Edyta85
    
Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach
Dzień drugi
Wstajemy nie tak rano, bo dopiero o 7, na 08:30 mamy być w jadalni celem przećwiczenia na sucho wychodzenia z szczeliny, hamowania, zakładania stanowisk i takich tam innych. Gdy już każdy zrobił to co do niego należało co najmniej dwa razy idziemy do kociołka poćwiczyć już w warunkach bardziej ekstremalnych. Wiążemy się linami i po jednej osobie z pary wpadamy do ?szczeliny?. Zadaniem partnera jest wyhamowanie upadku i wyciągnięcie drugiej strony z dziury. Mojemu partnerowi poszło to znacznie sprawniej niż mi Ja miałam mały problem z założeniem blokra, skubaniec ciągle mi się przekręcał. W końcu jednak po trudnej walce udało się. Teraz przyszedł czas na samodzielne wychodzenie z szczeliny, co jak dla mnie okazało się znacznie łatwiejsze od wyciągania partnera. Na końcu mieliśmy zakładanie stanowisk zjazdowych w śniegu i montowanie odzysków. Z tym drugim mieśmy mały problem, ja sama nie byłam w stanie ściągnąć sprzętu, dopiero jak podpieliśmy się we dwójkę do liny i na raz szarpnęliśmy to udało nam się ściągnąć czekany. Wszystkie ćwiczenia utrudniał wiejący wiatr. Widoczność też była do szanownych 4 liter. To mnie najbardziej wkurzało, niewiele było widać, jak się jednak okazało miało być jeszcze gorzej. Zmarznięci wróciliśmy do schroniska na ciepły posiłek, potem jakieś piwko i zajęcia teoretyczne. Na następny dzień umawiamy się na 08:30 pod schroniskiem.
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
|
|