Nie koniecznie, może dla niego pokutnikami są ludki w ciężkich buciorach
Osobiście uważam, że na szlaki takie jak w Beskidach czy Tatrach latem w dobrych, suchych warunkach pogodowych jest pewna dowolność co na nogi wzujesz. W każdych butach można sobie krzywdę zrobić tak samo jak w trampkach przejść szlak.
Zacząłem przygodę z Tatrami jak prawie każdy od renomowanych wysokich butów turystycznych, za kostkę, żeby ją chronić przed skręceniem.
Po paru latach przeskoczyłem na turystyczne buty niskie (Aku, Garmont) dowiadując się jednocześnie, że buty wysokie wcale nie chronią kostki przed skręceniem, jedynie przed obiciem (czego też w niskich butach doświadczyłem i bolało
).
W ostatnich wycieczkach chodziłem już głównie w butach biegowych, nawet nie górskich, a ulicznych, przekonując się, jak bardzo męczące dla stóp są buty turystyczne wysokie i niskie.
Pamiętam, że po spędzeniu w biegowych Asicsach dwóch lat i paru tysięcy przebiegniętych km miałem problem, żeby w ogóle moje niskie Aku założyć na nogi - od razu uciskały, a wcześniej wydawały się dobre
. Technicznie, na trudnościach turystycznych nie miało dla mnie znaczenia czy twarda czy miękka podeszwa.
Asicsy uliczne nie nadawały się jednak w Tatry, bo szybko padały (raczej chodziłem poza szlakami, ale i na szlakach długo by nie wytrwały).
Nie mam jeszcze doświadczenia w butach biegowych górskich, ale jakbym miał obecnie kupować dla siebie buty w Tatry na wycieczki bezśniegowe, na pewno szukałbym pośród opinii dobrych górskich biegaczy, dla których liczy się wygoda i jak najmniejsze odbieranie sobie energii.
A może te buty bywają też odporne?
Żeby nie wyszło, że jestem anty - mamy buty turystyczne wysokie, mają one swoje niezbite zalety. Dobre na złą pogodę, błoto, chłód, przemoczenia, obicie kostki itp. Jednak gdy jechałem na wycieczkę w dobrą pogodę, a głównie taką wybierałem, buty wysokie nie były brane w ogóle pod uwagę.
Opieram się tylko na własnych doświadczeniach.
Edit:
Kurna ja o butach a tu temat o skarpetach...