|
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
|
| Autor |
Wiadomość |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
|
| 21-08-2008 09:11 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Kilka zdjęć ze środowej wędrówki do Terinki - Tatry oczami mojej siostry.
Uuu...Paweł! Twoja siostra musi mieć piękne i ciekawe świata oczy.
|
|
| 21-08-2008 09:17 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
No Paaulo, siostrunia ma uadne foteczki. Brakuje jednej - oczęta siostruni.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 21-08-2008 09:18 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
"Nareszcie... udało się..." pojawiło się jak zawsze, dokładnie w tym samym momencie. Z pierwszym widokiem górskiego krajobrazu za przybrudzonymi oknami pociągu, bardzo wczesnym rankiem. Tyle rzeczy wydarzyło się od ostatniego takiego momentu, choć czasu nie minęło wcale tak wiele.
Zakopane przywitało nas deszczem i chmurami. Szkoda, choć mieliśmy w planie odpocząć po całonocnej podróży i nie wybierać się na dłuższą wycieczkę. W Domu Turysty, gdzie spędziliśmy następną noc, zostawiliśmy plecaki i z nadzieją, że "deszcz jest tylko przelotny" i "już się przeciera" chwilę później byliśmy już w Kuźnicach. Lało jak z cebra, co zmusiło nas do przeczekania w pobliskim barze. No ale ile można przeczekiwać, "przeciera się" przecież, więc nie będziemy moknąć zbyt długo.
I tak poczłapaliśmy w ten deszcz do Murowańca Doliną Jaworzynki, każde o pół litra cięższy. Cieszyłam się jak nie wiem, że znów jestem w górach, że idę drogą, na której jeszcze mnie nie było. Tylko ta ulewa. Zanim dotarliśmy do schroniska byliśmy przemoczeni do suchej nitki, więc z planów by dziś pójść dalej nic nie wyszło. Ale czekał nas przecież wspaniały tydzień, mnóstwo miejsc i wrażeń, no i piękna pogoda - bo jutro "już na pewno nie będzie padać!" 
Zeszliśmy niebieskim szlakiem, przez Boczań. Tamtędy również jeszcze nie szłam. I choć po drobnych, śliskich kamieniach schodzi się okropnie, mi trasa minęła jak z bicza trzasnął. Byliśmy sami na szlaku, deszcz nie padał już tak strasznie mocno. Śpiewaliśmy na głos całą drogę i czułam się naprawdę wspaniale. W takich momentach ma się wrażenie, że nic, dosłownie nic na świecie, nie jest w stanie popsuć dobrego nastroju 
W Zakopanym poszliśmy na chleb ze smalcem, pieczone ziemniaczki i piwko. A jakby przyjemności było mało udało nam się jeszcze spotkać z Pedrem i Marcinem i przegadać cały wieczór. Super dzionek - a to dopiero początek.
Następnego dnia z samego rana, choć przeze mnie troszkę później niż planowaliśmy wyruszyliśmy w stronę Doliny Chochołowskiej, gdzie mieliśmy spędzić dwa kolejne dni. Pogoda zrobiła nam wspaniałą niespodziankę było cieplutko i bezchmurnie.
Droga do schroniska nie dłużyła nam się specjalnie, choć plecaki mieliśmy naprawdę ciężkie. Asfalt, jak to asfalt, trzeba było przeboleć, a już po chwili drogę wyłożyły kamienie a naszym oczom zaczęły ukazywać się coraz ciekawsze widoki.
Po śniadaniu i przepakowaniu plecaków ruszyliśmy na szlak. Dzisiejsza wycieczka miała być niedługa, taka na rozgrzewkę. A wyszło, jak wyszło - tak trochę naokoło, przez siedem malowniczych szczytów, z których każdego żal nam było pominąć 
Idąc szlakiem papieskim minęliśmy niewielką grupkę dziewcząt śpiewających "Barkę" i mi tak jakoś rozśpiewało się w duchu, może za sprawą pielgrzymkowych wspomnień, a może dlatego że poczułam się zwyczajnie szczęśliwa. Po przebyciu tego krótkiego odcinka posiedzieliśmy chwilkę przy krzyżu obwieszonym ze wszystkich stron mnóstwem pamiątek i ruszyliśmy w stronę Trzydniowiańskiego Wierchu.
Droga wiodąca przez las, a potem kosówkę przecinającą trzy razy potok była bardzo przyjemna, zwłaszcza że dzień stał się wyjątkowo upalny.
Jedynie tuż przed szczytem źle się szło po wyślizgujących się spod nóg kamieniach.
Na górze było dość sporo ludzi, nie zabawiliśmy więc tam długo. Pocieszyliśmy przez chwilę pięknymi widokami w kolorowym towarzystwie i ruszyliśmy w dalszą drogę, na Kończysty Wierch.
Co jakiś czas słońce przykrywały chmury, dzięki czemu dawało się jakoś wytrzymać żar lejący się z nieba. Jednak po wczorajszej ulewie bałam się narzekać - nawet w myślach Czas nas nie gonił, mogłam więc iść sobie powolutku, rozglądając się wciąż na wszystkie strony. Piękną wybraliśmy sobie trasę.
Wiele osób wchodzących z nami na Kończysty Wierch poszło na Starorobociański. My jednak powędrowaliśmy na Jarząbczy Wierch, by odbić potem na najwyższą tego dnia Raczkową Czubę.
A to już widoki z samego szczytu:
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:27 PM przez Bogusia.
|
|
| 21-08-2008 09:31 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:28 PM przez Bogusia.
|
|
| 21-08-2008 09:37 PM |
|
 |
maciek
Moderator
     
Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Ale wprowadziłaś swym opowiadaniem świetny nastrój w tym temacie, Bogusiu . Bardzo miłe, deszczowo - słoneczne, letnie wspomnienia. Czy będzie ciąg dalszy? 
..................................................................................................................................................
O widzę, że pojawił się już następny post.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 09:44 PM przez maciek.
|
|
| 21-08-2008 09:43 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Wieczorkiem jak zwykle siedzieliśmy do późna. Graliśmy w kości, piliśmy piwko. Takie tam wesołe urządziliśmy sobie posiadywanie 
Kolejny ranek przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Zielonym szlakiem przeszliśmy przez las, potem w pełnym słońcu dość stromo pod górę, a to wszystko w pięknym, malowniczym jak wczoraj krajobrazie
by po przejściu przez Wołowiec stanąć nareszcie u stóp Ostrego Rohacza
Zjedliśmy czekoladę, zwinęliśmy kijki i dawaj pod górę. Droga na szczyt podobała mi się bardzo. Szybko nabieraliśmy wysokości, było gdzie postawić nogę i czego się złapać. Jedynie tuż przed szczytem sparaliżował mnie widok przepaści pod nogami i to, że zrobiło się tak jakoś za dużo luftu ze wszystkich stron. Jednak idący za nami Słowak podtrzymywał mnie na duchu - bał się bardziej niż ja 
Na górze jeszcze tylko kawałeczek w dół i prosto i zanim się obejrzałam wdrapywałam się już na sam szczyt :
I tak GŚ zawitał na Ostrym Rohaczu
Dalsza droga wiodąca przez grań była bardzo ciekawa. Trzeba było się trochę powspinać, zastanowić którędy najlepiej przejść, bo wydeptanych ścieżek, szczególnie tych omijających trudniejsze miejsca było całe mnóstwo. My szliśmy zazwyczaj górą, po wyznaczonej trasie, i choć nie było super trudno, to trzeba było uważać, o czym Paweł przekonał się na własnej skórze (a raczej zdartym i obitym ramieniu ).
Szlak okazał się naprawdę super. Szło się, i szło po tych kamieniach napotykając co chwila na jakieś ciekawe miejsca. Gdy już wydało się że będzie równo i delikatnie, pojawiały się jakieś strome uskoki. Fajna był ten odcinek. Naprawdę.
|
|
| 21-08-2008 09:44 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
I tak w niecałą godzinkę od Ostrego dotarliśmy na Rohacza Płaczliwego, skąd widać już było naszą dalszą drogę - Smutną Przełęcz i szlak wiodący przez Smutną Dolinę
Wydawało mi się, że okropnie będzie się schodzić po drobnych kamieniach, ale nie było aż tak źle. Może dlatego, że wciąż towarzyszyły nam dwa niezwykłe, skaliste Rohacze. Coraz wyżej, przed nami, lekko po prawej
Znów zrobiło się łagodnie i zielono. Jakbyśmy nagle znaleźli się w innej bajce
W dolinie zaroiło się od turystów, często z dzieciaczkami i w klapeczkach, którzy wybrali się na przyjemny spacer, być może nad Rohackie Stawy, czy Stawek Tatliaka
Po uzupełnieniu płynów w odbudowującym się Schronisku Tatliaka, przeżywającym istne oblężenie (w większości przez Polaków) czekało nas jeszcze dłuuugie podejście Ależ mi się nie chciało wdrapywać na górę, tylko po to żeby za chwilę zejść na drugą stronę do schroniska! Hmm, gdyby tak można było się czasami teleportować 
Jakie szczęście jednak, że tej teleportacji nie ma. Bo mój wysiłek został nagrodzony. Pięknie:
|
|
| 21-08-2008 09:52 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Kolejny dzionek przeznaczyliśmy na przetransportowanie się wraz z naszymi o wiele za ciężkimi plecakami do schroniska nad Morskim Okiem, gdzie mieliśmy spędzić dwie następne noce. Po szybkich zakupach w Zakopanym i przejażdżce busem trafiliśmy w sam środek nieprawdopodobnego tłumu. W Dolinie Roztoki troszkę się rozluźniło, nie spodziewaliśmy się jednak cudów w tak piękny słoneczny dzień, o tej porze roku.
No ale tłumy nie tłumy, widoki były cudne
W Schronisku w Piątce cały czas zaplanowany na odpoczynek upłynął mi na podziwianiu odremontowanych kibelków, w kilometrowej kolejce. I już wdrapywaliśmy się na Świstówkę. Tyle razy byłam w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, a ten szlak jakoś zawsze był nie po drodze. Nareszcie nadarzyła się okazja by przejść tą drogą i bardzo fajnie, bo malowniczo tam jak nie wiem. Za plecami Piątka, a za chwilę przed oczami Morskie Oko i droga przyjemna, bardzo
Tylko źle czas wyliczyliśmy, albo ciutkę za długo wylegiwaliśmy się w Roztoce, bo żeby zdążyć przed 18tą musieliśmy z tej Świstówki dosłownie zbiegać
A że po 18tej przepadłyby nam noclegi, które wcześniej rezerwowaliśmy, to spieszyć się było po co.
Po troszku za zimnym prysznicu i zalokowaniu w przytulnym pokoiku w tzw. Gazdówce znajdującej się tuż obok głównego budynku schroniska, zasiedliśmy na kolację, piwko i kości w stołówce, która w międzyczasie zdążyła się na szczęście wyludnić. Jak szliśmy spać wyludniła się całkowicie
Następnego dnia o 6 rano cała okolica zostało obfotografowana dokumentnie przez mojego mężusia. I nic dziwnego, bo tego ranka było naprawdę cudnie 
I nasz dzisiejszy cel 
|
|
| 21-08-2008 10:05 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
|
|
| 21-08-2008 10:10 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
A może i dobrze się stało. Nie bałam się tak bardzo nie widząc tych wszystkich przepaści pod stopami
Droga momentami była dla mnie trudna, głównie przez mój lęk przed zbyt dużymi stromiznami. Wystarczyło, że raz noga mi się wyślizgnęła spod kamienia, żebym później już nie tak pewnie wdrapywała się na górę. Przy drugich klamrach było mi trudno i w jeszcze jednym miejscu, nieco wyżej, choć nie aż tak bardzo żeby się zablokować, stanąć, czy nie chcieć iść dalej. Dość szybko pokonałam te trudniejsze miejsca, no ale miałam przy sobie mojego dobrego odważnego duszka i pomocną dłoń 
Pomimo chmur i surowości skał droga upływała nam kolorowo
Cel naszej wycieczki pojawił się z zaskoczenia. Tak "ooo już jesteśmy!"
Nagle przed naszymi oczami rozpostarł się zachwycający widok na Hińczową Dolinę, Grań Baszt i inne
Dmuchnęło bardzo silnym wiatrem, który spychał chmury na stronę z której przyszliśmy, co wyglądało niezwykle zjawiskowo
Paweł miał ogromną ochotę iść na Czarnego Mięgusza, ale brak opisu, wiatr i chmury to było dla mnie za wiele. Był zawiedziony, ale przecież jeszcze kiedyś tam wejdzie, na pewno 
W powrotnej drodze kotłujące się chmury odkrywały raz po raz rozmaite fragmenty gór. Stwarzało to niesamowite wrażenie i zmieniło nasz powrót w o wiele ciekawszy
Dzień był jeszcze wczesny, a nam jeszcze bardzo chciało się zrobić coś ciekawego. Szkoda, że pogoda była taka niepewna, bo jeszcze byśmy sobie gdzieś poszli. No i mnie bardzo rozbolało kolano, może od tego zbiegania ze Świstówki, albo od kilogramów na plecach, lub po prostu ze zmęczenia po tylu wędrówkach w tak krótkim czasie. Co mieliśmy robić. Do setek ludków nad Morskim Okiem raczej nie mieliśmy ochoty dołączać, znaleźliśmy więc sobie miły kawałek polanki, osłonięty skałami nieco od szlaku, kilkanaście minut od Czarnego Stawu. Mieliśmy widoki, czasem, i błogi święty spokój 
Tego dnia położyliśmy się wcześniej. Potrzebny mi już był odpoczynek. Bardzo. Zwłaszcza że czekało nas jeszcze wiele wrażeń. Nieznane nam słowackie szlaki, spotkanie z Gandzią i Doktorem i kto wie co jeszcze
Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:16 PM przez Bogusia.
|
|
| 21-08-2008 10:15 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Po pysznej porannej kawce ruszyliśmy w dół. Bardzo pod prąd, jak się okazało Nie wiedziałam, że ten asfalt jest aż tak długaśny, szkoda mi się zrobiło szczerze tych wszystkich japonkomaniaczek...
Na autobus w Łysej Polanie nie musieliśmy długo czekać, po paru minutach na przystanku jechaliśmy do Tatrzańskiej Kotliny. Na miejscu mieliśmy zrobić zakupy - chlebek i coś do kanapek, jednak z miejsca gdzie wysiedliśmy do najbliższego sklepu były 4 km. Ups. Może starczy nam pieniążków na jedzonko i na piwko. A jak nie to najwyżej będziemy głodni 
Wyruszyliśmy w deszczu. Zielonym szlakiem w stronę Schroniska pod Szarotką. Było mokro, ślisko i nieprzyjemnie. A do tego ciężko, bo plecak, no i kolano. Aj, niedobrze. Ale przestało w końcu padać, można było zdjąć kurtkę więc i duszno już nie było, i pod górę już nie tak stromo, i te maliny mniaaam pyszotka! Znów zrobiło się fajnie 
Schronisko wyłoniło się z chmur, jak z innego świata.
Po krótkim odpoczynku poszliśmy dalej. Przed nami było więcej niż połowa drogi, a Gandzia z Doktorem czekali już w Zielonym Plesie.
Nie przypuszczaliśmy, że droga którą pójdziemy będzie aż tak malownicza, zachwycająca i piękna. Tuż po odejściu od schroniska ujrzeliśmy łąkę pełną kwiatów, nieco dalej skały spowite gdzieniegdzie mgłami, potem las i znów kolorowe łąki. Tak było przez większość drogi. Cudnie i tajemniczo
Popołudnie i wieczór nie mogły się nie udać - piękne miejsce, doborowe towarzystwo. Jak dla mnie bomba
|
|
| 21-08-2008 10:23 PM |
|
 |
Bogusia
   
Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
|
|
| 21-08-2008 10:25 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
No proszę! Pięknie Bogusiu. Pobyt w Tatrach bardzo udany. Dobrze, że zmienna pogoda nie pokrzyżowała Waszych planów. Czekam na ciąg dalszy.
|
|
| 22-08-2008 06:57 AM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Bogusiu - bomba 
Ale o tym już może kto inny...
Dlaczego? 
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 22-08-2008 07:01 AM |
|
 |
|
|