Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18)
+--- Forum: Tatry (/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Temat: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 (/showthread.php?tid=4293)


Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 23-02-2012 08:41 PM

Tak się składa, że nie lubię zimy...
Tak było odkąd pamiętam. Teraz mogę powiedzieć, że z jednym wyjątkiem... oprócz zimy w Tatrach Wink
Po 10 latach deptania tatrzańskich szlaków czyli od pierwszej wizyty na Zawracie przyszedł czas na zmianę pory roku tatrzańskich wypadów. Zimę.
Niestety zimą nie mogę sobie pozwolić na samodzielne deptanie. Może kiedyś z urządzeniem GPS.
Dosprzętowiłem się odpowiednio, zwerbowałem moją dzielna mamę i kolegę Vikinga, który zgodził się pełnić rolę Opiekuna/Instruktora podczas pierwszych prób na tatrzańskim śniegu.
Pogoda wg prognozy bardzo dobra.

Rozgrzewka.
Na początek kierujemy się do Obidowej. Auto zostawiamy przy ostatnich zabudowaniach. [attachment=44048] [attachment=44049] [attachment=44050]

Zakładamy raki i przy -15°C ruszamy na Turbacz, abym oswoił się z umiejętnością chodzenia w rakach po śniegu czy to oblodzonych miejscach. Wchodzenie to jedna sprawa, a kolejna to schodzenie. Idzie jak po maśle. Robimy Turbacz przy pięknej pogodzie z widokiem na Tatry....
[attachment=44051]
W schronisku pomidorowa i schodzimy do samochodu.
Dalej jedziemy na Ustup, aby pozostawić samochodzik w bazie. Dopakowujemy plecaki i po dostaniu się w rejon Kir, dalej Huciska, Polana Chochołowska i oczywiście schronisko. Cisza, spokój, dosłownie kilka osób. Gorąca woda. Pyszne jedzonko. Rewelacja.

Plan na pierwszy dzień w Tatrach ? Grześ, Rakoń, Wołowiec..... dalej się zobaczy.
Wczesne wyjście, aby zahaczyć z Grzesia o wschód słońca
[attachment=44052] [attachment=44053] [attachment=44054] [attachment=44055] [attachment=44056] [attachment=44057] [attachment=44058] [attachment=44059]

Dalej na Rakoń...
[attachment=44060] [attachment=44061] [attachment=44062] [attachment=44063] [attachment=44064] [attachment=44065] [attachment=44066]
Niestety mama poczuła się źle, żołądek pokrzyżował jej plany i musiała wrócić z Rakonia co w drodze powrotnej zaowocowało w wiele pięknych zdjęć jej autorstwa.

[attachment=44067] [attachment=44068] [attachment=44069] [attachment=44070] [attachment=44071] [attachment=44072] [attachment=44073]

My idziemy dalej do Wołowca. Czasy nawet krótsze niż letnie.
[attachment=44074] [attachment=44075] [attachment=44076] [attachment=44077]


Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 23-02-2012 08:57 PM

[attachment=44078] [attachment=44079] [attachment=44080]

Nie muszę mówić co nam tutaj przypomina Rohacz Ostry Wink

Spojrzenie za siebie w kierunku Wołowca i nie tylko
[attachment=44081] [attachment=44082] [attachment=44083] [attachment=44084] [attachment=44085] [attachment=44086] [attachment=44087] [attachment=44088] [attachment=44089]

humor i pogoda dopisuje Cool
[attachment=44090]

...Dziurawa Przełęcz
[attachment=44091]

No i Łopata...
[attachment=44092] [attachment=44093]
Viking idzie obadać śnieg i szlak w kierunku Jarząbczego Wierchu. [attachment=44094] Po pół godzinie wraca i stwierdza, że dalej nie da rady. Zero przetartego szlaku i chyba trzeba będzie powolutku zejść. Zejście zimowym wariantem gdzie nie ma letniego szlaku owocuje w znane widoki, ale z innej perspektywy Cool
[attachment=44095] [attachment=44096] [attachment=44097] [attachment=44098]

Wyznaczenie celu na sezon 2011, który będzie w osobnej relacji w szerszej obudowie czyli szlakiem ze Zverovki do Zverovki Smile
[attachment=44099]

Więc schodzimy...
[attachment=44100] [attachment=44101]

Do Polany Chochołowskiej coraz bliżej. Nawet kawałek zjechaliśmy do kosówek, gdzie czekała nas przeprawa przez zapadający się śnieg, ale schronisko tuż, tuż Smile
[attachment=44102] [attachment=44103] [attachment=44104]

No i ostatnie podejście.... po schodach. Zdjęcie robi oczywiście mama.
[attachment=44105]

Jednym słowem dzionek udany dzionek ok


cdn....


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Stasiu - 23-02-2012 09:09 PM

K77, z taką pogodą to się fajnie chodzi zimą po kopczykach. Jak tak ostatnio patrzę, to bardzo dużo forumowiczów lubi zimą dreptać Chochołowską i odwiedzać Grzesia, Rakonia i podobne kretowiska. ok


Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 23-02-2012 09:46 PM

Stasiu napisał(a):
K77, z taką pogodą to się fajnie chodzi zimą po kopczykach. Jak tak ostatnio patrzę, to bardzo dużo forumowiczów lubi zimą dreptać Chochołowską i odwiedzać Grzesia, Rakonia i podobne kretowiska. ok



Od czegoś trzeba zaczynać pierwsze zimowe kroki Wink
Pogoda ma tu ogromne znaczenie i to też jeden z elementów planu.
Poza tym raczej nie piszę się na wspinaczkę.


Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 23-02-2012 10:05 PM

Dzień drugi..... wschód słońca... Jamborovy Wierch i Bobrovec.
Zimą nie będziemy niszczyć przyrody na szlaku.
Mama niestety nie czuje się najlepiej więc idziemy w duecie. Oczywiście pozostanie mamy w schronisku owocuje w kolejne piękne zdjęcia, które będą dalej.
Ruszamy wcześnie i z Bobrowieckiej Przełęczy zapychamy w górę. Drogowcy oczywiście znowu zawiedli Wink Do tego na podejściu na Jamborovy łydki dostają popalić, ale to krótkie podejście. Co tu dużo opisywać. Popatrzcie na zdjęcia...
[attachment=44106] [attachment=44107] [attachment=44108] [attachment=44109] [attachment=44110]
[attachment=44111] [attachment=44112] [attachment=44113] [attachment=44114] [attachment=44115] [attachment=44116] Na szczycie po sesji zdjęciowej w końcu zabrałem się za śniadanko, gorąca herbatka, orzechy, czekolada i do tego konserwa, której zapach miałem w głowie chyba ze 2 lata, gdy byłem na Rysach i dwóch gości obok mnie wcinało właśnie konserwę Big Grin

Po śniadanku Viking idzie obadać śnieg w rejonie żlebu prowadzącego ze szczytu Bobrovca prosto do Polany Chochołowskiej.

Po godzinie 9-tej jesteśmy już na Polanie Chochołowskiej Cool
[attachment=44117] [attachment=44118] [attachment=44119] [attachment=44120] [attachment=44121] [attachment=44122] [attachment=44123] [attachment=44124]

To zejście było szybsze, ciekawsze i bezpieczniejsze. Kolejny poranny wypad udany. Czas zasuwać do pokoju, aby spakować plecaki i przemieścić się do Doliny PSP.

Pod naszą nieobecność mama cyknęła kilka pięknych fotek... Na dokładkę trochę fotek z zejścia Doliną Chochołowską. Niestety zimą nie można zjechać rowerami Wink
[attachment=44125] [attachment=44126] [attachment=44127] [attachment=44128] [attachment=44129] [attachment=44130]

Po drodze zatrzymujemy się na kilka fotek...
[attachment=44131]
Po drodze zabieramy nasz samochód z Ustupu i udajemy się nim Polanę Palenicką na parking, aby po zejściu przebrać się przy otwartym bagażniku i wyruszyć do domu.
Na polanie jesteśmy popołudniu, gdzie odpowiednio dobijamy targu z parkingowym, na zasadzie, że auto zostaje do jutrzejszego popołudnia czyli doba, a nie dwie i zapychamy do Piątki.
Po drodze oczywiście iście zimowo-bajkowy krajobraz Cool
[attachment=44132] [attachment=44133] [attachment=44134] [attachment=44135]

Podejście z Doliny Roztoki do PSP nie było proste. Pod koniec zaczynało robić się ciemno, zimniej i padał drobny śnieg. Zachmurzyło się. Następnego dnia mieliśmy wyjść bardzo wcześnie i jeszcze miałem wyskoczyć na nocne zdjęcia. Patrzę przez okno. Wszystko za chmurami. Pospaliśmy jeszcze z godzinkę. Poprawiło się. Prognoza pogody ciągle bardzo dobra. Idziemy. Tak aby zdążyć wrócić do pokoju do 9 rano i zebrać resztę ekwipunku chwilowo nie potrzebnego.


--> część 2


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Pablo - 23-02-2012 10:45 PM

Stasiu napisał(a):
... Jak tak ostatnio patrzę, to bardzo dużo forumowiczów lubi zimą dreptać Chochołowską i odwiedzać Grzesia, Rakonia i podobne kretowiska. ok

Stasiu to jest relacja z lutego zeszłego roku więc nie jest tak, że wszyscy na raz się tam zjechali. Co nie przeszkadza i tak, w oglądaniu fajnych zdjęć Wink

Dobrze, że Chochołowską przeszliście w rakach Toungue Scary Tongue2


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 24-02-2012 02:45 PM

Pisząc w skrócie - zdjęcia zacne. Słowa pisanego nie chcialo mi się czytać Wink

Piszecie panie Pablo, że PO Chochołowskiej chodzono w żelastwie ? Wink


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 24-02-2012 03:05 PM

Łukasz napisał(a):
Pisząc w skrócie - zdjęcia zacne. Słowa pisanego nie chcialo mi się czytać Wink

Piszecie panie Pablo, że PO Chochołowskiej chodzono w żelastwie ? Wink


Chodzono, chodzono Wink
Nie ma zakazu Cool

To pierwszy sezon w rakach więc trzeba było się oswajać, a w sumie lepiej w żelastwie niż ujechać i wywinąć orła Smile


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - gabi82 - 24-02-2012 04:03 PM

Oj, tam - Pablo, Łukaszu - czepiacie się tych raków Wink Zastanawiam się czy lepiej ćwiczyć umiejętność poruszania się w żelastwie po powalonym drzewie w ogrodzie uhm Wink Jak ja będę musiała kiedyś się tego nauczyć to założę kominiarkę, co by rumieńcem się nie okryć jak będę ćwiczyć na jakimś podejściu nie wymagającym tego sprzętu. Spojrzenia bardziej doświadczonych będą wtedy zapewne bezcenne Tongue2 i Łukaszu uważaj bo przypadkiem możesz iść obok giggle

Fajnie czyta się relacje z miejsca gdzie się choć częściowo było. I zdjęcia szczytów nie są już takie obce i ''bezimienne'' Smile Żałuję, że nie udalo mi się dojść tym razem chociaż do Rakonia. Ale Rakoń nie koń , może nie ucieknie Rolleyes

Bardzo podobała mi się gra kolorów nieba w drugim dniu ok


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - lilith - 24-02-2012 09:33 PM

Relacja nie powaliła, choć na debiut jest czego gratulować.ok

Czytając da się odczuć małą nutkę "narcyzmu" w Twoim wykonaniu, ale to chyba dlatego,że przy boku miałeś Vikinga, więc czułeś grunt pod nogami.

Zastanawia mnie, dlaczego zdjęcia wychodziły jak mama zaniemogła... nie rozumiem,nie pozwalała robić fotek, czy w ogóle zabierała aparat. Jakaś cenzura?

Tu pozdrowienia dla mamy, mam nadzieję, że szybko wróciła do zdrowia. I Gratki dla Niej.

Kolejne, - chłopcze, masz 34 lata... nie daje Ci to nic do myślenia?
bo jak tak czytałam co napisałeś, rózne myśli mnie nachodziły uhm

- to taki wniosek po przeczytaniu relacji...

Zdjęcia ładne,

I jeszcze jedno... co z tym GPS?


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Stasiu - 24-02-2012 09:46 PM

gabi82 napisał(a):
Oj, tam - Pablo, Łukaszu - czepiacie się tych raków Wink Zastanawiam się czy lepiej ćwiczyć umiejętność poruszania się w żelastwie po powalonym drzewie w ogrodzie uhm Wink Jak ja będę musiała kiedyś się tego nauczyć to założę kominiarkę, co by rumieńcem się nie okryć jak będę ćwiczyć na jakimś podejściu nie wymagającym tego sprzętu. (...)

Gabi, ja myślę, że kobiety nie muszą nic trenować. Szpilki to szpilki. Jedna szpilka albo 12 szpilek nie gra roli. innocent
K77, gratulacje. Jak się lilith odezwała na Twój post, to masz dobrze. ok


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 25-02-2012 02:09 AM

lilith napisał(a):
Relacja nie powaliła, choć na debiut jest czego gratulować.ok

Czytając da się odczuć małą nutkę "narcyzmu" w Twoim wykonaniu, ale to chyba dlatego,że przy boku miałeś Vikinga, więc czułeś grunt pod nogami.

Zastanawia mnie, dlaczego zdjęcia wychodziły jak mama zaniemogła... nie rozumiem,nie pozwalała robić fotek, czy w ogóle zabierała aparat. Jakaś cenzura?

Tu pozdrowienia dla mamy, mam nadzieję, że szybko wróciła do zdrowia. I Gratki dla Niej.

Kolejne, - chłopcze, masz 34 lata... nie daje Ci to nic do myślenia?
bo jak tak czytałam co napisałeś, rózne myśli mnie nachodziły uhm

- to taki wniosek po przeczytaniu relacji...

Zdjęcia ładne,

I jeszcze jedno... co z tym GPS?


Witaj droga Lilith Smile
Z tego co kolega Stasiu napisał wnioskuję, że spotkał mnie zaszczyt. Skoro tak napisał to zakładam, że tak jest bo na forum jestem świeżakiem Wink

Co do narcyzmu to nie widzę podstaw, ale wiadomo, że moja opinia zawsze będzie skazana na subiektywność. Jestem otwarty na wszelkie słowa krytyki, ale myślę, że poszybowałaś w kierunku tzw. "co autor miał na myśli"...

Sprostowałem jedno zdanie bo widzę, że okazało się niezrozumiałe i wyciągnęłaś dziwne wnioski więc, aby nie wzbudzać niepotrzebnej dyskusji o takich szczegółach wrzucam tutaj poprawioną treść jednego zdania w temacie zdjęć mojej mamy i jej powrotu oraz pozostania w schronisku: "Niestety mama poczuła się źle, żołądek pokrzyżował jej plany i musiała wrócić z Rakonia co w drodze powrotnej zaowocowało w wiele pięknych zdjęć jej autorstwa". Mam nadzieję, że teraz wszystko się rozjaśniło choć wcześniej również powinno być jasne Wink

Koleżanko, 34 lata daje już trochę przemyśleń w życiu, ale kompletnie nie mam pojęcia co sugerujesz pisząc do mnie w ten sposób. Z grzeczności proszę o wyjaśnienie bo nie chciałbym być tutaj niemiły.
Masz prawo do różnych wniosków i dziwne, żeby po przeczytaniu jakiejkolwiek relacji nie powstawały takie czy inne.
Wiedziałem, że prędzej czy później ktoś zaczepi o "GPS", ale nie mam ochoty rozwijać tego wątku teraz. Dłuższy temat samotnego poruszania się w górach. W skrócie powiem, że w sezonie letnim chodzę przeważnie sam, ale w zimi niezbyt sobie to wyobrażam.

Wiem, że czas pisząc używam skrótów myślowych - chyba jak każdy - ale czasem prowadzi to do mylnego zrozumienia fragmentów tekstu.
Pisarzem nie jestem (raczej ścisłowcem), a relacja nie musi powalać bo w tym przypadku to raczej obwoluta do zdjęć poza istotnym faktem, że są tacy ludzie jak Viking, którzy zawsze chętnie poświęcą czas by edukować innych i łączyć przyjemne z pożytecznym w górach Cool
Poza tym przedstawia osobą mojej mamy, dzielnej kochanej kobiety, która niejedne góry zdeptała Cool

Za wszystkie miłe słowa oczywiście dziękuję Wink


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Pedro - 25-02-2012 10:48 AM

Zdjęcia całkiem sympatyczne, relacja - myślę że generalnie dobra otoczka do zdjęć. Nauka zimowego górołażenia na pewno nastąpiła w sprzyjających okolicznościach i towarzystwie ok

Muszę przyznać jednak, że choć pewnie miałeś co innego na myśli to trochę dziwnie brzmią/brzmiały dwa stwierdzenia (o pierwszym i drugim dniu) dotyczące odwrotu/pozostania Mamy na dole owocujące zdjęciami Smile

Warto też zaznaczyć, że choć nie neguję stwierdzenia o nie niszczeniu przyrody zimą to nie zmienia to faktu, że trasę od Bobrowieckiej Przełęczy zrobiliście nielegalnie. Wiem, że swego czasu pojawiały się takie relacje z poza szlaków, w tym również mojego autorstwa - tak więc wyłącznie dla wyjaśnienia - starajmy się w przyszłości nie opisywać na forum relacji pozaszlakowych.

Co do raków na dnie Chochołowskiej - zabronione nie są. Myślę jednak, że wygodniej szłoby się Wam bez tych raków innocent

No i zastanowił mnie trochę dzień I, a właściwie powód zejścia z Łopaty przez Czerwony Wierch. Nie neguję, że nie była to słuszna decyzja (do Kończystego kawał drogi), ale... Jeśli na trasie Wołowiec - Łopata warunki śnieżne były dobre (a nawet na którymś zdjęciu widać tam odsłonięte trawki), to tak duża różnica była nagle na odcinku Łopata - Niska Przełęcz (myślę, że o ten odcinek jak coś chodziło)?

W kwestii GPS - to urządzenie jest czasem bardzo pomocne owszem, ale należy go właśnie traktować jako pomoc a nie coś co jest wyznacznikiem iść/nie iść w przypadku tatrzańskich graniówek/innych rejonów zagrożonych lawinowo. Przynajmniej w początkowej fazie zdobywania zimowego doświadczenia wysokogórskiego.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - gabi82 - 27-02-2012 02:56 PM

Stasiu napisał(a):
Gabi, ja myślę, że kobiety nie muszą nic trenować. Szpilki to szpilki. Jedna szpilka albo 12 szpilek nie gra roli. innocent


taK mówisz uhm Tylko, że ja mam ''szpilki'' na nogach raz do roku od wielkiego święta Shy Wink


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 27-02-2012 03:59 PM

Pedro napisał(a):
Nauka zimowego górołażenia na pewno nastąpiła w sprzyjających okolicznościach i towarzystwie ok


Zgadza się.

Pedro napisał(a):
Muszę przyznać jednak, że choć pewnie miałeś co innego na myśli to trochę dziwnie brzmią/brzmiały dwa stwierdzenia (o pierwszym i drugim dniu) dotyczące odwrotu/pozostania Mamy na dole owocujące zdjęciami Smile


Czasem tak bywa, że czytający inaczej odbierze tekst niż chciał autor. To są efekty chęci skrócenia treści. Chodzilo mi o to, że te ładne zdjęcia robiłą właśnie mama swoim aparatem - poprawiłem w treści Smile


Pedro napisał(a):
Warto też zaznaczyć, że choć nie neguję stwierdzenia o nie niszczeniu przyrody zimą to nie zmienia to faktu, że trasę od Bobrowieckiej Przełęczy zrobiliście nielegalnie. Wiem, że swego czasu pojawiały się takie relacje z poza szlaków, w tym również mojego autorstwa - tak więc wyłącznie dla wyjaśnienia - starajmy się w przyszłości nie opisywać na forum relacji pozaszlakowych.


Tak jestok


Pedro napisał(a):
Co do raków na dnie Chochołowskiej - zabronione nie są. Myślę jednak, że wygodniej szłoby się Wam bez tych raków innocent

Nie zaprzeczam Wink


Pedro napisał(a):
No i zastanowił mnie trochę dzień I, a właściwie powód zejścia z Łopaty przez Czerwony Wierch. Nie neguję, że nie była to słuszna decyzja (do Kończystego kawał drogi), ale... Jeśli na trasie Wołowiec - Łopata warunki śnieżne były dobre (a nawet na którymś zdjęciu widać tam odsłonięte trawki), to tak duża różnica była nagle na odcinku Łopata - Niska Przełęcz (myślę, że o ten odcinek jak coś chodziło)?



Tak, dokładnie ten tylko mi nazwy wypadły z głowy przy pisaniu, a potem już nie sprawdziłem w przewodniku.
Sporo ludzi chodzi z Chochołowskiej przez Grzesia na Wołowiec, może i na Łopatę i wraca więc tam szlak bywa lepszy. Śniegu nie było sporo jednak Viking po powrocie z Niskiej Przełęczy zdecydował, że dalej zero przetarcia. Nikt nie szedł na Jarząbczy. Ta decyzja jednak nie był oparta tylko na tej wizji lokalniej. Jeśli dobrze pamiętam to chyba 3 dni wcześniej to właśnie Viking przecierał szlak z drugiej strony na Starorobociański Wierch i sam wie najlepiej, że nie było łatwo. Ze szczytu wrócił po własnych śladach. Połączenie tej wiedzy zaważyło o decyzji zejścia przez Czerwony Wierch, gdzie jakiś ślad był założony Smile


Pedro napisał(a):
W kwestii GPS - to urządzenie jest czasem bardzo pomocne owszem, ale należy go właśnie traktować jako pomoc a nie coś co jest wyznacznikiem iść/nie iść w przypadku tatrzańskich graniówek/innych rejonów zagrożonych lawinowo. Przynajmniej w początkowej fazie zdobywania zimowego doświadczenia wysokogórskiego.


Tak jak pisałem, nie popieram samotnego chodzenia w zimie. Niektórzy również tego w sezonie letnim.
GPS może uratować nam tyłek w razie załamania pogody, gdzie ślady znikają momentalnie, a w koło kompletnie nic nie widać. Oczywiście jeśli wracamy po swojej (zapisanej) ścieżce. Tyle miałem na myśli. Wink


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Stasiu - 27-02-2012 07:00 PM

gabi82 napisał(a):
(...)taK mówisz uhm Tylko, że ja mam ''szpilki'' na nogach raz do roku od wielkiego święta Shy Wink


Ponoć kobiety to mają wrodzone.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 28-02-2012 07:09 AM

Ona jest tak stara , że już zapomniała.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 10:57 AM

Łukasz napisał(a):
Ona jest tak stara , że już zapomniała.


Nie zmieniłeś się. Obrażasz kobiety jak za dawnych czasów.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 29-02-2012 10:58 AM

Spieprzaj, Dziadu.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 11:00 AM

Dziękuję, chamski, ignorancki. Cały Ty.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 29-02-2012 11:01 AM

A wypowiesz się coś na temat wycieczki użytkownika k77 ? Czy jak zawsze brakuje Ci wiedzy, doświadczenia i górskiej świadomości aby coś napisać ?


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 11:03 AM

Pozwolisz że dopiero się zapoznam ze szczegółami, nie mam czasu czytać bo pracuję w przeciwieństwie do Ciebie. Ale coś wspomniano o rakach w dolince...

Cytat:
kolegę Vikinga, który zgodził się pełnić rolę Opiekuna/Instruktora podczas pierwszych prób na tatrzańskim śniegu.


Juz rozumiem...


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 29-02-2012 11:08 AM

B-B napisał(a):
Ale coś wspomniano o rakach w dolince...


Uczono się. Znając dokonania obywatela k77 na niwie opisywania chodzenia ze skręcona stopą na pewno nie chodziło mu o rzucenie się w oczy turystom płci przeciwnej.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 11:12 AM

Cytat:
Uczono się. Znając dokonania obywatela k77 na niwie opisywania chodzenia ze skręcona stopą na pewno nie chodziło mu o rzucenie się w oczy turystom płci przeciwnej.


Powiem tak. Lans jest lansem ale lans buduję poziom endorfin a tym samym buduję również spręża. Ucz się.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 29-02-2012 11:14 AM

Panie ja to nawet z Pilska naszego straszliwego schodziłem w rakach groźnych i ostrych.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 11:17 AM

I tak trzymać. A propo Pilska: w sezonie ciepłym i wiosennym proponuję wypad na skałki tegoż masywu. Nowe drogi do zrobienia, skała lekka.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 29-02-2012 11:18 AM

Weź Aliego - znów Ci coś na łeb zrzuci.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 11:20 AM

Tam lita skała jest, i rzeźba. Dziad się nie zgodzi po ostatnich wrażeniach.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 29-02-2012 11:21 AM

ojej, powoli Panowie. Żaden lans. To był pierwszy wypad zimowy w rakach i skoro je miałem to używałem i oswajałem się z nimi. Poza tym wolałem iść właśnie tak niż ujechać i wywinąć orła Wink Co do skręconej nogi to nie wracam do tematu bo to moja noga, wiele razy w życiu miałem skręcona i trochę mam w tym doświadczenia więc nie będę polemizował w tym temacie Wink Pozdrawiam


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 29-02-2012 11:22 AM

Nie ma takiej nogi, której nie można oderwać.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - B-B - 29-02-2012 11:23 AM

Kolego k77, ale to właśnie chcę Cię przestrzec przed takim chodzeniem. Często takie gościńce są wybrukowane otoczakami by wolniej nastepowała erozja mechaniczna drogi i jak staniesz w rakach na taki kamol to noga huśta się we wszystkie strony i łatwo o skręcenia.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 29-02-2012 11:25 AM

Łukasz napisał(a):
Nie ma takiej nogi, której nie można oderwać.


hehe, dobre ok


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 29-02-2012 11:28 AM

B-B napisał(a):
Kolego k77, ale to właśnie chcę Cię przestrzec przed takim chodzeniem. Często takie gościńce są wybrukowane otoczakami by wolniej nastepowała erozja mechaniczna drogi i jak staniesz w rakach na taki kamol to noga huśta się we wszystkie strony i łatwo o skręcenia.

dziękuję. na szczęście nic takiego się nie stało.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - viking - 04-03-2012 01:12 AM

Witam i pozdrawiam

Napisze tak: ciut czasu chodzę po górach i coś nie coś wiem (tak mi się wydaje :-) ). Nasz zimowy wypad był (bo musiał być) bezpieczny i taki był. Fakt, że na Bobrowiec nie prowadzi obecnie żaden legalny szlak, ale ...... naprawdę zachowaliśmy największą ostrożność aby przyrodzie nie zrobić krzywdy. Od wiosny do jesieni tam nie chodzę, to jednak zimą cosik mnie na niego ciągnie :-). co do GPS-a, to pogoda była zamówiona, a GPS grzał się wygodnie w kieszeni :-). Co do żelastwa ? , to zawsze mam przy sobie i .......używam jak jest to konieczne.


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - dr.Etker - 27-06-2013 08:39 PM

http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=15019&p=631718#p631718

k77 napisał(a):
Dosprzętowiłem się odpowiednio, zwerbowałem moją dzielna mamę i kolegę Vikinga, który zgodził się pełnić rolę Opiekuna/Instruktora podczas pierwszych prób na tatrzańskim śniegu.


"Mądrość to córka doświadczenia"- jak mawiał Leonardo da Vinci.innocent

Trza było słuchać starszych jak Ci dobrze radzili. Smile)))))
Ale z kolei doświadczenia zbierane na czterech własych literach dłużej się pamięta.Toungue Wink


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - k77 - 27-06-2013 08:43 PM

dr.Etker napisał(a):
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?f=11&t=15019&p=631718#p631718

k77 napisał(a):
Dosprzętowiłem się odpowiednio, zwerbowałem moją dzielna mamę i kolegę Vikinga, który zgodził się pełnić rolę Opiekuna/Instruktora podczas pierwszych prób na tatrzańskim śniegu.


"Mądrość to córka doświadczenia"- jak mawiał Leonardo da Vinci.innocent

Trza było słuchać starszych jak Ci dobrze radzili. Smile)))))
Ale z kolei doświadczenia zbierane na czterech własych literach dłużej się pamięta.Toungue Wink



Tys prowda Wink
Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach Smile


RE: Zima 2011 - Grześ, Rakoń, Wołowiec, Łopata - Bobrovec - Kozi Wierch - CZĘŚĆ 1 - Łukasz - 28-06-2013 07:49 AM

viking napisał(a):
...... naprawdę zachowaliśmy największą ostrożność aby przyrodzie nie zrobić krzywdy.


Wzruszyłeś mnie. Chyba cię zatrudnię jako chłopa pod torbę.