|
Tryptyk Chochołowski.
|
| Autor |
Wiadomość |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
Tryptyk Chochołowski.
Normalny ludź po trzech dniach na Fatrze szedł do pracy. Odpoczywać, ułożyć sobie w łebku te wszystkie widoki. A my we wtorek obraliśmy kurs na Chochołów. Tak, to był gosia3kowy wyjazd urodzinowy, jak wiedzą niektórzy. Wszystko musiało być więc udane, szczególnie pogoda - prawdziwa wisienka na torcie.
Ruszyliśmy koło 7 czterokołowym pojazdem. Na przełęczy Snożka niespodziewany widok:
Zachęceni takim obrotem sprawy przyśpieszamy ku Siwej Polanie. Krótkie formalności przepakowawcze, monety do skarbonek TPN wrzucone i można ruszać. Drogą przez niektórych ulubioną, mistyczną wręcz. Dlatego też przez chwilę zakołatał nam pomysł sprawdzenia chochołowskiej ciuchci (plecaki nie chciały iść same). Nim jednak zakończyliśmy burzę mózgów, ciuchcia odjechała pełna gimnazjalistów.
Półtorej godzinki później meldujemy się w schronisku. Zostawiamy graty i uderzamy na Grzegorza, by skorzystać jeszcze z pogody. Znowu burza (mózgów jak na razie), upieram się iść przez Przełęcz Bobrowięcką (bom nań nie był) i dalej granicą. Coś tam Gośka mruczała, że będę skuczał i że w ogóle to poroniony pomysł . Eee tam, leziemy. Wpierw fajnie, po śnieżku, potem gorzej, po błocku, wreszcie przez śniegobłotną mokrą breję ku przełęczy . Dokonujemy oględzin pogody, a raczej tego, co z niej zostało. Błękit porannego nieba przemienił się w czerń i fiolet chmur idących ku nam od zachodu. Szybko więc pniemy się tą cholerną stromizną (kto wybrał tą *#&*$&# trasę!?) do góry. Jeszcze tylko mała gimnastyka w kosówce i dobijamy do szlaku żółtego. W samą porę, w tym samym momencie na przełączkę dociera też deszcz, a czarna chmura dosiadła Grzesia. Nawet nie chce mi się ubierać skafanderków. Uciekamy ku dolinie. Żółty szlak jest w stanie tragicznym ? kilkanaście świerków klasyfikuje go na ścieżkę zdrowia. Oczywiście na dole prześwituje błękit nieba. Wkurzamy się. Wyjdę sobie wieczorem jak się wypogodzi - mówię .
Nie wyjdę. Po kilkugodzinnym byczeniu się w schronie, posiłku i obserwowaniu co ciekawszych egzemplarzy stonki turystycznej łoimy czarny szlak do janosikowej kapliczki. Podobnie jak grupa kolesi o równie ambitnych celach na dziś. Co zrobić? Granie porosły ciężkimi chmurami i nie chcą nas wpuścić do siebie. Czas spać.
Foto:
Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2010 11:20 PM przez Mallaidh.
|
|
| 31-05-2010 11:19 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Rano zbieramy się wcześnie. Pogoda miała być o świcie. Podobno była, i poszła se w momencie gdy wyczłapaliśmy przez drzwi schroniska, coś koło 7.00. Idziemy na Trzydniowiański przez Kulawiec. To dobre określenie, bo okuleć tam można ! Różnica wzniesień jakieś 670m, po stopniach takich, że nóg mi brakło! Ot, taki szlak ?za karę?. Żeby tradycji stało się zadość, jak tylko wyszliśmy z lasu w kosówkę, poczęło lać, wiać i cuda się dziać. Opancerzeni zdobyliśmy ?Trzydniowy Wierch?. Krótka narada (burza przeszła bokiem) na temat Kończystego skończyła się jednogłośnym ogłoszeniem zejścia w dół. Chmurki tam rozsiadły się na dobre, poza tym kilka płatów śnieżnych nie wyglądało zachęcająco. Wybór (oczywisty) padł na czerwony szlak przez D. Jarząbczą (na Kulawcu więcej moja noga nie postanie!!!). Tak uczyniwszy ponieśliśmy się przez łąki, kosówki i zwalone (znowu) bory ku schronisku, po drodze nawróciwszy na właściwą zbłąkanego turystę. Aha, zlało nas oczywiście. Pani z okienka dziękujemy za kluczyk do szuszarni!
Foto:
Rano zbieramy się już nie tak wcześnie. Gdzieś mamy prognozy o porannych przejaśnieniach. Jeszcze wieczorem majaczył mi ten mityczny Grześ, lecz nazajutrz przestałem gustować w zarośniętych facetach. Niesiemy się w dół. Pojawił się bowiem cel równie zacny jak Rakoń z Wołowcem razem wzięci ? oto swemi podwojami kusiły tajemnicze dolinki reglowe: Za Bramką, Ku Dziurze, Małej Łąki... Tyle razy człek gdzieś leci do góry, a tu taka dolinkowa tabula rasa. Na pierwszy ogień poszła D.Za Bramką (całe 25min szlaku) ? bardzo ładne, urocze miejsce, przypominające nieco pienińskie wąwozy. Następnie D. Małej Łąki i szlif na Przysłop Miętusi (bo taki centymetr niebieskiego szlaku trza było zaliczyć). Potem ciemna D. Ku Dziurze (ta znowu o bardziej beskidzkim charakterze, porośnięta buczyną) i czyhająca na śmiałków tytułowa Dziura. Po niej kolej na nieco większe danie ? D. Strążyska, wylęgarnia stonki, punk startowy kolejki na Giewont. W tłumie ludzi zdeptaliśmy szlak do Siklawicy i z powrotem. Znowu było ładnie. I znowu zaczęło lać. Ja wiem czemu: to żeby nam się za bardzo Tatry nie spodobały i od beskidków odciągać nie zechciały - czar rzuciła nam Babia Góra. No cóż, nie zawsze jest po naszej myśli. A na Grzesia i tak wejdę! A co!
więcej: http://picasaweb.google.pl/Maciej11980/T...hoOwskiej#
|
|
| 31-05-2010 11:32 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Aczkolwiek nie mieliście tak dobrze, jak na Fatrze , można uznać, że całkiem udana wycieczka. Pogoda nie musiała odpowiadać tego typu wędrówek, ale wybraliście to, co było najlepsze.
Aha, dzięki, że zaliczam się do normalnych ludzi i po trzech faterkowych dniach poszedłem do pracy .
Mallaidh, Grześ i tak raz padnie. Madziorek też wyczłapała na swój Kościół.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-06-2010 04:37 AM przez Stasiu.
|
|
| 01-06-2010 04:36 AM |
|
 |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Tak, to był gosia3kowy wyjazd urodzinowy, jak wiedzą niektórzy. Wszystko musiało być więc udane, szczególnie pogoda - prawdziwa wisienka na torcie.
No to Gosiu - 40 lllllllllllaaaaaatttttttttt mineło jjjjaaaaakkkkkk jeden dzieeeeeeeńńńńńńńńńńńńń
Drogą przez niektórych ulubioną, mistyczną wręcz.
Boję się, że jak udam się kiedyś do spowiedzi to morderca z koloratką jako pokutę da mi Chochołowską razy 4.
Półtorej godzinki później meldujemy się w schronisku. Zostawiamy graty i uderzamy na Grzegorza, by skorzystać jeszcze z pogody. Znowu burza (mózgów jak na razie), upieram się iść przez Przełęcz Bobrowięcką (bom nań nie był) i dalej granicą.
Paszporty mieliście ?
Coś tam Gośka mruczała, że będę skuczał i że w ogóle to poroniony pomysł  . Eee tam, leziemy. Wpierw fajnie, po śnieżku, potem gorzej, po błocku, wreszcie przez śniegobłotną mokrą breję ku przełęczy  . Dokonujemy oględzin pogody, a raczej tego, co z niej zostało. Błękit porannego nieba przemienił się w czerń i fiolet chmur idących ku nam od zachodu. Szybko więc pniemy się tą cholerną stromizną (kto wybrał tą *#&*$&#  trasę!?) do góry. Jeszcze tylko mała gimnastyka w kosówce i dobijamy do szlaku żółtego. W samą porę, w tym samym momencie na przełączkę dociera też deszcz, a czarna chmura dosiadła Grzesia. Nawet nie chce mi się ubierać skafanderków. Uciekamy ku dolinie. Żółty szlak jest w stanie tragicznym ? kilkanaście świerków klasyfikuje go na ścieżkę zdrowia. Oczywiście na dole prześwituje błękit nieba. Wkurzamy się. Wyjdę sobie wieczorem jak się wypogodzi - mówię  .
Gdzie kaczyks ????? !!!!!! Znów szlaki nie posprzątane !!!!!!!
Nie wyjdę. Po kilkugodzinnym byczeniu się w schronie, posiłku i obserwowaniu co ciekawszych egzemplarzy stonki turystycznej łoimy czarny szlak do janosikowej kapliczki. Podobnie jak grupa kolesi o równie ambitnych celach na dziś. Co zrobić? Granie porosły ciężkimi chmurami i nie chcą nas wpuścić do siebie. Czas spać.
Dobranoc.
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
|
|
| 01-06-2010 06:31 AM |
|
 |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Idziemy na Trzydniowiański przez Kulawiec. To dobre określenie, bo okuleć tam można  ! Różnica wzniesień jakieś 670m, po stopniach takich, że nóg mi brakło! Ot, taki szlak ?za karę?.
Wszystko wina Adama i Ewy.
Żeby tradycji stało się zadość, jak tylko wyszliśmy z lasu w kosówkę, poczęło lać, wiać i cuda się dziać. Opancerzeni zdobyliśmy ?Trzydniowy Wierch?.
To taka tradycja świecka. Też tam w mordę deszczem dostałem.
(na Kulawcu więcej moja noga nie postanie!!!).
A ręka ? 
Pojawił się bowiem cel równie zacny jak Rakoń z Wołowcem razem wzięci ? oto swemi podwojami kusiły tajemnicze dolinki reglowe: Za Bramką, Ku Dziurze, Małej Łąki... Tyle razy człek gdzieś leci do góry, a tu taka dolinkowa tabula rasa. Na pierwszy ogień poszła D.Za Bramką (całe 25min szlaku) ? bardzo ładne, urocze miejsce, przypominające nieco pienińskie wąwozy. Następnie D. Małej Łąki i szlif na Przysłop Miętusi (bo taki centymetr niebieskiego szlaku trza było zaliczyć). Potem ciemna D. Ku Dziurze (ta znowu o bardziej beskidzkim charakterze, porośnięta buczyną) i czyhająca na śmiałków tytułowa Dziura. Po niej kolej na nieco większe danie ? D. Strążyska, wylęgarnia stonki, punk startowy kolejki na Giewont. W tłumie ludzi zdeptaliśmy szlak do Siklawicy i z powrotem.
Uwielbiam te Dolinki. Jako romantyk górski
A na Grzesia i tak wejdę! A co!
Może razem skoczymy ?
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
|
|
| 01-06-2010 07:04 AM |
|
 |
magda.s.77
Brak aktywacji konta
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
To kara za zachłanność Któż to widział, po trzech dniach w górach, jechać na trzy dni w góry... Za dobrze by Wam było 
A poważnie to zależy od punktu widzenia. Z dwojga złego, to ja wolałabym drpetać mokra od deszczu, niż zalana potem, gdy po gałach daje, a twarz nabiera odcieni flagi narodowej. Nie mówiąc już o tłumach, które zwykle towarzyszą słonecznej aurze.
Że wyszło mniej, niż zakładaliście? Będzie powód by szybko wrócić
Przynajmniej, dzięki tym pięknym okolicznościom przyrody, udało się Wam zobaczyć to, na co zwykle czasu ani chęci nie ma: dolinki reglowe.
I zupełnie nie rozumiem, co się tak wszyscy czepiają szlaku przez Kulawiec. Wszelkie asfaltówki są mniej przyjemne. Wystarczy wytyczyć trasę tak, by Kulawcem schodzić, a nie podchodzić, i można go nawet polubić
|
|
| 01-06-2010 08:42 AM |
|
 |
PiotrekDz
...
    
Postów: 3,577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2010
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
E tam, nie ma co narzekać. Pogody nie mieliście złej tylko urozmaiconą-i tak to sobie trzeba tłumaczyć
Panorama z przeł. Snozka godna
Teroz w kazdym domu tranzystory grajom
Lejom wode lejom, ludzi ogłupiajom
|
|
| 01-06-2010 09:03 AM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
|
|
| 01-06-2010 11:34 AM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Gdyby mi ktoś pokazał te zdjęcia to bym sobie łeb dał uciąć, że nie zrobił ich Mallaidh....
|
|
| 01-06-2010 01:29 PM |
|
 |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
|
|
| 01-06-2010 01:30 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Kaczyks to mi się zaraz wspomina jak czytam tego, co drugi raz w Tatrach i się wybiera solo na Mnicha.
Mniej więcej chyba podobny poziom.
A co do zdjęć..... nietypowe bardzo są jak na Maćka
|
|
| 01-06-2010 01:34 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Ooo, a co to znaczy że nietypowe?
|
|
| 01-06-2010 02:18 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
|
|
| 01-06-2010 02:53 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Bardzo przepraszam za ten wielki zawód. Obiecuję poprawę
|
|
| 01-06-2010 03:31 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Tryptyk Chochołowski.
Nie gniewaj się proszę, ale naprawdę, niektóre zdjęcia wyglądają jak nie Twoje.
|
|
| 01-06-2010 03:54 PM |
|
 |
|
|