Temat zamknięty  Napisz temat 
Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Autor Wiadomość
paaulo
snow addict
*****


Postów: 1,625
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2007
Status: Offline
Post: #1
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

@ KasiaA - zazdroszczę Lodowego, gratulacje.
@ Maciek - bardzo przyjemna relacja.
@ Spoko - kosodrzewinowe szkolenia Gromu to u ciebie? :)

Tatry 25-27.08 (w lekkim skrócie bo natchnienia jakoś brak)

Sobota.
Ale dudni. Nie przypuszczałem, że deszcz w połączeniu z dachem mojego
samochodu stworzą tak dobre pudło rezonansowe. Cóż, deszcz trochę psuje
mi humor, ale trzeba spać dalej.
Rano pochmurno i to bardzo, ale przynajmniej sucho. Szybkie śniadanie i
w górę na Gąsienicową, tam zdecyduję co dalej.
Na drodze do Kuźnic nie ma zbyt wielkiego ruchu, może to i lepiej.
Stopniowo podchodzę dnem Jaworzyny. W Murowańcu pora uzupełnić płyny.
Pogoda wydaje się być stabilna - brak widoczności, ale też brak opadów.
Decyduję się na Kozią Przełęcz, Krzyżne zostawię sobie na deser na
poniedziałek. Na podejściu pod Czarny Gąsienicowy tradycyjnie ruch
większy niż na innych Gąsienicowych szlakach.
Nad stawem coś jest nie tak, widzę brzeg, ale stawu ani śladu. Czyżby
złodziejski wybryk jakiejś szkolnej wycieczki? Na szczęście z bliska
okazuje się, że staw jest na swoim miejscu, jedynie w zmowie z
wszędobylską mgłą robią sobie jaja z turystów.
Powyżej Czarnego Stawu ruch zmniejsza się. Większość turystów zmierza w
kierunku Zawratu. W Koziej Dolince jestem już sam. Pogoda nie zmienia
się. Dobrze, że nie pada i jest dość sucho. Miejscami jedynie mgła jest
aż gęsta od zawieszonych w powietrzu drobnych kropelek wody. Pod Kozią
Przełęcz podchodzę sam. Na przełęczy niewielki ruch, można podziwiać ludzi kurczowo trzymających się drabinki, niektórych aż mi żal.
Po stronie Pięciu Stawów pogoda jest znacznie lepsza, mgła co jakiś czas rozwiewa się. Momentami widoki są bardzo urozmaicone przez festiwal mgieł. Pod Zamarłą Turnią przygotowują się 3 zespoły, świetnie, nigdzie się nie spieszę, przez następne kilkadziesiąt minut obserwuję ich walkę ze skałą. Mgły na dobre powróciły do Pustej Dolinki, nie chce mi się wyciągać kurtki, czas ruszać w dół. Po przeciwnej stronie dolinki zauważam samotną kozicę powoli zmierzającą w moją stronę. Niestety, ona również mnie zauważa i zmienia plany. Szkoda, to pierwsza kozica od długiego czasu, ale i tak jestem zadowolony. Zbyt szybko docieram do Pięciu Stawów, a i pogoda coraz lepsza. Zamiast w stronę schroniska ruszam jeszcze czarnym szlakiem na Kozi Wierch. Wraz ze zdobywaną wysokością przybywa mgły, ale zdarzają się chwile, że grań odsłania się przynajmniej częściowo. Na Kozim niestety widoczności brak. Krótki posiłek i czas schodzić do Piątki.

Niedziela.
Chmury szczelnie przykrywają grań. Planowałem na dzisiaj Orlą Perć, ale czuję, że plany mogą ulec zmianie. Ruszam w stronę Zawratu, zobaczę co będzie dalej. Za moimi plecami słońce lekko przebijające się jeszcze przez chmury tworzy piękne widowisko. Niestety im bliżej Zawratu, tym gorsza widoczność. Słychać jedynie ptaki i pojedynczy świst świstaka. Spotykam 2 gości idących na Orlą. Dołączam do nich, w trójkę zawsze raźniej. Spróbujemy, a co będzie dalej - zobaczymy. Mniej więcej w połowie drogi na Kozią Przełęcz, spotykamy turystę w sandałach, idącego oczywiście pod prąd. Brawo dla tego pana za "wyobraźnię". Przed przełęczą nasza grupka powiększa się o kolejną osobę, dalej idziemy w czterech. Pomimo pogody idzie się dobrze, skała całkowicie sucha, dzisiaj z mgły nie wytrącają się kropelki. Jedynym mokrym elementem są łańcuchy. Na przełęczy kilka osób idących za nami wycofuje się do Pięciu Stawów. My idziemy dalej w stronę Koziego Wierchu. Przed nami słynne Kozie Czuby, ciekawy fragment szlaku. Na Kozi docieramy w całkiem niezłym tempie. Wieje zimny wiatr, po krótkim posiłku trzeba iść dalej. Przed granatami spotykamy 2 turystów w wieku ~60 lat. Jeden z nich lekko męczy się z wąskim trawersem i widząc nas mówi " jakby mnie mama widziała, to by mi powiedziała - taki stary, a taki głupi, jak ostatnio kupiłem motor to też mi tak powiedziała". Nikt nie powstrzymuje śmiechu.
W okolicy Granatów pogoda zaczyna się zmieniać - we mgle co jakiś czas powstaje luka pozwalająca podziwiać Czarny Staw Gąsienicowy. Bardzo nam się podoba taka zmiana. Przejaśnia się coraz bardziej, za Granatami jest już naprawdę dobrze. Dalsza droga w kierunku Krzyżnego pozwala wreszcie nasycić oczy fantastycznymi widokami. Buczynowa Dolinka i Buczynowe Turnie zalane słońcem wyglądają naprawdę niesamowicie po dniu spędzonym w chmurach.
Na Przełęczy Krzyżne, jest około 10 osób. Szybko znajdujemy w miarę bezwietrzne miejsce i podczas posiłku upajamy się widokiem na Orlą (Granaty, Kozi) i całe Tatry wysokie, chmury przykrywają już jedynie wierzchołek Łomnicy. Pora wracać do schroniska. To był udany dzień.

Poniedziałek.
Niebieskie niebo, słoneczko - jest nieźle. Czas wracać do Zakopanego. Gdyby wczoraj nie poprawiła się pogoda, pozostałby niedosyt.
Ruszam na szlak na Krzyżne. Po paru minutach spotykam jedyną turystkę, dziewczyna pewnie spała na przełęczy. Od Roztoki obłoczki mgły próbują wspiąć się po zboczach Wołoszyna i Świstówki. Aż ciężko zakończyć sesję fotograficzną.
Na szlaku widzę sporo śladów kozic, jestem dobrej myśli. Zakosami podchodzę na przełęcz, co chwilę przystaję, żeby zrobić zdjęcie. W pewnym momencie w sąsiednim żlebie spada kamień. Czekam w ciszy, uważnie wpatrując się w oddzielające mnie od żlebu skały. Jest! na moment ukazuje mi się głowa kozicy. Znika. Po chwili widać ją całą, stoi majestatycznie na skale. Obok niespodzianka, moja towarzyszka okazuje się być matką z dzieckiem. Dorosła kozica zauważa mnie, próbuje mi dać do zrozumienia, żebym się nie zbliżał. Wydaje z siebie bardzo dziwny dźwięk, coś jakby mieszanina syku łabędzicy z krzykiem drapieżnego ptaka. Jestem naprawdę zaskoczony, dźwięk robi wrażenie. Ruszam dalej. Po mojej lewej zauważam trzy kolejne kozice. Nie ma co, mam dzisiaj szczęście. Nie boją się mnie, dzieli nas ~30 metrów. Powoli podchodzę szlakiem w górę. Zza kolejnego zakosu wychodzę prosto na kozicę stojącą jakieś 6 metrów ode mnie. Oboje jesteśmy tak samo zaskoczeni. Nie ucieka, tylko prychaniem usiłuje mnie odstraszyć. Nie udaje się jej. Wolno ruszam w górę. Kozica ucieka, po chwili pojawia się 15 metrów dalej, a za nią biegnie 5 innych. Stoję jak zaklęty. Stado zatrzymuje się ok. 30m ode mnie. Podziwiam ich lekkość w poruszaniu się po skałach. Pojawia się kolejna samica z młodym. W sumie naliczyłem 12-14 kozic w stadzie. Rewelacja. Kozice ruszają w dół, a ja w stronę nieba. Na przełęczy jestem oczywiście sam, mam Góry tylko dla siebie. Chmury zbierają się nad szczytami, widać że pogoda się zmieni. Delektuję się widokami z przełęczy, w końcu wiatr wygania mnie w dalszą drogę. Ruszam dalej. W świetnym nastroju, rozpieszczony przez kozice wypatruję wśród skał świstaka. Niestety limit bliskich spotkań na dzisiaj wyczerpałem. Na szlaku spotykam małe grupki turystów zmierzających w górę w stronę przełęczy. Pogoda zmienia się coraz bardziej, chmury stopniowo przysłaniają grań. Jest co podziwiać. Przy Murowańcu tłum turystów. Krótki posiłek i trzeba ruszać. Powyżej Betlejemki ostatnie upajanie oczu odsłoniętą ponownie Orlą, Świnicą, Kościelcem, Żółtą Turnią. Kilka minut później wchodzę w pas mokrej mgły. Mnóstwo turystów zmierza w obu kierunkach, jest głośno, nieprzyjemnie. W szybkim tempie uciekam w dół. Na rozwidleniu szlaków wybieram żółty, mam nadzieję na mniejszy ruch. Niestety - nadzieja matką głupich. Pozostaje przyspieszyć.


30-08-2007 10:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku... - paaulo - 30-08-2007 10:43 PM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: