|
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
|
| Autor |
Wiadomość |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Dzięki Pedro. Fajnie się czytało o szlakach, gdzie się już długo nie było. Foteczki prześliczne.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 20-07-2008 03:54 PM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Przyjemnie się czytało. Teraz przynajmniej zobaczyłem to co powinienem widziec dwa miesiace temu na Rakoniu Gratuluje Wam udanej wyprawy
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 21-07-2008 07:10 PM |
|
 |
Karo
   
Postów: 194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
uwielbiam zachodnie Tatry. Są takie zielone...byłam tam jednak jesienią. Piękne zdjęcia, fajna wyprawa.
|
|
| 21-07-2008 08:10 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Lipcowa historia z deszczem w tle.
I wreszcie nadszedł ten dzień ? 12.07.2008 r.  Wyczekiwany już od kilku miesięcy, od momentu ustalenia planu urlopów, od pierwszego maila i telefonu w sprawie rezerwacji noclegów w schroniskach. Wszystko dopracowane.
Przede mną dwie niewiadome ? kondycja mojego małżonka oraz pogoda.  Ostatni raz kiedy Darek wrzucił plecak na plecy i ruszył pod górkę to Bieszczady 10 lat temu. Dawno. A życie przy biurku, telefonie, w samochodzie rządzi się swoimi prawami.
No i pogoda. Właśnie ? pogoda? 
Po 14 jesteśmy w Zakopanym. Szybko wskakujemy do busa jadącego w stronę Doliny Chochołowskiej i za niedługo wyruszamy do naszego pierwszego celu ? schroniska na Polanie Chochołowskiej.
Błękit nieba zasnuwają pojedyncze chmury, ptaki śpiewają, towarzyszący naszej wędrówce strumień mruczy swą piosenkę. Droga mija szybko.
W schronisku pozostawiamy nasze plecaki w czteroosobowym apartamencie z zabytkowymi, zielonymi, piętrowymi łóżkami i idziemy pooddychać górami. Pogoda sprzyja, więc na rozgrzewkę ruszamy na Grzesia.
Może to wina niepewnych prognoz pogody, może późna godzina ( około 16. ) powodują, że na szlaku pustki! Najpierw łagodnie wzdłuż potoku, potem przez las szybko nabieramy wysokości.

Poza granicą lasu, w królestwie kosodrzewiny wiatr dziarsko szalał zmuszając nas do ubrania czegoś cieplejszego. Wyjmując polar z plecaka zorientowałam się, że moja plakietka Górski świat zniknęła. Prawdopodobnie zerwał ją wiatr i tak GŚ na zawsze pozostanie w Zachodnich?
I tak osiągnęliśmy szczyt

, z którego mogliśmy podziwiać rozległą panoramę Tatr Zachodnich. W popołudniowych barwach zielone zbocza prezentowały się wyjątkowo pięknie.

Wzmagający się z każdą minutą wiatr nie pozwalał długo cieszyć się odpoczynkiem na wierzchołku. Czas było wracać. Serce podpowiadało, że może jeszcze na chwilkę na Rakoń,

a potem w dół zielonym szlakiem, ale rozum zwyciężył i tą samą drogą powróciliśmy do schroniska. Nasza przygoda dopiero się zaczęła.
Po powrocie do apartamentu okazało się, że dokwaterowano nam przesympatyczne małżeństwo z Warszawy. A więc wieczorek minął na długich Polaków rozmowach przy zacnej wiśnióweczce.
cdn...
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 22-07-2008 07:45 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
13.07.2008 r.
Pobudka o 6, szybkie śniadanie i na szlak. Dziś celem stało się miejsce pielgrzymkowe Górskiego Świata ? Starorobociański Wierch.
Początkowo szlakiem papieskim wzdłuż potoku. Liczne kapliczki i krzyże
znaczące naszą drogę, aż do rozstaju szlaków, przypominały o Ojcu Świętym.
Następnie zagłębiający się powoli w las czerwony szlak wiódł nas ku górze. Niesympatyczne poranne obłoki przesuwały się w stronę centralnej Polski. Jak się później okazało przyniosły okolicom Warszawy nawałnicę z piorunami. Póki co nad Zachodnimi królowało słońce. I tak wygodny szlak zaprowadził nas na praktycznie bezludny Trzydniowiański Wierch.
Troje turystów, którzy przybyli tam wcześniej, powędrowało w stronę Kończystego Wierchu ? naszego następnego przystanku. Zostaliśmy sami z naszymi myślami, świergotem ptaków i górami.
Łagodna ścieżka wśród morza zieleni prowadziła nas na Kończysty.
Dopiero pod szczytem zamieniła się w kamienisty, troszkę sypki szlak. Podziwiając po prawej polską grań z Wołowcem na czele i schowanymi za nim Rohaczami
, po lewej Starorobociański
, w pewnym momencie byliśmy świadkami przemarszu stada kozic! Prześliczne, rogate, górskie pegazy stały w odległości około 20 metrów. Oczywiście aparat leżał w plecaku. A ja bojąc się ruszyć z miejsca, zanim go wydobyłam, straciłam wdzięczne modele.
Na Kończystym Wierchu chwila popasu połączona z podziwianiem widoków. I dalej w drogę. Najpierw łagodne zejście i parę fotek w stronę naszych południowych sąsiadów, potem mozolnie na 2176 m n.p.m. I oto on ? Starorobociański Wierch a obok Błyszcz i Bystra prawie na wyciągnięcie dłoni.
Toast zawartością piersiówki, pomocna dłoń jednego z dwóch obecnych oprócz nas turystów na szczycie przy sesji zdjęciowej i decyzja co dalej? Pierwsza myśl to droga powrotna na Kończysty, potem Jarząbczy, Wołowiec i zielonym szlakiem do schroniska. Darek nie chcąc jednak zawracać zdecydował o odwiedzeniu Ornaku. I tak opuściliśmy łaskawy nam Starorobociański, następnie wietrzną Gaborową Przełęcz, Siwą Przełęcz i dalej potupaliśmy zielonym szlakiem na Ornak.
Wygodna, szeroka ścieżynka na zejściu ze szczytu zamienia się w niewygodne, kamienne stopnie prowadzące wśród kosówek prawie do samej Iwaniackiej Przełęczy. Droga ta z każdym krokiem była niecenzuralnie błogosławiona przez moje kolana.
Żółty szlak do Chochołowskiej dłużył się nam już niemiłosiernie, a atrakcje związane z wycinką drzew na szlaku nie umilały nam marszu. Toteż prysznic w schronisku, dobry obiad, przepyszna szarlotka na francuskim cieście ze śmietaną i jagodami, były nagrodą za zrealizowanie planu i piękną wycieczkę.
I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie deszcz i wieczorna burza, która zapowiadała następny, mokry dzień.
cdn...
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 22-07-2008 08:04 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Brawo Hellu fajnie zaczęłaś, tylko nie popuszczaj. Mam jedno pytanko: "Czym przyciągnęłaś swego mężulka po 10 latach na kopczyki?"
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 22-07-2008 08:22 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Mam jedno pytanko: "Czym przyciągnęłaś swego mężulka po 10 latach na kopczyki?" 
Czym? Hmmmmm... tu chodzi głównie o ambicję.
Darek jest diabelnie ambitnym, zawziętym stworzeniem. Dla niego plamą na honorze jest fakt, że Madzia może być w czymś lepsza, silniejsza itp. 
Do tej pory razem po "kopczykach" biegaliśmy z "bazy wypadowej" - czy to z Zakopanego, Szklarskiej, czy np. Ustrzyk.
W tym roku był test - jak to Misiek będzie się przemieszczał z miejsca na miejsce. 
No i nie było tak różowo Ale o tym wkrótce.
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 23-07-2008 06:28 AM |
|
 |
KasiaA
KrakowiankA
    
Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
|
|
| 23-07-2008 06:55 AM |
|
 |
IwonaS
   
Postów: 246
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
[quote=Hella]
A ja delikatnie protestuję siostro, bo Górski Świat dowiaduje się o pewnych rzeczach pierwszy... nawet zdjęć nie widziałam Kurcze, trzeba popracowac nad siostrą. Relacja fajna, gratki!
|
|
| 23-07-2008 08:31 AM |
|
 |
Zoe
    
Postów: 837
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Miło zobaczyć góry choć na monitorze komputera Dzięki Hella. A do chłopców to trzeba sprytnie podchodzić, trochę połechtać ambicję i wtedy działają jak tralala
|
|
| 23-07-2008 11:25 AM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Ładne widoczki .Pogoda też .Czekm z niecierpliwością na dalszy ciąg.
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 23-07-2008 12:10 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Gąsiennicowa w deszczu
14.07.2008 r.
Po wczorajszej, wieczornej burzy całą Dolinę Chochołowską otuliła kołderka z mgły. A my - plecaki na plecy i do kolejnego przystanku na trasie - Murowańca.
Ciężkie, ołowiane chmury bynajmniej nie wróżyły pogody, więc zdecydowałam o powrocie do Zakopanego i stamtąd przez Kuźnice na Halę Gąsiennicową. Jak się okazało był to słuszny wybór, bo już w Zakopanym zaczęło solidnie padać, a Kuźnice przywitały nas małą ulewą. 
Niebieskim szlakiem przez Boczań i Skupniów Upłaz, w strugach deszczu, dotarliśmy do Murowańca. Tylko przez parę minut z okolic Karczmiska mrugnęły do mnie góry skrywając się z powrotem za zasłoną chmur. Aparat oczywiście leżał w plecaku i zanim go wyciągnęłam było po przedstawieniu.  Szkoda, bo jak się później okazało, do końca dnia nie zobaczyłam ani kawałka otaczających szczytów.
Po obiadku, w przerwie opadów, spacerek nad Czarny Staw Gąsiennicowy.
Widoczność żadna, za to ruch na szlaku sporadyczny! 
Ech, a potem ulewa. 
Zaplanowana na wtorek wycieczka na Świnicę stanęła pod dużym znakiem zapytania...
cdn...
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 23-07-2008 04:10 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
15.07.2008 r.
Przez całą noc ulewa. O ile dźwięk stukających o parapet kropel deszczu zawsze mnie uspokaja, o tyle tu, w Murowańcu, wprowadza w podły nastrój. 
Wewnętrzny budzik włącza się o 6. Do świadomości dociera szum deszczu za oknem. Przewrotka na drugi bok i próbuję zasnąć. Kolejna pobudka o 8. Sytuacja bez zmian! Kurczę jesteśmy uziemieni. Plus tej całej sytuacji jest jedynie taki, że jestem bardzo słaba. Wczorajszy obiad coś nie poszedł mi na zdrowie i walczę z bólem żołądka. Do godziny 13 wyspałam się chyba za cały urlop z nawiązką. Kuracja z odgazowanej coli i wiśniówki też pomogła. 
W międzyczasie nasi czescy współlokatorzy popłynęli w stronę Karbu. My też postanowiliśmy wynurzyć się ze schroniska. Fatalna widoczność, potoki płynącej deszczówki nie pozwoliły na nic ambitniejszego, więc żółtym szlakiem podążyliśmy w stronę Kasprowego.
W króciutkich przebłyskach dobrego humoru, wędrujące po niebie chmury pokazały nam kawałek Kościelca
, ściany Świnicy, Żółtej Turni. Otoczeni mgłą mozolnie pokonywaliśmy kamienne stopnie prowadzące nas ku szczytowi. Wiatr wiejący w plecy tylko troszeczkę ułatwiał nam marsz próbując za to znaleźć chociażby małą szczelinkę, by wedrzeć się gdzieś w rękaw, za kołnierz i otulić ciała lodowatym oddechem. Od Suchej Przełęczy
już wygodny chodnik zaprowadził nas wprost w nowoczesną paszczę kolejki linowej.
Gwar, zapach pizzy, panienki w pantofelkach i króciutkich kurteczkach jakoś nie wzbudziły mojego zachwytu. Po znalezieniu wolnego stolika w pizzerii zamówiłam herbatę, bo inaczej posądzono by nas o zajmowanie bezcennych miejsc dla gości. I tak chwila na rozgrzanie się minęła bez żalu, opuściliśmy ceprowisko.
Wzmagający się wiatr i mżawka zmieniły nasz plan dotarcia do Przełęczy Liliowe i z powrotem żółtym szlakiem
wróciliśmy do Murowańca.
A wieczorem? Powtórka z rozrywki. Wściekłe deszczysko zaatakowało nasz parapet nie dając szans na lepszą pogodę w dniu następnym.
cdn...
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 23-07-2008 04:18 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
16.07.2008 r.
Noc praktycznie nieprzespana. Co parę godzin budził mnie szum wiatru, deszczu i głosy zza okna. Prawdopodobnie w nocy kogoś szukano. 
Niespiesznie zeszliśmy na śniadanie. Przedstawienie z deszczem w roli głównej zdawało się nie mieć końca. Około 11 deszcz przeszedł w denerwującą mżawkę. Już lepiej. Ściągam Miśka z łóżka, ubieramy się i wychodzimy ze schroniska. Mam nadzieję na parę bezdeszczowych godzin. Obieramy pierwszy cel ? Czarny Staw Gąsiennicowy. Z początku widoczność prawie zerowa
, z czasem robi się troszkę lepiej. Po drodze słyszę z ust małżonka wykład na temat moich sadystycznych zapędów i sposobu spędzania urlopu. Ech życie...
Ścieżka wokół stawu zmienia się w jedną wielką kałużę, ale skacząc z kamienia na kamień daje się jakoś iść. Pierwsze problemy pojawiły się przy przecięciu szlaku ze schodzącym z góry potokiem. Po obfitych opadach zmienił się on w rwącą kaskadę. Odnajdujemy jednak szybko węższy odcinek i przeprawiamy się na drugi brzeg. Stopień za stopniem zagłębiamy się w mleko
, a mi klaruje się cel - Zawrat, a przynajmniej Kozia Dolinka. Darek nadal marudzi, ale idzie.
Uważając na śliskie kamienie dochodzimy do Zmarzłego Stawu.
Najpierw podziwiamy go z góry
, potem z dołu
, bo napotykam ostry sprzeciw małżonka co do dalszej trasy na Zawrat.
Lekkim podstępem schodzę na żółty, a potem zielony szlak ku Koziej Dolince. I tak wznosząc się prożek za prożkiem dochodzimy do rozstaju szlaków - w lewo zielony pnie się ku Zadniemu Granatowi, w prawo czarny ku Żlebowi Kulczyckiego. W między czasie Hala Gąsiennicowa wyłania się z mgły
, za to cała grań Orlej Perci nadal szczelnie otulona jest chmurami
. Z żalem ruszamy w drogę powrotną. Granaty w zasięgu ręki, godzina przyzwoita, jednak ... Darek boi się dalszej trasy. Muszę to uszanować, nie zostawię go samego z mapą w nieznanym mu terenie, przyszliśmy razem i wrócimy. Na pewno. Przy lepszej pogodzie.
W drodze z Czarnego Stawu spotykamy znajomą parę z Chochołowskiej. Umawiamy się na kolejny, wspólny wieczór.
Tego wieczoru, pierwszy raz od trzech dni widzę płonące czerwonym słońcem szczyty
. Gąsiennicowa puściła mi oko - do zobaczenia!
cdn...
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-07-2008 04:28 PM przez Hella.
|
|
| 23-07-2008 04:28 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 23-07-2008 06:56 PM |
|
 |
|
|