Temat zamknięty  Napisz temat 
Strony (20): « Pierwsza < Poprzednia 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 Następna > Ostatnia »
Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Autor Wiadomość
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #106
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

hahaha
to nic tylko życzyć wszystkim nie za gładkich ścian- co by kuć nie trzeba było, nie za wygodnych butów, bo wszystkim trza by było ustępować Big Grin Cool Big Grin

No i jakie szczęście, że Majka nie bała się spocić bo byśmy tych pięknych fotek nie mogli oglądać- druga fotografia w 99tym poście - PRZEPIĘKNA!
I ta tęcza na sam koniec
hmmm rozjaśniał ten mój deszczowy dzionek Big Grin


31-07-2007 11:38 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Danusia

*****


Postów: 634
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status: Offline
Post: #107
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Marycha, dopiero teraz przeczytałam Twoją relację z OP. Gratuluję. Przypomniało mi się jak daaaawno temu podsyłałyśmy sobie fotki z drabinką. Ty już zrealizowałaś swoje marzenie, na mnie OP wciąż czeka. MPPCh to chyba moje ulubiona trasa w polskiej części Tatr, piękne zdjęcia masz z tej wycieczki Smile. Ech ale mnie nagle tęsknica wzięła za tatrami. Ostatnio widziałam je w niedzielę z Rycerzowej, lecz były takie zamglone, zupełnie nieosiągalne dla mnie Sad



Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
31-07-2007 11:57 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #108
RE:  Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

KasiaA napisał(a):
Podchodzę na Szpiglasową Przełęcz, para młodych ludzi odpoczywa. Mijając ich słyszę jak chłopak  wyjaśnia dziewczynie pokazując na Mnicha: tam są gładkie ściany a ludzie po nich chodzą, maja takie młotki, czekany i tylko tak się da iść do góry, bo po takiej gładkiej ścianie inaczej nie pójdziesz, muszą kuć.

Kuć!?najwyraźniej chłopcu-coś się coś pokiciało z dzięciołamiRolleyes
Marycha- zdjęcia obejrzałem z przyjemnością.Marycha i Kasia-miło,że często odwiedzacie TatrySmile



31-07-2007 08:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
piwonka

**


Postów: 34
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #109
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Witajcie !
Udało mi się wreszcie wyjechać w ukochane Tatry , co prawda tylko na 3 dni, ale starałam się nie marnować czasu ( tym bardziej, że pogoda przepiękna była ) .
Tym razem nogi zaniosły mnie na Szpiglasowy Wierch ( tam pierwszy raz widziałam kozicę, była bardzo blisko i wcale nie bała się ludzi, którzy robili jej zdjęcia ) , Wrota Chałubińskiego , Świnicę i Orlą Perć od Zawratu do Koziej Przełęczy . Zdjęcia mam, postaram się zamieścić jak tylko wrócę
( jutro znów wakacyjny wyjazd, ale niestety już nie w góry Sad ) .
Pozdrawiam wszystkich przebywających w schronisku w Pięciu Stawach w dniach 27 - 29 lipca Smile


31-07-2007 09:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #110
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Rolleyes



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
31-07-2007 09:19 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Montezuma

**


Postów: 45
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #111
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

pozdrowienia z Kościelca przesyła Fasmac




Załączone pliki Miniatury
   

nic nie jest takie jakim sie wydaje
02-08-2007 03:28 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
spoko
rock spires hunter


Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status: Niedostępny
Post: #112
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...


Szczawnica-Droga pienińska do Czerwonego Klasztoru-Przełęcz Targov-Leśnica-Szczawnica


31.07.2007

W poniedziałek wieczorem wysłuchuję prognoz pogodowych na dzień następny .Brzmią optymistycznie .Sprawdzam jeszcze na onecie .Również OK.A więc jutro wyjazd w dawno planowane Pieniny.Wyjazd opóźnił się o jeden dzień właśnie z uwagi na pogodę i dobrze.W Poniedziałek cały dzień padało a wtorek?

Poprosiłem żonę aby obudziła mnie o 5.30 .Szybko przygotowałem i spakowałem prowiant do plecaka i do samochodu.Wziąłem jak najmniej bagażu jedynie prowiant,aparat i mapę .Żadnej dodatkowej odzieży.Nie chciałem się za dużo obciążać jako ,że jeszcze trochę odczuwałem skutki poprzedniotygodniowego "tąpnięcia " w kręgosłupie przy pracy.A więc plecak bardzo lekki ale w końcowym etapie wyprawy utył i porządnie przybrał na wadzeBig Grin . Wychodzę na dwór i .... pogoda po prostu zwala mnie z nóg.Powietrze rześkie ok 10 stopni.Na tle zielonych gór i błękitnego nieba powoli przemieszczają się resztki porannej mgły .Jest cudownie .Przyroda pełna potęgi i mistyki.Oddycham głęboko .Serce radośnie drży i bije coraz szybciej .Wzrokiem łakomie pożeram cały ten piękny majestat bojąc się ,że za chwilę to wszystko może prysnąć jak bańka mydlana.To dla mnie wymarzona pogoda na wyprawę . Mistyka .... O!. Bardzo adekwatne słowo do stanu który trwał. Z angielskiego -misty day -to właśnie taki jak dziś ,lekko mglisty,tajemniczy,bajeczny.

Wyruszam o godz 6.nie śpiesząc się mijam Jordanów ,Chabówkę i pojawiają się po raz pierwszy Tatry. Ponad porannymi oparami pięknie oświetlone promieniami słonecznymi .Skręcam w Nowym Targu na Nowy sącz.Przejeżdżam przez most na Białym Dunajcu i zatrzymuję się .Z mostu rozciąga się fantastyczny widok .Głęboko błękitna rzeka biegnie wprost w kierunku wspaniale oświetlonej sceny Tatr.Robię zdjęcie tego niepowtarzalnego widoku .Dalej po drodze mijam ładne wioski i dojeżdżam do Maniowych .Domki oświetlone przez słońce bieleją na tle zieleni gór i błękitu nieba. Sylwetka wież kościelnych dodaje jeszcze większej malowniczości .A na tle zielonych gór pomyka mała mgiełka.Scena niezwykle malownicza .Aż się prosi o zdjęcie .A więc znowu pstrykam .I to samo dalej w Kluszkowicach .Obiecuję sobie ,że w drodze powrotnej zatrzymam sie tutaj jeszcze na chwilę na sesję zdjęciową .

Mijam przełęcz Snozka pod Wżarem,Krościenko i dojeżdżam do Szczawnicy kierując się na parking przy ujściu potoku Grajcarek
Patrzę na cennik.2 zł za godz .Zdecydowanie za drogo.Jadę dalej w głąb Szczawnicy i po około 1 km skręcam w lewo drogą tuż za ujściem małegom potoczku.I jest jakiś plac postojowy .Nie widać zakazu ,nie widać cennika .A więc zostawię tutaj samochód.Ruszyłem w kierunku przystani flisackiej przy ujściu potoku Grajcarek.I znowu obowiązkowe zdjęcie górala(Janosika ?) na skale Kotuńka sterczącej wprost z rzeki.Ostatnie jadłodajnie i zaczyna się przyjemna wędrówka drogą pienińską .Mijam wysoką 10 m skałę,mocno przewieszoną z której spływają długie bluszcze przypominające liany.a obok stary zmurszały pień powalonego drzewa dający życie młodym pędom roślinnym .Dalej na skale widzę małą mosieżną tabliczkę .Podchodzę bliżej .Zaznaczona jest na niej linia wysokiej wody w czasie powodzi w 1934 roku. 1,2 m ponad drogę pienińską .Mijam punkt informacyjny Pienińskiego Parku i dochodzę do granicy państwowej .Niedaleko za granicą znajduje się wspaniały wąwóz ujściowego odcinka Leśnickiego potoku .To właśnie ten wąwóz zachęcił mnie do przyjazdu tutaj .15 lat temu gdy płynąłem spływem zobaczywszy ten wąwóz,powiedziałem sobie .Kiedyś wrócę tu pieszo.
Ja jednak na razie nie skręcam w wąwóz tylko kontynuuję trasę prosto a raczej meandrująco wzdłuż przełomu w kierunku Czerwonego Klasztoru.Na drodze raczej niewielki ruch z przewagą rowerzystów .Pstrykam zdjęcia co ciekawszym widoczkom.Gdzieś około połowy drogi znajduje się polana Huty.Znajdowała sie tu onegdaj huta szkła i miejscowość o tej nazwie. Dziś tylko sady owocowe pozostały po miejscowości Ostatni mieszkańcy opuścili to miejsce w 1964 roku .
Tutaj odchodzi szlak żółty w kierunku Leśnicy.A ja idę dalej przełomem .Pojawiają sie pierwsze tratwy flisackie Towarzyszą im rybitwy.A potem to jak sznurek z paciorkami ciągną tratwy jedna za drugą .W charakterystycznym zwężeniu doliny Janosikowy? skok jak zwykle fotooperatorzy ,którzy pstrykają tu zdjęcia zaokrętowanym i następnie dostarczają je turystom na końcu spływu. Nieco dalej malarz rozłożył swoją kanwę i maluje przełom pełen płynących tratw .Malarz jak mnich średniowieczny w długiej siwej brodzie i w kapturze na głowie .A może prawdziwwy mnichRolleyes
Coraz bliżej Czerwonego klasztoru pojawiia się coraz więcej pieszych i rowerzystów.Wreszcie kończy sie park.Po prawej stronie autokamping -nawet tani.Docieram do Klasztoru obchodzę dziedzińce.Schodzę naprzystań Flisacką Słowacką i odpoczywam chwilę .Po głowie chodzą mi skały haligowickie o których wspomniał Dr Etker.Nie wiem gdzie one moga być.Ale pierwsze wyjaśnienie nastąpiło wkrótce Przy Czerwonym klasztorze reklamował sie jakiś hotel -zajazd Haligowicki dwór.Miła Słowaczka dała mi folder zachęcając do skorzystania z hotelu i wyjaśniła gdzie on jest.A więc hotel musi się znajdować koło haligowickich skał .To przeszło dwa km od Klasztoru w kierunku którym idę.Nie mam jednak mapy tego obszaru i nie wiem czy stamtąd jest jakieś przejście do Leśnicy .Skręciłem wcześniej za szlakiem czerwonym Który poprzez przełęcz Targov 665 m prowadził do Leśnicy.

Następuje nowy etap podróży ,którym Polscy turyści raczej masowo nie chodzą .Szlak lekko pnie sie wgórę. Najpierw na Przełęcz Carla 610m.Rozciągają sie stąd ładne widoki w kierunku Trzech Koron.Dodatkowym atutem tego szlaku jest to że świecące słońce od południa bardzo pięknie oświetla na wprost masyw Pienin.Dalej szlak prowadzi prawie połogo.Dochodzę do przełęczy Targov 665m .Tu szlaki się rozgałęziają. Dalej w kierunku Leśnicy prowadzi szlak niebieski.Krótki popas ,fotosesja.Otwiera się widok w kierunku najwyższego szczytu Pienin Wysokie skałki .Przypomina mi się stan wojenny .Wybrałem się wtedy w Małe Pieniny .Był zakaz wędrowania ich granicznym grzbietem.Ja jednak poszedłem i wspiąłem się na ten szczyt .Szlak lekko obchodzi wierzchołek poniżej.Pamiętam takie różne patriotyczne napisy namalowane na kamieniach lub ułożone z kamieni po drodze.Nikt mnie jednak nie zaczepił i spokojnie przeszedłem cały szlak.
Z przełęczy Targow raźnie zbiegam w dół .W pewnym momencie patrzę pod nogi i zatrzymuje się .jakieś bardzo ciekawe oryginalne kamienie tu występują Taki biały marmur poprzeplatany brązowymi wkładkami rudy darniowej.Bardzo pięknie wyglądały.Zacząłem ładować je do plecaka i wkrótce mój plecak powiększył sie o 15 kg zdobyczToungue.Tak obciążony dochodzę do Leśnicy .A następnie zmierzam potokiem Leśnickim do jego ujścia - skalnego wąwozu-do Dunajca.Posiedziałem tu na chwilkę .I już znanym odcinkiem doszedłem do granicy .Plecak bardzo ciążył ale szedłem dzielnie naprzód.Zatrzymałem się przy punkcie informacji turystycznej Parku i weszedłem do środka.Znajdowała się tam makieta Całych Pienin.I tutaj właśnie zobaczyłem dokładnie gdzie znajdują sie Haligowickie skały.SmileJeszcze ze dwa kilometry drogi i docieram do samochodu.Z ulgą rzucam plecak na siedzenie.Aż mnie porwało do przodu po uwolnieniu się z plecaka. Cała trasa zajęła mi nieco pow 5 godz Polecam ja innym szczególnie rodzinom z dziećmi .nie wymagająca a przepiękna.

Godzina była jeszcze wczesna Myślę więc w drodze powrotnej pozwiedzać parę miejscowości.Na pierwszy ogień poszedł Grywałd.Dojechałem drogą asfaltową najdalej jak można było i zawróciłem.Następnie zatrzymałem się na przełęczy Snozka (Krośnicka).Znajduje sie tu parking i słynny pomnik-organy.Pomnik poświęcony bohaterom poległym o utrwalenie władzy ludowej (czyt.Komunistycznej) .Pomnik odszedł w zapomnienie A dzisiaj na zardzewiałych jego strunach wiatr posępnie wygrywa melodie odeszłych ponurych czasów.
Następnie wjechałem w głąb Doliny Kluszkowickiej .Znajduje sie tutaj wyciąg krzesełkowy na górę Wżar .Czemu nie skorzystać ? Zaoszczędziłem na parkingu.Koszt tam i z powrotem to 5 zł .Na górze ławeczki i bardzo piękna panorama na Gorce ,Pieniny,Tatry i położone w dole KLuszkowice i Maniowy.Chwilkę posiedziałem i nasyciwszy wzrok zjechałem z powrotem.Obok znajdował się z kolei coaster -letni tor saneczkowy.Nie próbowałem jeszcze nigdy pomyślałem Czemu nie spróbować szalonej jazdy w dół? Zapłaciłem 4 zł i wioooo! Nawet świetnie się szusowało... .Zwiedziłem jeszcze Maniowy i pełen wrażeń powróciłem do domu.
Bardzo cieszyłem się w domu jakie będę miał ładne zdjęcia ale niestetySadJak pisałem w codziennych rozmówkach -zdjęć nie ma .
Jeśli ktoś koniecznie chce zobaczyć zdjęcia z Pienińskiej Drogi to można je oglądnąć na stronie naszego Forumowicza Slawek
Miłego czytania.



Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
02-08-2007 08:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #113
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Spoko-ciekawa wypowiedź o pięknych Pieninach-gratuluję udanej wycieczki-Haligowskie Skały-to znakomity pretekstSmiledo następnych pienińskich odwiedzin.
pozdrawiam



02-08-2007 10:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
KasiaA
KrakowiankA
*****


Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #114
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Spoko, przywołałeś moje dzieciństwo Smilekażde wakacje i ferie spędzałam w Szczawnicy odkąd tylko sięgam pamięcią. Pamiętam jak otwarli to przejście graniczne, jaka była frajda że można iść dalej!
A byłeś może na lodach u Jacaka w Szczawnicy? Tych na wagę. Piłeś ze źródła Szymona albo Wandy?
Bardzo fajnie napisana relacja, dzieki za wspomnienia.



"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
03-08-2007 06:16 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #115
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Weekend w Tatrach.

4:50 przeciągam się, mój samochodzik całkiem nieźle poradził sobie jako sypialnia. Pogoda świetna, oby wytrzymała.
Szybkie śniadanie i jestem już w drodze do Kuźnic. Stamtąd niebieskim przez Boczań na Gąsienicową. Kieruję na właściwy szlak gościa chcącego iść na Giewont. Krótkie uzupełnienie płynów w Murowańcu (no dobra, miałem ochotę na piwko) i jestem już w drodze na Świnicką Przełęcz. Za plecami stawki Gąsienicowe pojawiające się kolejno wraz z pokonywaną wysokością. Na przełęczy kilka osób. Wieje, ale nie na tyle, żeby chciało mi się ubrać. Na podejściu pod Świnicę ruch niewielki - jakieś 3 osoby przede mną i 3 za mną. Słońce cały czas grzeje, już jestem zadowolony z ilości wody, którą ze sobą wziąłem. Na ostatnich metrach szlak na moment się korkuje. Widok ze szczytu jest wspaniały. Chmury są wysoko, jedynie Krywań momentami walczy z obłoczkami próbującymi go przysłonić. Pora ruszać dalej. W stronę szczytu zmierza coraz więcej osób. Na Zawracie zaczyna się robić tłoczno. Z przełęczy widać, że Orla jest dość mocno oblężona. Sporo adidasków. Pogoda zaczyna konkretnie straszyć, wieje. Tu już trzeba się lekko ubrać. Leniwie schodzę do Piątki, odpoczywając w ciekawszych miejscach, w końcu nigdzie mi się nie spieszy. Ku mojej radości pogoda pogoda postanowiła jednak się nie psuć.
W schronisku tłumy, niestety taki jest urok wakacji.
Późnym wieczorem zaczyna lekko padać, ale widać, że to nic groźnego.
Rano pobudka, śniadanko i 5:50 śmigam już do Moka przez Świstówkę. Dzisiejszy cel - Przełęcz pod Chłopkiem, a dalej się zobaczy. W Moku fantastycznie, a nawet idealnie - nad stawem oprócz mnie są 4 osoby. :D Mogłoby tak być zawsze. Nad Czarnym Stawem cisza, jedynie para wspinaczy odpoczywa na głazie. Po kilkudziesięciu metrach w kosówie niespodziewanie wchodzę w chmurę komarów, odruchowo zaczynam się opędzać i ciach pierwsza kontuzja - solidnie odarta goleń. Po paru @$%&^!! w kierunku krwiopijców i własnej głupoty ruszam dalej. Spodnie mile mnie zaskoczyły - nie ma na nich śladu kontaktu ze skałą. Widok na Bandzioch sprawia, że zapominam o komarach. Wypatruję kozic, ale nie mam szczęścia do czworonogów tym razem. Widoki coraz wspanialsze. Ku mojemu zdziwieniu przed podejściem na Kazalnicę spotykam kilka osób. Przed Kazalnicą parę eksponowanych miejsc. Podoba mi się ubezpieczenie tego szlaku - tam gdzie skała ma bogatą rzeźbę nie ma ubezpieczeń, a w bardziej "gładkich" miejscach są klamry. Jedno jest pewne, na Kazalnicy każdy ma podwyższony poziom adrenaliny. Widok zapiera dech, z jednej strony Mięguszowieckie, Bandzioch, daleko w dole Moko i dalej Żabie, Niżne Rysy, Rysy. Droga na Rysy jeszcze pusta, widać jedynie kilka osób. Aż strach pomyśleć co się tam będzie dzisiaj działo. Po nacieszeniu oczu widokami z Kazalnicy, ruszam dalej w stronę przełęczy. Na przełęczy 3 osoby oprócz mnie. Widok z przełęczy robi wrażenie. Kontrast między doliną Mięguszowiecką sięgającą prawie 2000mnpm, a Mokiem ~1300 dodaje Górom potęgi. Niestety coś zaczyna się dziać z pogodą. Chmury przelewają się powoli nad przeciwległą granią. Pora schodzić, przed deszczem wolałbym być już gdzieś w Bandziochu. Ruszamy w czwórkę w dół. Chmury coraz mocniej atakują wierzchołki. Na Kazalnicy obowiązkowe upajanie oczu widokami. Na drodze na Rysy masakra, z góry widać sznureczki turystów. To było do przewidzenia. Dobrze, że mnie tam nie ma. Sprawnym tempem schodzimy do Bandziocha. Pogoda na szczęście i tym razem zakończyła prezentację swych możliwości na groźbach. Po snujących się chmurach nie ma śladu. W górę idzie coraz więcej osób, ale to i tak pestka w porównaniu z Rysami. Mijamy gościa w zimowych, ocieplanych Scarpach. Brr aż się spociłem. Nad Czarnym Stawem plażowanie w pełni, ale to i tak przedsmak tego co nas czeka nad Mokiem. W schronisku upragnione gaszenie pragnienia i zamiast powrotu do Piątki przez Świstówkę, ruszam w kierunku Szpiglasowej. Słońce zaczyna być dokuczliwe, a cienia niestety jak na lekarstwo. W dolince za Mnichem świstaków ani śladu, tak jak już pisałem, coś nie mam tym razem szczęścia do czworonogów. Na pocieszenie Wrota Chałubińskiego. Z Wrót widok na staw Wyżni Ciemnosmreczyński. Nie chce mi się z tąd ruszać, podejście na Wrota tonie w upragnionym cieniu, a Szpiglas oczywiście zalany słońcem, że po ostatni zakamarek. Myśl o posiłku w Piątce skutecznie motywuje do dalszej drogi. W ostatecznej walce z bezlitosnym słońcem jednak wygrywam i spalony jak skwarek staję na Szpiglasowej Przełęczy. Widoki cieszą oczy. Leniwie schodzę w stronę Piątki ze świadomością, że moje marzenie o jak najszybszym przepłynięciu czegokolwiek w poprzek pozostanie niespełnione. W drodze do schroniska gang kozic i świstaków tradycyjnie mnie olewa. Pewnie kozice pomagały w zawijaniu w te sreberka, ta myśl mnie pocieszała. W schronisku sporo ludzi, ale nie aż tylu jak w sobotę.
Wieczorem, psuje się pogoda. Chmury schodzą nisko, wieje silny wiatr. Załamanie pogody jest nieuniknione.
Rano widać, że pogoda nie odpuści. Nie spieszę się, zamiast powrotu przez Krzyżne, zejdę przez Roztokę. Koło 8.00 rozpadało się na dobre. O ile przez Roztokę idzie się bardzo przyjemnie pomimo padającego deszczu, to na asfalcie pogoda jest już naprawdę uciążliwa. W Palenicy z przed nosa ucieka mi PKS, ale na szczęście szybko zapełnia się bus. Czas pożegnać się z Tatrami i udać się w kierunku grani Krupówkowej, kupić obowiązkowy bundz i oscypek.
Paweł
                       


Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-08-2007 05:49 AM przez paaulo.

03-08-2007 07:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Sylwester

*****


Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status: Offline
Post: #116
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Spoko mnie nie zaskoczył, bo przyzwyczaił Nas do swojego opisowo przyjaznego stylu, ale po przeczytaniu relacji Paaula stwierdzam, że pojawił się nam kolejny reporter, a mimo /szkoda/ kilku skrótów i uproszczeń w tekście, z przyjemnością przeczytałem Jego relację, prawidłowo ułożone litery pozwalają na mimowolny przelot w opisywane miejsca.
Pozdrawiam i życzę kolejnych takich tekstów.


03-08-2007 07:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Pablo
pablo
*****


Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status: Offline
Post: #117
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Dość krótko, ale na temat... po prostu fajne opowiadanie, a wyprawa pewnie jeszcze fajniejsza.
Cieszę się Paweł, że zacząłeś się udzielać w relacjach...
NICE STUFF Wink
Pozdrawiam
też paweł Wink



Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach

Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2007 08:26 PM przez Pablo.

03-08-2007 08:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
dr.Etker

*****


Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status: Offline
Post: #118
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

5.50 -Hmmm.....powiadasz-to pora którą lubię-gratulajki dla udanej wycieczki i równie udanej relacji.



Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2007 08:49 PM przez dr.Etker.

03-08-2007 08:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Danusia

*****


Postów: 634
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status: Offline
Post: #119
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Spoko, gratuluję udanej wycieczki Smile. Przypomniał mi się "spływ" rowerowy z zeszłego roku Smile



Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
03-08-2007 11:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Danusia

*****


Postów: 634
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status: Offline
Post: #120
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Gratuluję wycieczki Smile Pięknie spędziłeś ten czas i pogoda dopisała Smile

paaulo napisał(a):
Na pocieszenie Wrota Chałubińskiego. Z Wrót powtórny widok na Hińczowe Pleso.

przepraszam ale nie mogłam sie powstrzymać Wink Z Wrót Chałubińskiego nie widać Hińczowego Plesa, je widziałeś z Przełęczy pod Chłopkiem. Ten staw u stóp wrót to Wyżni Ciemnosmreczyński Smile Pozdrawiam



Rosną skrzydła u ramion,
czas się w wieczność przemienia,
obłocznieją wszystkie ziemskie sprawy,
gdy zmierzamy do szczytu po kamieniach...
03-08-2007 11:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: