Trzeci dzień weekendu.
Trzy osoby.
Idealna okazja, żeby wejść na Pilsko w moim skromnym przypadku... trzeci raz. Lato już było, jesień już była, tym razem czas na wiosnę.
Wycieczka jest w pełni rodzinna, toteż niezbyt ambitna. Tym razem robię za "przewodnika", więc wybieram szlak zielony z racji, że bardzo go lubię.
No widzisz Hemli, nareszcie źdobyłaś się na dobry uczynek 
(...)W czasie krótszym niż oczekiwany docieramy do Hali Miziowej. Szybki kurs po pieczątkę, oscypek na posilenie i w drogę. Widoczność troszkę się psuję, ale nadal mam nadzieję, że zobaczę dzisiaj Tatry.
Przesadzasz, foteczki są fajne. Tylko nie wiem dlaczego wszyscy muszą mieć z każdego kopczyka widoki na Taterki. Ostatnio bez Tatr albo widoków na nie = niedostateczna wycieczka.
Z Tatrzańskich widoków dzisiaj nici. Ale są za to inne
Tutaj powinny być Tatry. I są, z tym, że niestety niewidoczne.
A nie mówiłem. Istna obsesja albo fobia na Taterki. 
Słońce zachodzi, wiatr mobilizuje nas do zejścia. Tym razem wybieramy oczywiście... szlak czarny. Szybko na dole. Obiecuję sobie, że następnym razem w końcu nim wyjdę.
Hemli, chyba już niedługo
Wygląda to na 10. - 12.6. (dla mnie jedyny wolny weekend w czerwcu) albo może z Fabryką dołączycie dopiero na Glinnym