znam ten stan na Goryczkowych, pisałem nawet o tym w zacytowanym temacie ...
"Dziewięć dni w Tatrach"
Dzień szósty - trochę długa trasa, tj. z /z Pedrem/ Ornaku przez Ciemniak i Czerwone Wierchy do Kopy Kondrackiej, a dalej już sam przez cholerne Goryczkowe Czuby do Kasprowego i zejście do Murowańca, dzień ciepło-pogodny, południowe zbocza ciężkie, granie częściowo wytopione ze śniegu, przydało mi się oswojenie ze skałą, bo więcej na graniach miałem niezaasekurowenego wspinu, niż zimowego górołażenia, ale ... warto było, dziś wiem to już na pewno, bo tak się składa, że głównie takie wspomnienia zostają w głowie na zawsze ... Smile
wtedy też łaziłem po grańkach Goryczkowych, tyle, że w przeciwnym kierunku, lewa strona była zacieniona i zabójcza, natomiast moje prawe zbocze było tak ciężkie, że lawinę wręcz czuło się w powietrzu ... ale dotrwałem, a w nagrodę zjechałem z tej najostrzejszej części zjazdówki Kasprowego ratrakiem