Skoro się już przedstawiłem to może coś z krótkiej relacji z wyjazdu 15-19.II
Sorry, że wstawiam tak samo brzmiącą relację jak na innym forum ale bez sensu kombinować by to samo opisać innymi słowami.
A zdobywania godnych szczytów ani karkołomnych podejść nie było. To krótki, rodzinny wypadzik z sankami bez konkretnych planów. No, może poza przyjaciółmi Kubusia Puchatka na Krupówkach 
W poniedziałek w południe zameldowaliśmy się na stacji IMGW z Zakopanem, zrzut klamotów, kawa. Pogoda kiepska, padał śnieg, góry niewidoczne, trochę mglisto ale żeby coś z dniem zrobić to poszliśmy do Doliny Jaworzynki bo tam ładne szałasy stoją. W Kuźnicach ludzi dość sporo ale za bramką TPN już pusto.
Spacerek, mimo smętnej pogody przyjemny, dwoje ludzi napotkanych poza tym pusto.
Wieczorem na Krupówkach zakończone sukcesem poszukiwania Kubusia, Kłapouchego i Tygryska. Zdjęcie swoim aparatem 5zł, zdjęcie z wywołaniem na miejscu 10.

Foty http://www.dzikastrona.c0.pl/Tatry2010a/
We wtorek pogoda trochę się poprawia, cudownie nie było ale słońce pokazywało sie to tu to tam. Padło na trasę Jaszczurówka -Dolina Olczyska -Polana Olczyska -Polana Kopieniec -Toporowa Cyrhla.
Znów na szlaku pusto, nie licząc sporadycznych biegaczy, słoneczko wyszło, normalnie sielanka.
Szlak w miarę wydeptany do Polany Olczyskiej, potem w stronę Kopieńca trochę gorzej ale wygodnie. Kłopoty zaczęły sie przy podejściu na Polanę Kopieniec. Przy tym stromym podejściu pchanie sanek z 16sto kilową zawartością dało mi nieźle po nogach. Chwilami to myślałem, że mi płuca z klaty wyskoczą.
. No ale dopchałem Zuzię do celu.
Polana śliczna, szałasy robią wrażenie.
Dobrze, że od razu porobiliśmy trochę zdjęć bo dosłownie w momencie naszły chmury i zaczął posypywać drobny śnieg.
Z polany do Toporowej zejście jest dość strome więc zrobiliśmy ostry zjazd. Tzn tradycyjnie zapier.... za sankami że mi ledwo nogi wyrabiają
W sankach wygięła się śruba od uchwytu.
Wieczorem kolejne poszukiwania przyjaciół Kubusia. Bez sesji foto.

http://www.dzikastrona.c0.pl/Tatry2010b/
W środę nadal pogoda w kratkę. Poszliśmy się do Doliny Małej Łąki dalej na Miętusi Przysłop z zejściem do Kościeliskiej. Znów prawie bez ludzi na szlaku, nie licząc kliku narciarzy na Przysłopie, znów mi płuca z klaty chciało wyrwać bo to mimo wszystko nie jest takie lekkie pchanie sanek w śniegu jak wydeptany jest nie za szeroki korytarz. Ale zachciało się ojcu córkę wozić to ma.
Z Przysłopu zjazd był już konkretny, oparcie pękło, wypadła blokadka od uchwytu i w ogóle jakoś powyginane te sanki na dole wyglądały.
Wieczorem idąc do przyjaciół
szła przed nami dwójka turystów z małym, cudacznym pieskiem. Naraz Kubuś widząc go schylił się, wziął na ręce pytając czy może potrzymać. Wtedy właściciel powiedział- 5zł na ręce 10 zdjęcie
No myślałem że się poskładam ze śmiechu.

http://www.dzikastrona.c0.pl/Tatry2010c/
W czwartek pogoda jak marzenie wiec do busa i na Wierchporoniec. Na Rusinowej widoki nieziemskie, jakaś grupka właśnie odeszła więc był spokój i piękne widoki. Wracaliśmy tą samą drogą bo przez Zazadnię to niewiele co jeżdzi. No ale okazało się, że busiarze to ciule do potęgi. Na przystanku byliśmy 15 min przed odjazdem. Mija pół godziny busa nie ma choć w tym czasie do Palenicy przejechały trzy. Po 45 min zaczałem apać stopa i na szczęście zatrzymał sie bardzo sympatyczny młody człowiek, z Jurgowa był jak sie potem okazało.

http://www.dzikastrona.c0.pl/Tatry2010d/
Wieczorem zamiast do przyjaciół poszliśmy na Polanę Kalatówki, ze niby tak na zachód słońca
Sanki będę musiał poskręcać bo tej zimy pewnie jeszcze jakieś zjazdy będą.

http://www.dzikastrona.c0.pl/Tatry2010e/