|
Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
|
| Autor |
Wiadomość |
madp
  
Postów: 89
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
nic na to nie poradzisz że wzrost ogniskowej jest przeciwnie proporcjonalny do czasu naswietlania. Czysta matematyka
hmm, chyba nie do konca rozumiem - ogniskowa sie zmienia w zaleznosci od czasu naswietlania ? 
krotko mowiac - ja sie tylko przyczepilem slowa 'bajery' bo wg mnie to nie sa 'bajery' tylko uzyteczne funkcje - co zreszta sam potwierdziles
Pozdrawiam zyczac wielu udanych zdjec !
Zrob cos dla siebie, zrob cos dla innych - http://www.freerice.com/
|
|
| 24-04-2007 11:19 PM |
|
 |
pawel_biker
  
Postów: 94
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
madp.... chodziło mi o to że przy zoomie istnieje taka zależność że przy robieniu zdjęć z ręki im damy dłuższy zoom tym musimy dać krótszy czas naświetlania. A to nie zawsze jest mozliwe.
|
|
| 26-04-2007 04:02 PM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
jaki czas naświetlania chcesz użyc zalezy tylko i wyłącznie od światła jakie pada na obiekt. jedynym problemem może być tutaj fakt, że występuje czasem blokada przysłony na wyższym poziomie przy dłuższych ogniskowych. wtedy trzeba zmienić czas jak jest nam za ciemno. wówczas stabilizacja może być użyteczna, ale nie zapominajmy, że jest to cyfrowa ingerencja w zdjęcie i tutaj wchodzą do gry już wymagania - to czego oczekujemy od zdjęcia.
jeśli chodzi o tańsze cyfrzaki, to konkurencja jest ogromna, bo poziomem wszystkie olimpusy, panasonici, samsungi są równe. nawet czasem z nikonami i canonami. To dla tego, że na tym poziomie rządzi nie optyka a elektronika.
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 27-04-2007 09:21 PM |
|
 |
pawel_biker
  
Postów: 94
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Powiem tak: z tym zoomem i czasem naświetlania chodziło mi o taka zależność że im dłuższa ogniskowa (zoom) tym musimy dac krótszy czas naświetlania żeby zdjęcie było ostre (przy robieniu zdjęć z ręki). Dokładnie to miałem na myśli
Tak jak między innymi Ustrik powiedział stabilizator obrazu to cyfrowa (przynajmniej w tym przedziale cenowym sprzętu) ingerencja w obraz a co cyfrowe to wiadomo.... pogarsza obraz, choć nie powiem jak zawsze sa i odstępstwa od reguły.
A co do wyższości jednej marki nad drugą.....dam mały przykład
Za swojego używanego Canona G5 na allegro kilka miesięcy temu zapłaciłem 900 zł Ma 5 MPX a za nowego Panasonica, Sony, Samsung itp 7 MPX w sklepie trzeba dać 450 - 500 zł.
Ten i ten aparat to kompakt.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-04-2007 09:37 PM przez pawel_biker.
|
|
| 27-04-2007 09:31 PM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Zoom 12 x optyka + 4 x cyfra, razem 48, zdjęcia gościa wchodzącego w rysę w drodze na Rysy oraz wychodzącego na grań zrobione z wejścia do dolinki za mnichem (rozstaj szlaków na wrota i szpiglas) w szczelinie zrobione z ręki, grań ze statywu. Canon S2is.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 27-04-2007 09:56 PM |
|
 |
madp
  
Postów: 89
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Pawel, zrozumialem o co Ci chodzilo, tylko ze pierwotnie powiedziales to zupelnie na odwrot
Ja jako (zadowolony) uzytkownik optycznej stabilizacji obrazu bede bronil swego stanowiska.
Mozecie sprecyzowac, co tak naprawde 'pogarsza' stabilizacja (ale konkretnie, nie na poziomie 'brzydsze zdjecia') ? Moze mieliscie okazje sprawdzic jak to dziala i zauwazyliscie cos czego ja nie zauwazylem ... tez krytykowalem te 'bajery' dopoki sam nie sprobowalem i nie docenilem uzytecznosci stabilizacji.
No i wg mnie przesadzacie tez z ta cyfrowa ingerencja... A jakiej ingerencji spodziewacie sie w aparacie ... cyfrowym ?(nie do konca tez rozumiem dlaczego soczewke na zyroskopie nazywacie cyfrowa ingerencja ) W cyfrakach akurat znacznie wiecej zlego robia algorytmy przetwarzania obrazu i kompresja stratna.
Zrob cos dla siebie, zrob cos dla innych - http://www.freerice.com/
|
|
| 27-04-2007 10:13 PM |
|
 |
pawel_biker
  
Postów: 94
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Hehe a Karolina chciała szybką, prosta odpowiedz jaki aparat wybrać a tu sie zrobiła mala rozprawka naukowa 
Pozwól, że przedstawie jeden z licznie napisanych juz artykułów poruszających temat stabilizatorów obrazu.
Wstrząśnięte, nie poruszone
Aparaty cyfrowe z 10-, a nawet 12-krotnym optycznym przybliżaniem nie są obecnie rzadkością. Chcąc jednak w pełni wykorzystać możliwości nowych technologii, musisz mieć spokojną dłoń, statyw albo... w ostatecznośći cyfrówkę ze stabilizatorem obrazu.
Niektórzy producenci, np. Olympus czy Konica-Minolta, regularnie oferują nowe modele cyfrówek z 10- lub 12-krotnym zoomem. Dysponując takim sprzętem, można by - przynajmniej teoretycznie - zaglądać sąsiadom do talerza. Tak zaawansowany zoom ma jednak swoje wady, np. im dłuższa ogniskowa, tym większy wpływ na ostrość zdjęcia mają drgania rąk podczas naciskania wyzwalacza. Wprawdzie można użyć statywu, lecz chyba nie chcesz go stale dźwigać ze sobą.
O problemach fotoamatorów wiedzą producenci. Od pewnego czasu Canon i inni producenci wyposażają niektóre modele w stabilizatory obrazu, mające kompensować niepożądane ruchy wykonywane aparatem w trakcie robienia zdjęcia.
W aparatach cyfrowych stabilizatory obrazu zastosowano najpierw w modelach typu kompakt, bo większość z nich była wyposażona w obiektywy z przesłoną 4 - 4,5. Te wartości wymagają, dłuższego czasu naświetlania, co utrudnia fotografowanie "z ręki", dlatego zaczęto stosować stabilizatory obrazu, które redukowały naświetlanie o trzy do czterech wartości przesłony, co pozwalało na skrócenie czasu ekspozycji. Każdy producent opracował własną technologię, ale zasadniczo są trzy opisane poniżej typy stabilizatorów: optyczne, elektromechaniczne i elektroniczne (innymi słowy, cyfrowe).
Stabilizatory optyczne
Są stosowane najczęściej, zarówno w modelach kompaktowych, jak i w obiektywach cyfrowych lustrzanek. Wewnątrz obiektywu umieszczony jest ruchomy element, np. szklany pryzmat bądź soczewka, który kompensuje drgania, poruszając się w przeciwnym kierunku. Sterują nim trzy sensory: jeden odpowiada za ruchy w pionie, drugi za ruchy w poziomie, a trzeci za bieżące położenie. Bezwładność elementu kompensującego, a także pewne niuanse techniczne sprawiają, że niwelowane są nie wszystkie ruchy aparatem, lecz tylko niepożądane zachwiania, objawiające się na fotografii tzw. rozmyciem.
Opisana technologia poprawia ostrość, lecz pogarsza jakość obrazu, chociażby dlatego, że optyczne stabilizatory wzmagają zaciemnienia przy krawędziach. Może też ucierpieć rozdzielczość. Obiektyw składa się co najmniej z kilku soczewek, których położenie względem siebie musi być nadzwyczaj precyzyjnie zestrojone. Najdrobniejsza zmiana położenia choćby jednej soczewki rozreguluje cały układ, tymczasem ruchomy element kompensujący drgania jest umieszczony bezpośrednio w obiektywie i siłą rzeczy jego praca powoduje zachwiania w układzie optycznym.
Kolejna wada stabilizatorów optycznych daje się we znaki tylko w wypadku obiektywów wymiennych. Wyłączany z poziomu menu stabilizator jest ograniczony do określonego obiektywu. W kompaktach natomiast możesz uaktywnić stabilizator w każdej chwili.
Jednakże kupując obiektyw do lustrzanki, możesz wybrać model ze stabilizatorem lub bez niego. Jak wskazuje doświadczenie, obiektywy niewyposażone w technologię stabilizowania obrazu mogą okazać się lepsze, przynajmniej w cyfrowych lustrzankach.
Podsumowanie
Stabilizatory obrazu są niewątpliwie (niezależnie od typu i rodzaju) ważnym wynalazkiem i znacznie ułatwiają fotografowanie. Jeśli jednak wahasz się, czy wybrać aparat z obiektywem o dużej jasności, czy model z obiektywem o mniejszym świetle, ale ze stabilizatorem obrazu, wybierz pierwszy z nich. Nawet najbardziej sprytny i dopracowany mechanizm niwelowania drgań zawsze będzie gorszym rozwiązaniem od tego, które nie wymaga korzystania z mechanizmów korygujących.
Darowałem sobie opis poszczególnych systemów stabilizacji stosowanych przez różnych producentów.
Jako ciekawostke zapraszam tez do artykulu w którym przedstawiony jest troszke inny, zewnętrzny stabilizator obrazu http://www.ken-lab.com
Myśle że teraz choć troszke rozwiałem Twoje wątpliwości odnośnie pogarwszania jakości zdjęć poprzez stabilizatory obrazu.
Pozdrawiam
|
|
| 28-04-2007 09:08 AM |
|
 |
madp
  
Postów: 89
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Zaiste dyskusja sie rozwinela Ale badz co badz dla ludzi czytajacych ten watek moze to byc istotna informacja.
Co do mnie - niestety, nadal nie jestem przekonany... W artykule znalazlem dwa argumenty:
1. Zaciemnienie w rogach (u mnie niezauwazalne - patrz porownanie ponizej)
2. Pogorszenie rozdzielczosci - hmmm, 'poruszone' zdjecia z lepsza rozdzielczoscia ? Po raz kolejny mozna zadac sobie pytanie czy lepiej miec zdjecie z gorsza rozdzielczoscia, nawet zaciemnone w rogach (czego nie zauwazylem) niz miec je tak poruszone ze nadaje sie do smietnika.
Mialem w rekach dwa aparaty ze stabilizacja - Canon Powershot S2 IS i Panasonic FZ5. Oba maja zoom x12 i niewiele ciemniejsze obiektywy (pierwszy 2,7-3.5, drugi 2,7-3,2). W porownaniu z POwershotem G5 o ktorym pisales w przypadku zoomu 4 (max dla G5) jasnosci obiektywow sie zrownaja...
Ponizej test, ktory przygotowalem dla Ciebie. Ogniskowa 336 mm, czas 1/13 sekundy, f=3.5, aparat Canon Powershot S2 IS. Zdjecie z wlaczona stabilizacja i bez, robione oczywiscie z reki (zapewniam, ze w obu przypadkach staralem sie utrzymac aparat maksymalnie stabilnie). W tle biala kartka tak, by mozna bylo zobaczyc 'zaciemnienie w rogach'. Wg mnie - wyniki mowia same za siebie...
Pozdrawiam
Zrob cos dla siebie, zrob cos dla innych - http://www.freerice.com/
|
|
| 29-04-2007 09:06 PM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
wszystko zależy od tego po co komu zdjęcia. jak ktoś chce mieć zdjęcie w trudnym świetle i to zdjęcie pokazywać lub nawet i sprzedać to weźmie statyw, a jak ktoś ma aparat do użytku we własnym otoczniu i wystarcza mu taka jakość po "ustabilizowaniu" to jak najbardziej zachęcam. to jest tak samo jak z zoomem cyfrowym. wszystko zależy od oczekiwań.
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 29-04-2007 11:42 PM |
|
 |
madp
  
Postów: 89
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
|
| 30-04-2007 01:39 AM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
temat wyczerpany
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 30-04-2007 07:24 AM |
|
 |
pawel_biker
  
Postów: 94
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Zgadzam sie z tym że wszystko zależy od tego czego dana osobo oczekuje od sprzętu/zdjęć. Co będzie "robiła" z otrzymanymi zdjęciami. Jak juz pisałem wcześniej zastosowanie stabilizatora to kolejny element na drodze fotografowany obiekt ---> matryca. Im tego po drodze więcej to tym ciemniej i pogorszenie ostrości. Osobiście wole mieć jaśniejszy obiektyw (fajna GO) i stosować statyw choć wiem o tym że nie wszędzie da sie stosować. Jaśniejszy obiektyw ma też ta przewage że przy tych samych warunkach oświetleniowych pozwala na krótszy czas naświetlania tak że maleje ryzyko poruszenia. Mając aparat (obiektyw) ze stabilizatorem obrazu mimo że ów stabilizator wyłaczymy nadal "siedzi" on w obiektywie. Nie dotyczy to Minolty która zastosowała odmienne rozwiązanie stabilizacji obrazu polegające na zastosowaniu stabilizatora bezpośrednio na martycy a nie w obiektywie jak pozostali producenci.
Tak czy inaczej każdy wybiera sprzęt który to jemu odpowiada pod względem jakości zdjęć/ilości dodatkowych funkcji. Nie jest sztuka kupić sprzęt za ładnych kilka tys zl i pstrykać zdjęcia w trybie auto Dawni wielcy fotografowie nie mieli do dyspozycji tak wyszukanej techniki a zobaczymy jakie potrafili "wyczarować" zdjęcia.
Pozdrawiam.
Obudziło się we mnie zwierzę ................. Leniwiec
|
|
| 30-04-2007 03:39 PM |
|
 |
Ustrik
    
Postów: 1,182
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Sep 2006
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Nie jest sztuka kupić sprzęt za ładnych kilka tys zl i pstrykać zdjęcia w trybie auto
niestety wielu ludzi kupuje sobie lustrzanki i systemowe szkła za wiele tysiączków tylko po to, żeby pstrykać w auto. do nich osobiście nic nie mam, to ich kasa i moga ją wydac na co chcą, tylko wkurza mnie, że takie ambitniejsze robaczki muszą robić przez kilka miesięcy pełnych wyrzeczeń, żeby wkońcu uzbierać na takie coś. ehhh
-No, ale po co ty tam leziesz?
-No bo tak i już.
|
|
| 30-04-2007 04:44 PM |
|
 |
pawel_biker
  
Postów: 94
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Apr 2007
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Hehe tez do nich nic nie mam.....ich kasa ich sprzęt. Ale nie tylko w tej dziedzinie tak jest, znam osoby które maja rowery za 15 tys zł przystosowane do jazdy po głazach wielkości telewizorów a co robią? Jada na rynek pod pomnik ... sie pochwalić i posiedzieć pod pomnikiem
Obudziło się we mnie zwierzę ................. Leniwiec
|
|
| 30-04-2007 05:57 PM |
|
 |
vernik
 
Postów: 21
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Aparacik w góry...hmm...ale jaki??
Widzę że jest na tym forum sporo znawców aparatów. w takim razie mam pytanko:
Wacham się między Lumixem TZ1 i Lumixem TZ3. Czy warto wyłożyć 500 zł więcej za TZ3. I jeszcze jedno pytanie (wybaczcie ale jestem laikiem) co mi da obiektyw szerokokątny w TZ3?
z góry dzięki za odp.
pozdrawiam
|
|
| 30-04-2007 08:56 PM |
|
 |
|
|