Ave w południe.
Straszny ten rok jeżeli chodzi o wycieczki górskie. Najgorszy od kilku lat. No ale jak pech to pech. Zdrowie nie zawsze będzie 100 % i nie zawsze człowiek zrealizuje wszystkie swoje plany. Ale mozna zrobić coś na miarę obecnych mozliwości. Z wycieczki forumowej na Raczę musiałem zrezygnować jak policzyłem czas jaki bysmy mieli spędzić na szlaku. Na 100 % nie dałbym rady. Natomiast można sobie pomóc
w turystyce. Taką pomocną dłoń wyciąga zawsze kolejka w Kuźnicach
.
Wyciągneła też w dniu 30 października tegoż roku. W czwartek dzwoni Ali. Ostatnio w Tatrach był ze mną w Chochołowskiej ( pierwszy weekend października ). Wcześniej 5 czerwca. Znosił mnie do auta TOPR - u. Jak widać szalał w tym roku na trasach
. Emeryt pełną gębą
. Moje tatrzańskie wycieczki tak samo się rozłożyły w tym roku. Tylko, że ja to rencista
. Trasę oczywiście mieliśmy ustalić w aucie. Czerwone - no coś Ty, za długo. Wrota - asfalt by mnie zabił. Padło na ukochaną kolejkę i w lewo marsz. Piechotą z Ronda Kuźnickiego ( od taksówki odrzucił nas smród buchający z auta ). Podchodzimy do kasy, a tu kasjerka twierdzi, że wieje. Ano wialo. I to zacnie. Na szczęście ( dla naszych umęczonych nóg ) kurs się odbył. Jechalo nas z 9 osób. I zaczeły się atrakcje. Pierwszy raz wisiałem sobie w stojącej, bujającej się kolejce. Dwa razy. Potem było też wesoło przy wjeździe na peron. Podejście nr 2 udało się. Na Kasprowym pustki. Obsługa knajpy, sklepów zapakowała się do wagonika i ostatnim kursem uleciała w dół. My maskujemy się. Jakoś czapkę zapomniałem. Na szczęście wiało na ciepło więc kaptur wystarcz. To taka bryza od morza. W totalnej pustce, w pięknym słońcu i w wyjącym wietrze idziemy na lewo. Żadnych ważnych celów. Po prostu czerpalismy przyjemność z samego pobytu. I z widoków. Było widać wszystko co z tych miejsc można zobaczyć. Łącznie ze śnieżną czapą na Babiej Górze. Szlak nasz przebiegał tak: Kasprowy - Czerwona Przełęcz - bestia Beskid - Liliowe - Skrajna Turnia - Liliowe - Gąsienicowa - Murowaniec - Karczmisko - Boczań - Kuźnice. Po drodze spotkalismy może z kilkanaście osób, w tym 4 udające się w stonę Świnicy. Na Skrajnej zdjęcia i stwierdzamy, że wracamy. Dla nas to wystarczyło. W Murowańcu pustki. A dzień był cudny. Idąc od Betlejemki zauważam wyremontowana drogę na Rówień Królowa. Od kiedy tak jest ? Na Równi pożegnalne zdjęcia, potem rzut oka na Bielskie. Nawet człowiek nie przeczuwał , że za niedługo wydarzy się tam tragedia. Na Karczmisku ogłaszam Aliemu, że ni kichuja nie pójdę Jaworzynką
. Jeden gips na rok wystarczy
. Swoja drogą to w pewnym momencie Ali skomentował: Ale Ty wolno idziesz !!! Rzeczywiście - szedłem bardzo wolno i dokładnie stawiałem kroki. Tkwi mi to we łbie
. Po wejściu do Lasu Gąsienicowego wchodzimy w suszę. Znaczy się śniegu brak. Pojawił się z powrotem dopiero na ... mostku w Kuźnicach. W sumie całą drogę przeszliśmy w obuwiu nieuzbrojonym choć ślady raków widzieliśmy w wielu miejscach. W Murowańcu wystawiam lewe odnóże dolne na ławkę żeby wypocząć. Trochę mnie rwało nad zewnętrzną kostką i czułem wyraźny ból zmęczeniowy w łydce. Ale i tak było lepiej niż myslałem. W sumie od parkingu do parkingu chodzilismy 6 godzin. Wystarczyło. Liczę, że w ten weekend gdzieś się wybiorę.
Pozdrawiam
Łukasz "Rencista" T
P.s. W czwartek byłem na komisji lekarskiej z PZU. Zobaczymy co z tego wyjdzie.