Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Klątwa Dariusza nabiera mocy - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Górski Świat (/forumdisplay.php?fid=21)
+--- Temat: Klątwa Dariusza nabiera mocy (/showthread.php?tid=6775)


Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 20-08-2015 08:47 AM

Dober dan.

Kilka lat temu gdy wróciłem trzeci raz z wycieczki górskiej do Słowenii padły straszne słowa ...

Zasiadłem do dyskusji towarzyskiej z moim sąsiadem Dariuszem. I sąsiad pyta:
- Byłeś trzeci raz w Słowenil?
- Tak.
- I trzeci raz, Łukaszu, wszedłeś na Triglav?
- Tak.
- I on po naszemu zwie się Trzygław, tak? To ty się ciesz, że on nie nazywa się Ośmiogłów ... Musiałbyś tan osiem razy wejść ...

Zapadła grobowa cisza ...

Minęło kilka lat ... Klątwa nabiera mocy ...

Pomysł wyjazdu do Słowenii padł ze strony praskiej - od Gabi82. Temat zaczął sie rozwijać, przybierać różne formy i składy osobowe. W międzyczasie dowiedziałem się, że jeden znajomy i trzech jego znajomych też się tam wybiera. I to prawie w tym samym czasie. Nastąpiło połączenie sił i wykrystalizował się ośmioosobowy skład turystyczny - jedna niewiasta i siedmiu gentelmenów ( w tym Łukasz 84, Gabi i ja z Naszego Forum ). Z czego trzech nie znałem ale poznałem. Pozytywnie. Co by nie tworzyć olbrzymiego konwoju ( czyli dwa auta osobowe, ciężarówka z prowiantem i ciężarówka ze sprzętem ) pojechaliśmy jednym busem. Elegancko się jechało. Kierowcy w radosny sposób zawieźli nas 2 sierpnia 2015 roku do Słowenii w ciągu 10 godzin. Żywiec - Zwardoń - Bratysława - Wiedeń - Karawankentunel - Ukanc. Leżący nad Bohinjskim Jeziorem, największym w tym kraju.
Użyliśmy je ostatniego dnia pobytu. A pierwszego dojechaliśmy do Kocy pri Savicy, 653 metry nad poziomem morza. Tam zaparkowaliśmy auto, przebraliśmy się w lekkie stroje szturmowe i poszliśmy rzucić oczyma na Slap Savica ( 805 m ) znaczy się wodospad. Rzut okiem jest wyceniony na 2 i pół euro. Piękne dzieło natury. Wodospad podziwia się z altanki o historycznej wartości. Schłodziliśmy łby i główkę Gabi w bryzie i zeszliśmy na parking. Skończyły się przyjemności - czas ruszać do Kocy pri Triglavskich Jezerih ( 1685 m ). Wg napisów mieliśmy iść 3 godziny i 15 minut. Nie wierzcie w to co piszą. Zwłaszcza idąc z ciężkimi plecakami i w deszczu Smile . Po wapieniach Smile Do tego na części szlaku są takie trudności, że wielu by je porównało do niejakiej ( mitycznej ) Orlej Perci. Nic to - wiedzieliśmy co nas czeka Smile A czekały na nas np jeziora w Dolinie Siedmiu Triglavskich Jezior ( ponoć jest ich tam dziesięć Smile ). Przy Podwójnym Jeziorze występuje schronisko. Nasz pierwszy nocleg. Dotarliśmy tam ( Gosia, Łukasz i Łukasz ) po 4 godzinach i 50 minutach. Jako ostatni Smile Nic to - pokój czekał, jadalnia też. Cena noclegu to chyba 24 euro ( z opłatą klimatyczną ). Posiadacze AV otrzymali odpowiednią zniżkę. Ceny posiłków to np 8 euro za gęstą zupę z mięsem, 6 i pół euro za inną zupę i 7 i pół euro za makaron z mięsem, 10 i pół euro za gulasz z polentą ( ? ). I 1, 80 za pyszną herbatę. Takie ceny są tam od lat i należy być przygotowanym. Amen. Piwo kosztuje 4 euro, pół litra wody gazowanej 2, 30 euro. I z tego co kojarzę takie ceny są we wszystkich schroniskach. Spisek cenowy ok Koniec dnia pierwszego.

Dzień drugi przywitał na słońcem. Jak też maszerującymi chmurami i lekkim wiatrem. Ale podsumowując ten dzień mogę stwierdzić, że bardziej panowało słońce. Dzięki.

Startujemy w okolicach godziny ósmej. Przed nami szlak ( przez górną część Doliny Jezior Triglavskich ) do Zasavskiej Kocy ( 2071 m ). Piękny szlak. Po prostu piękny. Przed nami stawy ( z pięknie odbijającymi się skałami ), po lewej bieliły się szczyty ( Łukasz pyta Łukasza : to śnieg ?!, Nie , to wapienie ), po prawej leżały piękne piargi i stały urwiste ściany. Jak sobie przypomnę nazwy tych szczytów to je zamieszczę. Szliśmy z kulturą i dostojnie. Ostatnie osobniki dotarły do Zasavskiej po 2 godzinach i 45 minutach. Tam odpoczynek w słońcu z widokiem na np Jalovec i świstaka. Jestesmy w górnej części Doliny Jezior więc trzeba napatrzeć się na wodę stojącą. Bo później będą deficyty wody Smile Przed nami droga do Kocy na Dolicu ( 2151 m ). Róznica wysokości niby niewielka ale ... Smile Np trzeba było wejść na ponad 2300 żeby potem ruszyć do boju w dół Smile Przez niejakie Hribarice - czyli kamienną pustynię. Tak w ogóle to te Alpy powyżej pewnej wysokości ( wg mnie około 2200 - 2300 m ) stają się strasznie monotonne i pozbawione roślinności. I wody latem Smile Ale niżej to roślinność mają bujną. Te Hribarice to była piękna katorgainnocent Polecam Wszystkim , zwłaszcza tym co sądzą, że w Tatrach są męczace trasy innocent Zwłaszcza podejściowe do schronisk Smile innocent Gdy przeszliśmy tą patelnię to myśleliśmy, że już wyłoni się Koca na Dolicu . Taaa .... blink Cudne zejście zakosami po drobniutkich kamieniach a potem długi trawers masywu Kanjavca ( myszołowa ). Z widokiem po prawej na Dom Planika pod Triglavom. I tak oto nasza dzielna czwórka dociera do celu. Jak się okazalo druga czwórka ( dwójkami ) poszła od razu na Kanjavec ( 2569 m ) i zeszła z niego do schroniska. Ale to okrutne typy a nie spokojne turysty. Jak np ja innocent . Jak już dotarli do schroniska to zostawilismy im dokumenty do zameldowania się i w trójkę ( jeden kolega odmówił ) udaliśmy się na szczyt. Wg znaków 90 minut, byliśmy w 75 ok Ha Smile Po drodze jedno trudne miejsce, kominek ubezpieczony liną. Co do ich ubezpieczeń - występują liny stalowe, kołki, małe klamry i większe klamry. "Tatrzańskich łańcuchów" brak. I tak lina może iść przez 30 - 40 metrów bez przerwy. Warto mieć silne ręce górne i brak strachu przed ekspozycją. W tym temacie to są bardzo "wyraziste" góry. Docieramy na szczyt, witaja nas czarne ptaki i zeszyt szczytowy. Trzeba się wpisać. Dla Gabi i Lucjana to najwyższy szczyt w życiu ok Gratuluję Wam !!! Siedzimy kilkanaście minut i dostajemy prezent - chmury poszły w dal i pojawił się ON. Niejaki Triglav. Wcześniejsza czwórka GO nie widziała Smile A dla nas pojawił się w pełnej krasie ; czasami ubarwionej chmurami. No to czas na podziwianie Bydlaka ok I liczenie ludzi przy Aljazev Stoup. Tłumnie tam było. Schodzimy drogą wejściową, odbieramy łóżka w pokoju ośmioosobowym ( 4 piętrowe ) i czas na wieczór dyskusji.

Trzeciego dnia w planach był niejaki Trzygław ... Taa ... Za niedługo będę go zwał Ośmiogławem Wink Może jeszcze nie za rok ale kto wie co będzie do końca dekady innocent Wink

Ruszamy całą ósemką o 7.20. Napis na skale głosi : Triglav, 2,30 h. Ha Rolleyes Dwójka szturmowa była w 105 minut, ostatni ( będą kiedyś pierwszymi Smile ) w 165 m. Początek trasy to delikatne zakosy szeroką ścieżką, używaną w latach I WŚ przez muły z zaopatrzeniem. W ogóle w tych górach jest bardzo dużo pamiątek z obu wojen światowych. Pogoda z rana idealna - słońce dopiero wstaje za grani, trochę wieje, widoki wspaniałe. Mi.in. na Kocę na Dolicu i na Kanjavec. I pojawiający się raz za razem Triglav. Przed nami atak na Triglavsko Skrbino, malutką przełęcz, z której idzie w lewo droga na Triglav, a w dół trasa do Planikov Dom. Na Skrbino wchodziłem w 2011 roku, po przejściu Bambergov Pot - najtrudniejszej trasy turystycznej na Triglav. Tylko, że wtedy , z racji późnej pory i pogody zeszliśmy do Planikov. Pętla Aljazev - Planikov zajeła nam wtedy 11 i pół godziny. Na Triglav ( przez Mały Triglav ) weszliśmy na drugi dzień. Tym razem plan dnia się udał. Przed wejściem w żleb pod Skrbino zakładamy kaski i rękawiczki. Do zejścia do Triglavskiego Domu na Kredaricy ( 2515 m, ich najwyżej położone schronisko ) warto mieć to na sobie. Wchodzimy wolno, jest to rzeczywiście trudny szlak. I do tego dwustronny a kilka osób już wracało. Krok za krokiem, z paroma miejscami dla fotografa docieramy do pośredniego celu. I wita nas piękny widok, nie ograniczony ścianami żlebu. Pod nami Planikov Dom ( 2401 m, nazwa znaczy szarotka ) a po lewej wyłania się ściana Małego Triglava ( 2725 m ) z szeregim maszerujących granią. Triglav patrzy na nas z góry. Do ataku. Tym odcinkiem szlaku na Triglav jeszcze nie szedłem więc byłem ciekawy jak on wygląda. I fajnie wyglądał Smile Ale daliśmy sobie radę zwłaszcza Gabi82, która w dzielny sposób zdobyła szczyt !!! Docieramy na szczyt po 165 minutach i mordeczki nam się cieszą Smile Dla 6 z naszej grupy było to pobicie rekordu wysokości z dnia poprzedniego, Tadek był drugi raz na Triglavie, a ja 5 innocent Wink Wszystkimi trasami turystycznymi. No cóż - pas w dłoń i niech tradycji stanie się za dość - spranie pasem po tyłku nowych zdobywców Triglava ( 2864 m ). Uczyniłem to vampire Widokowo jest pięknie - widać nawet Grossglockner w Austrii. Pod nami Dolina Vrata z Aljazev Dom, trochę w prawo piękny zestaw szczytów - od Cmira do Rjaviny, i z Kredaricą ze schroniskiem. A pośrodku tych szczytów stoi Dom Valentina Stanica ( 2332 m ) . Spałem wcześniej w obu, byłem też na 5 szczytach w okolicy. Polecam Rjavinę ( 2530 m ) - trudne i sympatyczne bydle. Ale wracamy na Triglav. Wchodzimy do Aljazev Stoup ( ich zabytek narodowy ) i oglądamy w nim dookólną panoramę. A że widoczność doskonała to można poznać nazwy tych szczytów Smile Po obowiązkowym zdjęciu na szczycie ( w składzie 6 osobowym ) ruszamy dalej - na Mały Triglav. Trudną granią, z wieloma ubezpieczonymi miejscami - albo na odwrót - z niewieloma miejscami bez ubezpieczeń. Warto tam się trzymać liny - i wąsko i nie równo, i często ostro w dół. Tak docieramy ma Mały, czytając po drodze kilka tablic pamiątkowych. Np dla ofiar piorunów. Na prawo idzie szlak do Planikov, a w lewo na Kredaricę. Poszliśmy na lewo. W dalszym ciągu sporo kominków, żlebów, trawersów z ubezpieczeniami. I co raz więcej kołków wbitych w ścianę - zawsze mnie stresowały. No i mogliśmy dostać po łbie kamieniami - ale akurat przed wejściem na ten odcinek zatrzymaliśmy się ... Kolejne trawersy, ostatni kominek i jesteśmy u podnóża ściany Małego Triglava Smile Czas na kolejne gratulacje ok A potem mielismy odpoczynek w Triglavskim Domu na Kredaricy, wpisaliśmy się do księgi ( były moje wcześniejsze wpisy Big Grin ) i poszliśmy obejrzeć Kaplicę Matki Boskiej Śnieżnej. Z ławami z podpórkami z rogów koziorożców. Kolejnym punktem programu było zdobycie Kredaricy ( 2540 m ). Wysokość zacna ale w rzeczywistości jest to ... płaskowyż blink Wink Z fajnym widokiem na schronisko i ścianę Triglava. I z kamieniem widokowym pod szczytem. Zrobilo sie trochę pochmurnie więc nie zwlekając poszlismy dalej - szlakiem pod Małym Triglavem do Planikov Dom. Dla nas Wszystkich był to kolejny nowy szlak. Prawie w całości był to trawers, z trzema miejscami ubezpieczonymi linami. I po 45 minutach meldujemy się w Planikov. A razem z nami przybyły chmury. Zasiadamy przed schroniskiem, witamy się z piesami alpejskimi ( Sprocket !!! ruszaj w Alpy !!! ) i trochę lenimy się. Nabuzowani lenistwem ruszamy na ostatni odcinek tego dnia - do Kocy na Dolicu. Szlak podobny do tego do Planikov choć sporo dłuższy. i Bardziej urozmajcony widokowo i góra - dół - góra - dół. Pojawił się Vodnikov Dom ( 1817 m ), który nawiedzimy ostatniego dnia. I po ładnych paru godzinach wracamy do miejsca wyjścia. Triglavska pętla wyszła w całości ok

Dobranoc.

Trasę czwartego dnia ustaliliśmy trzeciego dnia. Nie chcieliśmy wracać przez patelnię jak i też iść wrednym szlakiem z Triglavskich Jezior do Kocy pri Savicy. Ruszyliśmy na Vodnikov Dom ( 1817 m, nazwa od poety ), a potem do Planijskiej kocy na Vojach ( 690 m ). Jak widać czekało nas 1464 metrów w dół. Ale też trochę w górę blink Wink Czasowo to do Vodnikov około 2 godzin, a do Kocy 3 i pół. Przy okazji, prawie na sam koniec, odwiedziliśmy drugi wodospad, Mostniški slap -malutki ale milutki. Można powiedzieć, że zaczeliśmy i skończyliśmy na wodospadzie. W tym czasie gdy 7 osób wypoczywało pod Kocą, ósmy - Robocop skoczył do Ukanc po busa. A bo lubi chodzić. Zapakowaliśmy się, zjechaliśmy do Starej Fuziny ( Starej Huty ) i skorzystaliśmy z Bohinjskiego Jeziora. Bo w Kocy na Dolicu były pewne wodne ograniczenia innocent Wink

A potem już tylko jazda do Żywca.

Było miło. Za rok też mamy w planach Słowenię. Ale schronisko jak najdalej położone od Triglava innocent

Dziękuję Wszystkim uczestnikom wyprawy za towarzystwo.


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 20-08-2015 12:38 PM

Dzień pierwszy.

[attachment=70368] [attachment=70369] [attachment=70370] [attachment=70371] [attachment=70372] [attachment=70373]

[attachment=70374] [attachment=70375] [attachment=70376] [attachment=70377] [attachment=70378] [attachment=70379]

[attachment=70380] [attachment=70381] [attachment=70382] [attachment=70383] [attachment=70384] [attachment=70385]

[attachment=70386] [attachment=70387] [attachment=70388] [attachment=70389] [attachment=70390]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Pablo - 20-08-2015 05:00 PM

Nooo to gratulacje, głownie dla tych co pierwszy raz i dla Gabi szczególnie ok
Pan Przewodnik Dobrotliwy się spisał co. Może kilka słów od Gabi i Łukasza tego przystojniejszego co im się podobało... i czy w ogóle się podobało.

Czekam na pozostałe fotki.

ps pytanie techniczne, busa pożyczaliście czy ktoś miał, jak to pierwsze to jaki był koszt?


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 21-08-2015 07:26 AM

Chamski Chamie Morski - bus był wyjątkowo tani. Na 9 osób, pojechaliśmy w 8. I wyszło około 120 zł od twarzy plus 15 euro ( winieta w Austrii, bo na Słowacje już była, i dwa przejazdy przez tunel oraz parking ).

Co do gratulacji - dla Gabi należą sie rzeczywiście szczególne. Ostatni raz w górach była w grudniu, stale ma problemy z kręgosłupem ale wspaniale dała radę. I pięknie pomykała po ubezpieczeniach Smile


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 21-08-2015 07:59 AM

Dzień drugi.

[attachment=70391] [attachment=70392] [attachment=70393] [attachment=70394] [attachment=70395] [attachment=70396]

[attachment=70397] [attachment=70398] [attachment=70399] [attachment=70400] [attachment=70401] [attachment=70402]

[attachment=70409] [attachment=70410] [attachment=70411] [attachment=70412] [attachment=70413] [attachment=70414]

[attachment=70415] [attachment=70416] [attachment=70417] [attachment=70418] [attachment=70419] [attachment=70420]

[attachment=70421] [attachment=70422] [attachment=70423] [attachment=70424] [attachment=70425] [attachment=70426]

[attachment=70427] [attachment=70428] [attachment=70429] [attachment=70430] [attachment=70431] [attachment=70432]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 21-08-2015 11:54 AM

Cd drugiego dnia

[attachment=70433] [attachment=70434] [attachment=70435] [attachment=70436] [attachment=70437] [attachment=70438]

[attachment=70439] [attachment=70440] [attachment=70441] [attachment=70442] [attachment=70443] [attachment=70444]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - watażka - 23-08-2015 12:30 PM

przede wszystkim gratulacje dla zdobywcówok wyprawa taka jakie mi się podobają, może następnym razem dołączymy do ekipy
a swoją drogą to 4-krotne wejście na Pilsko uznałem za obłęd, więc nie wiem czym jest twój wyczyn z Triglavem, może napiszesz jakiś przewodnik albo co???Smile


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 23-08-2015 02:37 PM

Pablo napisał(a):
Nooo to gratulacje, głownie dla tych co pierwszy raz i dla Gabi szczególnie ok
(...) Może kilka słów od Gabi i Łukasza tego przystojniejszego co im się podobało... i czy w ogóle się podobało.


Pablo, podobało mi się na tyle, że już są kolejne pomysły na następne wakacje, a tymczasem odczuwając jak ja to mówię "syndrom odstawienny gór" zaczęłam zastanawiać się nad wrześniowymi Tatrami Big Grin


Co do relacji to pewnie ujęła bym to w swojej perspektywie bardziej mistycznie i emocjonalnie Wink ale nie dziwię się Łukaszowi, bo jakby nie patrzeć to już kolejna jego relacja z Alp Julijskich więc rozumiem, że chciał szybko przez to przebrnąć Toungue

Ja z perspektywy czasu patrzę na ten wyjazd w kontekście raczej "braków" kondycyjnych i rozmyślam w jaki sposób pracować nad sobą dalej aby bez większych problemów móc sprostać takim wyprawom. Pierwszy dzień był dla mnie najtrudniejszy. Podejście do Kocy pri Triglavskich Jezerih sprawiło mi trudności nie tyle jeśli chodzi o sam rodzaj szlaku (ani ekspozycja, ani podejście jeśli chodzi o jego formę - trudności techniczne) co raczej wytrzymałość organizmu i niestety krzyż, który przy takim obciążeniu jakim jest plecak niestety dał się we znaki. Był to spory wysiłek dla mnie zwłaszcza, że wyjazd był o 2 w nocy z Polski i w zasadzie noc była nie przespana( Co pewnie nie było bez znaczenia). Na co dzień staram się pracować nad kondycją ( marszo-bieg, stp aerobik, ćwiczenia ogólnie usprawniające, wzmacniające etc.) ale jednak nic nie zastąpi chodzenia po górach. Było to widać...znacznie odstawałam tempem od reszty grupy...

Nie miałam zakwasów a tego się bałam, że mięśnie ud zwłaszcza szybko mi siądą... co ku mojemu zaskoczeniu pozytywnemu nie nastąpiło. Za to stawy kolanowe to już inna historia...dały o sobie znać ostatecznie ostatniego dnia podczas schodzenia :/

Mimo to widzę jak człowiek przystosowuje się szybko do wysiłku i jest w stanie dać z siebie więcej niż myśli jeśli ma upór w sobie.

Nie powiem, że nie miałam w sobie rezygnacji. Miałam. Byłam wręcz po pierwszym dniu prawie zdruzgotana giggle i zastanawiałam się w sobie jak dam radę...pierwszy dzień, po którym czułam się wypompowana Wink ...stwierdziłam, że przede wszystkim muszę myśleć o dojściu do kolejnego schroniska. I tyle. Potem okazało się, że spróbuję jeszcze podejścia na Kanjaviec. A potem Triglav...przyznam, że pierwsze metry szczerbinki nieco mnie zestresowały i wolałam zbyt często nie patrzeć przez prawe ramię giggle ale potem poszło już z górki. Z sił osiadłam znów :/ przy zejściu z Triglava, jak szliśmy granią w stronę M.Triglava. Ewidentnie czułam jak plączą mi się już nogi i jak muszę uważać na każdy krok.

Podsumowując. Wyjazd uważam za udany. Jestem zadowolona, że wszystko się udało zrealizować. Pogodę mieliśmy rewelacyjną. Mam nad czym myśleć jeśli chodzi o poprawę swojej wytrzymałości na tak długi wysiłek....i jestem ogromnie wdzięczna za wsparcie. Za to, że znalazły się osoby, które szły ze mną i mnie motywowały choćby samą swoją obecnością...i Łukaszowi zwłaszcza za podjęcie dosłownie CIĘŻaRu mojego plecaka przy zejściu ostatniego dnia bo z tym kolanem nie dałabym po prostu rady :/ Shy

Tak więc dzięki wielkie. Mam nadzieję, że uda się znów zrealizować podobną wyprawę ok


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Pablo - 23-08-2015 07:33 PM

I fajnie Smile . Noś lekkie plecaki i ciężar na pas biodrowy... ale to wszystko pewnie wiesz... a z tą kondycją... z czasem będzie lepsza, kolana się wzmocnią, powoli małymi krokami. Gratuluję Gabi determinacji, może kto inny powiedziałby chrzanię, nie idę dalej, tu mnie boli, tam mnie boli... w ogóle kobiety są jednak twardsze od facetów Smile


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Stasiu - 23-08-2015 08:51 PM

Gabi, jednak masz moje uznanie. Trzeba sporo zaparcia, żeby zdobyć się na taki wyczyn. No, pewnym plusem jest udział kolegi Łuckiego, który sobie zabrał ten teren za swój własny i teraz sobie tam pluska, jak ryba w wodzie. Ciekaw jestem jakie ma następne plany. uhm Wszystkie turysty przedreptanych i teraz nastał czas na zabranie ubioru ferratowego. giggle


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 24-08-2015 06:44 AM

Stasiu napisał(a):
Gabi, jednak masz moje uznanie. Trzeba sporo zaparcia, żeby zdobyć się na taki wyczyn. No, pewnym plusem jest udział kolegi Łuckiego, który sobie zabrał ten teren za swój własny i teraz sobie tam pluska, jak ryba w wodzie. Ciekaw jestem jakie ma następne plany. uhm Wszystkie turysty przedreptanych i teraz nastał czas na zabranie ubioru ferratowego. giggle

Dziękuję Stasiu. Dla mnie była to pierwsza wyrypa tego formatu. Na relacje z Waszych Dolomitów też czekam...to jeden z pomysłów na kolejny rok Smile A w Alpach podobały mi się te wszechobecne majestatyczne szczyty które otaczały nas wszędzie
Dopiero co jedne za plecami się chowają a drugi przed Tobą wyrastają Smile


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Em. - 24-08-2015 07:35 AM

Gabi.. Doskonale Cie rozumiem z tym ciężarem plecaka, kolanami i odstawaniu od grupy... Tez tak mam Big Grin ale piękne jest to, ze codziennie wyznaczałaś sobie niejako maly cel, który chcialas osiągnąć.. W efekcie Twoja silna wola doprowadziła Cie na szczyt.. Małymi krokami mozna naprawdę wiele i to cudnie pokazałaś.. Smile

Szczerze gratuluje Smile


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 24-08-2015 08:29 AM

Dziękuję Emilia. Bardzo to dobre słowa. Hug

Łukasz też ciągle mi powtarza, że nie było z moją kondycją tak źle i że wszyscy byli zmęczeni...tylko mi się wydawało, że wszyscy mają torpedę w tyłkach giggle, a mnie to zmęczenie tak przytłoczyło, że w którymś momencie musiałam się w myślach ogarnąć Wink "weź się w garść", "musisz dać radę", "chciałaś to masz, teraz musisz to udźwignąć" ...pomogło Smile właśnie poprzez małe cele. Dojdź tu i tu, a potem zobaczysz co dalej...i się udało. Ważne jest, że nie zostawałam nigdy sama, że zawsze był ktoś obok. To bardzo pomaga.

Pamiętam, że jak szliśmy do drugiego schroniska to mówiłam, że za żadne skarby nikt mnie już na zdobycie Kanjavca nie namówi Big Grin Że dojdę do schroniska i mam to gdzieś...po godzinie odpoczynku..."no w sumie to bym się przeszła" ...bo nie darowałabym sobie, że chociaż nie spróbowałam, że nie podjęłam próby...

ps. Fajnie było, co tu dużo gadać Big Grin


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Em. - 24-08-2015 09:56 AM

Będziesz na Filipce opowiadać... ? ????


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 24-08-2015 10:06 AM

Pisząc w skrócie
- Gabi; pierwszego dnia każdy był bardzo zmęczony, zwłaszcza prfzejściem odcinka w deszczu. Masz dobrą kondycję, ostatnio byłaś w górach w grudniu więc jest dobrze i będzie lepiej.
P.s. Tak się zastanawiam czy Ty nie byłabyś lżejsza niż Twój plecak Wink

- Stasiu - w planach jest Pogačnikov dom na Kriških podih (2050 m); 5 szczytów w okolicy, trasy po ... 100 minut Smile

- Watażka - chętnie wezmę udział w kolejnym wyjeździe, 80 % Julijskich czeka. Co do 5 razy na Triglavie ... Na tatrzańskim Kościelcu byłem 13 Smile


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 24-08-2015 10:45 AM

Emilia napisał(a):
Będziesz na Filipce opowiadać... ? ????



Puki co klaruje mi się wstępnie wolne pod koniec września. I ten czas chcę spędzić w Tatrach. A potem najbliższe wolne pewnie z końcem grudnia. Zresztą u mnie każdy urlop może zaczynać się w okolicach 25 każdego miesiąca i kończyć przed 10 kolejnego :/ A Wy chyba od 19 do 23/11? na Filipce...

ps. a może Ty zarezerwujesz sobie parę dni we wrześniu Big Grin na Tatry?


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Em. - 24-08-2015 11:44 AM

We wrześniu będę się hospitalizować przez chwilę.. Nie wiem jak potem będę się czula.. Ale Filipka to weekend.. W weekendy tez pracujesz?


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 24-08-2015 11:52 AM

Na szczęście weekendy mam wolne...ale sakiewka się sama nie napełnia kwasny i nie da rady wszystkiego pogodzić.


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 24-08-2015 12:05 PM

Zdjęcia z trzeciego dnia.

[attachment=70453] [attachment=70454] [attachment=70455] [attachment=70456] [attachment=70457] [attachment=70458]

[attachment=70459] [attachment=70460] [attachment=70461] [attachment=70462] [attachment=70463] [attachment=70464]

[attachment=70465] [attachment=70466] [attachment=70467] [attachment=70468] [attachment=70469] [attachment=70470]

[attachment=70471] [attachment=70472] [attachment=70473] [attachment=70474] [attachment=70475] [attachment=70476]

[attachment=70477] [attachment=70478] [attachment=70479] [attachment=70480] [attachment=70481] [attachment=70482]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 24-08-2015 01:45 PM

Ciąg dalszy dnia trzeciego.

[attachment=70483] [attachment=70484] [attachment=70485] [attachment=70486] [attachment=70487] [attachment=70488]

[attachment=70489] [attachment=70490] [attachment=70491] [attachment=70492] [attachment=70493] [attachment=70494]

[attachment=70495] [attachment=70496] [attachment=70497] [attachment=70498] [attachment=70499] [attachment=70500]

[attachment=70501] [attachment=70502] [attachment=70503]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 26-08-2015 11:43 AM

Dzień czwarty.

[attachment=70535] [attachment=70536] [attachment=70537] [attachment=70538] [attachment=70539] [attachment=70540]

[attachment=70541] [attachment=70542] [attachment=70543] [attachment=70544] [attachment=70545] [attachment=70546]

[attachment=70547] [attachment=70548] [attachment=70549] [attachment=70550] [attachment=70551] [attachment=70553]

[attachment=70554] [attachment=70555] [attachment=70556] [attachment=70557] [attachment=70558]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 26-08-2015 01:11 PM

A skończyliśmy tam... Big Grin


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 26-08-2015 01:16 PM

Na koniec macie ode mnie grzyba.

[attachment=70559]


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Pablo - 26-08-2015 01:56 PM

Łukasz napisał(a):
Na koniec macie ode mnie grzyba.


Artysta!


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Stasiu - 26-08-2015 06:21 PM

gabi82 napisał(a):
A skończyliśmy tam... Big Grin

Gabi, pisz zrozumialej. Na dnie tego jeziora lub na wierzchołku tej góry w tyle. uhm


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz84 - 26-08-2015 06:29 PM

Stasiu napisał(a):

gabi82 napisał(a):
A skończyliśmy tam... Big Grin

Gabi, pisz zrozumiałej. Na dnie tego jeziora lub na wierzchołku tej góry w tyle. uhm


Stasiu po dwóch nocach spędzonych w schronisku Koca na Dolicu(mają deficyt wody) to jezioro było dla nas zbawieniem Rolleyes


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 27-08-2015 07:00 AM

Jezioro się przydało, trenowaliśmy maratony pływackie.

Pablo - wiem, że mam talent. Od tej pory zawsze będę fotografował życie lasu.


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - gabi82 - 27-08-2015 08:08 AM

Obawiam się tylko, że rybom nie było do śmiechu Toungue


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Reinhold - 12-09-2015 04:00 PM

Łukasz84 napisał(a):
Stasiu po dwóch nocach spędzonych w schronisku Koca na Dolicu(mają deficyt wody) to jezioro było dla nas zbawieniem Rolleyes


Nie wiem jak to wygląda w zwykłe dni, ale w wakacyjne weekendy jeżeli pogoda dopisuje, na szczycie Triglava można uzupełnić deficyt coca-coli (nie pytałem po ile puszka, pan który sprzedawał był bardzo zajęty Smile). Przy Stolpie można też zakupić ręcznie wypisany certyfikat zdobywcy Triglava, ale trzeba swoje odstać w kolejce. Jeżeli grzecznie poprosimy zapewne można też liczyć na parę łyków szampana od któregoś ze zdobywców Cool


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Łukasz - 15-10-2015 07:39 AM

Reinholdzie ( Messnerze ? Wink ) - wybacz ale to jezioro nie słuzyło nam do picia tylko do kąpieli. Płyny służące do picia można kupić w każdym schronisku. Ucz się, ucz Wink

Cena puszek na Triglavie zaczyna się od 5 euro.

Co jeszcze napiszesz o Triglavie ? innocent Smile

P.s. W żadnym razie Cię nie zaczepiam. Mam na to świadków.


RE: Klątwa Dariusza nabiera mocy - Reinhold - 20-10-2015 08:11 PM

Łukasz napisał(a):
Co jeszcze napiszesz o Triglavie ? innocent Smile


Triglav to taka duża góra, położona jakieś 750 km na południowy zachód od Mączniaka. Cool

W przypadku Domu Stanica trzeba się spieszyć z zakupem pewnych płynów, ponieważ pan zawiadujący całym schroniskiem w niezłym tempie uszczupla zapas niektórych trunków. Wieczorem chyba było mu wstyd z tego powodu - aż się zaczerwienił Wink. Poza tym, warto wcześniej zarezerwować tam nocleg. Wchodząc na górę w piątek miałem nadzieję, że będzie mniej ludzi niż w domu na Kredericy, ale po dotarciu na miejsce okazało się, że wolne są głównie ławki w jadalni. Ponieważ tego dnia w planach był jeszcze Cmir i tak cieszyłem się, że chociaż one są dostępne. Na Cmirze było całkiem pusto. Fajna górka, na dodatek nie przypominam sobie żebym gdzieś widział aż tak duże skupiska szarotki alpejskiej, jak te na odcinku między Begunjskim, a Cmirem - miejscami rosły dosłownie całe łany.

Po powrocie do Domu Stanica okazało się, że jednak znalazły się jeszcze wolne łóżka (ze zniżką wychodzi 13 euro). Za długo nie dało się niestety pospać, ponieważ o 4:30 wychodziliśmy na szlak z zamiarem dojścia na Mali Triglav o wschodzie słońca. Odcinek Stanicev Dom - Kredarica jest całkiem dobrze wyznakowany, także można spokojnie próbować przejść go po ciemku nawet pomimo braku ewidentnej ścieżki na płaskowyżu. Po drodze widać było światełka osób wchodzących całkiem z dołu od Aljazeva.

Po dotarciu na szczyt Kredaricy robiło się już widno, ale przez grań Triglava przewalały się jeszcze pojedyncze chmury, w związku z czym lepiej było zatrzymać się i w spokoju poczekać tam na wschód. Do końca nie miałem pewności czy słońce będzie widać zaraz po tym jak wzejdzie nad linią horyzontu, jednak okazało się, że czerwona kropka pojawiła się centralnie nad skalną piramidą Rz. Do tego ściana Triglava zaróżowiła się niczym pan za barem poprzedniego wieczora.

Po wschodzie ruszył cały pochód. O ile na szczyt można było dojść jeszcze bez większych postojów, to w drodze powrotnej trzeba było swoje odstać. Zejście przez Prag i pokonywanie kolejnych progów jak dla mnie było trochę nużące. Dużo bardziej podobało mi się przejście przez Tominsek - widok na ścianę Triglava z tego szlaku wydaje mi się ciekawszy.

Parę fotek z zachodu/wschodu słońca:
[attachment=71556] [attachment=71557][attachment=71558][attachment=71559][attachment=71560][attachment=71561][attachment=71562]