Przyznam szczerze,że zazdroszczę Wam tych alpejskich
Pocieszę Cię-że w przyszłym roku również wybieram się w Alpy.Ostatnio jak wspomniałem cieszyłem się towarzystwem doskonałej przewodniczki-ale tak naprawdę w pełni bezpiecznie czuję się pod opieką dwóch...
Jesteś zaproszona.
Będziemy wznosić oczy ku górom na łączce w Alpiglen -delektując się czerwonym Amigne de Vetroz
Doctore- dzięki za nacieszenie oczu widokami-niesamowite, oby przyszło mi je kiedyś oglądać na żywo i poczuć zapach tych alpejskich łąk
Pozdrowienia!
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował, tego czego nie zrobiłeś niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślny wiatr.
Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. "
Fajne fotki
W sierpniu także odwiedziłam alpy i dolomity Piękna przygoda tym bardziej że byłam tam po raz pierwszy... ledwo wróciłam a juz wzięła mnie tęsknota i chciałabym wracać
1. Mont Blanc
2. Cień olbrzyma przy wschodzie słońca
3. Cosmic - z Mont Blanc
4. Dolomity - Catinaccio
5. Turnie Vajolet
6. Ja na jednej z Turni Vajolet hi hi
Przyznaję, że jest na czym oko oprzeć, bo ręce i stopy, to chyba nie za bardzo. Dla niektórych, jak widać na załączonym obrazku, to bułka z masłem. Takie widoki zawsze wywierają na mnie duże wrażenie i podziwiam ludzi, którzy mają odwagę i posiadają umiejętności, aby osobiście móc zatryumfować nad górskimi trudnościami.
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!
Cztery ekipy i żadna się zachować nie umie!
Zamiast napisać, że lało, mgła, widoków nie było - od razu by się człowiek lepiej poczuł.
A tu takimi fotkami katujecie!
Zazdroszczę, pozdrawiam i czekam na co najmniej cztery relacje.
Witam, Paaulo to juz wchodzi w standard że jak coś nie wyszło w górach to relacji nie ma hihih Dr. Etker przynajmniej napisał że przewodniczka go wkurzyła, Staś piękne relacje pisze i też cisza a pozostali z hucznego wyjścia na Monte Rossa co?-przewodników zabrakło))))
Życie jest za krótkie....więc po cholerę być przeciętnym człowiekiem.... Kazimierz Kutz
Stasia mogę usprawiedliwić. Zaraz po powrocie ruszył z żoną na dawno już obiecaną wycieczkę rowerową po drogach Beskidu Żywieckiego. Obiecał, że jak tylko wróci, relacja będzie jak w banku. Na niego zawsze można liczyć!
Życie już dawno nauczyło mnie wielkiego szacunku, pokory i cierpliwości do gór!!!