Człowiek jeszcze dobrze do domu nie dojechał, plecaka nie rozpakował, zdjęć swoich nie zgrał i dobrze nie obejrzał (nie mówiąc już o rozkoszowaniu się nimi), a tu Bartek pięknie z relacją już sobie poradził (chwała mu za to), nie nadążam za nim
Chyba Bartek nie wspomniał, że dzień wcześniej zdradziłam chłopakom, że nigdy nie byłam ponad chmurami, że marzy mi się widok chmur ścielących się u moich stóp i co ... jak widzicie marzenia się spełniają
Podzielimy się też i naszymi zdjęciami, ale musimy się trochę ogarnąć po tym wyjeździe.
A mogłam tam być... Buuu...
Ja to zawsze mam pecha, że też ktoś wymyślił sesję zimową
Mam nadzieję, że jeszcze pojadę zimą w góry, bo chyba zaczęła mi się ta Pani zima podobać, oczywiście pod warunkiem, że mi nosek nie odpadnie
A zdjęcia, ech.. cudowność cudowności
Anetko to również jest i moje marzenie... Niespełnione...
...Nazajutrz pogoda się skiepściła na dobre. Chmury i nasilające się opady śniegu. Pochodziliśmy trochę w niższych partiach Tatr. Też było ładnie, ale inaczej niż dzień wcześniej
tu też dodam jakieś fotki
dzień zapowiadał się zwykły
każda metoda dobra na odpoczynek
przebijające słońce dawało nadzieję
zaczęliśmy doganiać błękit
Paweł zabrał dziwne buty na przechadzkę na postoju trochę im się przyjrzałem ... po co takie długie...?
no i nasz cel
pożegnaliśmy się z Pawłem ta mała czarna kropka po prawej stronie to właśnie Paweł zjeżdżający do doliny
a my dalej
i nareszcie szczyt
różne są formy odpoczynku
zaczynamy odwrót