Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1
Autor Wiadomość
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #1
Smile  Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Tak się składa, że nie lubię zimy...
Tak było odkąd pamiętam. Teraz mogę powiedzieć, że z jednym wyjątkiem... oprócz zimy w Tatrach Wink
Po 10 latach deptania tatrzańskich szlaków czyli od pierwszej wizyty na Zawracie przyszedł czas na zmianę pory roku tatrzańskich wypadów. Zimę.
Niestety zimą nie mogę sobie pozwolić na samodzielne deptanie. Może kiedyś z urządzeniem GPS.
Dosprzętowiłem się odpowiednio, zwerbowałem moją dzielna mamę i kolegę Vikinga, który zgodził się pełnić rolę Opiekuna/Instruktora podczas pierwszych prób na tatrzańskim śniegu.
Pogoda wg prognozy bardzo dobra.

Rozgrzewka.
Na początek kierujemy się do Obidowej. Auto zostawiamy przy ostatnich zabudowaniach.            

Zakładamy raki i przy -15°C ruszamy na Turbacz, abym oswoił się z umiejętnością chodzenia w rakach po śniegu czy to oblodzonych miejscach. Wchodzenie to jedna sprawa, a kolejna to schodzenie. Idzie jak po maśle. Robimy Turbacz przy pięknej pogodzie z widokiem na Tatry....
   
W schronisku pomidorowa i schodzimy do samochodu.
Dalej jedziemy na Ustup, aby pozostawić samochodzik w bazie. Dopakowujemy plecaki i po dostaniu się w rejon Kir, dalej Huciska, Polana Chochołowska i oczywiście schronisko. Cisza, spokój, dosłownie kilka osób. Gorąca woda. Pyszne jedzonko. Rewelacja.

Plan na pierwszy dzień w Tatrach ? Grześ, Rakoń, Wołowiec..... dalej się zobaczy.
Wczesne wyjście, aby zahaczyć z Grzesia o wschód słońca
                               

Dalej na Rakoń...
                           
Niestety mama poczuła się źle, żołądek pokrzyżował jej plany i musiała wrócić z Rakonia co w drodze powrotnej zaowocowało w wiele pięknych zdjęć jej autorstwa.

                           

My idziemy dalej do Wołowca. Czasy nawet krótsze niż letnie.
               



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"

Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-02-2012 01:48 AM przez k77.

23-02-2012 08:41 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #2
Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

           

Nie muszę mówić co nam tutaj przypomina Rohacz Ostry Wink

Spojrzenie za siebie w kierunku Wołowca i nie tylko
                                   

humor i pogoda dopisuje Cool
   

...Dziurawa Przełęcz
   

No i Łopata...
       
Viking idzie obadać śnieg i szlak w kierunku Jarząbczego Wierchu.     Po pół godzinie wraca i stwierdza, że dalej nie da rady. Zero przetartego szlaku i chyba trzeba będzie powolutku zejść. Zejście zimowym wariantem gdzie nie ma letniego szlaku owocuje w znane widoki, ale z innej perspektywy Cool
               

Wyznaczenie celu na sezon 2011, który będzie w osobnej relacji w szerszej obudowie czyli szlakiem ze Zverovki do Zverovki Smile
   

Więc schodzimy...
       

Do Polany Chochołowskiej coraz bliżej. Nawet kawałek zjechaliśmy do kosówek, gdzie czekała nas przeprawa przez zapadający się śnieg, ale schronisko tuż, tuż Smile
           

No i ostatnie podejście.... po schodach. Zdjęcie robi oczywiście mama.
   

Jednym słowem dzionek udany dzionek ok


cdn....



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"

Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2012 09:43 PM przez k77.

23-02-2012 08:57 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #3
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

K77, z taką pogodą to się fajnie chodzi zimą po kopczykach. Jak tak ostatnio patrzę, to bardzo dużo forumowiczów lubi zimą dreptać Chochołowską i odwiedzać Grzesia, Rakonia i podobne kretowiska. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
23-02-2012 09:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #4
Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Stasiu napisał(a):
K77, z taką pogodą to się fajnie chodzi zimą po kopczykach. Jak tak ostatnio patrzę, to bardzo dużo forumowiczów lubi zimą dreptać Chochołowską i odwiedzać Grzesia, Rakonia i podobne kretowiska. ok



Od czegoś trzeba zaczynać pierwsze zimowe kroki Wink
Pogoda ma tu ogromne znaczenie i to też jeden z elementów planu.
Poza tym raczej nie piszę się na wspinaczkę.



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"

Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2012 10:06 PM przez k77.

23-02-2012 09:46 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #5
Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Dzień drugi..... wschód słońca... Jamborovy Wierch i Bobrovec.
Zimą nie będziemy niszczyć przyrody na szlaku.
Mama niestety nie czuje się najlepiej więc idziemy w duecie. Oczywiście pozostanie mamy w schronisku owocuje w kolejne piękne zdjęcia, które będą dalej.
Ruszamy wcześnie i z Bobrowieckiej Przełęczy zapychamy w górę. Drogowcy oczywiście znowu zawiedli Wink Do tego na podejściu na Jamborovy łydki dostają popalić, ale to krótkie podejście. Co tu dużo opisywać. Popatrzcie na zdjęcia...
                   
                        Na szczycie po sesji zdjęciowej w końcu zabrałem się za śniadanko, gorąca herbatka, orzechy, czekolada i do tego konserwa, której zapach miałem w głowie chyba ze 2 lata, gdy byłem na Rysach i dwóch gości obok mnie wcinało właśnie konserwę Big Grin

Po śniadanku Viking idzie obadać śnieg w rejonie żlebu prowadzącego ze szczytu Bobrovca prosto do Polany Chochołowskiej.

Po godzinie 9-tej jesteśmy już na Polanie Chochołowskiej Cool
                               

To zejście było szybsze, ciekawsze i bezpieczniejsze. Kolejny poranny wypad udany. Czas zasuwać do pokoju, aby spakować plecaki i przemieścić się do Doliny PSP.

Pod naszą nieobecność mama cyknęła kilka pięknych fotek... Na dokładkę trochę fotek z zejścia Doliną Chochołowską. Niestety zimą nie można zjechać rowerami Wink
                       

Po drodze zatrzymujemy się na kilka fotek...
   
Po drodze zabieramy nasz samochód z Ustupu i udajemy się nim Polanę Palenicką na parking, aby po zejściu przebrać się przy otwartym bagażniku i wyruszyć do domu.
Na polanie jesteśmy popołudniu, gdzie odpowiednio dobijamy targu z parkingowym, na zasadzie, że auto zostaje do jutrzejszego popołudnia czyli doba, a nie dwie i zapychamy do Piątki.
Po drodze oczywiście iście zimowo-bajkowy krajobraz Cool
               

Podejście z Doliny Roztoki do PSP nie było proste. Pod koniec zaczynało robić się ciemno, zimniej i padał drobny śnieg. Zachmurzyło się. Następnego dnia mieliśmy wyjść bardzo wcześnie i jeszcze miałem wyskoczyć na nocne zdjęcia. Patrzę przez okno. Wszystko za chmurami. Pospaliśmy jeszcze z godzinkę. Poprawiło się. Prognoza pogody ciągle bardzo dobra. Idziemy. Tak aby zdążyć wrócić do pokoju do 9 rano i zebrać resztę ekwipunku chwilowo nie potrzebnego.


--> część 2



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"

Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-02-2012 11:15 PM przez k77.

23-02-2012 10:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #6
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Stasiu napisał(a):
... Jak tak ostatnio patrzę, to bardzo dużo forumowiczów lubi zimą dreptać Chochołowską i odwiedzać Grzesia, Rakonia i podobne kretowiska. ok

Stasiu to jest relacja z lutego zeszłego roku więc nie jest tak, że wszyscy na raz się tam zjechali. Co nie przeszkadza i tak, w oglądaniu fajnych zdjęć Wink

Dobrze, że Chochołowską przeszliście w rakach Toungue Scary Tongue2



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
23-02-2012 10:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Łukasz

*****


Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #7
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Pisząc w skrócie - zdjęcia zacne. Słowa pisanego nie chcialo mi się czytać Wink

Piszecie panie Pablo, że PO Chochołowskiej chodzono w żelastwie ? Wink



"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
24-02-2012 02:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #8
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Łukasz napisał(a):
Pisząc w skrócie - zdjęcia zacne. Słowa pisanego nie chcialo mi się czytać Wink

Piszecie panie Pablo, że PO Chochołowskiej chodzono w żelastwie ? Wink


Chodzono, chodzono Wink
Nie ma zakazu Cool

To pierwszy sezon w rakach więc trzeba było się oswajać, a w sumie lepiej w żelastwie niż ujechać i wywinąć orła Smile



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"
24-02-2012 03:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gabi82

*****


Postów: 1,081
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2010
Status: Offline
Post: #9
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Oj, tam - Pablo, Łukaszu - czepiacie się tych raków Wink Zastanawiam się czy lepiej ćwiczyć umiejętność poruszania się w żelastwie po powalonym drzewie w ogrodzie uhm Wink Jak ja będę musiała kiedyś się tego nauczyć to założę kominiarkę, co by rumieńcem się nie okryć jak będę ćwiczyć na jakimś podejściu nie wymagającym tego sprzętu. Spojrzenia bardziej doświadczonych będą wtedy zapewne bezcenne Tongue2 i Łukaszu uważaj bo przypadkiem możesz iść obok giggle

Fajnie czyta się relacje z miejsca gdzie się choć częściowo było. I zdjęcia szczytów nie są już takie obce i ''bezimienne'' Smile Żałuję, że nie udalo mi się dojść tym razem chociaż do Rakonia. Ale Rakoń nie koń , może nie ucieknie Rolleyes

Bardzo podobała mi się gra kolorów nieba w drugim dniu ok


Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2012 04:06 PM przez gabi82.

24-02-2012 04:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
lilith
Brak aktywacji konta


Post: #10
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Relacja nie powaliła, choć na debiut jest czego gratulować.ok

Czytając da się odczuć małą nutkę "narcyzmu" w Twoim wykonaniu, ale to chyba dlatego,że przy boku miałeś Vikinga, więc czułeś grunt pod nogami.

Zastanawia mnie, dlaczego zdjęcia wychodziły jak mama zaniemogła... nie rozumiem,nie pozwalała robić fotek, czy w ogóle zabierała aparat. Jakaś cenzura?

Tu pozdrowienia dla mamy, mam nadzieję, że szybko wróciła do zdrowia. I Gratki dla Niej.

Kolejne, - chłopcze, masz 34 lata... nie daje Ci to nic do myślenia?
bo jak tak czytałam co napisałeś, rózne myśli mnie nachodziły uhm

- to taki wniosek po przeczytaniu relacji...

Zdjęcia ładne,

I jeszcze jedno... co z tym GPS?


24-02-2012 09:33 PM
Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #11
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

gabi82 napisał(a):
Oj, tam - Pablo, Łukaszu - czepiacie się tych raków Wink Zastanawiam się czy lepiej ćwiczyć umiejętność poruszania się w żelastwie po powalonym drzewie w ogrodzie uhm Wink Jak ja będę musiała kiedyś się tego nauczyć to założę kominiarkę, co by rumieńcem się nie okryć jak będę ćwiczyć na jakimś podejściu nie wymagającym tego sprzętu. (...)

Gabi, ja myślę, że kobiety nie muszą nic trenować. Szpilki to szpilki. Jedna szpilka albo 12 szpilek nie gra roli. innocent
K77, gratulacje. Jak się lilith odezwała na Twój post, to masz dobrze. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
24-02-2012 09:46 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #12
Smile  RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

lilith napisał(a):
Relacja nie powaliła, choć na debiut jest czego gratulować.ok

Czytając da się odczuć małą nutkę "narcyzmu" w Twoim wykonaniu, ale to chyba dlatego,że przy boku miałeś Vikinga, więc czułeś grunt pod nogami.

Zastanawia mnie, dlaczego zdjęcia wychodziły jak mama zaniemogła... nie rozumiem,nie pozwalała robić fotek, czy w ogóle zabierała aparat. Jakaś cenzura?

Tu pozdrowienia dla mamy, mam nadzieję, że szybko wróciła do zdrowia. I Gratki dla Niej.

Kolejne, - chłopcze, masz 34 lata... nie daje Ci to nic do myślenia?
bo jak tak czytałam co napisałeś, rózne myśli mnie nachodziły uhm

- to taki wniosek po przeczytaniu relacji...

Zdjęcia ładne,

I jeszcze jedno... co z tym GPS?


Witaj droga Lilith Smile
Z tego co kolega Stasiu napisał wnioskuję, że spotkał mnie zaszczyt. Skoro tak napisał to zakładam, że tak jest bo na forum jestem świeżakiem Wink

Co do narcyzmu to nie widzę podstaw, ale wiadomo, że moja opinia zawsze będzie skazana na subiektywność. Jestem otwarty na wszelkie słowa krytyki, ale myślę, że poszybowałaś w kierunku tzw. "co autor miał na myśli"...

Sprostowałem jedno zdanie bo widzę, że okazało się niezrozumiałe i wyciągnęłaś dziwne wnioski więc, aby nie wzbudzać niepotrzebnej dyskusji o takich szczegółach wrzucam tutaj poprawioną treść jednego zdania w temacie zdjęć mojej mamy i jej powrotu oraz pozostania w schronisku: "Niestety mama poczuła się źle, żołądek pokrzyżował jej plany i musiała wrócić z Rakonia co w drodze powrotnej zaowocowało w wiele pięknych zdjęć jej autorstwa". Mam nadzieję, że teraz wszystko się rozjaśniło choć wcześniej również powinno być jasne Wink

Koleżanko, 34 lata daje już trochę przemyśleń w życiu, ale kompletnie nie mam pojęcia co sugerujesz pisząc do mnie w ten sposób. Z grzeczności proszę o wyjaśnienie bo nie chciałbym być tutaj niemiły.
Masz prawo do różnych wniosków i dziwne, żeby po przeczytaniu jakiejkolwiek relacji nie powstawały takie czy inne.
Wiedziałem, że prędzej czy później ktoś zaczepi o "GPS", ale nie mam ochoty rozwijać tego wątku teraz. Dłuższy temat samotnego poruszania się w górach. W skrócie powiem, że w sezonie letnim chodzę przeważnie sam, ale w zimi niezbyt sobie to wyobrażam.

Wiem, że czas pisząc używam skrótów myślowych - chyba jak każdy - ale czasem prowadzi to do mylnego zrozumienia fragmentów tekstu.
Pisarzem nie jestem (raczej ścisłowcem), a relacja nie musi powalać bo w tym przypadku to raczej obwoluta do zdjęć poza istotnym faktem, że są tacy ludzie jak Viking, którzy zawsze chętnie poświęcą czas by edukować innych i łączyć przyjemne z pożytecznym w górach Cool
Poza tym przedstawia osobą mojej mamy, dzielnej kochanej kobiety, która niejedne góry zdeptała Cool

Za wszystkie miłe słowa oczywiście dziękuję Wink



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"

Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-02-2012 02:12 AM przez k77.

25-02-2012 02:09 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Pedro
Administrator
*******


Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status: Offline
Post: #13
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Zdjęcia całkiem sympatyczne, relacja - myślę że generalnie dobra otoczka do zdjęć. Nauka zimowego górołażenia na pewno nastąpiła w sprzyjających okolicznościach i towarzystwie ok

Muszę przyznać jednak, że choć pewnie miałeś co innego na myśli to trochę dziwnie brzmią/brzmiały dwa stwierdzenia (o pierwszym i drugim dniu) dotyczące odwrotu/pozostania Mamy na dole owocujące zdjęciami Smile

Warto też zaznaczyć, że choć nie neguję stwierdzenia o nie niszczeniu przyrody zimą to nie zmienia to faktu, że trasę od Bobrowieckiej Przełęczy zrobiliście nielegalnie. Wiem, że swego czasu pojawiały się takie relacje z poza szlaków, w tym również mojego autorstwa - tak więc wyłącznie dla wyjaśnienia - starajmy się w przyszłości nie opisywać na forum relacji pozaszlakowych.

Co do raków na dnie Chochołowskiej - zabronione nie są. Myślę jednak, że wygodniej szłoby się Wam bez tych raków innocent

No i zastanowił mnie trochę dzień I, a właściwie powód zejścia z Łopaty przez Czerwony Wierch. Nie neguję, że nie była to słuszna decyzja (do Kończystego kawał drogi), ale... Jeśli na trasie Wołowiec - Łopata warunki śnieżne były dobre (a nawet na którymś zdjęciu widać tam odsłonięte trawki), to tak duża różnica była nagle na odcinku Łopata - Niska Przełęcz (myślę, że o ten odcinek jak coś chodziło)?

W kwestii GPS - to urządzenie jest czasem bardzo pomocne owszem, ale należy go właśnie traktować jako pomoc a nie coś co jest wyznacznikiem iść/nie iść w przypadku tatrzańskich graniówek/innych rejonów zagrożonych lawinowo. Przynajmniej w początkowej fazie zdobywania zimowego doświadczenia wysokogórskiego.



Górskie Forum Internetowe - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl)
25-02-2012 10:48 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
gabi82

*****


Postów: 1,081
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2010
Status: Offline
Post: #14
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Stasiu napisał(a):
Gabi, ja myślę, że kobiety nie muszą nic trenować. Szpilki to szpilki. Jedna szpilka albo 12 szpilek nie gra roli. innocent


taK mówisz uhm Tylko, że ja mam ''szpilki'' na nogach raz do roku od wielkiego święta Shy Wink


27-02-2012 02:56 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
k77

**


Postów: 37
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2011
Status: Offline
Post: #15
RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1

Pedro napisał(a):
Nauka zimowego górołażenia na pewno nastąpiła w sprzyjających okolicznościach i towarzystwie ok


Zgadza się.

Pedro napisał(a):
Muszę przyznać jednak, że choć pewnie miałeś co innego na myśli to trochę dziwnie brzmią/brzmiały dwa stwierdzenia (o pierwszym i drugim dniu) dotyczące odwrotu/pozostania Mamy na dole owocujące zdjęciami Smile


Czasem tak bywa, że czytający inaczej odbierze tekst niż chciał autor. To są efekty chęci skrócenia treści. Chodzilo mi o to, że te ładne zdjęcia robiłą właśnie mama swoim aparatem - poprawiłem w treści Smile


Pedro napisał(a):
Warto też zaznaczyć, że choć nie neguję stwierdzenia o nie niszczeniu przyrody zimą to nie zmienia to faktu, że trasę od Bobrowieckiej Przełęczy zrobiliście nielegalnie. Wiem, że swego czasu pojawiały się takie relacje z poza szlaków, w tym również mojego autorstwa - tak więc wyłącznie dla wyjaśnienia - starajmy się w przyszłości nie opisywać na forum relacji pozaszlakowych.


Tak jestok


Pedro napisał(a):
Co do raków na dnie Chochołowskiej - zabronione nie są. Myślę jednak, że wygodniej szłoby się Wam bez tych raków innocent

Nie zaprzeczam Wink


Pedro napisał(a):
No i zastanowił mnie trochę dzień I, a właściwie powód zejścia z Łopaty przez Czerwony Wierch. Nie neguję, że nie była to słuszna decyzja (do Kończystego kawał drogi), ale... Jeśli na trasie Wołowiec - Łopata warunki śnieżne były dobre (a nawet na którymś zdjęciu widać tam odsłonięte trawki), to tak duża różnica była nagle na odcinku Łopata - Niska Przełęcz (myślę, że o ten odcinek jak coś chodziło)?



Tak, dokładnie ten tylko mi nazwy wypadły z głowy przy pisaniu, a potem już nie sprawdziłem w przewodniku.
Sporo ludzi chodzi z Chochołowskiej przez Grzesia na Wołowiec, może i na Łopatę i wraca więc tam szlak bywa lepszy. Śniegu nie było sporo jednak Viking po powrocie z Niskiej Przełęczy zdecydował, że dalej zero przetarcia. Nikt nie szedł na Jarząbczy. Ta decyzja jednak nie był oparta tylko na tej wizji lokalniej. Jeśli dobrze pamiętam to chyba 3 dni wcześniej to właśnie Viking przecierał szlak z drugiej strony na Starorobociański Wierch i sam wie najlepiej, że nie było łatwo. Ze szczytu wrócił po własnych śladach. Połączenie tej wiedzy zaważyło o decyzji zejścia przez Czerwony Wierch, gdzie jakiś ślad był założony Smile


Pedro napisał(a):
W kwestii GPS - to urządzenie jest czasem bardzo pomocne owszem, ale należy go właśnie traktować jako pomoc a nie coś co jest wyznacznikiem iść/nie iść w przypadku tatrzańskich graniówek/innych rejonów zagrożonych lawinowo. Przynajmniej w początkowej fazie zdobywania zimowego doświadczenia wysokogórskiego.


Tak jak pisałem, nie popieram samotnego chodzenia w zimie. Niektórzy również tego w sezonie letnim.
GPS może uratować nam tyłek w razie załamania pogody, gdzie ślady znikają momentalnie, a w koło kompletnie nic nie widać. Oczywiście jeśli wracamy po swojej (zapisanej) ścieżce. Tyle miałem na myśli. Wink



"Góry są żywiołem. Człowiek wchodzący w góry rozpoczyna z nimi grę. Ratownicy wkraczają wtedy, gdy gra toczy się na serio, gdy staje się walką o życie" Michał Jagiełło


"Życia nie mierzy się ilością oddechów lecz ilością chwil, które zapierają dech w piersiach"
27-02-2012 03:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: