Trafiło mi się dziś wolne w pracy wiec hop na PKS i przed szóstą rano, przy dźwiękach dzwonów kościelnych w Ostrym, ruszyłem zielonym szlakiem przez Murońkę na Magurkę Radziechowską. I tak się rozpędziłem, że na wspomnianym szczycie wylądowałem prawie godzinę przed czasem.
Nastąpiło stanowcze samo-upomnienie i dalej, już luźniejszym krokiem przez Magurkę Wiślańska na Baranią Górę. Po drodze sporo ciekawych wychodni skalnych które się ładnie prezentują na górskim tle.
Ostatnio lubię te tereny. Niby dość ponure są te połacie wyniszczonych lasów ale z drugiej strony idzie się długo otwartym, widokowym terenem i jest takie wrażenie jakby się było w wysokich, opustoszałych górach. I tak od Baraniej aż po Skrzyczne, łącznie z bocznymi grzbietami.
Niby wolniejszym tempem a jednak na wieżę widokową wchodzę już o 9.15. Tu pojawia się dwójka pierwszych turystów.
Jest dość ciepło ale jeszcze nie upalnie, lekki wiaterek, kiełbasa i ciastka z Tesco - sama radość.
Po nie długim odpoczynku na wieży-widoki w stronę B. Żywieckiego kaszaniaste, rozmyte, jak całą drogę- wróciłem na M.Wiślańską a z niej przez Zielony kopiec (tu trzeci turysta) na rozstaj szlaków tuż pod Malinowską Skałą (ostatnia dwójka turystów). I stąd w dół monotonnie przez Dolinę Zimnika do Ostrego.
10 minut, podjeżdża PKS i na obiad już w chacie.
Zdjęcia http://www.dzikastrona.c0.pl/barania.php

