|
Na Baranich Rogach
|
| Autor |
Wiadomość |
Galleahad
   
Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
Na Baranich Rogach
Parę dni wcześniej zgadałem się z Mar.an w sprawie Tatr. Ciągneły nas dwa szczyty praktycznie w bezpośrednim sąsiedztwie, więc nie wiele myśląc umówiliśmy się.
W piątek pojechałem do Katowic i razem z Mar.an pojechaliśmy samochodem w Tatry Słowackie. Cel był ambitny: grań od Lodowej Przełęczy do Baranich Rogów. Już przed wyjazdem widzieliśmy, że wszelkie prognozy pogody są złe, albo bardzo złe. Ponieważ wyjechaliśmy dosyć późno, to na Słowacji byliśmy dopiero ok. dziesiątej wieczorem. Zatrzymaliśmy się więc gdzieś przy drodze i zanocowaliśmy w samochodzie.
Rano śniadanko przy wozie, pogoda nawet całkiem całkiem, nawet jacyś Polacy się zatrzymali na chwilę i mogłem pożyczyć od nich zapałki do kochera (bo gaz, woda jest, ale ognia niet).
Tymczasem na niebie baranki, słońce ćwierka, ptaszki świecą, tylko nad Łomnicą i Kieżmarskim wiszą niewielkie chmury. Pojechaliśmy do Smokowca, zaparkowaliśmy i kolejką wydoataliśmy się na Hrebienok. Stamtąd szybkim marszem do Chaty Teriego. Tym razem nie wziąłem behemota. Poszedłem totalnie na lekko, jakieś 10 kg miałem. Gnaliśmy bardzo ładnie, z dołu w 1,5 godzinki chyba. W schronisku zarezerwowalismy nocleg i zjedliśmy obiad. Cholera, 14 euro za noc, droga ta Słowacja teraz Po jedzonku pogoda dalej trzymała, szczyty odsłonięte, a chatar zdziwiony, że miało padać, rezerwacje mu odwołują, a pogoda dalej jest. Poszliśmy więc tak na rozgrzewkę na Baranie Rogi przez Baranią Przełęcz. Na dłuższą trasę już nie było za bardzo czasu, a pogoda jednak niepewna. Chmury i mgły czasem się tu i ówdzie przewalały. Po drodze na Baranią Przełęcz zobaczyliśmy stado kilkunastu kozic (zdjęcia będą z Marty aparatu, bo ona ma zooma). Pod przełęcz podchodzi się bardzo łatwo, piargiem, a potem żlebem i grzędą. Na przełęczy wciąż jest stary łańcuch z lat 60-tych. Chyba trzyma wciąż i turyści nadal z niego korzystają. Oficjalnie nie ma tam szlaku i można zapłacić karę, jak filanc złapie, ale mając kaski i trochę szpeja zawsze można się wyłgać, że wspinacze na rekonesansie i chcieli sobie obejrzeć ścianę. (Ale o tym ciii) Z Baraniej przełęczy poszliśmy przez kilka skałek i mniszków w kierunku podszczytowego pola piargowego i nim już bez trudności na wyższy południowo-wschodni wierzchołek Baranich Rogów. Widoki świetne - okazało się, że dobrą doline wybraliśmy, bo w Kieżmarskiej, jak nożem uciął mleko, a po naszej stronie słońce. W takich warunkach aż się prosiło, no i rzeczywiście - zobaczyliśmy widmo Brockenu. To już moje drugie. Jeszcze trzecie i jestem bezpieczny Posiedzeli my, pofotografowali i zebrali sie w dół. W końcu wiem już jak te granie dookoła Baranich Rogów są ułożone. Bo z dołu to strasznie pokręcone było i trudno było się domyśleć, który żleb prowadzi do której przełęczy... a teraz z góry to cała topografia jasna, a ta przełęcz Stolarczyka wygląda z góry całkiem przyjemnie - z dołu z Baraniego Bańdziocha to istny Mordor.
Po drodze posiedzieliśmy jeszcze przed schroniskiem przy stawie, ale po południu zaczeło się robić zimno, więc szybko zwinęliśmy sie do jadalni. Tam przysiadło się do nas dwóch słowackich harpaganów, którzy z płachtami biwakowymi robili główną grań Tatr aż od Siwego Wierchu. Skończyli na Chacie Teriego, bo pogoda się zepsuła na górze. W ogóle na Mięguszowieckim spotkali Kingę Baranowską i mają z nią zdjęcie Hehe, ciekawe, czy ja bym poznał. Mam jednak dla chłopaków szacunek. Taki kawał grani z worami na ciężko, tym bardziej w Wysokich, gdzie mieli już konkretne skały i trudności... szkoda, bo zostało im ok 1-1,5 dnia drogi do Tatr Bielskich. Tak by mieli cała grań zrobioną.
Poszliśmy spać wcześnie - ja miałem już dwie noce kiepsko przespane, Marta jedną... a rano trzeba wstawać - plan: grań od Śnieżnej Przełęczy do Lodowego. Rano jednak ja się nie dałem dobudzić, a na zewnątrz mleko dookoła nie zachęciło Marty do bardziej radykalnych działań porannych. Pochrapałem więc dalej do 5:30, kiedy to już wstaliśmy na śniadanko i nieśmiałe wyczekiwanie, że a nuż się coś poprawi z pogodą. Mgły i chmury przetaczały się przez dolinę, na wysokich szczytach czarne chmury zasiadły jak te kwoki na grzędzie i za nic zejść nie chciały... no klops. Trudno, o 9:00 wyruszyliśmy w górę doliny na Śnieżną Przełęcz, spróbować jednak szczęścia. Nie wiedziałem, że dalej w Pięciu Stawach Spiskich są wanty wielkości domów! Z góry wyglądają jak kamyczki...
Na przełęcz dostaliśmy się grzędą skalną, na której końcu ktoś przezornie założył pętlę zjazdową. W dół ta grzęda jednak już nie taka łatwa... Niestety na grani widoczność wciąż była na 15 metrów. Mgły w dolinie czasem wszystko zakrywały, czasem odsłaniały, a wielkie chmurska w górze ani myślą się ruszyć. Po stronie Czarnej Jaworowej pokazywały się czasem śtyrbne stoki Śnieżnego Bańdziocha schodzące prawie kilometr w dół. Stamtąd, z dołu ta grań robi dopiero wrażenie, a z Pięciu Stawów Spiskich zdaje się wystawać miejscami ledwo 100 metrów ponad piarg, w końcu Terinka leży już powyżej 2000 mnpm. Nasza droga na Śnieżny Szczyt (2460 mnpm) miała przebiegać dwójkową granią z miejscami trójkowymi. Generalnie do zrobienia i pewnie zdecydowałbym się, bo Marta jest dobrze wyszkolona, ja zaś jeszcze coś tam pamiętam. Ale ta pogoda i prawdopodobieństwo, że utkniemy gdzieś tam bez możliwości zejścia przez 3 godz. i fakt, że jednak z liną mam małe obycie kazały mi trąbić na odwrót. Zaczęło do tego mżyć i skała zrobiła się mokra i nieprzyjemna.
Trudno, nextime, a ja poćwiczę trochę obsługę szpeja, bo nie lubię nie umieć zrobić wszystkiego, co umieć trzeba (zakładanie stanowisk, własnych punktów asekuracyjnych itp.)
Z przełęczy zjechaliśmy... a przed zjazdem nam się lina schłamiła. Niby nic, teren bezpieczny, spieszyć się nie trzeba, ale pokazało nam to, że każdemu się zdarzyć może, a jak wali piorunami i trzeba się spieszyć, to taka rzecz = umarł w butach.
Zeszliśmy potem w dolinę, dopakowaliśmy plecaki i dalej w dół do samochodu. Na zejściu chmurna kotłowanina zagęściła się jeszcze, a w drodze dookoła Tatr zaczęło już padać. Mgły zeszły aż do regli, a góry wyśmiały nas kryjąc się w burzowej szacie.
W Katowicach Marta pojechała do domu, a ja podążyłem na pociąg do Warszawy. Wspomnienia pięknych wrześniowych widoków pozostały, w Tatry wrócę pewnie dopiero w listopadzie...
Piękna pogoda po przebudzeniu w samochodzie
Dolina Zimnej Wody, w dali Lodowy Szczyt
Potężna zacieniona Żółta Ściana
Widok z Baraniej Przełęczy na Dolinę Pięciu Stawów Spiskich
Widok z Baraniej Przełęczy do Doliny Dzikiej, w dole Zielony Staw Kieżmarski
Ja na Baranich Rogach
Marta na Baranich Rogach, w tle grań zakończona Śnieżnym Szczytem
Masyw Lodowego z Baranich Rogów
Czarny Szczyt
Widmo Brockenu
Spiska Grzęda
oraz ta sama z Durnym Szczytem w tle
Dolina Dzika i Czarny Szczyt
Ja pod Baranim Mniszkiem
Marta takoż w tej okolicy
Pogoda się psuje - Żółta Ściana wystaje z mgieł
Podobnie Lodowy Ząb i Lodowa Kopa
|
|
| 15-09-2009 05:19 PM |
|
 |
Galleahad
   
Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
|
| 15-09-2009 05:23 PM |
|
 |
lapikus
    
Postów: 2,441
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Jako kompletnemu laikowi w materii taterniczej, jedynie zdjęcia pozwoliły mi cokolwiek zrozumieć i pojąć z tego bardzo fachowego opisu. Jak zwykle dla mnie, to wszystko to czarna magia. Pięknie, magicznie, ale i bardzo groźnie. Plany może nie do końca udało się zrealizować, ale przecież nie to jest w tym wszystkim najważniejsze. Góry nadal będą czekały na swoich zdobywców, a życie ma się tylko jedno. Przyjmijcie moje gratulacje za odwagę i podjęcie rozsądnej decyzji. Tworzyliście zgrany duet.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
|
|
| 15-09-2009 06:36 PM |
|
 |
mpik
 
Postów: 39
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Jak startowaliśmy na szlak przed Tatranskimi Matliarami w sobotę koło trzeciej, to widzieliśmy jakieś śpiące sierotki w samochodzie na ślaskiej rejestracji... Czyżbyście to byli akurat Wy ?
|
|
| 15-09-2009 06:41 PM |
|
 |
Galleahad
   
Postów: 489
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2008
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
To mogliśmy być my... jeśli widzieliście Forda Fusion, to najprawdopodobniej będzie to.
|
|
| 15-09-2009 06:44 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Galleahadzie, ładnie, ładnie Jak dobrze popatrzeć na znajome tereny. Długo już nie byłem w Słowackich Taterkach
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 15-09-2009 06:47 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Wspomnienia pięknych wrześniowych widoków pozostały, w Tatry wrócę pewnie dopiero w listopadzie...
Nie szkodzi, że nie zrealizowaliście Waszych planów. To, co zdobyliście i tak stanowi duże osiagnięcie. Baranie Rogi- znam tylko z opisów, no i ze zdjęć.
Listopad już wkrótce, tylko szkoda, że dzień będzie już taki krótki.
|
|
| 15-09-2009 09:16 PM |
|
 |
Łukasz
    
Postów: 6,463
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Mam wielki sentyment do Baranich - pierwszy pozaszlakowiec na Słowacji. I wchodziłem tak jak Wy. No i rzeczywiście - te wanty wielkości domków .
"I będziesz źle spał dopóki nie zapłacisz podatku"
|
|
| 16-09-2009 07:14 AM |
|
 |
Edyta85
    
Postów: 2,589
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2008
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
o tym waszym oczekiwaniu na poprawę pogody to dostałam sesemeska 
Raport na gorąco.....
Szkoda że pogoda faktycznie wam nie dopisała, no ale może next time
"Jeżeli kobieta chce się realizować, wszystko jedno w jakiej dziedzinie, wcześniej czy później stanie przed wyborem między swoimi dążeniami a związkiem uczuciowym. Bo jeśli nawet partnerzy patrzą w tą samą stronę najczęściej widzą coś innego." E. Matuszewska
|
|
| 16-09-2009 07:30 AM |
|
 |
Dawid Way
   
Postów: 440
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2009
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Ładnie podziałaliście, mimo niezbyt dobrej pogody. Graty!
~ I poczuć na sobie tę ciszę i ową się ciszą dokarmić... ~
|
|
| 16-09-2009 09:15 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 16-09-2009 09:33 AM |
|
 |
jolik
  
Postów: 63
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2009
Status:
Offline
|
|
| 16-09-2009 11:14 AM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
Jolik, dwójka, trójka to oznaczenie stopnia skali trudności wg. U.I.A.A, które się używa podczas wspinaczki:
II -niewielkie trudności, łatwe poruszanie się po stopniach i chwytach (technika trzech punktów)
III - trudno, w eksponowanych miejscach zaleca się asekuracja, fragmenty pionowe lub przewieszone, ale z dobrymi chwytami
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 16-09-2009 06:27 PM |
|
 |
jolik
  
Postów: 63
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2009
Status:
Offline
|
|
| 17-09-2009 08:18 AM |
|
 |
mpik
 
Postów: 39
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Na Baranich Rogach
dla porównania Orla Perć to chyba 0 z kilkoma miejscami 0+

więc określenie "niewielkie trudności" dla dwójki są wielką dyplomacją...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-09-2009 09:41 AM przez mpik.
|
|
| 17-09-2009 09:39 AM |
|
 |
|
|