Odpowiedz  Napisz temat 
Wielkie wędrowanie małej ekipy - Wielka Fatra, maj 2010
Autor Wiadomość
Stasiu

*****


Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Wielkie wędrowanie małej ekipy - Wielka Fatra, maj 2010

cd... fiuuuu

23.5.2010, dzień trzeci

Przyznam, że tego dnia się najwięcej obawiałem. Liczyłem, że to będzie tylko takie nudne zejście do cywilizacji, jak to często bywa podczas innych wypraw. Jednak, jak się później okazało, ten dzień mnie mile zaskoczył i wcale nie był gorszy od poprzednich. Rano wstajemy wcześnie, żeby czym prędzej przejść zaplanowyną trasę. Mamy przed sobą powrót do domu. W nocy trochę popadało i było zimno. To miało dobry wpływ na widoki. Jeszcze na Smrekovicy mamy widok jak na Tatry Niskie, tak i na Martinské Hole.
       
O 9:00 wyruszamy. Najpierw krotkie podejście na Malou Smrekovici (1485 m). Taki sobie kopczyk na rozgrzanie organizmów. Szlak wiedzie mimo wierzchołek i to dobrze, ponieważ niebawem wychodzimy na górską łąkę, której się nie spodziewałem z przepięknym widokiem na Tatry Zachodnie i Niskie.
       
Do tego jeszcze kukułki kukały jak o żywot. Lepsze ujęcia ma może Mallaidh,ale atmosfera tego miejsca przenikała mnie aż do szpiku kości. Dalsza droga prowadziła miejscem, które później przeczytałem na mapie, o nazwie - Janošíkova kolkáreň (tł. Klęgiernia Janosika?). Szkoda, że to nie wiedziałem prędzej, może bym poszukał jakich kręgli zapomnianych Janosikiem. Następnie dochodzimy najpierw do Nižného i potem do Vyšného Šiprúnského sedla.
       
Górski krajobraz się znowu zmienia. Las ustępuje miejsca zielonej łące. Pogoda się poprawia i widoki też trochę są inne. W oddali widać teraz Velký Choč a bliżej Malinó brdo, znany ośrodek miłośników białego szaleństwa. Pod Vyšným Šiprúnským sedlem zarządzamy postój. Oferta wyjścia na samotny Šiprúň nie jest przez nikogo akceptowana. Raczej wszyscy wywalają się w trawie i spoglądają w dół doliny.
    - góra Sidorovo, wioska Vlkolínec i w tyle Liptovská Mára
W tym miejscu powoli żegnamy się z WF. Za chwilę, no, jeszcze 2 godziny, zejdziemy do wioski Vlkolínec i potem już tylko Ružomberok. Jedynie co nas cieszy to jest to, że mamy już tylko w dół.
   
Ostatnie górskie zdjęcia - Sidorovo (znów nikt nie chciał tam wejść) i hotelu Malina.
       
Napotykamy i oczuwamy pierwsze odznaki cywilizacji - wypasanie owiec. My ze smutkiem opuszczamy to miejsce i po chwili wkraczamy do wioski Vlkolínec. Wioska ta była w roku 1993 zapisana na listę UNESCO jako światowe dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze i to dzięki swej ludowej architekturze.
               
Vlkolínec był naszym ostatnim znaczącym celem całej wyprawy. Pozostało nam jedynie zejście do Ružomberka. Pierwotnie chcieliśmy zejść prosto do doliny i skrócić sobie drogę autobusem, ale ktoś nie skosił łąki i przeoczyliśmy właściwe odbicie szlaku.
   
Trzeba było poczciwie dojść do celu po własnych. Takie symboliczne kopnięcie w nasze tyłki od WF. O 14:30 jesteśmy w Ružomberoku.
   
I to już są ostatnie zdania z opisu wielkiej wędrówki małej wyprawy. Było jeszcze pożegnanie i droga powrotna do domu.

Zakończenie: Znowu bardzo udana wyprawa i nowo poznane miejsca. Żeby nie aż tak słodziutko, to odnutuję parę negatywnych wypowiedzi:
- "niedźwiedzia nie zobaczyliśmy" autorzy smutny Mallalaidh i Mieciur
- "nie lubię nosić ten wór, drugim razem zrobię jak inni - ja pójdę na lekko a taksówka mi wywiezie pozostałe rzeczy na chatę" autor Tomtur.
Dzięki wszystkim współtowarzyszom w wędrówce. ok
K O N I E C Cry



Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
27-05-2010 10:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Wielkie wędrowanie małej ekipy - Wielka Fatra, maj 2010 - Stasiu - 27-05-2010 10:08 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: