|
Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
|
| Autor |
Wiadomość |
Edyta85
    
Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja
dopiero miałam chwilę żeby obejrzeć zdjęcia. niesamowite są.
Czekam na ciąg dalszy relacji
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
|
|
| 22-12-2009 09:16 AM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja
Fluktus!
Ja to się już chyba nie opędzę od tej Twojej opowieści. Wciąga jak najlepszy serial kryminalny z odpowiednim suspensem. Czytam sobie po kilka razy, żeby niczego nie przeoczyć i nadążyć za Wami na szlaku. Bardzo lubię tego typu historie i przygody, a Twój sposób narracji niezwykle mi odpowiada. Nie kończ za prędko, żebym mógł jak najdłużej delektować się tymi cudownymi miejscami i popieram Maćka w zaproszeniu na wspólne, gorczańskie wędrowanie.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 22-12-2009 11:32 AM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja
|
|
| 22-12-2009 11:38 AM |
|
 |
Dawid Way
   
Postów: 440
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2009
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja
Przeczytałem jednym tchem i proszę o ciąg dalszy... Świetne zdjęcia!
Fluktus czy oprócz lądowania w Lukli masz jeszcze jakieś filmy z Waszej wyprawy?
~ I poczuć na sobie tę ciszę i ową się ciszą dokarmić... ~
Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-12-2009 01:38 PM przez Dawid Way.
|
|
| 23-12-2009 01:35 PM |
|
 |
Fluktus
 
Postów: 13
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2009
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja
Przeczytałem jednym tchem i proszę o ciąg dalszy...  Świetne zdjęcia!
Fluktus czy oprócz lądowania w Lukli masz jeszcze jakieś filmy z Waszej wyprawy?
Filmik z Lukli na You Tube (jest ich tam wiele) nie jest mojego autorstwa oczywiście, bo kamery nie mieliśmy ze sobą. Mamy parę filmików zrobionych komórką, ale są baaaaardzo kiepskiej jakości. Polecam You Tube i wpisywanie w wyszukiwarce miejsc np Lukla, Namche Bazar, Tengboche, Kala Patthar.
Dalszy ciąg relacji oczywiście będzie , ale chyba przed świętami już nie zdążę. Przed Nami Kala Patthar (razy dwa ), Chukhung i klasztor buddyjski w Tengobche.
|
|
| 23-12-2009 02:30 PM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja
Dalszy ciąg relacji oczywiście będzie  , ale chyba przed świętami już nie zdążę. Przed Nami Kala Patthar (razy dwa  ), Chukhung i klasztor buddyjski w Tengobche.
Już zacieram ręce.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 23-12-2009 04:37 PM |
|
 |
Fluktus
 
Postów: 13
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2009
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
A z naszym podwójnym wejściem na Kala Patthar to było tak...
... po długim śpiochowaniu w Dzonglha wyruszyliśmy do Lobuche na 4900. Pogoda niestety zepsuła się i góry były zamglone, ale nie było tak źle. Po drodze świetne widoki na Cholatse (6335 m) i turkusowe zamarznięte jezioro Chola Tsho. Im wyżej tym mgły były gęstsze a krok wolniejszy . Nocujemy w Lobuche.
Następnego dnia pogoda bez zmian. Postanawiamy na lekko iść na Kala Patthar nie nocując w Gorak Shep. Nie wiem na co liczyliśmy wychodząc, bo mgła była jak mleko od 5000 w górę. W Gorak Shep na pocieszenie zamówiliśmy sobie w lodży owoce z puszki mniaaaaam. A potem jazda jazda jazda na szczyt. Niby Kala to taki pagór na tle Pumori ale swoje trzeba przedreptać na szczyt. Weszliśmy na (jak się potem okazało) niższy lewy wierzchołek 5550 m. Na szczycie spędziliśmy godzinę ale miny mieliśmy nietęgie. Nie dość, że mgła nie ustąpiła to jeszcze zaczęło sypać. Tak zwlekaliśmy i zwlekaliśmy z zejściem (w końcu to miał być finał trekkingu !!) aż zrobiło się tak późno, że do Lobuche schodziliśmy po ciemku z czołówkami w zamieci śnieżnej.
Tego wieczoru, kiedy siedzieliśmy już sobie w ciepłej jadalni w Lobuche jeden z tragarzy złamał nogę i odbywała się akcja zbierania pieniędzy na tragarzy, którzy mieli go znieść do szpitala w Pheriche. Pamiętam, że w rozmowie z miłymi Ślązakami i Poznaniakami (pozdrawiam jeśli tu będziecie) przełykaliśmy gorycz porażki i zarzekałem się, że następnego dnia schodzimy do Dingboche - trudno nie widzieliśmy najlepszej panoramy z całego trekkingu . Do tego prognozy pogody były jednoznaczne - trzy dni załamania pogody. Ślązacy mieli iść dla idei, tak jak my dzień wcześniej.
Następnego dnia ledwo wysunąłem głowę ze śpiworka, a już wiedziałem, że tak ciemno to na pewno nie jest kiedy pada śnieg. Wybiegłem przed lodżę i opadła mi szczęka. Wszystko było białe, zamarznięte i błyszczało poranną zorzą - niebo było bezchmurne. No i odszczekałem wczorajsze bluzgi. Szybka decyzja i po śniadaniu znowu na lekko biegniemy na Kala Patthar. Tym razem nie mamy nawet wody a nasze wory zostały na przechowanie u gospodarza. Spotykamy znajomego przewodnika francuskiej grupy, który obiecuje nam zarezerwować nocleg w Dingboche. Doganiamy Ślązaków - tempo mamy dobre i po kilkudziesięciu minutach jesteśmy na wyższym wierzchołku około 5600m. Potem przychodzą Ślązacy, którzy zatrzymali się w Gorak na śniadanie. Dzięki nim nie umieramy z pragnienia - szacun Panowie. Nie ma sensu żebym opisywał jak było - to była prawdziwa euforia, foty mówią same za siebie 
Wyobrażam sobie co muszą czuć ludzie tam wysoko na ośmiotysięcznikach, to musi być uzależniające. Z bólem serca, że to już koniec schodzimy na dół. Dla nas to dopiero połowa zabawy tego dnia. W Lobuche jemy obiad i znowu wory na plecy i w dół. Niby w dół ale jakieś męczące to było . No i znowu zrobiło się ciemno jeszcze przed Dingboche. Pod koniec to już truchtałem żeby jak najdłużej widzieć gdzie mam iść. Znowu rytuał z czołówką i niepewnym krokiem ruszamy. No i znowu opatrzność nad nami czuwa . Już w całkowitych ciemnościach dogania nas szerpa jakby niebiosa go przysłały akurat w nocy. Idziemy razem. On ma słabą latarkę w przeciwieństwie do nas ale wie gdzie iść. Kimamy w Dingboche gdzie francuzi opijają koniec swojego trekkingu.
Następnego dnia podchodzimy do Chhukhung. Po drodze obok herbaciarni w Bibre zatrzymujemy się przy nowym czortenie Kukuczki. Kilka tygodni wcześniej była tu żona Jerzego, synowie i Artur Hajzer, by uczcić 20 rocznicę śmierci Kukuczki na południowej ścianie Lhotse. Obok leży metalowa walizeczka, w której można zostawiać swoje wpisy. Fotografuję list Koreańczyka.
Następnego dnia nie wchodzimy na Chhukhung Ri i wybieramy spacer dolinką wzdłuż moreny bocznej lodowca pod południową ścianę Nuptse-Lhotse. Im jesteśmy bliżej tym coraz większy respekt odczuwam (tylko jedno ! rosyjskie wiarygodne przejście ściany). Przed nami 3 kilometry lodu i skał (wieżowiec Burj Dubai ma 800 metrów phhhiiiiiiii). Ekstremalnie trudna ściana. Jak patrzę na te lawiniska u podnóża to do dziś mam gęsią skórkę. W górnych partiach wiatr tak dudni jakby przelatywał odrzutowiec . Tak stoimy i gapimy się. Nawet nie mam odwagi zbliżać się do samego podnóża.
To już właściwie koniec naszego trekkingu. Już tylko pozostało zejście. Chhukhung - Dingboche - Tengboche. Tutaj taki "orzeszek" na koniec w postaci buddyjskiego klasztoru. Już z daleka słychać buddyjskie trąby, bo właśnie rozpoczyna się uroczystość. Załapujemy się nawet na błogosławieństwo od Rinpoche, otrzymujemy czerwony sznureczek z supełkiem (rodzaj amuletu), brązowy proszek, który należy zjeść w razie zagrożenia życia wspominając lamę i jedwabną szarfę (chadak). Wszystkiemu towarzyszą śpiewane przez mnicha i Szerpów buddyjskie mantry. Niezapomniana noc .
Ranek w Tengboche znów jest biały, śnieg, mgła. Schodzimy do Namche Bazar do naszej znajomej lodży i wreszcie mamy gorący prysznic . Przed samym Namche przy lodży stoi turysta. Kiedy jesteśmy blisko zaczyna się wymiana zdań
-Cześć.
yyyyyy pełne zdziwienie z naszej strony
- Po czym poznałeś, że jesteśmy z Polski skoro się nie odzywaliśmy.
- No przecież widzę, że jesteście z Polski. Heheh. Od słowa do słowa i świat okazał się mały. Spotkaliśmy właściciela strony www.himalaje.pl
Drugie fajne spotkanie miało miejsce następnego dnia wieczorem już w Lukli. Po długim, słonecznym, marszu z Namche, stresie związanym z załatwianiem lotu do Kathmandu (przez 2 dni nie latały samoloty i zrobił się mały zator) zasiedliśmy wreszcie do kolacji. Po jakimś czasie podszedł do nas szerpa z tacką i podaje nam ciastko i szklaneczki z red label. . - To od tych państwa w rogu oni też są z Polski i chcieliby, żebyście się do nich dosiedli. . No i przegadaliśmy dłuuuugie godziny z grupą, która wracała z Mera Peak.
Następnego dnia piękny wchód słońca, bezchmurnie - lot do Kathmandu i ostatnie spojrzenie na Himalaje, no może prawie ostatnie, bo ostatnie było z samolotu do New Delhi. Potem 4 dni zwiedzania: Kathmandu, Patan, Pashupatinath, Swayambunath, Bhaktapur. Ehhh aż się rozmarzyłem. Byle było nam dane tam wrócić.
Amen
|
|
| 05-01-2010 09:56 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
|
|
| 05-01-2010 10:27 PM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
|
|
| 06-01-2010 10:41 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
...A z tym rozpoznawaniem Polaków przez Polaków za granicą coś jest na rzeczy. Ja w swych podróżach też często "trafiałem" zagadując po polsku. Czemu? Nie wiem czy to słowiański wygląd, coś w oczach, czy sposób zachowania...
nie zawsze miałem taką sytuację, no tyle że w Europie, gadamy ze spotkanymi dziewczynami (duze plecaki, ubiór bardzo hipi) i tak wymiana informacji co i gdzie, tak z 15 minut, i w końcu pytają "łer ju kom from", my "from połlend" a one "kur.a mać" i juz byliśmy w domu
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 06-01-2010 11:37 AM |
|
 |
Mallaidh
    
Postów: 3,717
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
A to też się zdarzało oczywiście! Akcent to już od razu ściąga całą zasłonę
|
|
| 06-01-2010 11:41 AM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
Piotrek i Ela... duży szacun za odwagę, za przygotowanie (po pewnie niejedną godzinę spędziliście wyszukując informacje)...
Mam nadzieję, że nie tylko Wam będzie dane tam wrócić
ja też mam nadzieje taką że niektórym się uda tam pojechać
|
|
| 06-01-2010 11:45 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 06-01-2010 11:58 AM |
|
 |
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    
Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
|
|
| 06-01-2010 12:02 PM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Himalaje - fotorelacja i nie tylko...
Fluktus!
No i znów zafundowałeś mi niebywałą przyjemność obcowania z Waszą przygodą. Czytając opisy tych wszystkich egzotycznych miejsc, odnosiłem nieodparte wrażenie, że mam je na wyciągnięcie reki. Jakbym sam był świadkiem tych wydarzeń. Oczywiście, to czysta utopia, bo nigdy nawet mi do głowy nie przyszło, że mógłbym kiedykolwiek tam zawitać i patrząc na to realnie, tak też się zapewne nie stanie. Ale nie ukrywam, że wodzisz na pokuszenie i wcale się nie dziwię, że tylu chętnych znalazło się do naśladownictwa. Udowodniłeś nam, że wcale nie trzeba dysponować zawrotnymi sumami pieniędzy, żeby móc przeżyć przygodę życia. Wystarczy determinacja, dobre chęci, tona odwagi i trochę przychylności niebios. Jak się chce, to wszystko można.......powodzenia!
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2010 09:17 PM przez lapikus.
|
|
| 06-01-2010 04:28 PM |
|
 |
|
|