Odpowiedz  Napisz temat 
Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami
Autor Wiadomość
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #1
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami

Do piątku rana w Tatrach była większość ekipy, Pedro napisał, że relacja tuż tuż.
Dopiszę tylko to, co działo się później. Do ekipy dołączyłem we wtorek 15.01, wieczorem w Kościeliskiej.




Piątek 18.01.2008
Rano do Zakopca zwijają się Anetta, Rycho i Sylwek. Z Fazikiem ruszamy nad Zmarzły Staw. Potem zdecydujemy co dalej. Niestety na podejściu Fazikowi zaczyna dokuczać żołądek. Nad Zmazrłym decyzja - wracamy, Fazik schodzi do Zakopca. Pogoda kiepska, wieje (ale już nie halny) i sypie. W drodze powrotnej poznajemy Kamila z turystyki-gorskiej. Herbata w schronisku, Fazi rusza w dół, a my na Pojezierze. Pogoda się poprawia, lekko się przejaśnia. Przez kosówę przysypaną śniegiem docieramy na Karb. Szkoda, że jest tak późno bo Kościelec kusi. Będzie trzeba tu wrócić. Schodzimy z Karbu. Na pocieszenie wchodzimy jeszcze na Małego Kościelca. Czas wracać.

Sobota 19.01.
Nad Czarnym Gąsienicowym dołączam do trójki chłopaków (ponownie turystyka-gorska). Idą na Zadni Granat. W sumie byłem tam 2 tyg. wcześniej, ale co tam pójdziemy nie żlebem, a od Koziej Dolinki, czyli trochę inaczej. Poza tym ekipa jest fajna, więc się nie zastanawiam. Nad Zmarzłym spotykamy gości, którzy kompletnie nie wiedzą gdzie doszli. Mają żal, że w zimie nie widać znaków. Cóż. Smile
W Koziej Dolince siada widoczność. Idziemy w górę, starając się wybierać bezpieczną drogę. Na szczycie podziwiamy kawałeczek grani. Padający deszcz zmusza nas do ucieczki. Śnieg robi się strasznie nieprzyjemny, ale skutecznie przekonuje nas do dupozjazdu do samej dolinki. Wracamy do schroniska, ciepła herbata to jest to. Smile

Niedziela 20.01.
Na Halę docierają KasiaA z Marcinem. Po obowiązkowej herbacie ruszamy na Kasprowy. U góry zwiedzanie wyremontowanej stacji kolejki. W środku marmur hmm, trochę jak na dworcu + pizzeria Dominium. Tylko kina brak. Toungue Ruszamy granią w stronę Świnicy. Wieje nieprzyjemny, dość silny wiatr. Później dowiadujemy się, że niżej pada deszcz. Do nas deszcz dociera w postaci igiełek siekących twarz. Miodzio. Na Świnickiej Przełęczy spotykamy gościa na skiturach. Marcin decyduje się zostać na przełęczy. Razem z Kasią ruszamy w górę, choć wiemy już, że nie starczy nam czasu na wejście na szczyt. Warunki na grani świetne. Podziwiamy śnieżno-wiatrowe rzeźby. Aż żal zawracać. Gdybyśmy tylko byli tu jakąś godzinę wcześniej... Zawracamy w połowie podejścia, no może trochę wyżej, kto wie (no i kto to sprawdzi Toungue). W drodze na Kasprowy omyłkowo skręcamy w odnogę grani prowadzącej do Doliny Cichej. Szybko zauważamy pomyłkę, wracamy na właściwą drogę. Na Kasprowym powoli się ściemnia. Ciepły posiłek w Murowańcu kusi, ruszamy nartostradą w dół. Z góry nadjeżdżają ratraki, zakładamy czołówki, żeby zasygnalizować swoją obecność (lub ułatwić trafienie w cel, już nie pamiętam Toungue). Zjeżdżając na szlachetnej części pleców docieramy do końca wyciągu. W schronisku zasłużony posiłek. Kasia z Marcinem ruszają do Kuźnic.

Poniedziałek 21.01
Stłuczona dzień wcześniej noga domaga się odpoczynku. Książka w dłoń, słuchawki na uszy. Wieczorem rozpoczyna się kurs lawinowy. Poznajemy śnieg, lawiny, itp. od strony teoretycznej.

Wtorek 22.01
Ruszamy na Zielony Gąsienicowy. Nieźle zlodziło śnieg od niedzieli, ślizgamy się okrutnie. Po drodze do celu uczymy się oceniać nastromienie stoku i obliczamy ryzyko wejścia. Nad Zielonym kopiemy przekroje aż do gruntu. Głębokość około 2m robi na nas wrażenie. Smile Uczymy się wyodrębniać warstwy i oceniać różnice między nimi, a w szczególności znajdować warstwę potencjalnie niebezpieczną. Po przekrojach przychodzi czas na próby lawinowe. Poznajemy metody: norweską, KO i obciążeniową. Przechodzimy na stok o innej wystawie. Tu również najpierw wykonujemy przekrój. Nie ma już potrzeby kopać osobnych, więc kopiemy jeden szeroki przekrój. Gdy przekraczamy głębokość 2m zaczynamy podejrzewać, że coś jest nie tak. Kopiemy dalej. Wraz ze wzrostem głębokości, mamy coraz mniej miejsca. W końcu kopiemy pojedynczo na zmianę. Waldek kilkakrotnie mówi, abyśmy nie kopali już głębiej. Ciekawość nie pozwala nam przestać. Smile W końcu jest, są kamienie. Głębokość robi wrażenie - 4,5m. Nasza radość - bezcenna. Powtarzamy próby lawinowe i w sypiącym śniegu wracamy do Murowańca.

Środa 23.01.
Rano w schronisku zapoznajemy się z naszymi dzisiejszymi zabawkami - detektorami lawinowymi (piepsami). Ruszamy w teren. W lesie przy drodze do Brzezin, Waldek dzieli nas w pary. Zasady są proste. Jeden zakopuje plecak z włączonym piepsem, zadeptuje wszelkie ślady. Drugi ma za zadanie biegać po lesie z piepsem i jak najszybciej trafić na miejsce, wysondować plecak i wykopać go. Poszukiwania wykonujemy metodami: krzyżową i indukcyjną, kolejno coraz to nowszymi piepsami. Pomysłowość w utrudnianiu życia partnerowi wzrasta z każdą próbą.
Obym nigdy nie musiał wykorzystać zdobytych dzisiaj umiejętności...
A wieczorem - bajka. Niebo kryształ, a do tego Łysy świeci bez opamiętania. Nie ma wyjścia trzeba opuścić ciepły śpiwór i wyjść przed schronisko.

Czwartek 24.01.
Przy schronisku dołączam do trzech gości z Krakowa. Oczywiście są z turystyki-gorskiej. Nasz dzisiejszy cel - Kościelec. Część szlaku przez Pojezierze jest przetarta. Reszta należy do nas.
Na Karb docieramy w dość głębokim śniegu. W połączeniu z komunikatem o lawinowej trójce, warunki zmuszają do rozsądnego wyboru drogi. Przed pierwszym prożkiem robi się twardo, zakładamy raki. Idzie się nieźle, ale sporo jest nieprzyjemnych miejsc, gdzie na skale jest cienki, kruchy lód. Staramy się je omijać, podobnie jak pola nawianego śniegu. Na szczyt wchodzimy przy kiepskiej pogodzie. Widoczność niewielka, a do tego chmura pełna jest osiadających na nas kropelek, a bliżej szczytu kryształków. To nie jest dobre miejsce na odpoczynek. Wracamy do przełęczy. Przy przełęczy czas na śniadanie. Na chwilę przebija się przez chmury słońce, widać fragment grani Świnicy. Piękny widok po wędrowaniu w chmurach. Po chwili od strony Świnicy zaczyna się rozpogadzać. Grań na tle niebieskiego nieba powala. Czarny Gąsienicowy i grań od Żółtej Turni po Granaty i Kozi nadal tonie w chmurach. Naszym oczom ukazuje się widok wynagradzający brak widoków na Kościelcu - widmo Brockenu - Duch Gór. Tęczowa aureola w cieniem postaci w środku. Niestety dość szybko znika. Na szczęście (oj mamy chyba znajomości) pojawia się kolejne widmo, o tyle zaskakujące, że nie ma cienia postaci - jest cień przełęczy. Szczęki jeszcze przez dłuższy czas zbieramy ze śniegu. To widmo trwa na szczęście dłużej. Stopniowo rozpogadza się na całej Hali. Nie schodzimy w dół, nie ma mowy. Ruszamy granią Małego Kościelca. Widoki coraz szersze, co kawałek sesja fotograficzna. Smile Na szczycie Małego siedzimy do zachodu słońca.

Piątek, sobota 25-26.01
Niestety czas schodzić do Zakopca na skoki narciarskie. Rano pogoda paskudna, nawet Małego Kościelca nie widać. Około południa pogoda robi się idealna, w sobotę jest identycznie. Szlag mnie trafia, muszę patrzeć na to z miasta. Pocieszam się nadchodzącą niedzielą.

Niedziela 27.01
Do tego co Kasia pisała wcześniej, pozostaje mi jedynie sprostować wydarzenia z Beskidu. Na Beskidzie, nieustraszenie, końcówką czekana przytrzymywałem fruwającą w powietrzu i trzęsącą się ze strachu Kasię. Wink
Dobra, koniec żartów.
Tak na poważnie, to:

Sobotnie i niedzielne prognozy ICM zapowiadały poprawę warunków od ok. południa. Rano sypał jeszcze śnieg, trochę wiało, ale nic nie wskazywało na pogorszenie pogody. W Murowańcu śniadanie. Ruszamy na Kasprowy. Mamy sprawę do załatwienia ze Świnicą. Przed Beskidem robi się twardo i ślisko. Zakładamy raki. Na Świnicką Przełęcz docieramy omijając nawiane pola śnieżne Pośredniej Turni. Pogoda bez zmian - pochmurno, trochę wieje. Herbatka i szybka decyzja. Nie idziemy dalej. Wrócimy tu przy lepszej pogodzie. Mniej więcej za Skrajną Turnią zaczyna mocno wiać. Cały czas pilnujemy grani, żeby nie popełnić błędu z przed tygodnia. Wiatr i zadymka śnieżna mocno ograniczają widoczność. Musimy uważać, żeby nie zgubić drogi lub nie polecieć z nawisem. Robi się naprawdę ciężko. Różne warunki w górach już miałem, ale takiego wiatru jeszcze żadne z nas nie widziało.
Kiedy coraz częściej musimy klękać razem skuleni z wbitymi czekanami, a wiatr i tak nami szarpie, wiemy że jest źle.
Ciężko cokolwiek zobaczyć. Wiatr przybiera na sile. Beskid jest dla nas krytycznym miejscem. Tu już robimy dosłownie dwa kroki i musimy padać na kolana.
W jednym miejscu musimy się położyć, nie ma innego wyjścia. Przejście od Beskidu do stacji kolejki zajmuje nam cholernie dużo czasu. Może to być nawet godzina, jak pisała Kasia. Wiemy, że nie mamy najmniejszych szans na zejście do Murowańca, nie mówiąc o dotarciu do miasta. Światła stacji PKL są wybawieniem.
Pracownik stacji wpuszcza nas do środka, udostępnia czajnik, materac. Może przypadkiem trafi na forum, więc wspólnie dziękujemy!!! Nawet on jest zaskoczony siłą wiatru. Czas powiadomić TOPR i znajomych w schronisku, nie chcemy, żeby ktoś przypadkiem poszedł nas szukać.
Z czasem opada stres. W naszych głowach pojawiają się naprawdę czarne scenariusze. Mamy świadomość, że dzisiejszy dzień mógł się źle skończyć. Warunki chyba dla wszystkich były zaskoczeniem.
Wiatr, który katował naszą forumową ekipę kilka dni wcześniej na Żółtej Turni, to naprawdę pestka, pikuś, morska bryza.
Cytat za IMGW "Około 150 km na godzinę osiągał w nocy z niedzieli na poniedziałek wiatr w Tatrach."
Gdzie mierzone - nie mam pojęcia. Może lepiej nie wiedzieć jak dokładnie wiało wtedy na grani...

Poniedziałek 28.01

Rano trochę niepewności, ciężko powiedzieć czy kolejka będzie jeździć. Oboje nie mamy ochoty schodzić pieszo (jak przystało oczywiście na prawdziwych turystów górskich).
Na szczęście kolejka rusza i zadowoleni zjeżdżamy do Kuźnic.


Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2008 08:35 AM przez paaulo.

29-01-2008 08:33 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Zacytuj ten post w odpowiedzi
Odpowiedz  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - paaulo - 29-01-2008 08:33 AM
Tatry marcowe - amos - 29-03-2008, 08:43 AM
RE: Tatry marcowe - maciek - 29-03-2008, 08:01 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 15-03-2009, 11:04 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - Sokół - 17-10-2009, 10:23 AM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 25-01-2010, 10:23 PM
RE: Zimowo... czyli pomiędzy zaspami i lawinami - magda.s.77 - 01-02-2010, 07:11 PM
[split] Wieści z gór - Pedro - 16-02-2009, 11:37 PM
RE: Wieści z gór - margit - 17-02-2009, 06:12 AM
RE: Wieści z gór - Pablo - 17-02-2009, 08:59 AM
RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 17-02-2009, 02:56 PM
RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 17-02-2009, 04:14 PM
RE: Wieści z gór - bober37 - 18-02-2009, 08:05 AM
RE: Wieści z gór - KasiaA - 18-02-2009, 08:53 AM
RE: Wieści z gór - dzienciol313 - 18-02-2009, 01:25 PM
RE: Wieści z gór - Agnieszka.S - 18-02-2009, 03:47 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: