Odpowiedz  Napisz temat 
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Autor Wiadomość
amos

****


Postów: 106
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status: Offline
Post: #1
Tatry marcowe

Relacaja z mojego krótkiego i skromnego pobytu w Tatrach 26-27.03.2008

Zakopane, 26.03.2008r.

Miało mnie tu nie być.

Planowałem ten wyjazd od miesiąca. Załatwiłem wolne w pracy. Zyłem data 25.03.2008...
Tuż przed wyjazdem przyszło załamanie pogody a jednocześnie wszystkich moich planów....Spodziewałem się w górach pogody jak podczas całej tej ?zimy?, myślałem że może nawet krokusy się pojawia- żadnych ambicji na zimowa wyprawę, nie miałem ani sprzętu ani
doświadczenia.
Dnia 'zero' byłem jeszcze w pracy, o samego rana śledziłem prognozę pogody oraz komunikat Topr. Kiedy wróciłem do domu miałem nadal mętlik w głowie..albo jadę teraz albo nie jadę w ogóle, co zrobić?

Taaak, teraz kiedy siedzę w karczmie, popijam zimne piwo i słucham przygrywającej góralskiej kapeli odpoczywając po wędrowce, wiem jak wiele bym stracił...

Ale po kolei.
Pierwsze co zrobiłem kiedy wróciłem z pracy to włączenie kompa- sprawdzić prognozę, zobaczyć kamerki...nagle odzywa się PedroSmile Więc napisałem mu o swoim dylemacie, On przedstawił mi swój punkt widzenia, podał nawet dwie ewentualne trasy na panujące warunki.

I nie było by mnie tutaj gdyby nie OnSmile Z tego miejsca chciałem Ci Pedro podziękować jeszcze raz, sam w końcu pisałeś że podziękuję kiedy cały i zdrowy wrócę ze szlaku.

Zdecydowałem, jadę!!
Szybkie pakowanie (takie najgorsze- kiedy to czegoś się zapomina i bierze sporo niepotrzebnych rzeczy ) i w drogę- przede mną 220 km i już godzina 16. Jeszcze tankowanie i pyszna kawa z Orlenu i humor mam już wspaniały, czuje się naprawdę podniecony- czeka mnie moja pierwsza zimowa i na dodatek samotna wyprawa.
Do Wadowic jedzie mi się dobrze, niestety później łapie mnie śnieżyca i tempo samochodów spada do 60 km/h, widoczność bardzo kiepska- tak niemal do Suchej Beskidzkiej. Na szczęście późnej jest już ok i w koncu ok 21 docieram do zimowej stolicy Polski. Auto wędruje na parking a ja na nocleg w Domu Turysty.
   
Rano miałem kupić stuptuty bo nie miałem nawet tak podstawowego wyposażenia- dobrze ze chociaż porządną kurtkę i buty mamSmile No i tu się przejechałem na Zakopanem, wstałem o 7 rano i jazda na miasto cos zjeść i zrobić zakupy...mogłem klamkę pocałować i nic więcejSmile
Teraz się śmieje z tego ale wtedy chciałem jak najszybciej ruszyć a tu taka wpadkaSmile śniadanie zjadłem dopiero po 8 kiedy zwolniło się miejsce w Macu pełnym wagarujących dzieciaków. Inne knajpy czynne dopiero od 10 a tu trzeb cos zjesc, koniecznie kawy się napić i gdzieś poczekać nim sklepy otworzą.
W końcu się doczekałem, kupiłem ochraniacze i nawet rękawiczki z windstoperu żeby mi łapki nie marzły jak będę aparat trzymałSmile Dobra, mapa w dłoń i.....i co do diabła?!
Zabrałem z domu dwie mapy- Pienin i Babiej Góry....nie wiedziałem śmiać się czy płakać, wybrałem jednak pierwsza opcje i szybko skoczyłem po mapę sygnaturySmile

Posłuchałem rady Pedra i na pierwszy ogień poszła Dolina Malej Łaki i Mietusi Przysłop.
   
Ruszam, pogoda naprawdę piękna, mnóstwo śniegu ale szlak w miare przetarty i do tego NIKOGO na szlaku- porostu czułem się wspaniale, pomyślałem że moje wszystkie zmartwienia były śmieszne i że mogś spokojnie jutro jakąs ambitna trase wybrać, w końcu co się może stać!
Było tak ciepło że mogłem rozpiąć kurtke i polar, utonałem całkowicie w swoim świecie, myslach i błogostanie. Zadzwoniłem nwet do Snieshki i opiwiadam jak jest wspaniale, że jeszcze nie widziałem tak pieknych widoków itd.
Doszedłem do Małej Łąki- czas na 'popas', cos na ząb i kawę z termosu. Zatrzymałem się pod drzewem i zdjąłem plecak....
Teraz już wiem że góry rzeczywiście maja wiele oblicz, te nieprzyjemne i zaskakujące również.
Nie wiadomo skąd zerwał się bardzo silny i lodowaty wiatr, nadciągneły ciemne chmury i zerwała się prawdziwa zawierucha. Nagle zrobiło się bardzo zimno i naprawdę ciemno i mimo że szczelnie się pozasuwałem to śnieg nie wiem skąd ale miałem wszędzie. Widoczność spadła do może 5 metrów.
   
Zdążyłem jeszcze schowac aparat do plecaka,kucnąłem przy drzewie zeby osłonic się od wiatru ale zdawało mi się ze wieje ze wszystkich stron!! Zastawiłem się więc plecakiem i po prostu czekałem, kompletnie nie wiedziałem co zrobic..Zgrzałem się wczesniej i nagle taki lodowaty wiatr- trząsłem się z zimna. Myslałem czy może wracac skad przyszedłem ale bałem się iśc w tym wietrze, moich śladów i tak już nie bylo widac.
Przypomniałem sobie to co myslełem idac wcześniej beztrosko.
Być może to było ostrzeżenie, taka mała demonstracja potegi żywiołu...wiem teraz jak słaba i krucha jest jednostka. Jak śmieszne w takich sytacjach jest wcześniejsze przeświadczenie że przecież mnie to nie dotyczy, ja dam radę, jestem w stanie oprzeć się wszystkiemu.
Jeśli to było ostrzeżenie- zrozumiałem je. I żadne słowa nie opiszą tego. Zadne słowa nie potrafią nauczyć pokory i respektu.
Dla doświadczonych Ludzi Gór to pewnie nie było nic szczególnego- dla mnie, nowa, szczególna sytuacja.Cóż, zrobiłem coś czego pewnie nikt nie pochwali- wyjąłem buteleczke z żołądkowa i uraczyłem się sowicie...wiem, że niby alkohol powoduje złudne poczucie ciepła, że powoduje szybsze wyziębienie organizmu..Potem wyjalem nóż i jedzenie. Przekomicznie to musiało wygladać, bałwan który je bułki z oscypkiem i sniegiem...mnie to było obojętne. Potem jeszcze dwa kubki gorącej kawy i czekalada. Nie powiem, humor mi się zaczął poprawiać. I nagl zawierucha jak przyszła tak poszla i znow zrobiło się gorąco...a wszystko trwało może 15 minut. Heh, czyzbym wykonal jakis magiczny rytuał? Smile
Dla mnie niesamowite wrażenie o doznanie, dało mi do myslenia i sporo nauczyło.

Czas ruszać dalej, wyjąłem aparat, wytarłem ze sniegu i wody i przed siebie, czarnym szlakiem na Mietusi Przysłop. Oszczędzę Wam moich rozmyślań natury egzystencjonalnejSmile
Tutaj szlak już słabo przetarty, tym bardziej ze przysypany po niedawnym opadzie, szedłem momentami po kolana w śniegu- kolejne nowe doznanie, jeszcze nie przedzierałem się w ten sposób nigdy. Taka droga jest mecząca ale m sprawiała dziwna i przyjemność. I nadal ten brak ludzi..nie pozanłem tych gór, zawsze kiedy podróżowałem latem i jesienie az roiło się od turystow. A tu taki spokój i całkowita cisza, czasem tylko wiatr zaszumial, ptaki o czymś sobie opowiadały a ja dalej brnąłem przed siebie.
   
   
Miętusi Przysłop zachwycił mnie piekna panorama i pogodą, usiadłem na chwile i podumałem sobie po czym dalej w kierunku Doliny Kościeliskiej a następnie powrót do Zakopanego, po drodze już żadnych 'rewelacji'Smile

Wychodząc z Domu Turysty wstapiłem do tamtejszej księgarni. Ależ tam jest wybór..tylu książek, tomów poezji, albumów nie widziałem w jedym miejscuSmile Nowe i stare, używane egzemplarze. Kupiłem ?na krawędzi zycia i gór? i poszedłem do karczmy na piwo spisać wspomnienia przy góralskiej muzyce.
I tu kolejna miła niespodzianka. Przysiadła się do mnie góralka, Pani w wieku ok 50 lat i zaczeła opowiadać o kapeli która grała, kto jaki jest,czym się zajmuje. Opowiedziała swoja historię, jak swojego czasu pracowała jako stewardessa ,w dowód czego pokazala mi swój breloczek Lotu. Opowiadała o Zakopanem i Krakowie, ciekawie się Jej słuchało. Pozniej wtórowała kapeli w spiewaniu i dała mi naprawdę ciekawe okazje do zdjęć.
   
Koncze kolejne piwko i czas się zbierać spać, jutro znow na szlak.
Bywajcie.


Gubałówka, 27.03.2008.

Druga trasa która polecił Pedro poprowadzila mnie na Rusinową Polanę. Dzień zaczął się jakoś bez emocji, dopiero mocna kawa jak zwykle rano obudziła mój mózg. Chyba rozpocząłem ten dzien lewą nogą, pogoda nie dopisała- nie było opadów ale chmury były nisko, góry gdzieś znikły...
I tak jade tym busem ale bez przekonania jakos. Na szczęscie po wyjsciu chłodne powietrze mnie orzezwiło, ruszam w kierunku Rusinowej- panuje zupełna cisza, ne ma wiatru, ptaki nawet milczą, nskie chmury chowaja przede mna szczyty, mam wrażenie jakbym szedł przez Jurę.
   
Na Rusinowej moge wkncu troche nacieszyc oczy. Odpoczynek, kilka zdjec i żmudna wspinaczka na Gęsią Szyję. Nasapałem się niezle, kiedy wkoncu wszedłem znalazłem się na granicy chmur. Byłem zmęczony więc nie poszedłem dalej tylko podjałem decyzje że wróce z powrotem ta sama trasa. Ale zanim to nastapi, chwila na zadumeSmile
   
usiadłem sobie na plecaku, otworzylem puszke napoju wprost z Zywca i rozkoszowałem się cisza na dachu Polski...naprawde, nigdy nie spotkałem się z takim spokojem. Praktycznie zadnych dzwiekow. Jeszcze tylko właczylem z telefonu kawałek depeche mode- ?enjoy the silence? i comy ?piosenka pisana nocą?...takie dwa utwory które mi tutaj pasowały. A góry słucahły...

Wtedy postanowiłem że czas wracac do domu.
   


Żarki, 28.03.2008

Siedząc dziś w fotelu i pisząc ten tekst nie moge się oprzec poczuciu pewnej satysfakcji. Pomimo że ta ?podróż? nie trwała długo i nie była spektakularna. Otwarła jednak pewien nowy rozdział w mojej podróżniczej historii. Rozdział który daje wstęp do dalszych, ambitniejszych i trudniejszych wypraw, w nowych warunkach i miejscach.



Pedro: ?...nie myśl że Alaska to nie dla Ciebie...trzeba wierzyć, że w każde miejsce możesz się dostać?



jest mnie dwóch, może trzech...
29-03-2008 08:43 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
Tatry marcowe - amos - 29-03-2008 08:43 AM
RE: Tatry marcowe - maciek - 29-03-2008, 08:01 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 15-03-2009, 11:04 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sokół - 17-10-2009, 10:23 AM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 25-01-2010, 10:23 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 01-02-2010, 07:11 PM
[split] Wieści z gór - Pedro - 16-02-2009, 11:37 PM
RE: Wieści z gór - margit - 17-02-2009, 06:12 AM
RE: Wieści z gór - Pablo - 17-02-2009, 08:59 AM
RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 17-02-2009, 02:56 PM
RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 17-02-2009, 04:14 PM
RE: Wieści z gór - bober37 - 18-02-2009, 08:05 AM
RE: Wieści z gór - KasiaA - 18-02-2009, 08:53 AM
RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 18-02-2009, 01:25 PM
RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 18-02-2009, 03:47 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: