Temat zamknięty  Napisz temat 
Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Autor Wiadomość
KasiaA
KrakowiankA
*****


Postów: 1,329
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2007
Status: Offline
Post: #1
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...

Nie potrafię tak pisać jak Majka Wink a jej zabrakło na tej wycieczce, wolała iść na Przełęcz pod Chłopkiem ZDRAJCZYNI Sad
W minioną sobote budzik znowu dzwoni o 3.15, plecak juz gotowy. Jedziemy w Tatry: Majka, jej brat, Lelko i ja. Plany nieco zróznicowane: Majka z Jurkiem idą na PpCh, my z Lelko w okolice MnichaWink Mamy opóźnienie a to źle wróży, o 9 dopiero wychodzimyz MOku. W przeciwne strony.
Majka dopisze swoją relacje Smile a ja trochę o naszym wędrowaniu.

Najpierw idziemy zółtym szlakiem w stronę Szpiglasowej Przełęczy, odbijamy na czerwony na Wrota Chałbińskiego. Cały czas śledzimy nasze dwa piekne i majestetyczne cele: Cubryna i oczywiście Wielki Mięgusz. Pojawia się dreszczyk emocji, schodzimy ze szlaku w strone Mnicha. Ściezka pnie sie ostro pod górę, wyszukujemy słynnych kopczyków by po około godzinie stanać nad przepaścia Mnichowego Żlebu. Juz tutaj widok zapiera dech w piersiach. Obchodzimy żleb, schodzimy piargiem w dół, mały trawers w strone galerii i juz wdrapujemy sie kominkiem na Małą Galerie Cubryńską. Zaznaczamy miejsce zeby w drodze powrotnej nie zapędzic sie w stronę Turni Zwornikowej i zaczynamy kluczenie wśród głazów, w cieniu Wielkiego Mięgusza. Tą sama drodą ponad 100 lat temu szedł Ludwik Chałbiński z przewodnikami jako niespełna 17-letni chłopiec którego wyzwaniem stało sie zmierzenie z jednym z najpiękniejszych szczytów w atrach. Po niedługim czasie juz widac nasz pierwszy cel:Hińczową Przełęcz. Z prawej strony coraz odleglejszy staje sie Mnich ze swoimi słynnymi ścianami wspinaczkowymi. Na nim taternicy jak mrówki. Juz niedługo ja też tam będę Wink jeszcze ponad 2 miesiace tylko.
Wchodzimy do żlebu pod Przełęczą. Najpierw trzeba sie wspiać na ściankę, około 3 metry a później juz tylko ostro pod górę Cool Ale jak sie później okazuje to jest ta łatwiejsza część. W żlebei wszystko sie sypie. Stawiasz nogę i jedziesz, chwytasz się skały i jej część zostaje ci w ręce. To jest chyba najbardziej męczące: 3 razy próbujesz zanim staniesz. W końcu na Przełęczy. I tutaj niestety kończy sie nasza trasa... Cos niedobrego dzieje sie na niebie. Na Przełeczy są równiez wspinacze, przeszli grania z Mięgusza, idą na Cubryne. Lelko ma ochotę iść dalej, ja deklaruję odwrót. Słychac pierwsze pomruki, zapada decyzja o zejściu. Ogladam jeszcze dokładnie turniczke, wejscie na grań, Balkon Mieguszowiecki... Cel już tak niedaleko ale nie tym razem. Wejście oczywiscie było łatwiejsze, dopiero przy zejściu trzeba uważać, nie chciałabym pojechac kilkanascie metrów bo tych ostrych kamieniach a nad głowa ciagle pomruki. No, w końcu na Wielkiej Galerii! Tutaj dołącza do nas jeszcze dwóch chłopaków tez schodzących z Miegusza. Cofnęło ich jakieś 20 metrów przed szczytem. Ale wcale nie jest nam wesoło:nad Rysami juz burza i ciagnie w naszą stronę, nad Miedzianym kolejna i nie wiem dlaczego też idzie na nas! Zaczyna padać. Chuknęło gdzies w Cubryne tuż za plecami, aż usiadłam. Na prawdę boje sie burzy w górach. A my jestesmy jak na patelni na tych Galeriach. W końcu schodzimy z nich i do żlebu. Wydaje sie ze juz będzie dobrze. Nad Mnichowym Żlebem piekny widok: burza na prawo i lewo, nad nami pada a nad MO tęcza! Po prostu tęcza. Jakby obietnica: wrócisz tu. Dochodzimy do koleby pod Mnichem.
Lelko i ja decydujemy sie tutaj nocować, koledzy schodzą po odpoczynku na tabor przy MOku. Po burzy wokoło mgła a może chmury? Jesteśmy przecież na 2000 mnpm. Cisza, spokój, taka inna bajka, niesamowity swiat. Idziemy nad żleb, przepaść z mglą jest wprost magiczna. Zasypiajac w kolebie widzę wchodząca mgłę przez szczeliny w kamieniach i to robi równiez niesamowite wrazenie.
Rano pobódka o 4, pogoda piękna choć wieje. szybkie sniadanie i wychodzimy. Najpierw na Wrota Chałbińskiego: zejscie spod Mnicha, powrót na szlak i na przełęcz. Wieje niemiłosiernie! Zastanawialiśmy sie nad zrobieniem graniówki od Wrót do Szpiglasowego Wierchu. Ale przy tym powalajacym wietrze (podpierałam sie kijkami, Lelko trzymał sie słupa Wink rezygnujemy. Głownie ja rezygnuję. Znowu wychodzi moja dusza królika, nie podejmuję wyzwania Sad
Schodzimy aby zaraz potem wyjść na Szpiglasowy Wierch i dalej zmagać sie z wiatrem. Przy zejsciu do D5SP na szlaku staje przede mną kozica, jakies 10 metrów ode mnie. I tak patrzymy na siebie po czym odchodzi na bok by pozować nam na głazie z boku szlaku. Przechodzimy szybko przez Doline i wspinamy sie na Zawrat. Tutaj jak zwykle sporo osób. Chwila odpoczynku i schodzimy. Znowu czuje się jak w domu (w dolinie Gąsienicowej). Droga do Murowańca dłuzy się bardzo, głównie chyba przez tłok na niej panujący. Przed 17 jesteśmy już na dworcu choć duszami jeszcze w górach.
Wielki Mięgusz nadal czeka, wzmogło sie tylko pragnienie. I wiem, że wrócę. Widocznie to nie był jeszcze ten czas. Podobnie czeka Zamarła Turnia.

Lelko obiecał jak najszybciej wstawic zdjecia z przebiegu naszego wędrowania. Mam nadzieje ze dopisze swoje wrazenia i swoja historie.



"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
23-07-2007 07:51 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Temat zamknięty  Napisz temat 

Wiadomości w tym temacie
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku... - KasiaA - 23-07-2007 07:51 AM



Pokaż wersję do druku
Wyślij ten temat znajomemu
Subskrybuj ten temat | Dodaj ten temat do ulubionych

Skocz do: