|
Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
|
| Autor |
Wiadomość |
KasiaA
KrakowiankA
    
Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
No to nas zaskoczyłeś Druhu tą wyprawą. Wiedziałam ze planujesz, nie wiedziałam że tak szybko wyruszysz na szlak.
Podziwiam twoje opisy natury i tego co wokoło.
No to co następne?
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
|
|
| 29-08-2007 12:21 PM |
|
 |
jack66
   
Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Cóż można powiedzieć?
Wycieczka i opis " MIODZIO"!!!!!.
Pozdrawiam serdecznie.
|
|
| 29-08-2007 01:47 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
czytając o Twoich perypatiach w kosodrzewinie stwierdziłem, że i opis sprawy i dobór słów jest bardzo podobny do mojej relacji dot. wejścia na Mały Szyszak przed koczowaniem na zboczu Smogornii - pozdrawiam Władysław i mam nadzieję, że nie podrapałeś się za bardzo
Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-08-2007 04:24 PM przez Sylwester.
|
|
| 29-08-2007 04:23 PM |
|
 |
Gandzia1
@@@@@@@@@@@@@@
    
Postów: 1,762
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
.[ Spoko napisał: No i zaczęło się! Ścieżynka doprowadza do kosówki zrazu lużniejszej przeplatanej polankami potem coraz gęściejszej i wreszcie się gubi.200 m dalej widać przepiękne dolomitowe Radove skały ale jestem odgrodzony od nich barierą nie do przebycia..Zawracam Idę bardziej w prawo w kierunku przełęczy Sivońskiej i tam znowu podejmuję próby przebicia się przez kosówki .Po 30 metrach ustępuję .Qrde myślę .Czy mam z powrotem wracać do Zuberca? .Nie uśmiecha mi się to!.Próbuję jeszcze raz podjąć walkę z kosówką.Wypatruję miejsca gdzie najwyżej sięgają świerki .Tam może pas kosówki będzie najwęższy.I rozpoczynam atak po raz trzeci z myślą ,że już nie będę zawracać .Kto miał kiedy możliwość przedzierać się przez dżunglę lub zarośla makii śródziemnomorskiej to niech sobie te trudności pomnoży przez trzy i będzie miał wyobrażenie przez co przechodziłem.]
Wiem coś o tym , człowiekowi chęci odbiera - jak ja będę szła na GORGANY też podobno zarośnięte.
Spoko ale wycieczka przednia!Lubię takie dzikie ostępy a Siwy Wierch i te ogrody rzędowych skałek to cudo natury. Nie dziwię się,że wejście na szczyt zagubiłeś jest tam mylne oznakowanie i kieruje jakby w prawo a tam trzeba ostro podciągnąć się w górę.
|
|
| 29-08-2007 07:19 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,595
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Gratulacje naprawdę zrobiłes piękna trase ,zgadzam się z dr, etkerem ty masz KOŃSKIE zdrowie czas przejścia rewelacja .
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 29-08-2007 07:54 PM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Dziękuję wszystkim za miły odbiór relacji .Myślę ,że pokonanie tej trasy w tym czasie to zasługa intensywnego codziennego treningu na Magurkę(ok 2.5 godz tam i z powrotem bez żadnego nawet sekundowego zatrzymywania się ) .Bo tak przyznam szczerze.Ze gdy doszedłem do Banikowej przełęczy to poważnie myślałem jeszcze pójść dalej na Rohacze i gdyby był dojazd do Zuberca od Tatliakowej chaty tobym poszedł .
Z tym Siwym wierchem to chyba pomyliłem przy osuwisku o którym pisał doktor .Szlak chyba poprowadził w prawo a ja zeszedłem osuwiskiem kawałek w dół .A ponieważ było stromo więc nie chciało mi się z powrotem wracać .i wydedukowałem że trawersem dojdę do szlaku
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 29-08-2007 08:04 PM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 30-08-2007 07:29 PM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2007 07:37 PM przez spoko.
|
|
| 30-08-2007 07:34 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
|
| 30-08-2007 07:52 PM |
|
 |
Danusia
    
Postów: 634
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Spoko gratulacje, a nie mówiłam ze warto
Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
|
|
| 30-08-2007 09:24 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
@ KasiaA - zazdroszczę Lodowego, gratulacje.
@ Maciek - bardzo przyjemna relacja.
@ Spoko - kosodrzewinowe szkolenia Gromu to u ciebie? :)
Tatry 25-27.08 (w lekkim skrócie bo natchnienia jakoś brak)
Sobota.
Ale dudni. Nie przypuszczałem, że deszcz w połączeniu z dachem mojego
samochodu stworzą tak dobre pudło rezonansowe. Cóż, deszcz trochę psuje
mi humor, ale trzeba spać dalej.
Rano pochmurno i to bardzo, ale przynajmniej sucho. Szybkie śniadanie i
w górę na Gąsienicową, tam zdecyduję co dalej.
Na drodze do Kuźnic nie ma zbyt wielkiego ruchu, może to i lepiej.
Stopniowo podchodzę dnem Jaworzyny. W Murowańcu pora uzupełnić płyny.
Pogoda wydaje się być stabilna - brak widoczności, ale też brak opadów.
Decyduję się na Kozią Przełęcz, Krzyżne zostawię sobie na deser na
poniedziałek. Na podejściu pod Czarny Gąsienicowy tradycyjnie ruch
większy niż na innych Gąsienicowych szlakach.
Nad stawem coś jest nie tak, widzę brzeg, ale stawu ani śladu. Czyżby
złodziejski wybryk jakiejś szkolnej wycieczki? Na szczęście z bliska
okazuje się, że staw jest na swoim miejscu, jedynie w zmowie z
wszędobylską mgłą robią sobie jaja z turystów.
Powyżej Czarnego Stawu ruch zmniejsza się. Większość turystów zmierza w
kierunku Zawratu. W Koziej Dolince jestem już sam. Pogoda nie zmienia
się. Dobrze, że nie pada i jest dość sucho. Miejscami jedynie mgła jest
aż gęsta od zawieszonych w powietrzu drobnych kropelek wody. Pod Kozią
Przełęcz podchodzę sam. Na przełęczy niewielki ruch, można podziwiać ludzi kurczowo trzymających się drabinki, niektórych aż mi żal.
Po stronie Pięciu Stawów pogoda jest znacznie lepsza, mgła co jakiś czas rozwiewa się. Momentami widoki są bardzo urozmaicone przez festiwal mgieł. Pod Zamarłą Turnią przygotowują się 3 zespoły, świetnie, nigdzie się nie spieszę, przez następne kilkadziesiąt minut obserwuję ich walkę ze skałą. Mgły na dobre powróciły do Pustej Dolinki, nie chce mi się wyciągać kurtki, czas ruszać w dół. Po przeciwnej stronie dolinki zauważam samotną kozicę powoli zmierzającą w moją stronę. Niestety, ona również mnie zauważa i zmienia plany. Szkoda, to pierwsza kozica od długiego czasu, ale i tak jestem zadowolony. Zbyt szybko docieram do Pięciu Stawów, a i pogoda coraz lepsza. Zamiast w stronę schroniska ruszam jeszcze czarnym szlakiem na Kozi Wierch. Wraz ze zdobywaną wysokością przybywa mgły, ale zdarzają się chwile, że grań odsłania się przynajmniej częściowo. Na Kozim niestety widoczności brak. Krótki posiłek i czas schodzić do Piątki.
Niedziela.
Chmury szczelnie przykrywają grań. Planowałem na dzisiaj Orlą Perć, ale czuję, że plany mogą ulec zmianie. Ruszam w stronę Zawratu, zobaczę co będzie dalej. Za moimi plecami słońce lekko przebijające się jeszcze przez chmury tworzy piękne widowisko. Niestety im bliżej Zawratu, tym gorsza widoczność. Słychać jedynie ptaki i pojedynczy świst świstaka. Spotykam 2 gości idących na Orlą. Dołączam do nich, w trójkę zawsze raźniej. Spróbujemy, a co będzie dalej - zobaczymy. Mniej więcej w połowie drogi na Kozią Przełęcz, spotykamy turystę w sandałach, idącego oczywiście pod prąd. Brawo dla tego pana za "wyobraźnię". Przed przełęczą nasza grupka powiększa się o kolejną osobę, dalej idziemy w czterech. Pomimo pogody idzie się dobrze, skała całkowicie sucha, dzisiaj z mgły nie wytrącają się kropelki. Jedynym mokrym elementem są łańcuchy. Na przełęczy kilka osób idących za nami wycofuje się do Pięciu Stawów. My idziemy dalej w stronę Koziego Wierchu. Przed nami słynne Kozie Czuby, ciekawy fragment szlaku. Na Kozi docieramy w całkiem niezłym tempie. Wieje zimny wiatr, po krótkim posiłku trzeba iść dalej. Przed granatami spotykamy 2 turystów w wieku ~60 lat. Jeden z nich lekko męczy się z wąskim trawersem i widząc nas mówi " jakby mnie mama widziała, to by mi powiedziała - taki stary, a taki głupi, jak ostatnio kupiłem motor to też mi tak powiedziała". Nikt nie powstrzymuje śmiechu.
W okolicy Granatów pogoda zaczyna się zmieniać - we mgle co jakiś czas powstaje luka pozwalająca podziwiać Czarny Staw Gąsienicowy. Bardzo nam się podoba taka zmiana. Przejaśnia się coraz bardziej, za Granatami jest już naprawdę dobrze. Dalsza droga w kierunku Krzyżnego pozwala wreszcie nasycić oczy fantastycznymi widokami. Buczynowa Dolinka i Buczynowe Turnie zalane słońcem wyglądają naprawdę niesamowicie po dniu spędzonym w chmurach.
Na Przełęczy Krzyżne, jest około 10 osób. Szybko znajdujemy w miarę bezwietrzne miejsce i podczas posiłku upajamy się widokiem na Orlą (Granaty, Kozi) i całe Tatry wysokie, chmury przykrywają już jedynie wierzchołek Łomnicy. Pora wracać do schroniska. To był udany dzień.
Poniedziałek.
Niebieskie niebo, słoneczko - jest nieźle. Czas wracać do Zakopanego. Gdyby wczoraj nie poprawiła się pogoda, pozostałby niedosyt.
Ruszam na szlak na Krzyżne. Po paru minutach spotykam jedyną turystkę, dziewczyna pewnie spała na przełęczy. Od Roztoki obłoczki mgły próbują wspiąć się po zboczach Wołoszyna i Świstówki. Aż ciężko zakończyć sesję fotograficzną.
Na szlaku widzę sporo śladów kozic, jestem dobrej myśli. Zakosami podchodzę na przełęcz, co chwilę przystaję, żeby zrobić zdjęcie. W pewnym momencie w sąsiednim żlebie spada kamień. Czekam w ciszy, uważnie wpatrując się w oddzielające mnie od żlebu skały. Jest! na moment ukazuje mi się głowa kozicy. Znika. Po chwili widać ją całą, stoi majestatycznie na skale. Obok niespodzianka, moja towarzyszka okazuje się być matką z dzieckiem. Dorosła kozica zauważa mnie, próbuje mi dać do zrozumienia, żebym się nie zbliżał. Wydaje z siebie bardzo dziwny dźwięk, coś jakby mieszanina syku łabędzicy z krzykiem drapieżnego ptaka. Jestem naprawdę zaskoczony, dźwięk robi wrażenie. Ruszam dalej. Po mojej lewej zauważam trzy kolejne kozice. Nie ma co, mam dzisiaj szczęście. Nie boją się mnie, dzieli nas ~30 metrów. Powoli podchodzę szlakiem w górę. Zza kolejnego zakosu wychodzę prosto na kozicę stojącą jakieś 6 metrów ode mnie. Oboje jesteśmy tak samo zaskoczeni. Nie ucieka, tylko prychaniem usiłuje mnie odstraszyć. Nie udaje się jej. Wolno ruszam w górę. Kozica ucieka, po chwili pojawia się 15 metrów dalej, a za nią biegnie 5 innych. Stoję jak zaklęty. Stado zatrzymuje się ok. 30m ode mnie. Podziwiam ich lekkość w poruszaniu się po skałach. Pojawia się kolejna samica z młodym. W sumie naliczyłem 12-14 kozic w stadzie. Rewelacja. Kozice ruszają w dół, a ja w stronę nieba. Na przełęczy jestem oczywiście sam, mam Góry tylko dla siebie. Chmury zbierają się nad szczytami, widać że pogoda się zmieni. Delektuję się widokami z przełęczy, w końcu wiatr wygania mnie w dalszą drogę. Ruszam dalej. W świetnym nastroju, rozpieszczony przez kozice wypatruję wśród skał świstaka. Niestety limit bliskich spotkań na dzisiaj wyczerpałem. Na szlaku spotykam małe grupki turystów zmierzających w górę w stronę przełęczy. Pogoda zmienia się coraz bardziej, chmury stopniowo przysłaniają grań. Jest co podziwiać. Przy Murowańcu tłum turystów. Krótki posiłek i trzeba ruszać. Powyżej Betlejemki ostatnie upajanie oczu odsłoniętą ponownie Orlą, Świnicą, Kościelcem, Żółtą Turnią. Kilka minut później wchodzę w pas mokrej mgły. Mnóstwo turystów zmierza w obu kierunkach, jest głośno, nieprzyjemnie. W szybkim tempie uciekam w dół. Na rozwidleniu szlaków wybieram żółty, mam nadzieję na mniejszy ruch. Niestety - nadzieja matką głupich. Pozostaje przyspieszyć.
|
|
| 30-08-2007 10:43 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Paaulo gratuluję wyprawy!
A teraz czekamy na fotki - szczególnie z bliskich spotkań - jeśli takowe posiadasz.
Pozdrowienia.
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 31-08-2007 06:41 AM |
|
 |
KasiaA
KrakowiankA
    
Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Paaulo, brawo, bardzo miło było z Tobą odwiedzic stare zakątki i powędrować nimi. Mam wielki sentyment do Pustej Dolinki... Chyba właśnie przez Zamarłą.
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
|
|
| 31-08-2007 07:08 AM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Relacja jak malowanie - gratuluję, przeczytałem z przyjemnością - pozdrawiam S.
|
|
| 31-08-2007 07:11 AM |
|
 |
Karo
   
Postów: 194
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
świetna wyprawa i interesujący opis, ciekawi ludzie pojawiają sie na szlakach nie ma co.
|
|
| 31-08-2007 07:51 AM |
|
 |
|
|