Odpowiedz  Napisz temat 
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Autor Wiadomość
gosia3ek
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
*****


Postów: 3,824
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2007
Status: Offline
Post: #1
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Poranek dnia 28 grudnia zastał 2/3 sądeckiego składu GS w ticusiu, zmierzającym, jak się pewnie domyślacie w stronę gór. Nowy Sącz powoli budził się do życia, my oczywiście "rześcy i wypoczęci" jechaliśmy na naszą tradycyjną wycieczkę na Przehybę i radziejową - już kolejny rok zaraz po Świętach wybieramy się tam ażeby spalić świeżo nabyte kalorieToungue czarne chmury nad miastem nie nastrajały optymistycznie, ale tematu pogody, jakbyśmy się umówili- żadne z nas nie poruszało. "Co będziemy gadać jak nie ma o czym" - podsumowuję w myślach.

Dojeżdzamy do Rytra - Jantar, jemy szybkie śniadanko i powoli, wolnym leszczem przepakowujemy plecaki i wyruszamy z ciepłego autka na szlak niebieski. Mróz szczypie w nosy i uszy, ale my się nie dajemy i śmigamy drogę przez dolinę, gdzie towarzyszą nam powiewy wiatru ryterskiego. Po kilku minutach odbijamy w prawo przez potok i rozpoczynamy zdobywanie wysokości. Śnieg jest sypki, zmrożony a pod nim lód, więc zrobienie dwóch kroków w przód kończy się najczęściej zjazdem pół kroku co powoduje nasze niezadowolenie i odpowiednie komentarze, których nie będziemy tu cytować Big Grin Początkowe delikatne zaśnieżenie drzew wraz z nabywaniem wysokości zmienia się w szadź... Jakbyśmy byli w innym świecie, wszystko przysypane jakby białym lukrem.

Dojście szlaku zielonego z Barcic osiągamy przed czasem letnim - dobrze jest mówimy do siebie. Robimy kilka zaśnieżono - polukrowanych fotek i idziemy dalej. Jednak przebijające się przez chmury słońce i związane z tym widoki skutecznie opóźniają nasz marsz. Jak nie robić zdjęć, skoro jest tak pięknie?? To jest inny świat. Dawno nie widziałam tak pięknej, prawdziwej zimy, i jeszcze do tego świeci słoneczko? najchętniej nie odrywałabym obiektywu aparatu od oka, aby na zawsze zachować te obrazy...
[attachment=18324][attachment=18325][attachment=18326][attachment=18327]

W międzyczasie zauważamy, że pułap chmur zatrzymał się gdzieś na wysokości 900 m npm - to znaczy że na dole mają kolejny szaro - bury dzień cieszymy sięBig Grin Dojście niebieskim szlakiem na Przehybę zawsze nam się dłuży, w końcu osiągamy schronisko - kilkanaście minut po czasie. W schronisku jemy obiadek, uzupełniamy zapas płynów. Odkrywa się widok na Tatry - bez specjalnych rewelacji, przymglony. Ale drzewka z szadzią skutecznie dodają mu uroku - o ile jeszcze trzebaSmile [attachment=18328]

Nie chce się ruszać, ale godzina zapadnięcia zmroku się zbliża. Wracamy więc na rozejście szlaków pod Wielką Przehybą i ruszamy, tym razem na czerwony w stronę Radziejowej. Tutaj też jest fajnie i przerwy na fotografowanie zabierają nam dużą część czasu.
[attachment=18329][attachment=18330]

Na przełęczy Długiej pod szczytem okazuje się, że tylko jedna osoba poszła na szczyt Królowej Beskidu Sądeckiego, chcąc nie chcąc, po kolana w śniegu przedzieramy się pod gorę, po drodze komentując przepiękne widoki. W końcu osiągamy szczyt, wieża pokryta szadzią (jak wszystko wokół) nie zachęca do wyjścia... Ale wiemy co będzie tam widać i wbiegamy na nią. Widoki nas nie rozczarowują.
[attachment=18331][attachment=18332]

Zejście z wieży nastręcza trochę trudności, ale dajemy radę i postanawiamy schodzić do cywilizacji. W tym momencie podejmujemy błędną decyzję zważywszy na porę dnia i zmęczenie - idziemy zaplanowaną trasą przez Halę Konieczną, zamiast pomyśleć o jej skróceniu. Schodzimy "na kreskę" ze szczytu, miejscami zapadając się po pas w sypki śnieg, obserwując efekty jakie na chmurach wyczarowuje zachodzące słońce. potem trawersem drogą leśną (prawie nie przetarta)... czas przejścia letni (35 min) wydłużył nam się w tych warunkach o ponad godzinę. Na Hali Koniecznej stwierdzamy, że trzeba odpocząć, w końcu i tak jest ciemno więc spieszenie się w dół już nic nam nie da. Mróz, cisza, świecące gwiazdy... mimo całego zmęczenia cieszymy się tymi magicznymi chwilami, ostatnimi już przed zejściem do szarej (dosłownieBig Grin) rzeczywistości. Po posiłku energetycznym odzyskujemy siły i w niewiele ponad godzinę jesteśmy już na dole przy samochodzie, po drodze obserwując zadziwiający fakt, że szlak narciarski był bardziej przetarty niż pieszyBig Grin.


Kolejny dzień w górach za nami - czekamy do następnego, już niedługoSmile


Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2008 11:47 AM przez gosia3ek.

29-12-2008 11:44 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
Tatry marcowe - amos - 29-03-2008, 08:43 AM
RE: Tatry marcowe - maciek - 29-03-2008, 08:01 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - gosia3ek - 29-12-2008 11:44 AM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 15-03-2009, 11:04 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sokół - 17-10-2009, 10:23 AM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 25-01-2010, 10:23 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 01-02-2010, 07:11 PM
[split] Wieści z gór - Pedro - 16-02-2009, 11:37 PM
RE: Wieści z gór - margit - 17-02-2009, 06:12 AM
RE: Wieści z gór - Pablo - 17-02-2009, 08:59 AM
RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 17-02-2009, 02:56 PM
RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 17-02-2009, 04:14 PM
RE: Wieści z gór - bober37 - 18-02-2009, 08:05 AM
RE: Wieści z gór - KasiaA - 18-02-2009, 08:53 AM
RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 18-02-2009, 01:25 PM
RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 18-02-2009, 03:47 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: