![]() |
|
Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Tatry (/forumdisplay.php?fid=19) +--- Temat: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach (/showthread.php?tid=1889) |
Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 03-04-2009 04:44 PM Dzień pierwszy Wysiadam wymęczona z pociągu, nie było możliwości wyspania się, od Krakowa spałam na jedno oko, ale całe zmęczenie znika w momencie gdy wysiadam na dworcu w Zakopanem. Po tak długiej nieobecności w górach wreście udało mi się wyjechać. Było to moje pierwsze zimowe spotkanie. Łapię busa i kieruje się do Kuźnic. Tam wbijam się na niebieski szlak przez Boczań do schroniska Murowaniec. W lesie stwierdzam że czas pozbyć się niektórych warstw odzieży. Jest mi zdecydowanie za gorąco. Ściągam polar i zostaje tylko w koszulce z krótkim rękawem i kurtce bez podpinki. Szlak jest w miarę przetorowany więc nie napotykam większych trudności. Monotonny leśny odcinek pokonuje dosyć szybko. Gdy wychodzę z granicy lasu trochę mnie zawiewa. Hmmm?.. delikatnie powiedziawszy piździ niesamowicie, ale jest chociaż dobra widoczność i świeci słońce. Jak się później okaże do zakończenia kursu nie bardzo będzie już okazja podziwiać widoki. Maszeruje dziarsko, od czasu do czasu zapadając się po kolona, a nawet uda w śniegu . Nic nie jest mi jednak w stanie popsuć humoru. W międzyczasie cały czas mijam się z jednym chłopakiem, zgadujemy się że i on na kurs zmierza. No to dalej idziemy już razem, a gdzieś z tyłu podobnież podążał jego tata. Do schroniska dochodzimy w miarę sprawnie. Szybki posiłek, meldujemy się w pokoju. W małej jadalni spotykamy się z Waldkiem i tam następuje rozdanie sprzętu. Okazuje się też że z 12 kursantów jacy mieli być w tym terminie została nas tylko 6.
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 03-04-2009 04:45 PM Dzień drugi Wstajemy nie tak rano, bo dopiero o 7, na 08:30 mamy być w jadalni celem przećwiczenia na sucho wychodzenia z szczeliny, hamowania, zakładania stanowisk i takich tam innych. Gdy już każdy zrobił to co do niego należało co najmniej dwa razy idziemy do kociołka poćwiczyć już w warunkach bardziej ekstremalnych. Wiążemy się linami i po jednej osobie z pary wpadamy do ?szczeliny?. Zadaniem partnera jest wyhamowanie upadku i wyciągnięcie drugiej strony z dziury. Mojemu partnerowi poszło to znacznie sprawniej niż mi Ja miałam mały problem z założeniem blokra, skubaniec ciągle mi się przekręcał. W końcu jednak po trudnej walce udało się. Teraz przyszedł czas na samodzielne wychodzenie z szczeliny, co jak dla mnie okazało się znacznie łatwiejsze od wyciągania partnera. Na końcu mieliśmy zakładanie stanowisk zjazdowych w śniegu i montowanie odzysków. Z tym drugim mieśmy mały problem, ja sama nie byłam w stanie ściągnąć sprzętu, dopiero jak podpieliśmy się we dwójkę do liny i na raz szarpnęliśmy to udało nam się ściągnąć czekany. Wszystkie ćwiczenia utrudniał wiejący wiatr. Widoczność też była do szanownych 4 liter. To mnie najbardziej wkurzało, niewiele było widać, jak się jednak okazało miało być jeszcze gorzej. Zmarznięci wróciliśmy do schroniska na ciepły posiłek, potem jakieś piwko i zajęcia teoretyczne. Na następny dzień umawiamy się na 08:30 pod schroniskiem.
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 03-04-2009 04:49 PM Dzień trzeci. Rano dzwoni budzik, myślę ch.. co tak wcześnie, pytam się towarzyszy czemu o tej porze wstajecie, a oni że przecież jest zmiana czasu której sama im wczoraj przypominałam (ale wtopa). No to wstajemy, szybkie śniadanko. Jesteśmy już prawie gotowi, schodzimy tylko po wrzątek i co się okazuje?. Waldek zapomniał i zmianie czasu, przesuwamy o godzinę wyjście. Wreście ruszamy, naszym celem jest zmarzły staw i wspinanie się w lodospadzie. Droga nie należy do najprzyjemniejszych, częściowo mamy przetorowane a częściowo torujemy sami. Śnieg jest mokry, nieprzyjemny. Widoczność podobna jak w poprzednich dniach. Niewiele widać, jestem z tego powodu zła, no bo przecież chciałam pooglądać Tatry, ale nie są one dla mnie tego dnia łaskawe. W końcu docieramy do celu naszej wyprawy, zakładamy wędkę i czas zacząć wspinaczkę w lodzie . Najpierw wchodzimy o samych rakach, bez pomocy czekanów, chodzi o to aby nauczyć się używać nóg. Potem z jednym a na końcu z dwoma czekanami. Spodobało mi się to niesamowicie Wtedy stwierdziłam że jak będę miała możliwość to pojadę na lodowiec. Kolejnym punktem programu było kopanie jamy. Fajna zabawa, naszą jamę wykopaliśmy na 6 osób z 3 wejściami przy czym środkowe w ostatnim etapie zostało zakopane. Na ćwiczenia hamowania czekanem było już niestety zdecydowanie za późno. Wracamy do schroniska. RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Stasiu - 03-04-2009 04:53 PM No Edyta, zaczynasz w miarę spokojnie. Ostatnie zdania drugiego dnia zapowiadają, że może być horrorowo. Już teraz mam stracha . Jednak musiało wszystko dobrze się skończyć, ponieważ piszesz tą relację
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 03-04-2009 04:53 PM Dzień czwarty Wstaję rano, przecieram oczy i nie wierzę, nasypało nam świerzego śniegu. Nie zapowiada się to za ciekawie. Od schroniska do początku kolejki toruję szlak, nie jest źle, chociaż niewiele widać. Pod kolejką pada decyzja wjeżdżamy, chodzi nam o to żeby nie tracić czasu na podchodzenie. Powoli ruszamy z Kasprowego w kierunku Świnicy, jest paskudnie. Nie tylko mamy słabą widoczność, ale nie widać gdzie idziemy. Są miejsca gdzie w ogóle nie ma kontrastu i absolutnie nie widać czy idziemy dobrze, czy nie pakujemy się przypadkiem na jakiś nawis. Odwracam się i ogarnia mnie zdziwienie. Za nami już przetorowanym szlakiem podąża para ?ceprów?. Stajemy na herbatkę i czekamy aż nas wyminą, oni jednak też się zatrzymują i biorą nas na przetrzymanie. Coś tam kulają, zastanawiamy się co to takiego w drodze powrotnej okazuje się że lepili bałwana. Mieliśmy niezły ubaw jak to zobaczyliśmy. Związaliśmy się liną, przeszliśmy kawałek na lotnej asekuracji i wróciliśmy. Nie doszliśmy nawet do skrajnej turni Słychać było jak średni co minutę lub dwie zjeżdza jakaś lawina. Z ogromnym niedosytem wróciłam do schroniska. Tego dnia miałam wracać ale dostałam tel że mam przedłużony urlop, więc nie zastanawiając się zostałam jeszcze. O kolejnych 2 dniach, napiszę później Jeżeli kiedykolwiek ktoś z osób które razem ze mną odbywały ten kurs trafi na tą relację to chce wam serdecznie podziękować za świetne towarzystwo, a szczególne podziękowania należą się mojemu partnerowi w ćwiczeniach ![]() p.s. zdjęć z tego dnia nie zamieszczam bo nie mam widokowych, a te co posiadam są z moimi towarzyszami a nie wiem czy wyrażą zgodę na publikację ich fotek więc na razie się wstrzymuje. Jedyna fotka pokazuje jaką mieliśmy widoczność w krytycznym momencie RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Mallaidh - 03-04-2009 05:26 PM Całkiem do twarzy Ci z tym śniegiem Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń!Aha, i nikogo nie zwerbowałaś do sekty?
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - magda.s.77 - 03-04-2009 05:28 PM Gratuluję kursu! ![]() Tym bardziej, że jak piszesz, było to pierwsze spotkanie z zimą w górach, a najwyrazniej świetnie dałaś radę i to w całkiem niełatwych warunkach. No i cieszę się, że miałaś w końcu możliwość wyjechać w górki, za którymi tak Ci było już tęskno. Sygnaturka od ranu przyjemniejsza ![]() Fajne zdjęcia, czekam na więcej... Robią imponujące wrażenie, zwłaszcza na lodowej ścianie... A to ostatnie - genialne
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - gosia3ek - 03-04-2009 05:42 PM ja też chcę ja też... pieniążki do skarpety zbierać czas coby w następnym sezonie też relację z kursu pisać ![]() ehhh domyślam się, że mimo braków w widokach, a może właśnie dlatego jeszcze w zimowe Tatry wrócisz
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - mar.an - 03-04-2009 05:47 PM No Edyta, dałaś czadu ![]() ![]() Po treningu w takich warunkach pogodowych działanie w ciut lżejszych to będzie pewnie dla Ciebie przysłowiowa bułka z masłem ![]() Edyta85 napisał(a): od Krakowa spałam na jedno oko
Też tak potrafisz? Edyta85 napisał(a): Kolejnym punktem programu było kopanie jamy. Fajna zabawa, naszą jamę wykopaliśmy na 6 osób z 3 wejściami
A spaliście w niej?
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 03-04-2009 05:59 PM ja tam jeszcze wróce, nie odpuszczę. A w skarpetkę zbieram kaskę na kolejny kurs ![]() Mar.an napisał(a): A spaliście w niej?
no nie Mar.an napisał(a): Witaj w klubie
cieszę się że zostałam przyjęte RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Pablo - 03-04-2009 08:21 PM Dzięki za przyjemną relacyjkę, widzę, że najbardziej podobały się lody, chyba jak wszystkim. ps. piękny szczyt na ostatniej fotce - rewelacja ![]() To co Edyta, jedziesz jeszcze tej zimy w góry?? RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Stasiu - 03-04-2009 09:19 PM Edyta85 napisał(a): Mar.an napisał(a): Witaj w klubie
cieszę się że zostałam przyjęte
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 03-04-2009 09:53 PM Pablo napisał(a): To co Edyta, jedziesz jeszcze tej zimy w góry??
pewnie jak uda mi się chociaż odrobinę czasu wykroić to z miłą chęcią pojadę, chciałam już jutro ale chyba mi się nie uda
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - margit - 04-04-2009 09:57 AM szkoda, że taki niedosyt został, ale za to ciężkie warunki wzbogaciły szczególnie Twoje doświadczenie... a teraz tylko wymarsz w zimowe góreczki i kolejne doświadczenie do kolekcji, może i oby przy bardziej życzliwej aurze
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - bober37 - 04-04-2009 08:18 PM Hej Edyta, fajny opis z pobytu i szkolenia, serdeczne graty , teraz w górki tylko wyjśc i używac wiedzy , powodzenia ))
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Gandzia1 - 04-04-2009 08:58 PM Mi chyba najbardziej podobało by się kopanie jamy -fajna sprawa RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - ela.t - 04-04-2009 11:18 PM Chyba też pojadę na taki kurs... Tylko czy Waldek będzie?
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 05-04-2009 01:10 AM ela.t napisał(a): Chyba też pojadę na taki kurs... Tylko czy Waldek będzie?
![]()
a to już różnie bywa. Czasami jak jest więcej grup to i prowadzących jest więcej i niekoniecznie możesz trafić do Waldka. Uważam że taki kursik warto zrobić, szczególnie jak się nie ma za dużego doświadczenia zimą (jak np. ja)
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Łukasz - 06-04-2009 07:18 AM Edyta85 napisał(a): Dzień trzeci.
Waldek zapomniał i zmianie czasu, przesuwamy o godzinę wyjście.
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 06-04-2009 10:16 AM my do pośredniej nie doszliśmy ale widoki miałam podobne
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - KasiaA - 14-04-2009 08:59 AM Brawo Edyta ![]() Mam nadzieję ze zaraziłaś się zimą na dobre
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - Edyta85 - 14-04-2009 12:31 PM Oj TAAAK pod wieloma względami jest dużo ciekawiej jak latem
RE: Kurs u Waldka czyli moje pierwsze spotkanie z zimą w górach - paaulo - 16-04-2009 04:58 PM Gratuluję kursu. Fajna relacja. ![]() Cóż, ta zima nie rozpieszczała kursantów warunkami. Edyta85 napisał(a): Oj TAAAK
Prawidłowa odpowiedź. |