|
Moja Barania Góra zimą.
|
| Autor |
Wiadomość |
mirek
    
Postów: 6,460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
|
| 28-12-2008 12:26 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
A widze znajomych chyba jeden z kolegów to Montenegro ,swego czasu prezny forumowicz Pozdrów go od nas .
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 28-12-2008 12:35 PM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Ano fota 6. 2 od lewej.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 28-12-2008 12:41 PM |
|
 |
mirek
    
Postów: 6,460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
No cóż ,podaję nicki wszystkich; Mosorczyk,Ninik,Zjawa,Tedy75.Mirek.Z jakich forum ich znacie,kto miał jaki nick?
..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
|
|
| 28-12-2008 02:27 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Nie Ich, tylko Jego, chodzi o admina i chyba założyciela forum Góry-szlaki, wcześniej usera z Naszego forum, chodzi o Montego, którego Fazior ustawił jako 2 z lewej na 6 focie .
|
|
| 28-12-2008 03:11 PM |
|
 |
mirek
    
Postów: 6,460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Sylwester,już go pozdrowiłem.
..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
|
|
| 28-12-2008 03:26 PM |
|
 |
Sokół
Brak aktywacji konta
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Miruś, mieliście fatalną widoczność. Do tego stopnia, że nie widać Cię na żadnym ze zdjęć.
Mam nadzieję, że uzupełnisz ewentualne braki w tym temacie.
Pozdrawiam
PS. Uwielbiam szlak niebieski z Fojtuli na Baranią. Tzn. uwielbiałem go kiedyś, jakieś 15-20 lat temu. Ostatnio na tamtym odcinku byłem w roku 2002, błotne, rozjeżdżone drogi, niewiele się zachowało z Płaju Habsburgów...
|
|
| 28-12-2008 04:16 PM |
|
 |
mirek
    
Postów: 6,460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Sokół ja fociłem to i mnie brak.Po za tym fakt widoczność kiepska.
..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
|
|
| 28-12-2008 04:33 PM |
|
 |
Dosia
   
Postów: 353
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2008
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
I pomyśleć że myśmy też zastanawiali się nad Baranią na świąteczny wypad
|
|
| 28-12-2008 05:51 PM |
|
 |
mirek
    
Postów: 6,460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
I pomyśleć że myśmy też zastanawiali się nad Baranią na świąteczny wypad 
Dosia żałuj, masz czego.
..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
|
|
| 28-12-2008 06:59 PM |
|
 |
mar.an
    
Postów: 1,092
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
|
| 28-12-2008 07:11 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
|
| 28-12-2008 08:28 PM |
|
 |
Montenegro
   
Postów: 330
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Witam, witam po długiej nieobecności. Pozdrawiam Was wszystkich i cieszę się, że jeszcze pamiętacie o mnie
http://www.gory-szlaki.pl - serwis górski
|
|
| 28-12-2008 08:36 PM |
|
 |
Montenegro
   
Postów: 330
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
Zatem relacja z tego wypadu 
Ten dzień miał być dniem odpoczynku od świątecznego przejedzenia. Wybraliśmy jak zwykle góry, a za nasz główny cel ? Baranią Górę. Na forum umówiliśmy się szybko i sprawnie. Dla mnie miało być to spotkanie szczególne, ponieważ już wkrótce miałem poznać cztery, nowe dla mnie osoby. Po godzinie ósmej spotkaliśmy się w Wiśle Centrum na dworcu PKS. W tym samym czasie gdy wysiadaliśmy z samochodu, z PKS-u wysiadał Mirek. Ja, Tedy87 i Ninik, z którym się zabraliśmy, przywitaliśmy go. Za chwilę Mirek zadzwonił do Zjawy, który był już w Wiśle Czarne Fojtula. Mirek powiedział aby poczekał na nas, ponieważ byliśmy już na miejscu. Do Zjawy dojechaliśmy w kilkanaście minut. Za chwilę ruszyliśmy w pełnym składzie: Tedy87, Ninik, ja, Mirek i Zjawa. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy idąc niebieskim szlakiem z Wisły Czarne Fojtula. Choć na Śląsku rozpoczynał się piąty już dzień z całkowicie zachmurzonym niebem, to tutaj cieszyliśmy się jego pięknym błękitem i wschodzącym Słońcem za górami. Pojedyncze chmury nabierały dopiero żółtych kolorów, a na zachodzie mogliśmy obserwować dodatkowo różne odcienie fioletowego.
Przez około 20min wędrowaliśmy zaśnieżoną drogą mijając pierwszy wodospad, który składał się z dwóch głównych cieków wodnych. Idąc dalej podziwialiśmy zrębowy układ skał po prawej stronie Białej Wisełki. Z jednego ze zrębów wyrastały dwa, dolnoreglowe świerki. Sprawiały wrażenie jak gdyby wisiały na pionowej ścianie skalnej. Kilkadziesiąt kroków dalej widać było bardzo stromy i bardzo wąski stok, z którego wśród zrębów, już wcześniej ?zjechał? śnieg w postaci małej lawinki. Niestety my nie widzieliśmy tego, ponieważ musiało stać się to przed naszym przybyciem. Zanim skręciliśmy do lasu, minęliśmy jeszcze starą, walącą się chatę, a raczej barak. Wtedy Zjawa powiedział, że idealnie nadaje się na naszego Sylwestra. Za chwilę skręcaliśmy z zasypanej, asfaltowej drogi na szlak wiodący lasem. Na świerku, na zakręcie, oprócz strzałki z tekstem ?na Baranią Górę? ujrzeliśmy ogłoszenie z informacją o wyznaczonej nagrodzie dla znalazcy noża myśliwskiego. Wkraczając do lasu, dopiero teraz mogliśmy ujrzeć jak dużo śniegu mamy pod nogami. Świerki i przestrzenie między drzewami były przysypane grubą warstwą puchu. Minęło kilka minut, gdy zbliżaliśmy się do Kaskad Rodła. O dziwo piękno tych wodospadów powróciło do czasów ich świetności, ponieważ usunięto wszystkie zwalone drzewa. Naprzeciwko kaskad, a tym samym po lewej stronie naszego szlaku, podziwialiśmy skały i wielkie sople lodu zwisające z ich krawędzi. Nieco wyżej dostrzegliśmy wysokie skałki, z których zwisały około dwumetrowe sople. Ja i Mirek weszliśmy na małe i strome podejście, aby przyjrzeć się im z bliska. Wtedy Zjawa powiedział: ?Mirek, tylko nie utop się w tym śniegu?. Faktycznie, było go bardzo dużo, przez co, co chwilę zapadaliśmy się. Owe sople tworzyły piękną bramę czy też kratę do jamy, która znajdowała się za nimi. Nie była to jama, do której można było wejść lecz jedynie zagłębienie w skałach, które sprawiało takie wrażenie.
Powyżej Kaskad Rodła skręcaliśmy pomału w lewo. Wtedy ujrzałem świerka z trzema wybrzuszeniami. Obowiązkowo zrobiłem zdjęcia, na co Mirek odpowiedział: ?To drzewo jest w każdej relacji i na każdym forum, kto tylko był na Baraniej Górze?. Powiedziałem wówczas, że i ja podtrzymam tradycję i nie zapomnę o nim w naszej relacji. Nasze tempo nie spadało ani na chwilę. Jedynie zatrzymywaliśmy się aby podziwiać to, co ujrzymy pięknego. Właśnie zatrzymaliśmy się, bo po naszej lewej widniała płaska skała omszona tak, że zwisały z niej sople lodu. Jeden z nich był nieco dziwny, bo ?wyrastał? z ziemi. Gruby u swej podstawy i zakończony ostrzem wyglądał jak przezroczysty stalagmit czy też kryształ kwarcu. Również na Białej Wisełce podziwialiśmy piękne sople, które zwisały z bali przerzuconych przez rzekę. Każdy z nich był szeroki u góry i u spodu, a w środku cienki. Widać było, że kiedyś rzeka była zamarznięta, bo miejsce styku z taflą lodu było teraz oderwane i wisiało na tych soplach. Sople wyglądały dodatkowo ciekawiej, ponieważ zwisały w rzędzie, nad rzeką. Poszliśmy dalej. Za około 10min przechodziliśmy przez mały strumyk, w którym leżał kamień, przez którego należało przejść, bo dookoła rozlegała się kałuża, czy też rozlewisko. Przeszedłem pierwszy, po czym fotografowałem przejście każdego uczestnika naszej wycieczki. Za chwilę, po prawej stronie, dostrzegliśmy ciekawe drzewo, ponieważ nie posiadło żadnych gałęzi ani igieł, a wygięte było w jednej trzeciej swojej wysokości na kształt sygnalizacji świetlnej na ?trzypasmówce?. Mówiliśmy, że brakuje tam jedynie świateł i ruchu ulicznego.
Podchodziliśmy wyżej. Śniegu było coraz więcej. Na wszystkich drzewach osadził się szron. Był to dla nas znak, że jest już -5 stopni Celsjusza. Widok był tym piękniejszy, ponieważ niebo sprawiało wrażenie zachodzącego lub wschodzącego Słońca, bo stąd chmury przybierały fioletowego koloru. Widać było szeroki pas powstały od przejazdu skuterów śnieżnych. Właśnie wtedy powiedziałem Mirkowi, że tędy można dojść na skróty, na szczyt. Z tego miejsca widać już było drewnianą wiatę i tablicę z numerem 20. ?Potok Biała Wisełka?, więc postanowiliśmy, że zatrzymamy się tam. Odpoczęliśmy kilka minut choć nie było ciężko. Mieliśmy bardzo dobry czas wejścia, dlatego nie chcieliśmy iść od razu na szczyt. Zmierzyłem wówczas temperaturę. Było -6 stopni Celsjusza. Rozmawialiśmy tu o zakręcie na szlaku, który nas czekał wyżej i o widokowej ścieżce ponad nim. Idąc w stronę zakrętu, minęliśmy stary, wysoki pień, z piętrowym układem czterech hubiaków pospolitych, które rosły kolejno nad sobą. Zanim doszliśmy do niego, czekała nas jeszcze przeprawa przez mały potok. Dojście do niego było niezwykle wąskie. Od naszych kroków śnieg zsypywał się w dół stoku. Tutaj ponownie wszedłem pierwszy i fotografowałem wszystkich przy przechodzeniu. Mirek wywrócił się tuż za potokiem do grubego nasypu śnieżnego. Otrzepał się i poszliśmy dalej. Dzięki niemu znowu było wesoło. Do zakrętu doszliśmy w około 15min, słysząc pierwszych ludzi na szlaku. My przecieraliśmy go, jednak nie dane nam było zobaczyć kto idzie za nami, bo szliśmy równym i dobrym tempem. Z zakrętu mogliśmy podziwiać przepiękne widoki na niższe góry i ich ośnieżone stoki. Słońce oświetlało je intensywnym światłem, ponieważ odbijało się od białych polan. Zdziwiłem się gdy zobaczyłem jak zniszczono tutejsze lasy, bo ten zakręt pamiętałem zawsze jako fragment ścieżki w gęstym lesie, a teraz była najlepszym punktem widokowym. Podziwialiśmy tu drzewa liściaste i ich oszronione gałęzie. Na tle błękitnego nieba i fioletowych chmur wyglądały przepięknie.
Za chwilę zagłębiliśmy się w gęstym lesie. Tuż za nim mieliśmy okazję podziwiać świerkowe stoki, które nie kończyły się, ponieważ niebo i stoki tworzyły na horyzoncie jedność. Nie było widocznej granicy nieba i Ziemi, przez co ten widok sprawiał wrażenie gór nieskończonych. Szliśmy już widokową ścieżką. Tutaj Zjawa chciał koniecznie zrobić sobie zdjęcie, bo wszedł na stromy, zaśnieżony stok z kijkami. Na zdjęciu wyglądało to jak gdyby zdobywał bardzo wysoki i trudny szczyt. Idąc dalej mijaliśmy ośnieżone drzewa. Na gałęziach tworzyły się sześcienne kryształy lodu, a nieco wyżej, na soplach, powstawały takie same kryształy. W pewnym momencie przechodziliśmy przez pas drzew, których prostopadłe gałęzie tworzyły biało-czarne linie. Zdziwiłem się gdy ujrzałem, że drzewo, pod którym czołgałem się, będąc tu rok i dwa lata temu, zostało teraz wycięte. Najpiękniejszy jednak widok był na młode, liściaste drzewo, które nachylone ze stoku po prawej stronie, chyliło się na szlak. Swoją sylwetką bardzo przypominało starą jabłoń. Będąc pod szczytem podziwialiśmy jeszcze białą polanę zasypaną śniegiem. Na tej polanie stała tylko jedna chata, a za nią wielki rząd białych świerków, od których teraz odbijało się światło słoneczne. Za rzędem nadciągały już ciemne chmury co dawało silny kontrast kolorystyczny. Niestety przy szlaku widzieliśmy stary okaz uschniętego świerka, którego zniszczyły korniki. Było w nim mnóstwo dziur. Przed ostatnim zakrętem, przed szczytem szliśmy piękną aleją, którą tworzyły pięknie ośnieżone i oszronione drzewa liściaste. Były to najprawdopodobniej młodsze buki. Za tą aleją rozpoczęła się kolejna ? tym razem świerkowa. Najdziwniejsze było to, że idąc tą aleją, na samym środku szerokiej drogi rósł samotny i bardzo młody świerk, którego szlak omijał małym łukiem. Tuż pod szczytem, wśród świerkowego drzewostanu, dostrzegłem wygięty w nietypowy sposób pień młodego buka. Pokazałem go Tedy?emu.
Doszliśmy na szczyt. Wieża widokowa była całkowicie ?oblepiona? kryształami z lodu i śniegu nawianymi przez wiatr. Cała konstrukcja metalowa była pokryta nimi nawet w najtrudniej dostępnych miejscach. Niestety widoku ze szczytu nie mieliśmy, ale mogliśmy za to podziwiać ośnieżone świerki ?z góry?. Na szczycie wieży zrobiliśmy grupowe zdjęcie z flagą naszego klubu. Przez całe podejście na Baranią Górę minęliśmy tylko jednego ski-tourowca z psem na szczycie. Po krótkim pobycie na wieży, rozglądaliśmy się za naszym miejscem noclegu na Sylwestra, po czym poszliśmy dalej ? czerwonym szlakiem do Schroniska Przysłop pod Baranią Górą. Widzieliśmy, że po tej stronie góry drzewa są bardziej ośnieżone i oszronione. Przez cały ten odcinek rozmawialiśmy o naturze górskiej. Zanim dotarliśmy do schroniska mijaliśmy kilkunastu ludzi w kilku grupach, którzy nawet nie odpowiedzieli zwyczajowym ?cześć?. W schronisku odpoczęliśmy chwilę. Każdy, oprócz mnie, zamówił piwo, które kosztowało 8zł. Wywiązała się wtedy dyskusja o cenach w schroniskach. Po wyjściu ze schroniska oparłem się o drewnianą balustradę, która pokryta była grubą warstwą śniegu. Liczyłem, że utworzy się w niej mała wyrwa. Gdy oparłem się, na całej długości balustrady odpadła owa warstwa. Ja i Tedy87 spojrzeliśmy na ?to? dziwnym wzrokiem. Za chwilę poszliśmy dalej czerwonym szlakiem, w stronę Kubalonki. Na początku zejście odbywało się leśną ścieżką, po czym wyszliśmy na zasypaną drogę śniegiem. Szliśmy tak aż do zakrętu, gdzie czerwony szlak rozwidlał się z czarnym wzdłuż Czarnej Wisełki. Widząc zwalone bale nad rzeką, ułożone w równych odstępach, powiedziałem, że teraz będziemy przechodzić każdy na jednej bali. Ile dojdzie do końca, tylu wróci do domu. Zaśmialiśmy się wszyscy, bo za chwilę Zjawa rozpoczął swoją rozmowę o ?dzińdziołach?.
I tak uradowani pięknie spędzonym dniem wróciliśmy na parking. Pożegnaliśmy się z Ninikiem i Mirkiem. Będąc w samochodzie, ku naszemu zdziwieniu, podszedł do nas parkingowy, który opuścił nam cenę za parking z 6zł do 3zł.
http://www.gory-szlaki.pl - serwis górski
|
|
| 28-12-2008 08:38 PM |
|
 |
mirek
    
Postów: 6,460
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2008
Status:
Offline
|
RE: Moja Barania Góra zimą.
No Mirku, poszarżowałeś 
I niech zgadnę - zakończyłeś szarżowanie spijaniem pianki z napoju turystycznego 
No tradycji stało się zadość,pianka była na 1 napoju,Montenegro potwierdzi.Ale za to ile kosztowała.
..To wódka? ? słabym głosem zapytała Małgorzata.(...) ? Na litość boską, królowo ? zachrypiał ? czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.?
Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata
|
|
| 29-12-2008 07:48 AM |
|
 |