Mieciur!
Ciekaw jestem, kto też z Was za pilota robił hm...! Żeby przy tylu pomocach "naukowych" przegapić zjazd i kapnąć się dopiero 20km później. Powiadasz, że pigwówce mocy brakuje. No, jak się na szlaku dwa napoje turystyczne wyżłopało, a Mieciur podobno może o jedno mniej niż normalny człowiek, to się nie dziwię, że już procentów nie czułeś. Na drugi dzień jakieś wątpliwości ogarniają i pewność siebie się traci. Góry górami, szlaki szlakami, ale najbardziej zafascynowały mnie Wasze wspólne przygody w schronisku. Ewenement na skalę światową, jak babcie kocham. Rozumiem prysznic na żetony, wyobrażam sobie to lotnisko do spania, ale żeby komuś obiad....i to w biały dzień. A ja czasami narzekam na standard w naszych polskich schroniskach. Solennie przysięgam, że już nie będę. No, trzeba przyznać, że złoiliście kilka kopczyków, ale ekspozycji, to Wam nie zazdroszczę. Całej reszty, jak najbardziej. A ta Słowaczka, która naszemu przystojniakowi w łapki wpadła, tak niby całkiem przypadkiem, to chociaż ładna była?