Temat zamknięty  Napisz temat 
Strony (20): « Pierwsza < Poprzednia 7 8 9 10 [11] 12 13 14 15 Następna > Ostatnia »
Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Autor Wiadomość
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #151
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Gratuluję Kasiu wejścia w tak trudnych warunkach na Baranie rogi .Widzę ,że stawiasz przed sobą coraz większe wyzwania .Powodzenia w następnych wyprawach i lepszej pogody Aby co nieco zobaczyć Smilei urokiem krajobrazu się nacieszyć



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
14-08-2007 08:34 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
KasiaA
KrakowiankA
*****


Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #152
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

spoko, wiesz ze to miała być tylko rozgrzewka... Wink No i to ten niedosyt... Ale w taką pogodę nie bardzo da się wyjść, problem głównie z orientacją. Dlaczego te kopczyki na przykład nie świecą jak latarnie morskie?

Ze Śnieżką też miałam do czynienia rok temu w listopadzie. Poszłyśmy z Przyjaciółka na kilka dni w Karkonosze. Naiwnie wybrałam wejście przez kocioł Łomniczki. zaniepokoiło mnie pytanie Olki: A co tu tak ślisko? Top były już pierwsze oblodzenia. Szło sie fatalnie. Na Śnieżce ledwie weszłyśmy do obserwatorium, nic nie było widać w zadymce. Schodziłyśmy wisząc właściwie na łańcuchach: mgła, ślisko i wiatr który nas porywał. Na szczęście w Strzesze mogłyśmy się rozgrzać gorącym prysznicem i rozgrzewającym trunkiem Wink



"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
14-08-2007 08:44 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Aniap

****


Postów: 225
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #153
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Hej Forumowicze - donoszę o cudownie spędzonych dniach w Tatrach Słowackich! Przeszliśmy Rochatkę, Zmarzły Kocioł, Polski Grzebień, (mąż dodatkowo - Małą Wysoką), Zadnie Koperszady i Kopskie Sedlo. Wdrapaliśmy się na Jagnięcy (ja co prawda zostałam na przełęczy), Koprowski, Krywań i Bystrą. Zwiedziliśmy Spiski Hradok, Jaskinię Aragonitową i Domicę. Nie udał się atak na Sławkowski Szczyt ze względu na pogodę. Gdy opuszczaliśmy Słowację Tatry żegnały nas otulone grubą warstwą chmur. Mamy zdjęcia, lecz chyba zbyt duże, gdyż nie chcą się przesyłać na Forum.

Kasiu moje gratulacje - widziałam trasę, którą szłaś (bardzo trudna), a Ty piszesz o tym tak lekko!!!


14-08-2007 08:59 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #154
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

AniaP gratuluję realizacji tak bogatego programu Tatrzańskiego Po tym krótkim wstępie liczę na dłuższą relację Smile
PS Dobry program do zmniejszania zdjęć to darmowy Irfanwiev .Polecam. ma wiele możliwości.



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
14-08-2007 09:41 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Aniap

****


Postów: 225
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #155
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Dzięki Spoko! Jeśli uda mi się opanować przesyłanie zdjęć, to będą i relacje. Na razie rozczytuję się w poczynaniach innych i już mi się chce wracać do gór, tylko nie rozumiem, jak wy szybko chodzicie po tych górach, ja niestety chodzę dużo wolniej i najbardziej kocham widokowe odpoczynki na trasie. pa


14-08-2007 01:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Hella

*****


Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status: Offline
Post: #156
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

A teraz moja kolej.
Pięknym porankiem 21 lipca pożegnaliśmy stolicę i ekspresem podążyliśmy w kierunku Zakopanego. Zawsze w moim Miśkiem jeździmy sami na wywczasy, ale tym razem zlitowałam się nad koleżanką z pracy i pojechała z nami. I to był błąd - niestety... Szydło z worka wyszło już następnego dnia, gdy ruszyliśmy na pierwszą wycieczkę do Doliny Kościeliskiej.
Pogoda rewelacyjna - słoneczko, leciutki wiaterek - nic tylko tuptać!
Ponieważ moje Kochanie było pierwszy raz w Tatrach zafundowałam mu - wg. mnie - pozycje obowiązkowe. A więc w Kościeliskiej Jaskinię Mroźną, Mylną, Raprawicką, kawałek Wąwozu Kraków i na deser spacerek Doliną Tomanową do Chudej Przełączki i w dół Miętusią do Kir.
Do Mroźnej jakoś dociągnęłam towarzystwo w komplecie, choć koleżanka zaczęła już marudzić. Na szlak do Mylnej już nie poszła, bo przestraszyły ją dwa króciutkie łańcuchy na początku podejścia. Ochoczo potuptaliśmy czarnym szlakiem do Raptawickiej. O dziwo przy łańcuchach nie było kolejki. Parę osób zastanawiało się nad sensem wspinania się w górę tylko po to by zobaczyć dziurę w skale... Po pomyszkowaniu w środku opuściliśmy to sympatyczne miejsce i poszliśmy dalej - do Mylnej . No i Mylna nas zmyliła! Trafiły nam się jakieś felerne baterie ( nowe) i po praru minutach padły nam latarki, tak, ze straciliśmy widoczność. Z bólem serca wróciliśmy tym samym szlakiem, którym weszliśmy na górę.
Na dole zgarnęliśmy koleżankę i podziwialiśmy uroki Wąwozu. Po niedługim marszu dotarliśmy do schroniska. A tam oczywiście droga Koleżanka nabrała ochoty na schabowego z ziemniaczkami. Ja chciałam potuptać na Smreczyński Stawik, ale coż..
Po obiadku i narzekaniach, że ze mną nie da się chodzić, ruszyliśmy zielonym szlakiem przez Dolinę Tomanową. Jest to chyba jedno z moich ulubionych miejsc. Z pasma lasu idziemy serpentynką na pasmo kosodrzewinki, cudny Czerwony Żlebik, a potem otwarta przestrzeń! Mimo, że podejście przez Tomanowy Grzbiet do Przełączki jest dość męczące, to widoki wynagradzają wszystko! Na szlaku mało ludzi, idzie się sympatycznie. Niestety mój spokój zakłócało ciągłe narzekanie na ból nóg koleżanki, przymusowe częste przystanki na odpoczynek i pytania - jak jeszcze daleko? O wejściu na Ciemniak mogłam oczywiście pomarzyć.
Ostatni odcinek - czyli czerwony szlak z Chudej Przełączki zboczem Adamicy do Doliny Miętusiej i dalej do Kir odbyliśmy prawie w milczeniu. A ja - osoba bardzo cierpliwa miałam ochotę udusić marudę gołymi
rękami, tym bardziej, że zarzekała się, że lubi wędrować i żadne trasa jej niestraszna!
Morał - wystrzegającie się niesprawdzonych kompanów wędrówek. Takie 'Plecaki" mogą popsuć najpiękniejszą wycieczkę.
Wrażenia - cuuudne!! Niestety nie mogę pochwalić się zdjęciami, bo nie opanowałam programiku do robienia miniaturek - jak Aniap.
Ogólnie - wycieczka bardzo przyjemna, dobra rozgrzewka i odstraszacz "Marud" - szczególnie Dolina Tomanowa. Bo nasze wspólne, czyli we trzy osoby chodzenie skończyło się. Na następne szlaki chodziliśmy już sami... Bo Dolina Małej Łaki i Giewont czekał następnego dnia!
A koleżanka - podziwiała widoki z Polany Szymoszkowej i Gubałówki. Coż...



"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
15-08-2007 04:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #157
RE:  Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

KasiaA napisał(a):
spoko, wiesz ze to miała być tylko rozgrzewka... Wink


Jeżeli to miała być rozgrzewka to zasadniczy cel pewnie w Alpach albo jeszce wyżejToungue



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .

Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-08-2007 05:59 PM przez Fazik.

15-08-2007 08:18 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #158
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

No cóż Hella przykra niespodzianka jak na początek. Ale końcówka jak piszesz była udana .Opisz nam też dalszą część .
Pozdrawiam Spoko.
A jakie to te problemy ze zdjęciami Do 900 kb powinny wejśc u na s na Forum.A dobrym darmowym programem do zmniejszania jest Irfanview



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
15-08-2007 08:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
KasiaA
KrakowiankA
*****


Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #159
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

spoko napisał(a):
[quote=KasiaA]
spoko, wiesz ze to miała być tylko rozgrzewka... Wink[/ quote]



Jeżeli to miała być rozgrzewka to zasadniczy cel pewnie w Alpach albo jeszce wyżejToungue


Zimno! Cel był na oku, zimny jak nic na moje westchnienia... No i myślałam, że uda się ujeździć dwa kopytne zwierzęta, ale chyba kiepska jeszcze ze mnie amazonka, jedno nie pozwoliło sie nawet dosiąść...

Hella, tak czasami bywa ze znajomymi i trzeba sie przetestować. A jak było dalej?



"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
16-08-2007 06:29 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Ewcia

****


Postów: 130
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status: Offline
Post: #160
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Cytat:
Niestety nie mogę pochwalić się zdjęciami, bo nie opanowałam programiku do robienia miniaturek - jak Aniap.

Zdjęcia mozna też skutecznie kompresować w dodawanym do pakietu Office programiku Picture Manager.
Hella czekamy na dalszy opis wędrówek. Szczególnie ciekawa jestem Giewontu bo mi w tym roku niestety pogoda przeszkodziła.
A znajomi, no cóż, trzeba wziąc poprawke na to, że nie każdy ma takie same możliwości i nie każdy w górach lubi to samo. Czasem lepiej nie trzymać się kurczowo opcji,że wszędzie musimy iść razem. Ja też byłam z moim chłopakiem i z koleżanką, i na szczęście obyło się bez problemów. Po prostu czasem koleżanka chodziła swoimi drogami a my swoimi Smile



I znów dopada mnie tęsknota ...
16-08-2007 09:17 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
jack66

****


Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #161
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Pilsko 15.08.2007 r.
Witam serdecznie.
Ja wraz z rodziną wolny dzień w środku tygodnia postanowiłem spędzić na wycieczce na Pilsko. Pobudka o 5 rano, pakowanie się i wyjazd o 6.Przejazd do Korbielowa o tak wczesnej porze jest przyjemnością, bardzo mały ruch na drodze. O godz. 7.00 wyruszmy szlakiem zielonym z Korbielowa-Kamiennej. Poranna wędrówka na Pilsko ma tę zaletę, że na szlaku jest spokój, cisza i można delektować się przyrodą i jej odgłosami.Trasa nie jest męcząca, wiedzie poprzez małe polanki i lasy, cały czas obok wyciągów narciarskich, których tutaj pełno. Wszędzie wokół nas piękna zieleń, chociaż czasami można spotkać oznaki nadchodzącej jesieni, lekko czerwono brązowe borowiny. Po około 1.3 godz. W miejscu gdzie łączą się szlaki zielony z żółtym robimy postój na śniadanie. Ruszając w drogę mamy przed sobą około 40 minut do Hali Miziowej, teraz dopiero spotykamy pierwszą turystkę schodzącą od Miziowej. Mijając ogromne połacie borowin żona i syn nie mogą obejść się pokusie i co jakiś czas zatrzymują się na mała przekąskę, syn wygląda coraz śmieszniej całe usta i zęby ma fioletowe. Docieramy na Halę Miziową i zostajemy zaskoczeni pustką jaka tu panuje, tylko paru turtstów. Siadamy w punkciku wszędogórskiej “MILKI”? , ja na zasłużonego browarka, a żona i syn idą na huśtawkę.
Pogoda jest wyśmienita, ciepło i lekki wiaterek, ale widoczność jest ograniczona, przymglona Biabia Góra, a Tatr nie widać wcale, za to widok na pobliskie hale i góry jest jak zawsze przepiękny. Po małym odpoczynku wyruszamy w stronę Pilska szlakiem żółtym, wiodącym najpierw niewysokim lasem potem wśród pięknej kosodrzewiny, kamienistą ścieżką.Tutaj dopiero spotykamy więcej turystów ,którzy z różnych stron weszli na Pilsko. Zawsze kiedy tu jesteśmy pomimo tego, że nie jest to wysoka góra-1557 mnpm widoki są bardzo interesujące, chociaż ostrość powietrza ogranicza widoczność.Krótką chwilę odpoczywamy robimy parę zdjęć i trzeba wracać. Droga powrotna do Schroniska biegnie szlakiem czarnym bardzo zniszczonym przez ulewy, walające się kamienie, wyrwane dziury.Parę minut przed południe dochodzimy do schroniska, a tutaj to czego się spodziewaliśmy, ogromna ilość turystów, ponieważ o godz.12.00 bedzie tutaj odprawina Msza Św. ,na którą i my idziemy. Po Mszy idziemy na ławeczki posilić się i podelektować czystym górskim powietrzem, żona i syn jeszcze na koniec załapali się na huśtawkę.
Droga powrotna tym samym zielonym szlakiem przebiega spokojnie, chociaż jak zwykle przy schodzeniu dają znać o sobie moje kolana. Dochodzimy do samochodu i tutaj kończy się nasza wycieczka. Żegnając się z Pilskiem obiecujemy sobie, że jeszcze w tym roku tu wrócimy,aby podziwiać piękną złotą jesień tego regionu.
Tak oto z pożytkiem dla duch i ciała spędziliśmy ten piękny dzień.




Załączone pliki Miniatury
                       
16-08-2007 10:07 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #162
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Fajnie że piękna pogoda umożliwiła Wam spędzenie wolnego dnia pośród wspaniałej przyrody Pilska .
Była to pierwsza moja góra (Z tych wyższych) na którą wszedłem jako młody chłopiec .I to było tylko raz .Trzeba kiedyś tam powrócić
Może na jagody które tam rosną obficie
Pozdrawiam Spoko



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
16-08-2007 10:43 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
jack66

****


Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #163
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Spoko polecam Pilsko jesieną, jak wszystko zaczyna grać kolorami, jest wtedy przepięknie.
Nam dwa razy udało się trafić w tak piękny złoto-czerwono-brązowy okres, jest równie pięknie jak w Tatrach Zach.
Pozdrawiam.


16-08-2007 12:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Aniap

****


Postów: 225
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #164
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

No cóż, zdjęcia nadal nie chcą „wchodzić”, program podany przez Spoko mam, ale cóż jestem blondynką i nie działa mi tak jak powinien, więc przystępuję do krótkich opisów przepięknych i dłuższych raczej niż krótszych wędrówek po Tatrach na Słowacji. Naszą bazą wypadową była Nowa Leśna – pokój z widokiem na Sławkowski, a z podwórka widoczna cała panorama Tatr. W poprzednim roku pogoda nie pozwoliła nam zrealizować planów, pozostały więc gotowe na tegoroczny urlop. Uradowani słoneczną pogodą pierwszego dnia ruszyliśmy wraz z mężem z Hrebienioka Doliną Staroleśną w stronę Zbójnickiej Chaty. Lubię chodzić już znanymi ścieżkami, zawsze doświadczam wtedy radości patrzenia na te fragmenty szlaku, które pamiętam, jak i zdziwienia tymi, które są zupełnie nowe. Tak było i tym razem. Najpierw ścieżka lasem, później kosodrzewiną i od miejsca ubezpieczenia łańcuchami już tylko wspinanie się w górę po głazach. W schronisku śniadanko, wtopienie wzroku w szczyty gór i ruszenie w stronę Rohatki (po słowacku Priełom). Mijamy Zbójnickie Plesa, rozkoszujemy się ciszą Dolinki pod Przełomem, przyglądamy skałom Dzikiej Turni i rozpoczynamy wspinanie. Początkowo trawersy są wyraźne, później coraz krótsze, bardziej pionowe i nieco rozdeptane przez nas turystów. Na Rohatce pamiątkowe zdjęcie i ruszamy w dół skalną szczeliną ubezpieczoną łańcuchami lub klamrami i łańcuchem. Ja wybieram łańcuchy , mąż schodzi klamrami. Po pokonaniu kilkunastu metrów pionowego zejścia naszym oczom ukazuje się Zmarzły Kocioł ze swym Zmarzłym Plesem. Trawersami schodzimy w dół, by ruszyć za moment w górę na Polski Hrebień. Na tym odcinku nie ma żadnych trudności i bardzo szybko osiągamy Grzebień Polski. Jest wystarczająco dużo czasu, by wejść na Wysoką Wychodną (Małą Wysoką). Po krótkim odpoczynku ruszamy w górę i po chwili podejmuję pierwszy raz (będę to jeszcze czynić w przyszłości) decyzję o zrezygnowaniu z dalszej wędrówki ze względu na zbyt strome ekspozycje skalne. Chyba w moim przypadku duże znaczenie ma zmęczenie i zmniejszona odporność na „przepaści”. Tak czy owak zwycięża mój lęk wysokości, zawracam – na Wysoką idzie samotnie mój mąż, a ja w tym czasie poddaję się urokowi Gerlacha. Lubię, kiedy mogę bezkarnie patrzeć na góry i nie spieszyć się. Po powrocie męża schodzimy z Grzebienia do Doliny Wielickiej mijając Długie Pleso i przepiękne Kwietnice (Ogrody Wyżne i Niżne). Patrzymy na Wielickie Granaty, mijamy Wielickie Wodospady i dochodzimy wkrótce do Wielickiego Plesa i Śląskiego Domu. Jeszcze raz patrzę na ciemne ściany Gerlacha wspominając opis wspinaczki na szczyt przez dr Etkera. Do Smokowca wracamy żółtym szlakiem. Minął pierwszy dzień naszej wędrówki – bogaty, niezapomniany, pod powiekami pozostaje wiele widoków i już jesteśmy szczęśliwi, że Tatry okazały się tak łaskawe.
W drugim dniu góry od rana są spowite grubą warstwą chmur i nie zapowiada się, by słoneczko się przez nie przedarło. Mamy nadzieję, ze może na obrzeżach pasma będzie lepiej i ruszamy na Zadnie Koperszady. Dokładnie trasę opisał i opatrzył fotografiami dr Etker „Jagnięcy – opis trasy i wrażenia”, uzupełniła Danusia. Niestety chmury zasłoniły większość szczytów – nie było widać żadnych wysokich, lecz dolinka nawet spowita mgłami okazałą się piękną i sprawiła, że chcemy do niej wrócić. Najlepiej jesienią. Ma ona swą magię cichości, piękna ... cdn pa Ania

A Pilsko jesienią to dobry pomysł - jeszcze nie byliśmy!    


Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-08-2007 09:12 PM przez Aniap.

16-08-2007 03:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
tomtur

*****


Postów: 7,595
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Offline
Post: #165
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

     Wielki Chocz góra która widziałem chyba ze wszystkich stron , zawsze rzucała mi sie w oczy ale nigdy nie było, a to czasu ,a to kasy  żeby sie na niego wybrać . Chocza widać ze wszystkich wyższych szczytów beskidów,napewno każdy z was zwrócił na niego uwagę.No i właśnie wczoraj wszystko sie poukładało ,6.00 wyjazd .O9.30 jesteśmy w miejscowości Valaska Dubovna,zostawiamy samochód na małym placyku przy sklepie i w drogę niebieskim szlakiem .Mamy do pokonania prawie 1000 m przewyższenia,więc niema co zwlekac.Szlak jest dość forsowny prowadzi lasem do przeł.Stredna Polana 1255m npm.Z przeł. widac już szczyt i czeka nas godzina marszu na szczyt dość stromym zielonym  szlakiem .Teraz po wyjściu z lasu idzie sie bardzo przyjemnie ze względu na otaczające nas widoki.Mimo że jest stromo ale nie ma żadnych specjalnych przeszkód, jedynie jest bardzo wąsko i trzeba sie przeciskać przez kosówki.Ze szczytu przepiękny widok mimo słabej widoczności ,jak przeważnie latem .Polecam wam ten szczyt i wogóle ten zakątek w licznych pasmach górskich słowacji.




Załączone pliki Miniatury
                           

"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
16-08-2007 04:21 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: