Dziękuję Emilia. Bardzo to dobre słowa. 
Łukasz też ciągle mi powtarza, że nie było z moją kondycją tak źle i że wszyscy byli zmęczeni...tylko mi się wydawało, że wszyscy mają torpedę w tyłkach
, a mnie to zmęczenie tak przytłoczyło, że w którymś momencie musiałam się w myślach ogarnąć
"weź się w garść", "musisz dać radę", "chciałaś to masz, teraz musisz to udźwignąć" ...pomogło
właśnie poprzez małe cele. Dojdź tu i tu, a potem zobaczysz co dalej...i się udało. Ważne jest, że nie zostawałam nigdy sama, że zawsze był ktoś obok. To bardzo pomaga.
Pamiętam, że jak szliśmy do drugiego schroniska to mówiłam, że za żadne skarby nikt mnie już na zdobycie Kanjavca nie namówi
Że dojdę do schroniska i mam to gdzieś...po godzinie odpoczynku..."no w sumie to bym się przeszła" ...bo nie darowałabym sobie, że chociaż nie spróbowałam, że nie podjęłam próby...
ps. Fajnie było, co tu dużo gadać