I nastał ostatni dzień górołażenia. W tym dniu zdecydowaliśmy na obejście Monte Pelmo. Wyszliśmy na szlak około 9-tej. Słoneczko grzeje, ale początek naszej drogi lasem, więc nam niegroźne.
Po wyjściu z lasu, znajdujemy się w cieniu Pelmo, więc także ok.
Ale jak podeszliśmy wyżej, zaczęło dawać się we znaki.
Widoki na Monte Crot, na Marmoladę i Sellę.
Najgorzej było na podejściu pod przełęcz Val d'Arcia (2476), gdzie na skałach prażyło niemiłosiernie.
Na przełęczy.
Zejście z przełęczy w stronę schroniska Venezia (1946) chyba najgorsze, jakim było nam iść.
Po drodze kilka fotek na masyw Sorapis i Antelao.
W dole schronisko.
Musimy przyznać, że obejście Monte Pelmo dało się nam we znaki. Zajęło nam przeszło 8 godzin i kosztowało nie mało sił. Ale warto było.
Dzień wyjazdu. To nic przyjemnego, no ale cóż...
Po drodze jeszcze kilka fotek z Passo Sella i do domu.
To pokrótce relacja z naszego pobytu. Był to nasz pierwszy raz w Dolomitach, więc przecieranie szlaków (tych turystycznych i tych drogowych) wiązało się z niemałymi emocjami i niespodziankami.
Staraliśmy się na maksa wykorzystać nasz pobyt, by zobaczyć różne rejony Dolomitów, i to się udało.
Mamy zamiar tu jeszcze wrócić i obejrzeć resztę.