|
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
| Autor |
Wiadomość |
Niedzielan
 
Postów: 31
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Paaulo - to dopiero była zimowa wyprawa!
Może na mnie też kiedyś przyjdzie pora i będę mógł czegoś równie fajnego doświadczyć... Mam nadzieję. Na razie pozostaje mi "mierzyć zamiary na siły", czyli przechadzki dolinkami. Wierzę, że uda mi się jeszcze tej zimy wybrać w Tatry, na jakiś dłuższy szlak. Teraz jednak czeka mnie sesja...
"Być jak płynąca rzeka albo przynajmniej nie stać w miejscu."
|
|
| 03-01-2008 11:06 AM |
|
 |
Pedro
Administrator
      
Postów: 5,509
Grupa: Administratorzy
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
|
| 03-01-2008 11:26 AM |
|
 |
dzienciol313
okrzyknięty stukaczem
    
Postów: 1,457
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
"Góry są wyzwaniem, prowokują istotę ludzką do wysiłku, do przezwyciężania samych siebie." J.P.II
|
|
| 03-01-2008 12:16 PM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Pedro, czwarta fotka z tymi kolorowymi znakami
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 03-01-2008 01:37 PM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Milunio naprawdę, bardzo aktywne spędzone chwile, Paaulo zdjęcia Masakra!! Bajeczne, KasiaA nasza dyżurna KozicA również fajnie
Pozdrawiam
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 03-01-2008 04:52 PM |
|
 |
paaulo
snow addict
    
Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
|
|
| 03-01-2008 04:58 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
ładne zdjęcia, ja też swoje niedługo wrzucę, tylko z Tatr powrócę
|
|
| 03-01-2008 09:02 PM |
|
 |
KasiaA
KrakowiankA
    
Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
-To co na jutro? -pyta Aga - Chłopcy robią północny filar Świnicy, chodźmy gdzieś w rejon hali.
-Ok, pojedziemy razem- odpowiadam znad chusteczki próbując opanować katar męczący już od kilku dni.
-Kościelec?
-Czemu nie...
Wyjeżdżamy wcześnie rano. Parkujemy samochód przy bocznej ulicy, dopinamy guziki na porannym mrozie i w drogę. Idziemy dzielnie chodnikiem gdy nagle podjeżdża do nas samochód: To wy zostawiliście auto na tej i tej ulicy na lokalnej rejestracji? Tak... Światło się pali i akumulator sie rozładuje... Wracamy z Agą aby uporządkować sprawy auta. Z chłopcami umawiamy sie w murowańcu.
My wybieramy szlak przez Jaworzynkę. Od razu czuje ze lekko nie będzie... Kaszle, katar, bardzo szybko się męczę. Jeszcze wczoraj łykałam leki. Aga pyta czy wracam... Nie, choć do Murowańca...skoro już wstałam rano. Idziemy właściwie na lekko, jest bardzo ciepło, im wyżej, tym cieplej (inwersja). Dochodzimy w końcu do Murowańca. 1,35 z Kuźnic przy moim stanie to nieźle ale jestem zmęczona... Chłopcy już odpoczęli i zbierają się do wyjścia. Muszą podejść pod północna ścianę Świnicy. Umawiamy się z nimi że pomachamy im z wierzchołka 
No to którędy? Aga proponuje od Gasienicowego na Karb. Dobra. Wlokę się ostatnia, przy stawie ciepła herbata i "żlebem na wprost" na Karb. Początkowo śnieg jest miękki, podchodzę bez raków. W połowie stoku Aga zakłada swoje, robi się twardo. Ja idąc za owczym pędem zakładam swoje. A co mi tam Podchodzi kilka osób. Zachowujemy się jak amatorzy. Moze i nachylenie nie jest dramatycznie ostre ale wszyscy idziemy w linii swojego spadku. Ja ciągle walczę z kaszlem, nasila się jeszcze gdy zaczyna wiać. Wszyscy mnie wyprzedzają. Chyba nie wyglądam najlepiej, gdyż jeden z mijających mnie chłopców patrzy na mnie i mówi: już niedaleko na Przełęcz... Wielkie dzięki, wiem! W końcu na Karbie, Aga czeka już z herbatą. pyta co dalej: czuję sie świetnie, oczywiście idę. Kłamstwo. Czuje sie kiepsko. Ale co z tego? Przecież nie mogę odpuścić, jeszcze z godzinka i wyjdę, dam rade... Idziemy. Początek jest łatwy, trzymamy się wschodniej strony, unikamy pól śnieżnych. Dochodzimy do wysokości pierwszego prożku. Tutaj nie idzie sie jak wiedzie letni szlak, idziemy prawie na wprost, przechodzimy przez niewielki próg skalny i na wprost w górę. Gdzie możliwe to niewielkie zakosy żeby dać odpocząć łydkom. Czuję ze idę bardzo wolno, nie mam siły, męczę się. Patrzę w górę i Aga już łoi ostatni prób skalny przed szczytem! Za chwilę ja też się do niego przystawiam. Jeszcze kilka kroków i na szczycie. Szukamy wzrokiem kolegów na północnej Świnicy... Ale nie możemy ich dostrzec. przechodzimy jeszcze na południową część wierzchołka, kilka zdjęć i schodzimy. Coraz silniej wieje. Wiatr podnosi śnieg, wpycha go do nosa i oczu. Zachodni wiatr. Wszelkie ślady momentalnie są zawiewane, mam nieodpartą ochotę kopnąć ten wiatr żeby sobie poszedł. Ale jak to zrobić...? Aga prawie zbiega, co chwile czeka na mnie. Chyba nie jest tym zachwycona ale się nie odzywa, nie narzeka. A ja sie duszę na tym wietrze... Oby zejść niżej... Zmienia się śnieg. Przed chwila był beton. A teraz już jakieś 20-30 cm nawianego, osuwa sie spod nóg. Ładujemy sie w jakieś pole śnieżne, trawersujemy go aby wrócić na wschodnią część ściany. Telefon. To kolega, ten ze Świnicy. Rozłącza się. Patrzymy na siebie z Agą: a jak maja problemy? Moze coś sie stało... Dzwonimy kilka razy aż udaje nam sie połączyć. Wszystko ok? Tak, chłopcy są na szczycie i nas nie widzą a chcieli nam pomachać... Jak miło! Zamorduje ich! W końcu na Karbie. Nie mam już siły kaszleć, jest mi obojętne. Schodzimy do Murowańca. Oczywiście po drodze zakopujemy sie gdzieś w kosówkę, żeby nie było! O 14 jesteśmy w Murowańcu. Pomidorowa i ruszamy w drogę na dół. Wlokąc sie na Przełęcz miedzy Kopami powtarzam sobie ze już zmądrzałam i chora w góry nie pójdę. Ale gdzie tam: ta mądrość była tylko chwilowa lub miejscowa. Oczywiście zaliczamy Żleb Wściekłych węży W końcu jak dobrze położyć sie w ciepłym łóżku 
No, to by było na tyle I proszę mi nie pisać teraz ze znowu krótko! Zrobiłam wszystko co potrafię
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
|
|
| 04-01-2008 09:10 AM |
|
 |
marycha
~ netoperek ~
    
Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2008 09:23 AM przez marycha.
|
|
| 04-01-2008 09:23 AM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Kaśka, gratulacje zimowego Kościelca jeszcze w takim stanie zdrowia, masz dziewczyno moc w sobie, jest coś co cie powala??
Pozdrawiam.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 04-01-2008 10:10 AM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ej KasiuA ale się rozpisałaś .Ale takie relacje najlepiej się czyta.To lubię.Że też musiało Cię w tym czasie dopaść to przeziębienie .Mam nadzieję ,że już zdrowie i siły powróciły i wszystko jest OK.I może trochę wyluzuj bo braknie Ci siły na lato i z kim ja wtedy pójdę ?
Pozdrawiam
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 04-01-2008 10:37 AM |
|
 |
Niedzielan
 
Postów: 31
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
KasiaA -> szczere gratulacje za udane wejście w ciężkich warunkach. Byłem ze znajomymi na przełęczy Karb w lecie (niestety na Kościelec zabrakło nam sił... lub odwagi ), podchodziliśmy właśnie od Czarnego Stawu i dobrze pamiętam tą drogę. No... nie powiem jestem pod wrażeniem!
"Być jak płynąca rzeka albo przynajmniej nie stać w miejscu."
|
|
| 04-01-2008 11:03 AM |
|
 |
Pablo
pablo
    
Postów: 10,684
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
kASIA, zostałaś zdeterminowana do napisania relacji (dłuższej), i bardzo dobrze, super się czytało... dzięki i prosimy o więcej takich z każdego Twojego wypadu w Taterki 
pozdrawiam
Zaprzyjaźnij się z człowiekiem, który chodzi po górach
|
|
| 04-01-2008 11:51 AM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Ładnie Kasiu - gratki, ja rok temu w styczniu z Danusią wyszedłem od Czarnego na przełęcz, lecz za trudno /pogodowo/ wtedy było na Kościelec, wrócę pewnie do sprawy tej zimy, pozdrawiam.
|
|
| 04-01-2008 12:08 PM |
|
 |
Hella
    
Postów: 1,965
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2007
Status:
Offline
|
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Gratulacje Kozico.
Trzymaj się cieplutko i nabieraj sił.
"... Snuj marzenia tak, jakbyś miał żyć wiecznie;
żyj tak, jakbyś miał umrzeć dziś..."
|
|
| 04-01-2008 01:38 PM |
|
 |
|
|