z samego kasprowego dziwna tym razem czerwonych wogóle nie widzimy , z drugiej strony na świnnice to samo za to widok rozjaśniający na cichą doline u słowaków i całkiem całkiem ciekawa panorama .Ruszamy w stronę liliowę pare osób z nami całkiem miło mija czas strasznie zimna się zaczyna robić pod wieczór , nagłe załamanie temparatury ,Bezproblemowe dojście przez beskid (gdzie jedna para bez raków się wybrała i zawraca na kasprowy co chwilę się ślizgajać). na liliowym okazuję się nam wspaniała świnnica po cześci(15:15)dziewczyny nalegają by się udać na świnnicką przełecz i zaliczyć już samo wieczornę zejście do murowańca , czołówki wszyscy mają więc ruszamy ,Najgorszy prawie odcinekj pokonujemy do skrajnej przełęczy widać że chyba nikt od paru godzin tego szlaku nie przecierał lekki ślady kogoś są ale to nas nie napawa optymizmem , zero ludzi tylko my w 3 i 2 zwariowane wariatki Big Grin po których wszystkiego można się spodziewać.mgły na szczęście nie ma ale podmuchy wiatru coraz większę i robi się nieciekawię ,Najgorsze obawy budzi przed naszą piątką osuwający się śnieg od nas w stronę zielonego stawu,ale póki co rozkoszujemy się widokami , jak zwyklę najpiękniej wygląda kościelec jakby na wyciągnięcie ręki , górujący nad wszystkimi na przełęcz docieramy bardzo pózno 16:30 warunki strasznię niesprzyjające już w tam tym rejonie . patrząc chwilę na panoramę piękną tatr wysokich i słowację ruszamy w dół czarnym szlakiem małe lawinki wturowują się ze żlebów ,ale jakoś ubezpieczani się nawzajem schodzimy okazuję się że kawałek drogi jest zaśnieżony po lawinię która musiała niedawno zejść koło zielonego stawu musimy kawałek wspiąć się się na te bryły lodu . około 19 :00 już nocą docieramy do murowańca ,Wycieczka zaczeła się tak jak chcieliśmy czyli rekreacyjnie z średnią dawką adrenaliny, na jutro zostawiamy większe emocję i cięższy dzień . w schornisku samym jeden temat dominujący
że wczesniejszej nocy ktoś zginoł pod bandziochem i opinie i nierozsądności podczas wycieczek zdominował całą noc naszej piątki . Kolezanki jak się okazało chodza zawodowo po jaskiniach okazują się grotołazami Big Grin:D no no pełni podziwu jesteśmy w dodatku to jeszcze 2 warszawianki Big Grin. bocian zaopatrzony w pół litra wódeczki rozlewa na drinki . imprezka kończy się po 12 w nocy po jutro wcześnie wstajemy.
2 dzień- murowaniec>czarny staw gosięnicowy>żleb kulczyńskiego>przełęcz nad buczynową doliną >kozi wierch >kozia przełęcz >piątka
dziewczyny-murowaniec-pańszczyzna>krzyżne>piątka>szpiglasowy wierch>piątka
umówiliśmy się że spotkamy się wieczorem w piątcę Big Grin kto pierwszy ten rezerwuje noclegi Big Grinplan miały ambitny co nie miara my też wiedząc że nagniemy przepisy bo od koizego w strone koziej przełęczy jest jednokierunkowy.Rano żegnamy się z koleżankami wiedząc i pełni nadzieji że spotkamy się wieczorem w piątcę;]o dziwo nie ruszamy sami kilkanaście osób ma plan również ambitny podejść na zawrat i ruszyć na kozi wierch i zejść czarnym w dół na piątkę. jak na ranek zimną skoro rozpoczełą się już wiosna ale niebo przejżystę i bez mgły . po drodze spotykamy tez paru biegaczy .głowa lekko nas boli po wczorajszej zakrapianej imprezie, jemba się zastanawia czy damy radę, ja i bocian dalej optymistyczni ze nie ma innej opcji do żlebu kulczyńskiego wszystko bez problemu, sami jesteśmy zdziwieni problemy się zaczynają przy samym zlebie kulczyńskiego, widzimy jak nie opodal koziego troche nieciekawie spada śniegu w dół , z czekanem jakos powoli brniemy do góry w trójkę chodz fatalnie się idzię nawet przy dosyć ciekawej pogodzie. 0 6:30 wyszliśmy a jest już 10:30 a my nawet na orlą nie dotarliśmy jeszcze szlak w strasznym stanię , a raczej ten śnieg zdradliwy. Co chwilę przerwy :11:10 docieramy i z pieknego dnia zrobil się nagle nie przyjemny dzień . jednej strony wszystko widac całe krzyzne i buczynowe gdzie się naszę koleżanki wybrały a z drugiej klapa totalna na orlej spotykamy koło nas idących od granatów 3 chłopów na początku myslałem że widzę dr przed sobą ale to chyba nie dr chodz podobny (masz dr powiedzmy mini sobowtóra , chyba że mi sie pomyliło i to ty byłeś ). zjedliśmy i odpoczeliśmy , to wejśc od kluczyńskiego nas wykończyło ale postanawiamy ruszać dalej według ustalonej wycieczki(jak to na orlej łanuchcy zmrożonę a na szlaku pusto prawie , nieliczni się zdarzają którzy nas wyprzedzqają i nielicznych my wyprzedzamy , wszyscy raczej starają się zachować umiar i czekać kazdy na kazdego w sumie tworzy się grupka 8 osobowa i chociaz się nie znamy to kazdy patrzy na każdego a nie tylko na siebie . wiadome wszystko od czasu do czasu. Pogoda dalej fatalna i własnie weszliśmy w ten sam środek mgł która widzieliśmy od kluczyńskiego po tej stronie własnie . na kozi wierch doszliśmy w 8 osób dopiero o godzinie 15 . nikomu wcale się nie śpiszyło warunki takie a nie nijakie. na kozim w dół w strone piątki zero widoczności kawałki z przez świtemw strone gąsienicowego stawu , na zawrat 5 metrwó widocznosci to samo w drugą stronę , z plecaka wszystko wyjmujemy polar i bluza pod kurtka dodaktowa , nie ma co się patyczkować.Rezygnujemy z podejścia na kozią przełęcz i zejscie owym żółtym do piątki z owych powodów : pogoda fatalna, i zdradliwa, czasy przejsc do samego koziego zaliczyliśmy dodatkowo X2 od orlej do koziego i razy x3 od zlebu kulczynskiego do orlej . Było oczywiste i było by głupie iśc bardzo cięzki odcienk do koziej przełęczy wiedząc o chodzeniu w wieczornej porze po orlej (samobójstwo) z koziego zejście brzydkie co rusz się schodziło i a śnieg lekko za nami , oby to lawinki żadnej nie spowodowało . , ale jakoś się udało do piątki docieramy o 18. a dziewczyny już dawno w kacpiach i z naszymi noclegami . z troszke gadu gadu wymiana telefonami i ustawka na maj też w tatry ale tym razem w 5 z nowo poznanymi kolezankami.
Następny dzień zejście zielonym do wodogrzmotów gładko i potem asfaltówką do palenicy i tatry odchodzą na jakiś czas za 1,5 miesiąca powrót w większym składzie już . co góry zbudują między ludzmi to nie zniszczą. fajna sprawa polecam takie spontany ,Adrenalina jak zawsze, przeżycia jak zawsze , tęsknota na powrót zawszę.I poznane nowo osoby oraz ich historie oraz wspólne łączenie pasji.;]

pozdrawiam .ps: zdjęcia będe miał w czw lub pt to wrzucę pare ciekawych na stronke . bo robiłem aparatem z kliszy bo moja cyfrówka lezy rozwalona gdzieś w po listopadowym spotkaniu ze skałami ;p;p .Dzisiaj odpoczynek zasłużony ajutro szaro bury powrót do rzeczywistości praca i praca ale z marzeniami o górachSmile


23-03-2010 12:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
miałby być Pieniny a wyszło.... - kaczyks - 23-03-2010 12:14 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 23-03-2010, 12:34 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 25-03-2010, 03:26 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 27-03-2010, 07:05 AM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 27-03-2010, 11:39 AM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 27-03-2010, 11:51 AM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 27-03-2010, 12:06 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 27-03-2010, 12:21 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 27-03-2010, 12:49 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 28-03-2010, 07:34 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 01:50 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 03:14 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 04:00 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 29-03-2010, 04:24 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 04:31 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 29-03-2010, 05:01 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 04:35 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 04:40 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 04:55 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 05:08 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 05:36 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 05:43 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 29-03-2010, 05:45 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 30-03-2010, 01:51 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 30-03-2010, 02:46 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 30-03-2010, 03:25 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - Sokół - 30-03-2010, 03:41 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 30-03-2010, 09:57 PM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 31-03-2010, 07:48 AM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 31-03-2010, 08:18 AM
RE: miałby być Pieniny a wyszło.... - magda.s.77 - 31-03-2010, 11:15 AM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: