Temat zamknięty  Napisz temat 
Strony (27): « Pierwsza < Poprzednia 18 19 20 21 [22] 23 24 25 26 Następna > Ostatnia »
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
Autor Wiadomość
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #316
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Kilka zdjęć ze środowej wędrówki do Terinki - Tatry oczami mojej siostry.




Załączone pliki Miniatury
                               
21-08-2008 09:11 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #317
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

paaulo napisał(a):
Kilka zdjęć ze środowej wędrówki do Terinki - Tatry oczami mojej siostry.

Uuu...Paweł! Smile Twoja siostra musi mieć piękne i ciekawe świata oczy.


21-08-2008 09:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #318
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

No Paaulo, siostrunia ma uadne foteczki. Brakuje jednej - oczęta siostruni.



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
21-08-2008 09:18 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #319
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

"Nareszcie... udało się..." pojawiło się jak zawsze, dokładnie w tym samym momencie. Z pierwszym widokiem górskiego krajobrazu za przybrudzonymi oknami pociągu, bardzo wczesnym rankiem. Tyle rzeczy wydarzyło się od ostatniego takiego momentu, choć czasu nie minęło wcale tak wiele.

Zakopane przywitało nas deszczem i chmurami. Szkoda, choć mieliśmy w planie odpocząć po całonocnej podróży i nie wybierać się na dłuższą wycieczkę. W Domu Turysty, gdzie spędziliśmy następną noc, zostawiliśmy plecaki i z nadzieją, że "deszcz jest tylko przelotny" i "już się przeciera" chwilę później byliśmy już w Kuźnicach. Lało jak z cebra, co zmusiło nas Wink do przeczekania w pobliskim barze. No ale ile można przeczekiwać, "przeciera się" przecież, więc nie będziemy moknąć zbyt długo.
I tak poczłapaliśmy w ten deszcz do Murowańca Doliną Jaworzynki, każde o pół litra cięższy. Cieszyłam się jak nie wiem, że znów jestem w górach, że idę drogą, na której jeszcze mnie nie było. Tylko ta ulewa. Zanim dotarliśmy do schroniska byliśmy przemoczeni do suchej nitki, więc z planów by dziś pójść dalej nic nie wyszło. Ale czekał nas przecież wspaniały tydzień, mnóstwo miejsc i wrażeń, no i piękna pogoda - bo jutro "już na pewno nie będzie padać!" Smile
Zeszliśmy niebieskim szlakiem, przez Boczań. Tamtędy również jeszcze nie szłam. I choć po drobnych, śliskich kamieniach schodzi się okropnie, mi trasa minęła jak z bicza trzasnął. Byliśmy sami na szlaku, deszcz nie padał już tak strasznie mocno. Śpiewaliśmy na głos całą drogę i czułam się naprawdę wspaniale. W takich momentach ma się wrażenie, że nic, dosłownie nic na świecie, nie jest w stanie popsuć dobrego nastroju Big Grin
W Zakopanym poszliśmy na chleb ze smalcem, pieczone ziemniaczki i piwko. A jakby przyjemności było mało udało nam się jeszcze spotkać z Pedrem i Marcinem i przegadać cały wieczór. Super dzionek - a to dopiero początek.


Następnego dnia z samego rana, choć przeze mnie troszkę później niż planowaliśmy innocent wyruszyliśmy w stronę Doliny Chochołowskiej, gdzie mieliśmy spędzić dwa kolejne dni. Pogoda zrobiła nam wspaniałą niespodziankę było cieplutko i bezchmurnie.

Droga do schroniska nie dłużyła nam się specjalnie, choć plecaki mieliśmy naprawdę ciężkie. Asfalt, jak to asfalt, trzeba było przeboleć, a już po chwili drogę wyłożyły kamienie a naszym oczom zaczęły ukazywać się coraz ciekawsze widoki.
Po śniadaniu i przepakowaniu plecaków ruszyliśmy na szlak. Dzisiejsza wycieczka miała być niedługa, taka na rozgrzewkę. A wyszło, jak wyszło - tak trochę naokoło, przez siedem malowniczych szczytów, z których każdego żal nam było pominąć Rolleyes

Idąc szlakiem papieskim minęliśmy niewielką grupkę dziewcząt śpiewających "Barkę" i mi tak jakoś rozśpiewało się w duchu, może za sprawą pielgrzymkowych wspomnień, a może dlatego że poczułam się zwyczajnie szczęśliwa. Po przebyciu tego krótkiego odcinka posiedzieliśmy chwilkę przy krzyżu obwieszonym ze wszystkich stron mnóstwem pamiątek i ruszyliśmy w stronę Trzydniowiańskiego Wierchu.
   

Droga wiodąca przez las, a potem kosówkę przecinającą trzy razy potok była bardzo przyjemna, zwłaszcza że dzień stał się wyjątkowo upalny.
   

Jedynie tuż przed szczytem źle się szło po wyślizgujących się spod nóg kamieniach.

Na górze było dość sporo ludzi, nie zabawiliśmy więc tam długo. Pocieszyliśmy przez chwilę pięknymi widokami w kolorowym towarzystwie i ruszyliśmy w dalszą drogę, na Kończysty Wierch.
           

Co jakiś czas słońce przykrywały chmury, dzięki czemu dawało się jakoś wytrzymać żar lejący się z nieba. Jednak po wczorajszej ulewie bałam się narzekać - nawet w myślach Rolleyes Czas nas nie gonił, mogłam więc iść sobie powolutku, rozglądając się wciąż na wszystkie strony. Piękną wybraliśmy sobie trasę.
Wiele osób wchodzących z nami na Kończysty Wierch poszło na Starorobociański. My jednak powędrowaliśmy na Jarząbczy Wierch, by odbić potem na najwyższą tego dnia Raczkową Czubę.
       

A to już widoki z samego szczytu:
       


Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:27 PM przez Bogusia.

21-08-2008 09:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #320
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

No i co mieliśmy teraz zrobić? Wracać tą samą drogą? nieee Poszliśmy więc dalej Wink Tylko ta Niska Przełęcz mogłaby nie być aż tak strasznie niska. Schodzić taki kawał żeby za sekundę prawie tyle samo się wdrapywać - to niehumanitarne giggle

Za to wejście na Wołowiec dostarczyło nam kolejnych wrażeń. Kilka bardziej stromych miejsc i tak blisko Rohacze - nasz jutrzejszy cel. Super!
           

Słońce schodziło coraz niżej, malując na zboczach niezwykłe kompozycje światła i cienia. Efekt był po prostu bajeczny. Smutno by było zejść teraz do schroniska w cieniu. Postanowiliśmy więc nie schodzić jeszcze, pobyć tu jeszcze przez chwilę.
Zanim przez Rakoń doszliśmy do Grzesia zrobiło się po 19tej i zmęczenie dawało mi się nieźle we znaki, ale warto było. Na pewno.
                       


Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:28 PM przez Bogusia.

21-08-2008 09:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
maciek
Moderator
******


Postów: 3,493
Grupa: Moderatorzy Forum
Dołączył: Jan 2008
Status: Offline
Post: #321
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Ale wprowadziłaś swym opowiadaniem świetny nastrój w tym temacie, Bogusiu Smile. Bardzo miłe, deszczowo - słoneczne, letnie wspomnienia. Czy będzie ciąg dalszy? Smile
..................................................................................................................................................

O widzę, że pojawił się już następny post.


Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 09:44 PM przez maciek.

21-08-2008 09:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #322
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Wieczorkiem jak zwykle siedzieliśmy do późna. Graliśmy w kości, piliśmy piwko. Takie tam wesołe urządziliśmy sobie posiadywanie Big Grin
   

Kolejny ranek przywitał nas piękną, słoneczną pogodą. Zielonym szlakiem przeszliśmy przez las, potem w pełnym słońcu dość stromo pod górę, a to wszystko w pięknym, malowniczym jak wczoraj krajobrazie
   

by po przejściu przez Wołowiec stanąć nareszcie u stóp Ostrego Rohacza
   

Zjedliśmy czekoladę, zwinęliśmy kijki i dawaj pod górę. Droga na szczyt podobała mi się bardzo. Szybko nabieraliśmy wysokości, było gdzie postawić nogę i czego się złapać. Jedynie tuż przed szczytem sparaliżował mnie widok przepaści pod nogami i to, że zrobiło się tak jakoś za dużo luftu ze wszystkich stron. Jednak idący za nami Słowak podtrzymywał mnie na duchu - bał się bardziej niż ja giggle
Na górze jeszcze tylko kawałeczek w dół i prosto i zanim się obejrzałam wdrapywałam się już na sam szczyt ok:
   

I tak GŚ zawitał na Ostrym Rohaczu
   

Dalsza droga wiodąca przez grań była bardzo ciekawa. Trzeba było się trochę powspinać, zastanowić którędy najlepiej przejść, bo wydeptanych ścieżek, szczególnie tych omijających trudniejsze miejsca było całe mnóstwo. My szliśmy zazwyczaj górą, po wyznaczonej trasie, i choć nie było super trudno, to trzeba było uważać, o czym Paweł przekonał się na własnej skórze (a raczej zdartym i obitym ramieniu Sad ).
Szlak okazał się naprawdę super. Szło się, i szło po tych kamieniach napotykając co chwila na jakieś ciekawe miejsca. Gdy już wydało się że będzie równo i delikatnie, pojawiały się jakieś strome uskoki. Fajna był ten odcinek. Naprawdę.
           


21-08-2008 09:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #323
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

I tak w niecałą godzinkę od Ostrego dotarliśmy na Rohacza Płaczliwego, skąd widać już było naszą dalszą drogę - Smutną Przełęcz i szlak wiodący przez Smutną Dolinę
   

Wydawało mi się, że okropnie będzie się schodzić po drobnych kamieniach, ale nie było aż tak źle. Może dlatego, że wciąż towarzyszyły nam dwa niezwykłe, skaliste Rohacze. Coraz wyżej, przed nami, lekko po prawej
   

Znów zrobiło się łagodnie i zielono. Jakbyśmy nagle znaleźli się w innej bajce
       

W dolinie zaroiło się od turystów, często z dzieciaczkami i w klapeczkach, którzy wybrali się na przyjemny spacer, być może nad Rohackie Stawy, czy Stawek Tatliaka
   

Po uzupełnieniu płynów w odbudowującym się Schronisku Tatliaka, przeżywającym istne oblężenie (w większości przez Polaków) czekało nas jeszcze dłuuugie podejście Huh Ależ mi się nie chciało wdrapywać na górę, tylko po to żeby za chwilę zejść na drugą stronę do schroniska! Hmm, gdyby tak można było się czasami teleportować Rolleyes
Jakie szczęście jednak, że tej teleportacji nie ma. Bo mój wysiłek został nagrodzony. Pięknie:
               


21-08-2008 09:52 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #324
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Kolejny dzionek przeznaczyliśmy na przetransportowanie się wraz z naszymi o wiele za ciężkimi plecakami do schroniska nad Morskim Okiem, gdzie mieliśmy spędzić dwie następne noce. Po szybkich zakupach w Zakopanym i przejażdżce busem trafiliśmy w sam środek nieprawdopodobnego tłumu. W Dolinie Roztoki troszkę się rozluźniło, nie spodziewaliśmy się jednak cudów w tak piękny słoneczny dzień, o tej porze roku.

No ale tłumy nie tłumy, widoki były cudne
   

W Schronisku w Piątce cały czas zaplanowany na odpoczynek upłynął mi na podziwianiu odremontowanych kibelków, w kilometrowej kolejce. I już wdrapywaliśmy się na Świstówkę. Tyle razy byłam w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, a ten szlak jakoś zawsze był nie po drodze. Nareszcie nadarzyła się okazja by przejść tą drogą i bardzo fajnie, bo malowniczo tam jak nie wiem. Za plecami Piątka, a za chwilę przed oczami Morskie Oko i droga przyjemna, bardzo
       

Tylko źle czas wyliczyliśmy, albo ciutkę za długo wylegiwaliśmy się w Roztoce, bo żeby zdążyć przed 18tą musieliśmy z tej Świstówki dosłownie zbiegać innocent
A że po 18tej przepadłyby nam noclegi, które wcześniej rezerwowaliśmy, to spieszyć się było po co.

Po troszku za zimnym prysznicu i zalokowaniu w przytulnym pokoiku w tzw. Gazdówce znajdującej się tuż obok głównego budynku schroniska, zasiedliśmy na kolację, piwko i kości w stołówce, która w międzyczasie zdążyła się na szczęście wyludnić. Jak szliśmy spać wyludniła się całkowicie


Następnego dnia o 6 rano cała okolica zostało obfotografowana dokumentnie przez mojego mężusia. I nic dziwnego, bo tego ranka było naprawdę cudnie Rolleyes
                   

I nasz dzisiejszy cel Smile
   


21-08-2008 10:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #325
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Poczekaliśmy do siódmej na wrzątek i po pysznej kawce ruszyliśmy na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Ranek był słoneczny, i choć niebo nie było bezchmurne nic nie zapowiadało pogorszenia pogody. A jednak. Gdy schodziliśmy nic już prawie nie było widać.

Na drodze do Czarnego Stawu spotkaliśmy kilka osób, którzy na nasze szczęście poszli sobie na Rysy. W dalszą drogę powędrowaliśmy więc sami.
   

Szło się naprawdę wspaniale. Nie mogłam nacieszyć oczu tymi wszystkimi widokami, aż mnie szyja rozbolała giggle Gdzie się nie obejrzeć piękniej.
                           

Gdy odpoczywaliśmy na Kazalnicy cały szlak spowiła gęsta chmura. Jak dobrze, że dopiero teraz i mogliśmy tak długo cieszyć się wszystkim dokoła. Bo kto wyszedł choć godzinkę po nas nie miał już takiego szczęścia. Chmury pokryły naszą wcześniejszą drogę. W parę chwil wszystko zniknęło i aż do przełęczy nie widzieliśmy nic prócz paru skał wokoło.
   


21-08-2008 10:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #326
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

A może i dobrze się stało. Nie bałam się tak bardzo nie widząc tych wszystkich przepaści pod stopami giggle
Droga momentami była dla mnie trudna, głównie przez mój lęk przed zbyt dużymi stromiznami. Wystarczyło, że raz noga mi się wyślizgnęła spod kamienia, żebym później już nie tak pewnie wdrapywała się na górę. Przy drugich klamrach było mi trudno i w jeszcze jednym miejscu, nieco wyżej, choć nie aż tak bardzo żeby się zablokować, stanąć, czy nie chcieć iść dalej. Dość szybko pokonałam te trudniejsze miejsca, no ale miałam przy sobie mojego dobrego odważnego duszka i pomocną dłoń Smile
   

Pomimo chmur i surowości skał droga upływała nam kolorowo
       

Cel naszej wycieczki pojawił się z zaskoczenia. Tak "ooo już jesteśmy!" Big Grin
Nagle przed naszymi oczami rozpostarł się zachwycający widok na Hińczową Dolinę, Grań Baszt i inne
       

Dmuchnęło bardzo silnym wiatrem, który spychał chmury na stronę z której przyszliśmy, co wyglądało niezwykle zjawiskowo
       

Paweł miał ogromną ochotę iść na Czarnego Mięgusza, ale brak opisu, wiatr i chmury to było dla mnie za wiele. Był zawiedziony, ale przecież jeszcze kiedyś tam wejdzie, na pewno Smile

W powrotnej drodze kotłujące się chmury odkrywały raz po raz rozmaite fragmenty gór. Stwarzało to niesamowite wrażenie i zmieniło nasz powrót w o wiele ciekawszy
       

Dzień był jeszcze wczesny, a nam jeszcze bardzo chciało się zrobić coś ciekawego. Szkoda, że pogoda była taka niepewna, bo jeszcze byśmy sobie gdzieś poszli. No i mnie bardzo rozbolało kolano, może od tego zbiegania ze Świstówki, albo od kilogramów na plecach, lub po prostu ze zmęczenia po tylu wędrówkach w tak krótkim czasie. Co mieliśmy robić. Do setek ludków nad Morskim Okiem raczej nie mieliśmy ochoty dołączać, znaleźliśmy więc sobie miły kawałek polanki, osłonięty skałami nieco od szlaku, kilkanaście minut od Czarnego Stawu. Mieliśmy widoki, czasem, i błogi święty spokój Smile

Tego dnia położyliśmy się wcześniej. Potrzebny mi już był odpoczynek. Bardzo. Zwłaszcza że czekało nas jeszcze wiele wrażeń. Nieznane nam słowackie szlaki, spotkanie z Gandzią i Doktorem i kto wie co jeszcze Wink


Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:16 PM przez Bogusia.

21-08-2008 10:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #327
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Po pysznej porannej kawce ruszyliśmy w dół. Bardzo pod prąd, jak się okazało Toungue Nie wiedziałam, że ten asfalt jest aż tak długaśny, szkoda mi się zrobiło szczerze tych wszystkich japonkomaniaczek...

Na autobus w Łysej Polanie nie musieliśmy długo czekać, po paru minutach na przystanku jechaliśmy do Tatrzańskiej Kotliny. Na miejscu mieliśmy zrobić zakupy - chlebek i coś do kanapek, jednak z miejsca gdzie wysiedliśmy do najbliższego sklepu były 4 km. Ups. Może starczy nam pieniążków na jedzonko i na piwko. A jak nie to najwyżej będziemy głodni giggle

Wyruszyliśmy w deszczu. Zielonym szlakiem w stronę Schroniska pod Szarotką. Było mokro, ślisko i nieprzyjemnie. A do tego ciężko, bo plecak, no i kolano. Aj, niedobrze. Ale przestało w końcu padać, można było zdjąć kurtkę więc i duszno już nie było, i pod górę już nie tak stromo, i te maliny mniaaam pyszotka! Toungue Znów zrobiło się fajnie Smile

Schronisko wyłoniło się z chmur, jak z innego świata.
   

Po krótkim odpoczynku poszliśmy dalej. Przed nami było więcej niż połowa drogi, a Gandzia z Doktorem czekali już w Zielonym Plesie.
Nie przypuszczaliśmy, że droga którą pójdziemy będzie aż tak malownicza, zachwycająca i piękna. Tuż po odejściu od schroniska ujrzeliśmy łąkę pełną kwiatów, nieco dalej skały spowite gdzieniegdzie mgłami, potem las i znów kolorowe łąki. Tak było przez większość drogi. Cudnie i tajemniczo
                               

Popołudnie i wieczór nie mogły się nie udać - piękne miejsce, doborowe towarzystwo. Jak dla mnie bomba Big Grin


21-08-2008 10:23 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #328
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Następnego dnia o piątej rano byliśmy już na szlaku - czerwonym, w stronę Kierzmarskiego Szczytu.

Ale o tym już może kto inny...

A ode mnie jeszcze tylko jedna fotka fajna ok:
   

Pozdrawiam gorąco Smile
B.


21-08-2008 10:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #329
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

No proszę! Pięknie Bogusiu. Pobyt w Tatrach bardzo udany. Dobrze, że zmienna pogoda nie pokrzyżowała Waszych planów. Czekam na ciąg dalszy.


22-08-2008 06:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Hella

*****


Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status: Offline
Post: #330
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Bogusiu - bomba w00t

Bogusia napisał(a):
Ale o tym już może kto inny...


Dlaczego? Sad

Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.



"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
22-08-2008 07:01 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: