Temat zamknięty  Napisz temat 
Lato - wakacje 2008!!! A my na szlaku...
Autor Wiadomość
jacko
belferos
*****


Postów: 569
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2008
Status: Offline
Post: #1
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku...

Motto do wyprawy to słowa mojego szwagra: "Po ch... to się tak męczyć na wakacjach..." Smile

Czerwone Wierchy na biało

Budzik wyrywa nas ze snu o 4.30. Szybki rzut oka za okno i... nogi same zawracają do łóżka. Dzisiaj widoków nie będzie. Ale nie przyjechaliśmy tutaj gnić przez tydzień. Szybka narada i wybór pada na Czerwone Wierchy. Błyskawiczne pakowanie i o 5.00 wyjeżdżamy z Gliczarowa. O tej porze droga jest bezludna więc robimy mały rollercoaster i wpadamy na zakopiankę. Bez przeszkód docieramy do Kir.
Kiry witają nas siąpiącym deszczem. Iść, czy nie iść? Na parkingu stoi już kilka samochodów więc nie możemy być gorsi. Zakładamy pelerynki i szybkim krokiem, prawie truchtem, przemierzamy Dolinę Kościeliską. O tej porze i przy takiej pogodzie jest bezludna. Nie oglądając się na nic kierujemy do Hali Ornak. Zresztą nie ma na co się oglądać, okoliczne turnie toną w chmurach. Po niedługim czasie jesteśmy w schronisku, które wita nas zamkniętymi drzwiami. Trudno - tym razem herbatki nie będzie! W obliczu padającego ciągle deszczu odpoczynek nie jest przyjemny więc po krótkiej chwili udajemy się w kierunku Tomanowej Przełęczy. Początkowy odcinek szlaku przez Dolinę Tomanową jest prawie płaski szybko więc docieramy do Niżniej i Wyżniej Polany Tomanowej. Przestaje padać ale pojawiają się inne trudności. Wysokie, mokre trawy smagają nas po udach a z gałęzi drzew leci istny prysznic. Dodatkowo szlak zmienia sie powoli w błotniste bagienko. Ostatnie krótkie podejście i jesteśmy na rozstaju szlaków. Tutaj napotykamy samotnego turystę. Wielki plecak wskazuje, że kieruje sie do Polany Kondratowej. A może na Tomanową Przełęcz? Krotka wymiana zdań, pozdrowienia i ruszamy. Samotny wędrowiec będzie za nami szedł swoim tempem.
Szybko kierujemy się na północ w kierunku Chudej Przełączki. Wąska, zarośnięta ścieżka przeważnie trawersuje zbocza wzniesień. Wysokie kosodrzewiny smagają nas po twarzach mokrymi gałęziami. Brrrr, jesteśmy coraz bardzie mokrzy. Przekraczamy Czerwony Żleb. W dzisiejszej scenerii nadajemy mu nazwę Brunatny...Chmury są coraz bardziej gęste i doskonale tłumią dźwięk. Słychać tylko nasze oddechy i stukot butów o kamienie. Czasami słychać ciche przekleństwo gdy kosówka złapie za któryś plecak. Szybko przedzieramy się przez Tomanowy Grzbiet i Wysoki Grzbiet. Na punktach widokowych wspaniała panorama wszechobecnej doliny białego... Prawie biegiem wpadamy na Chudą Przełączkę. Tutaj cicho, głucho, mokro. Czas na popas.
Po kilkuminutowym odpoczynku rezygnujemy ze sjesty. Zerwał się tak zimny wiatr, że chyba lepiej znowu zacząć się ruszać. Wkraczamy na Twardy Grzbiet i rozpoczynamy podejście na Ciemniaka (2096). Ostatni odcinek jest prawie płaski. Panoramy z pierwszego szczytu Czerwonych wierchów lepiej nie opisywać, ale przynajmniej tak nie wieje. Wyciągamy kiełbasę i w ciszy posilamy się. W międzyczasie wyprzedza nas samotny turysta w pelerynie przeciwdeszczowej. To dopiero druga napotkana osoba. Nie ma co stać, schodzimy do Mułowej Przełęczy i po śliskich skałach podchodzimy na Krzesanicę (2122). Towarzyszą nam gęste chmury spośród których wyłaniają się posępne urwiska masywu Czerwonych Wierchów. Iwona mówi, że może to i lepiej, że prawie ich nie widać...Schodzimy do Przełęczy Litworowej i kierujemy się na Małołączniaka (2096). Mija nas para turystów. Są równie zziębnięci i mokrzy jak my. Szczyt niczym nas nie zaskakuje - biel, biel i jeszcze raz biel. Czas do domu.
Szybko schodzimy niebieskim szlakiem w kierunku Przysłopu Miętusiego. Na Czerwonym Grzbiecie na chwilę się przejaśnia, ale tylko na chwilę. Jak się okazało było to jedyne przejaśnienie na tym etapie wędrówki. Mijamy dwóch turystów, którzy informują nas, że za chwilę będzie dosyć stromo. Ostry zakręt w lewo i jesteśmy w Kobylarzowym Żlebie. Tutaj faktycznie jest znacznie stromiej. Za chwilę łańcuchy. Schodzimy po nich spokojnie, ale dosyć długo. Skała jest śliska, szlakiem płynie potok a Iwona jest pierwszy raz na łańcuchach w takiej pogodzie. Dalej już bez przeszkód schodzimy w kierunku Doliny Miętusiej. Ostatni odcinek niebieskiego szlaku przebiega prawie płasko wzdłuż doliny. Pogoda staje sie coraz lepsza Przysłop wita nas wysoką po pas trawą i zarośniętą ścieżką. Kto nie był jeszcze mokry to teraz to się stało. Podchodzimy do szlakowskazu przy którym zebrała się grupa turystów. Patrzą na nas ze zgrozą. Mokrzy, w błocie po pas, a tu takie Słoneczko świeci. Jeden rzuca "A pan to w jakąś łąkę wlazł..."
Kierujemy się na Ścieżkę nad Reglami i schodzimy do Doliny Kościeliskiej a tutaj...Nic już nie pozostało z porannej sielanki.

Być może powiecie, tak jak mój szwagier "Po co to było iść w taką pogodę". Ale czyż widok posępnych urwisk skąpanych w morzu chmur nie jest romantyczny?
               


31-07-2008 06:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Lato - wakacje!!! A my na szlaku... - jacko - 31-07-2008 06:37 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: