Temat zamknięty  Napisz temat 
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
Autor Wiadomość
Bogusia

****


Postów: 197
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status: Offline
Post: #1
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

"Nareszcie... udało się..." pojawiło się jak zawsze, dokładnie w tym samym momencie. Z pierwszym widokiem górskiego krajobrazu za przybrudzonymi oknami pociągu, bardzo wczesnym rankiem. Tyle rzeczy wydarzyło się od ostatniego takiego momentu, choć czasu nie minęło wcale tak wiele.

Zakopane przywitało nas deszczem i chmurami. Szkoda, choć mieliśmy w planie odpocząć po całonocnej podróży i nie wybierać się na dłuższą wycieczkę. W Domu Turysty, gdzie spędziliśmy następną noc, zostawiliśmy plecaki i z nadzieją, że "deszcz jest tylko przelotny" i "już się przeciera" chwilę później byliśmy już w Kuźnicach. Lało jak z cebra, co zmusiło nas Wink do przeczekania w pobliskim barze. No ale ile można przeczekiwać, "przeciera się" przecież, więc nie będziemy moknąć zbyt długo.
I tak poczłapaliśmy w ten deszcz do Murowańca Doliną Jaworzynki, każde o pół litra cięższy. Cieszyłam się jak nie wiem, że znów jestem w górach, że idę drogą, na której jeszcze mnie nie było. Tylko ta ulewa. Zanim dotarliśmy do schroniska byliśmy przemoczeni do suchej nitki, więc z planów by dziś pójść dalej nic nie wyszło. Ale czekał nas przecież wspaniały tydzień, mnóstwo miejsc i wrażeń, no i piękna pogoda - bo jutro "już na pewno nie będzie padać!" Smile
Zeszliśmy niebieskim szlakiem, przez Boczań. Tamtędy również jeszcze nie szłam. I choć po drobnych, śliskich kamieniach schodzi się okropnie, mi trasa minęła jak z bicza trzasnął. Byliśmy sami na szlaku, deszcz nie padał już tak strasznie mocno. Śpiewaliśmy na głos całą drogę i czułam się naprawdę wspaniale. W takich momentach ma się wrażenie, że nic, dosłownie nic na świecie, nie jest w stanie popsuć dobrego nastroju Big Grin
W Zakopanym poszliśmy na chleb ze smalcem, pieczone ziemniaczki i piwko. A jakby przyjemności było mało udało nam się jeszcze spotkać z Pedrem i Marcinem i przegadać cały wieczór. Super dzionek - a to dopiero początek.


Następnego dnia z samego rana, choć przeze mnie troszkę później niż planowaliśmy innocent wyruszyliśmy w stronę Doliny Chochołowskiej, gdzie mieliśmy spędzić dwa kolejne dni. Pogoda zrobiła nam wspaniałą niespodziankę było cieplutko i bezchmurnie.

Droga do schroniska nie dłużyła nam się specjalnie, choć plecaki mieliśmy naprawdę ciężkie. Asfalt, jak to asfalt, trzeba było przeboleć, a już po chwili drogę wyłożyły kamienie a naszym oczom zaczęły ukazywać się coraz ciekawsze widoki.
Po śniadaniu i przepakowaniu plecaków ruszyliśmy na szlak. Dzisiejsza wycieczka miała być niedługa, taka na rozgrzewkę. A wyszło, jak wyszło - tak trochę naokoło, przez siedem malowniczych szczytów, z których każdego żal nam było pominąć Rolleyes

Idąc szlakiem papieskim minęliśmy niewielką grupkę dziewcząt śpiewających "Barkę" i mi tak jakoś rozśpiewało się w duchu, może za sprawą pielgrzymkowych wspomnień, a może dlatego że poczułam się zwyczajnie szczęśliwa. Po przebyciu tego krótkiego odcinka posiedzieliśmy chwilkę przy krzyżu obwieszonym ze wszystkich stron mnóstwem pamiątek i ruszyliśmy w stronę Trzydniowiańskiego Wierchu.
   

Droga wiodąca przez las, a potem kosówkę przecinającą trzy razy potok była bardzo przyjemna, zwłaszcza że dzień stał się wyjątkowo upalny.
   

Jedynie tuż przed szczytem źle się szło po wyślizgujących się spod nóg kamieniach.

Na górze było dość sporo ludzi, nie zabawiliśmy więc tam długo. Pocieszyliśmy przez chwilę pięknymi widokami w kolorowym towarzystwie i ruszyliśmy w dalszą drogę, na Kończysty Wierch.
           

Co jakiś czas słońce przykrywały chmury, dzięki czemu dawało się jakoś wytrzymać żar lejący się z nieba. Jednak po wczorajszej ulewie bałam się narzekać - nawet w myślach Rolleyes Czas nas nie gonił, mogłam więc iść sobie powolutku, rozglądając się wciąż na wszystkie strony. Piękną wybraliśmy sobie trasę.
Wiele osób wchodzących z nami na Kończysty Wierch poszło na Starorobociański. My jednak powędrowaliśmy na Jarząbczy Wierch, by odbić potem na najwyższą tego dnia Raczkową Czubę.
       

A to już widoki z samego szczytu:
       


Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-08-2008 10:27 PM przez Bogusia.

21-08-2008 09:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - Bogusia - 21-08-2008 09:31 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: