Odpowiedz  Napisz temat 
Strony (3): « Pierwsza [1] 2 3 Następna > Ostatnia »
Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Autor Wiadomość
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #1
Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Lidce i mnie udało się w tym roku ze Stanisławem Dolomity odwiedzić. I nie tylko Dolomity. Podczas tego wyjazdu to Stanisław wziął na siebie (a po trosze był przymuszany Wink) trud planowania naszego pobytu. Zawsze uwzględniał: a to warunki pogodowe, a to co chciałby sam zobaczyć, a to co chciałby nam pokazać, a to co my chcielibyśmy zobaczyć, a to ile sił jeszcze mamy etc. etc. Nie było to łatwe. Pełne uznanie dla Ciebie Stanisławie, żeś cierpliwości do końca nie stracił. Big Grin
Tegoroczny pobyt różnił się od naszych poprzednich wakacyjnych wyjazdów jakie miały miejsce w ostatnich kilku latach. Do tej pory cały urlop poświęcaliśmy na Dolomity. Tym razem, za udziałem Stanisława ? odwiedziliśmy jeszcze Austrię. Trochę się obawialiśmy, bo Dolomity to Dolomity, a ta Austria to jakaś taka? I rzeczywiście: Dolomity to Dolomity.ok Ale ta Austria - także niczego sobie.Rolleyes
Tegoroczna baza wypadowa w Dolomitach to znana nam Palafavera. Przyznać trzeba, ze miejsce to klimatyczne o wyjątkowej atmosferze. Tu po sąsiedzku dzieliliśmy pole ze Stanisława znajomymi, z którymi wespół spędzaliśmy wieczory (w ciągu dnia obieraliśmy różne marszruty).    
Pierwszego dnia Stanisław zaproponował odwiedzenie pewnej ferraty, którą niedawno wyśledził na mapie dolomitowych ferrat. Maria E Andrea Ferrari (trudność C) powstała w 2015 roku na Ra Bujela (2257). Tu link do opisu http://www.bergsteigen.com/sites/default...a_topo.pdf
Nietrudna, w sam raz na ?przetarcie?, prowadząca na szczyt wzniesienia. Udaliśmy się tym samym w pobliże Rifugio Duca d`Aosta (2098). Podjazd autkiem prawie pod samo schronisko.     Tam, stanisławowym zwyczajem (choć po trosze już także naszym), sznytek na tarasie. Widoki stąd obłędne ? panorama na Cortinę i wszystkie otaczające ją góry. Sama Ra Bujela to niezbyt duża góra     (w tle z widocznymi mostkami) ? taka mocno przerośnięta skała. Ale widoki z tej niepozornej góry okazałe.         Ferrata fajna, dobrze poprowadzona, do urozmaicenia mosteczki,     z ładnymi widokami dookoła.     Duża frajda. Nic dodać, nic ująć. Wszędzie blisko.     W sam raz dla prawdziwych turystów. Big Grin
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na Passo Giau gdzie pokręciliśmy się trochę, a ja skoczyłem na La Guselę (2595),     bo jeszcze tam nie byłem a pogoda zachęcała. Widoki przednie.             Warto tam się zjawić. Zapraszam.Cool
cdn.



góry to początek nieba
12-11-2016 08:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #2
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Janusz, dobrze, że Ty zaczynasz coś opisywać a ja sobie wygodnie czytam i wspominam. Faktycznie ferratka idealna na rozruszanie. Tylko ten podjazd samochodem jest gorszy od tego na sąsiednią Rif. Dibona pod Tofanami. Spróbuję jaki filmik do tej ferraty zmajstrować.
Co do mego zaangażowania, to moje początkowe zapalenie ostudziła później ferrata Piazzeta na Piz Boy. Jakoś potem nie miałem chęci do innych większych wyzwań (Antalao, Konigsjodler). Chyba brakowało Pawła, tem by mnie chyba nakopnął. Shy
Czekam na dalsze. ok



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
12-11-2016 09:20 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #3
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Stasiu napisał(a):
Co do mego zaangażowania, to moje początkowe zapalenie ostudziła później ferrata Piazzeta na Piz Boy. Jakoś potem nie miałem chęci do innych większych wyzwań (Antalao, Konigsjodler). Chyba brakowało Pawła, tem by mnie chyba nakopnął. Shy


Nie wiedziałem Stanisławie, że należało tylko mocniej nacisnąć, żebyś się zdecydował. Big Grin



góry to początek nieba
13-11-2016 11:05 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #4
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Kolejna propozycja Stanisława związana była z tragicznym miejscem na mapie Dolomitów - z największą w historii katastrofą zapory wodnej (wtedy najwyższej na świecie) koło Longarone. Kiedyś już Stanisław wspominał na forum o tym wydarzeniu. To tam w 1963 roku     nastąpiło tragiczne w skutkach obsunięcie się góry Monte Toc do sztucznego zbiornika wodnego, powodując przelanie się wody przez zaporę Vajont.     (Tuż przed nami powstałe po osuwisku wzniesienie wysokości około 175m.) Powstała wtedy 70 metrowa fala, która zalała Longarone i okoliczne przysiółki. Zginęło prawie 2 tysiące osób. Tam właśnie poprowadzono w 2015 roku ferratę o znamiennej nazwie della Memoria (trudność D). Link do opisu
http://www.bergsteigen.com/sites/default...t_topo.pdf

Droga na miejsce minęła płynnie a to dzięki doskonałej orientacji Stanisława na mapach. Smile
Z parkingu ścieżka ku ferracie prowadzi przez wykute w skale tunele, gdzie przywitali nas mieszkańcy tunelu - nietoperze.blink     Jak to Stanisław już na forum pisał, ferrata zaczyna i kończy się drabinką.     Mimo trudności D, nie odczuwa się tego na szlaku.     Poprowadzona lekko, daje dużo frajdy.     Gdzie trzeba są ułatwienia, nie ma darcia po linie (tylko trochę). Big Grin     Miejscami dużo powietrza pod butami,     ale o to w końcu chodzi w ferratach.Wink     Ferrata bez wątpienia - warta odwiedzenia.ok
Potem udaliśmy się jeszcze do niezwykle urokliwej miejscowości Casso,     gdzie czas dawno się zatrzymał.     Ciekawostką jest to, że są tam do nabycia nieruchomości. Jakbyście mieli jakieś drobne...Wink
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze w Longarone, gdzie wiele miejsc upamiętnia to tragiczne wydarzenie     (w oddali w wąwozie widać zaporę). Tutaj widok nie nieistniejący już kościół,     a obok figura Matki Bożej z utrąconymi dłoniami z tego właśnie kościoła.     Bardzo refleksyjna to była wycieczka.
cdn.



góry to początek nieba
13-11-2016 04:01 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Em.
Em.
*****


Postów: 1,795
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2014
Status: Offline
Post: #5
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Lidka Baletnica.. Pieknie Smile

A miejscowość Casso.. Niezwykle urokliwa.. Poszukam ogłoszeń w biurze nieruchomości Wink


13-11-2016 05:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #6
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Faktycznie zaskoczyła mnie mile ta ferrata swoją pięknością. Trudność "D" jest odczuwalna, ale zabezpieczenia tak dobrze ustawione, źe nie ma problemu się z tym uporać. Dla niektórych problemem może być stała ekspozycja. Zelówki butów są nieustannie w powietrzu. Jednak ja tą ferratę oceniam na jedną z najpiękniejszych i godnych do odwiedzenia. No i trzeba potem odwiedzić samotne osady nad byłym jeziorem. Ten, kto zna obce język,i nie miał by sobie odpuścić ekskursję z wykładem po samotnej tamie.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
13-11-2016 05:30 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #7
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Następna wycieczka prowadziła w okolice Passo Duran (1605). Udaliśmy się w stronę Cima S.Sebastiano i Cima Tamer.     Po drodze okazało się, że w prawo to było w lewo, czy na wprost. A może na odwrót? Jakoś tak? uhmJeszcze drwale jakieś wstążki porozciągali? blinkByło naprawdę ciężko.     Duch tego dnia gdzieś się bezpowrotnie ulotnił, chęci zniknęły. Nacieszyliśmy nasze oczy widokami i wróciliśmy na Duran.     Stamtąd, dla przyzwoitości (żeby nie było), pospacerowaliśmy jeszcze do Rifugio B. Carestiato (1834).     Tutaj Stanisław pokazał nam z oddali początek ferraty Constantini w grupie Moiazza.     Sznytek w schronisku     i powrót na Duran i dalej na bazę.     Popołudniem spacerek do Pecol,     gdzie Stanisław o Filipce pamiętał i prezenty kupował.Big Grin
cdn.



góry to początek nieba
13-11-2016 08:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #8
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Tutaj przyznaję bez przymusu, że to ja pomyliłem drogę. Najpierw wybraliśmy inny szlak i na domiar tego chaszczowaliśmy. Tak samo, jak w Niskich Tatrach podczas wyjścia na Kralową H. Shy innocent Przewodnik zaczyna się gubić w lesie. Jeszcze, że smykam ze sobą cudy techniki i one mnie pilnują. fiuuuu



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
13-11-2016 09:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #9
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Stasiu napisał(a):
Tutaj przyznaję bez przymusu, że to ja pomyliłem drogę.


Stanisławie, nie o to mi chodziło. Huh Poza tym, każdemu łazikowi taka przygoda nie raz się pewnie zdarzyła. Smile



góry to początek nieba
14-11-2016 06:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #10
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

No i niestety stało się. Pocukrowało,Sad     jak mawia Stanisław. I to dość dobrze. Trzeba było nanieść korekty, uwzględniając zjawisko atmosferyczne, jakim jest śnieg w górach.Smile Co by się poruszać, a nie pchać się gdzie może być zbyt niebezpiecznie, Stanisław zaproponował odwiedziny Monte Rite (2181). Udaliśmy się na Passo Cibiana (1530) i stamtąd, po nóżkach     (bo można także busem) na szczyt. A busem można dlatego, że na szczycie, w forcie zbudowanym w okresie I wojny światowej,     oprócz schroniska znajduje się jeden z oddziałów Messner Mountain Museum (płatne). Ale my grzecznie szlakiem po nóżkach, ale kurna miejscami w takim błocie,kwasny że powrót odgórnie zarządzono busową drogą (przy zejściu dupozjazdy murowane). Widoki ładne,     chociaż tego dnia ograniczane chmurami. Na górze mimo chwilowych przebłysków słońca ziąb,     przeszywający wiatr dawał się mocno we znaki. Na górze pojedli, popili     (chociaż nie w schronisku - takiej tragicznej obsługi jeszcze nie widziałem) i powrót. Sama góra oszpecona zabudowaniami i antenami,     delikatnie mówiąc, nie powala. Ale wycieczka udana.
cdn.



góry to początek nieba

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2016 09:21 PM przez yoter.

14-11-2016 06:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #11
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Wiem tylko, że od tego dnia zimno się zrobiło w campingu. kwasny Ile ja wypiłem grzańca wieczorami, tego jeszcze w życiu mi się nie udało. Smile Fajna wycieczka. Nie trzeba wciąż po ferratach latać. Wink



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
14-11-2016 07:18 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #12
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Na następny dzień Stanisław wyznaczył dość ambitne zadanie - ferrata Cesare Piazzettaok (trudność D/E) w masywie Sella. Link do opisu
http://www.bergsteigen.com/sites/default...azetta.pdf

Byliśmy z Lidką bardzo jej ciekawi. O ile poprzednie ferraty podczas tego wyjazdu były dla nas wszystkich debiutami, o tyle tutaj Stanisław pojawił się jako bywalec.Cool
Dzionek słoneczny, chociaż rześki. Rano meldujemy się na Passo Pordoi (2239).     Stąd, spokojnie drepczemy w stronę Forcella Pordoi,     by następnie odbić w prawo po skalnym uskoku. Sama ferrata położona jest na drugim skalnym uskoku o wysokości około 300m.     Naszym celem była nie tylko sama ferrata, ale także wejście na Piz Boe (3152). Ferrata, no cóż, kto przejdzie początek, może iść.blink Dalej gorzej nie będzie.     Są momenty, że pomagam sobie zębem, dłonią, łokciem, ramieniem, barkiem, plecami, głową, udem, kolanem, stopą.     I do przodu. W tych szczególnych miejscach króluje głównie styl "na górola".     Miejsca trudne przeplatane są łatwymi,     więc jest gdzie odpocząć. Po drodze wiszący mostek.     Wraz z końcem ferraty nie kończy się jednak trekking,     bo tu jeszcze do szczytu niezły kawałek, około 500m.     Zbocze wznosi się niezbyt stromo, ale nam uprzykrza życie śnieg, który spadł poprzedniej nocy. Topi się teraz w słońcu obniżając znacząco komfort poruszania.     Na szczycie tłok.     Niektórzy próbowali dorobić.Big Grin     Nie pozostajemy tam długo. Schodzimy w stronę stacji kolejki     . Po drodze krótki postój w promieniach słońca.     Tu z widokiem na szczyt.     Przy Rifugio Forcella Pordoi (2848),     mały poczęstunek i kierujemy się wprost ku Passo Pordoi. Po drodze mały skalniaczek.     Wrażenia z tego dnia niezapomniane. Było pięknie. I daliśmy radę.    
cdn.



góry to początek nieba

Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2016 08:35 PM przez yoter.

14-11-2016 07:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #13
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Ze swojego punktu widzenia powiem tak. Nie wiem co mnie to napadło, że wymyśliłem tą ferratę. Kiedyś ją przechodziłem jako młody i nie miałem dużych problemów. Teraz już mam swój wiek i dostateczną wagę. Dla mnie początek jest bardzo trudny. Nawet zauważyłem ciekawe zjawisko. To "D" do góry jeszcze się da na "górola" wyjść. Jest możliwość odpocząć ustawieniem chociaż jednej stopy na kotwie liny. Jednak kiedy zabezpieczenie przechodzi do poziomu, to nawet stopień trudności "C/D" bez podpórek, chociaż milimetrowych, pod nogi jest jeszcze większym problemem. I tak tu było. Styl na "górola", kiedy jesteśmy na płasko zaparci stopami do skały i trzymamy się liny tylko jedną ręką, ponieważ ta droga przepina karabinki, jest na samej granicy odpadnięcia. Yoter na swoich zdjęciach nie ujawnił cały dramatyzm, ponieważ trzeba mieć też trochę lepsze ustawienie do robienia zdjęć niż dyndanie na linie. Kiedy uporałem się z początkowym odcinkiem, to dla mnie były jeszcze dwa miejsca problemowe. Najpierw utknąłem w skalnym kominie. Wiadomo, jestem zbudowany cieleśnie do utknięcia w takich miejscach. Drugi i chyba mój największy problem był, kiedy musiałem swoim stylem górolskim dosiągnąć nogą skalną półkę na wysokości powyżej brzucha. Dla pająków nic trudnego, ale ja ze swoimi krótkimi nogami? innocent Uporałem się z tym problemem w ostatniej chwili. Trzymać swoje cielsko na rękach to co innego niż Ci od wolnego łażenia. Najwięcej mnie w końcu zaskoczyła Lidka. Ta jedyna z naszej trójki w ogóle nic nie powiedziała o tym, że było bardzo trudno.
Muszę przyznać, że Piazetta odebrała mi resztki chęci na ferraty w tym roku. Jeszcze podreptaliśmy inne ferraty, ale do tych bardzo trudnych już się nie nastawiałem. A to miałem w zanadrzu długo oczekiwanego Königsjodlera.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
14-11-2016 08:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #14
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Stasiu napisał(a):
Yoter na swoich zdjęciach nie ujawnił cały dramatyzm


Oczywiście, że nie. W tych najtrudniejszych miejscach nie da się po prostu robić zdjęć Big Grin



góry to początek nieba
14-11-2016 08:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
yoter

*****


Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status: Offline
Post: #15
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.

Kolejnego dnia pogoda zachwycająca nie była. Pochmurno. Sad Stanisław zabrał nas tym razem na ferratę dei Finanzieri (trudność C), prowadzącą na szczyt Colac (2715). Tutaj jej opis
http://www.bergsteigen.com/sites/default...i_topo.pdf

Należy ona do tych ferrat, na których Stanisław już bywał, a my nie. Udaliśmy się do miejscowości Alba, gdzie skorzystaliśmy z największego przyjaciela turysty - kolejki linowej na Ciampac (2100)Smile. Ze stacji kolejki niestety najpierw musimy trochę zejść i przechodząc przez łąkę (świstaki) podejść pod ścianę.     Ferrata spokojna.     W jednym miejscu trochę trudności, ale sprawę ułatwiają liczne klamry.         Poruszamy się bez pośpiechu,         chociaż chmury wciąż nam towarzyszą, tworząc nad nami swoisty "sufit".     Na szczycie krótka sjesta.     Mamy jeszcze dość długą drogę przed nami,     gdyż zdecydowaliśmy się zejść aż do dolnej stacji kolejki (około 1200m w dół). Zejście dało nam się okrutnie we znaki.     kwasny Momentami droga dość nieoczywista, choć udało się uniknąć zbłądzenia. Niżej znowu świstaki umilały nam drogę.     Ciągnęło się i ciągnęło.     Wycieczka udana, chociaż mam wrażenie, że poziom zmęczenia (ze względu na powrót) chyba nieadekwatny do zebranych wrażeń. Może to także ta pogodablink. Tutaj w tle cel naszej dzisiejszej wizyty.     (tu Stasiowe zdjęcie) Na osłodę.     Big Grin
cdn.



góry to początek nieba

Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2016 07:10 PM przez yoter.

15-11-2016 07:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: