Temat zamknięty  Napisz temat 
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
Autor Wiadomość
przemo

*****


Postów: 1,258
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Kościelec po raz pierwszy na bardzo mokroSad

To był trzeci dzień w tatrach i drugi deszczowy. Poprzedniego dnia powiedziałem sobie jedno: nie spędzę kolejnego dnia w pokoju opijając się piwem, nie po to tu przyjechałem.Więc poszedłem. Na szczęście tego dnia z rana była tylko lekka mrzawka, więc nawet się ucieszyłem z takiej pogody.Pobudka dość późno ok 8.Zanim się pozbierałem to wyszedłem o 10. Oczywiście sam, bo koledzy stwierdzili że na taką pogodę to są nieprzygotowani.W sumie nawet lepiej, przynajmniej nie będe słuchał narzekań.Mieszkaliśmy naulicy"droga na uboczu" ze 200 metrów od hotelu Kasprowy.Dojście do stacji busików zajęło mi z pół godziny. W kuźnicach byłem równo o 11. Bilet kupiony, parę zdjęć, w końcu ostatni raz byłem tu aż 8 lat temu, wiele się nie zmieniło. Czas w drogę. Mozolnie przez las, pogoda całkiem niezła, tylko i tak zacząłem się gotować we własnym sosie. Na hali widoczność słaba - ze 20,30 metrów, ale lepsze to niż by miało padać. Po 1,5 godziny od wyjścia z kuźnic byłem już w Murowańcu. Teraz odpoczynek, herbata, chińska zupka, zmieniłem koszulkę na suchą, poprzednia była całkiem mokra od potu - ogólnie jest super. Idę dalej. Niestety zaczęło lać - porządnie. Założyłem więć foliowe ponczo. Teraz mozolnie w deszczu na Karb. 30 min. i jestem na miejscu.I staję w końcu przed wejściem na mój cel - Kościelec. Pierwszy raz w górach poczułem prawdziwy respekt przed nimi, co mnie trochę uderzyło, byłem trochę niepewny, nie wiedziałem co mnie tam spotka - może koniec. Ani przez moment nie przeszła mi przez głowę myśl żeby się wycofać. Wiedziałem że teraz już nie ma odwrotu, nawet pomimo tej ulewy. Wyruszyłem. Po 5 minutach spotkałem 4 młodych ludzi. Jak bardzo zozradowałem się tym że spotykam tu kogoś, to było dla mnie coś ogromnie ważnego. Pogadaliśmy kilka minut, wypytałem się jak się dalej idzie...Pożegnaliśmy się, a grupa poszła dalej, az na Świnice. Droga Z początku raczej łatwa. Pierwsza trudność - osławiony PrógWink Tu się poczułem dość niepewnie, dodatkowo płynęła tam woda a wiatr majtał foliowym ponczo, przez co nie widziałem gdzie mam stanąć.Udało się - parę przechwytów i miałem to za sobą, ale zrozumiałem jedno: że w tej folii nie da się zdobywać szczytu. Po 10 minutach spotkałem kolejną osobę - ostatnią aż do czasu powrotu do schroniska, jak się okazało. Pytam się go ile bedzię jeszcze przejść w stylu tego progu?On mi na to że parę - co mnie zmartwiło. Idąc dalej tylko wypatrywałem i czekałem na tego typu przeszkody. Dopadło mnie zmęczenie. Usiadłem. Byłem cały mokry, ze spodni kapało, siedząc na wietrze coraz bardziej marzłem, dpoadło mnie zwątpienieSad
Zdałem sobie sprawę jak małą i słabą istotą jest człowiek tutaj - w górach, w obliczu nieprzejednanej przyrody, że mogę tu zginąć i nikt by nawet o tym nie wiedział. Siedziałem tak z 15 min, Przygotowując się jednocześnie na ostateczny atak szczytu. Przebrałem się kurtkę, wiedziałem że bardziej zmoknę, ale w folii bym nie wszedł.W drogę. Zaczęłą sie teraz wspinaczka. Dla mnie jako że wspinałem się już na skałkach - okazała się ona wrecz przyjemnością. I tak też znalazłem sie na Kościelcu. Widoczność? Szczyt był w chmurach.Ale radość wielka.CoolCzas na dół. Schodząc Kilka razy nieświadomie skróciłęm sobie trasę, a próg okazał się łatwiejszy pomimo tego że lało się tam jeszcze bardziej.Z Karbu schodziłem na stawki gąsienicowe. Po drodze 2 razy musiałem przejść przez potok w butach, i ku mojemu zdziwieniu buty nie przemiękły od tegook. Teraz marzyłem tylko o tym, by przebrać się w suche spodnie w schronisku. I się okazało potem że w plecaku wszystko jest mokre, bo ja niedoświadczony człowiek nie włożyłem niczego do reklamówekkwasnyZwątpiłem po prostu.Kapała ze mnie woda, coraz zimniej.Wziałem dwie polopiryny,ciepła herbta, batonik. To idę dalej. Miałem zamiar wrócić na dół doliną Suchej Wody i potem na Kopieniec.Ale w tym Wypadku to marzyłem tylko żeby jak naszybciej być w domu. W dól szedłem doliną Jaworzynki, w sumie pomimo przemoknięcia było mi i tak ciepło. W końcu Kuźnice - cywilizacja. Busik i do domu. Po drodze do sklepu po żarło i dwa piwka. Nareszcie było łóżeczko, ciepło, jadło,browar i telewizor - żyć nie umierać. Się wtedy takie rzeczy doceniaBig Grin:D. W sumie tego dnia miałem jeszcze przejść do Piątki Przez Krzyżne, i gdyby nie pogoda to bym tak zrobił. Ale nic straconego. I tak czułem się niesamowićie dumny a ponadto uświadomiłem sobie masę ważnych rzeczy co do gór, nabrałem doświadczenia.Big Grin


31-07-2008 10:51 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - przemo - 31-07-2008 10:51 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: