Niech będzie, że pierwsza dam się odstrzelić. Niestety pora letnia nie jest mi dana i jeśli mogę mówić o jakichkolwiek planach, to raczej do czerwca lub po wrześniu.
Czy zaliczyć to do lata? Jeśli trafię na czas bezśnieżny, to chyba tak.
Póki co przede mną urlop, raczej bez wyzwań i aktywności, jaką mogłabym sobie wymarzyć, ale że całorodzinny, to jest to w swoim rodzaju duże szczęście (wypadek w grudniu).
Słowacja wciąż jest dla mnie niedostępna, z racji terminów otwierania szlaków, więc wszelkie moje plany tyczą się tradycyjnie Orlej Perci. Jej części, lub całości we wrześniu, czy październiku.
Kościelec... Moja zmora, zawsze jest w moich planach, zawsze brakuje odwagi, może tym razem...
Poza tym tradycyjnie rejony nad Mokiem, ale gdzie, zweryfikuje pogoda i okoliczności.