|
Część 2. Z nieba do piekła.
|
| Autor |
Wiadomość |
Frodo
   
Postów: 316
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2012
Status:
Offline
|
Część 2. Z nieba do piekła.
Część 2. APOKALIPSA.
15.03.2014
06:30, Chochołów
Plany na ten dzień nie były zbyt ambitne, a nawet bardzo łatwe do zrealizowania w normalnych warunkach. Mieliśmy przewędrować Dolinę Kościeliską, podejść na Przełęcz Iwaniacką i dalej kontynuować wyceczkę w kierunku Ornaku, na ile się da Wiedzieliśmy doskonale, że nadchodzi załamanie pogody, a do 10-11 miało być dobrze, a potem miał się pojawić "niewielki deszcz ze śniegiem".
Podjeżdżamy busem do Kir i ruszamy przed siebie. Już na początku dosyć niepokojący szczegół, wieje bardzo mocno, widać jak uginają się drzewa. Nic to, widoczność, mimo że niebo całe zachmurzone jest bardzo dobra.
Po przejściu obok Polany Pisanej szlak staje się bardzo oblodzony, tu już trzeba uważać na każdy krok. Trochę zwalniamy i bez przygód docieramy do schroniska na Hali Ornak. Krótki odpoczynek, spojrzenie na ładnie się prezentującą Bystrą
i wkraczamy na żółty szlak. Początek jest nadzwyczaj przyjemny. Co prawda ścieżka prowadzi mocno pod górę, ale nawierzchnia jest jak najbardziej letnia, ani śladu śniegu czy lodu. Wszędzie powalone drzewa
...Ale jak wiadomo im dalej w las tym więcej...lodu. Co raz częściej trafiają się odcinki, gdzie trzeba się porządnie zastanowić zanim się zrobi kolejny krok. Po pokonaniu pewnego nieprzyjemnego zakrętu, gdzie cała ścieżka jest oblodzona robimy przerwę. Ufff nie było łatwo, obeszliśmy szerokim łukiem, przedzierając się przez drzewa na stromym zboczu. Zaczyna padać, najpierw leciutko, ale z każdą chwilą coraz bardziej. Każdy krok jest teraz wyzwaniem. Paweł mówi, że czuje się jak na Orlej Perci, każdy krok grozi upadkiem, a drzewa obok szlaku są naszymi łańcuchami. Zbliżamy się do przełęczy, po śniegu się idzie łatwiej, nie ślizgamy się aż tak jak wcześniej. Jeszcze ostatni zakręt i będzie przełęcz. Wychodzimy, a tam....
APOKALIPSA!
Wiatr dosłownie powala nas z nóg, rozpętuje się piekło, sypie tak mocno, że ledwo możemy zobaczyć siebie nawzajem, rzecz jasna żadnego Kominiarskiego Wierchu nie widać, jedynie śnieg, szarość i znak: Iwaniacka Przełęcz 1459 m n.p.m.
Drzewa dookoła nas chwieją się i trzeszczą złowrogo, tak jakby doradzając nam, by nie zostawać w tym miejscu dłużej. Paweł próbuję przekrzyczeć wyjący wiatr: "róbmy zdjęcia i spadajmy stąd czym prędzej!". Zaczynamy schodzić... teraz kamienie wystające z lodu już nie są naszymi sprzymierzeńcami... O czym przekonuje się bardzo szybko... leże... wstaje... trochę boli ręka, ale nic to, schodzimy dalej. Stawiam nogę na kłodzie, poślizg... leże twarzą w głębokim śniegu... jak dobrze, że ten śnieg jest taki miękki. Jak w zwolnionym tempie trwa nasze schodzenie, powolutku, bez pośpiechu, z respektem do otoczenia. Dorota poślizguje się na lodzie przy zbliżaniu do tamtego feralnego zakrętu, zjeżdża i jakimś cudem zatrzymuje się tuż na skraju zbocza...nad przepaścią, niewiele brakowało. Na szlak przez nami z hukiem spada drzewo... chwila zadumy, mogliśmy tam być, jakie szczęście. Stoimy jak zamurowani... Schodzimy, schodzimy i schodzimy, sypie z niesamowitą intensywnością, niedaleko schroniska śnieg zamienia się w zacinający deszcz. Powrót przez Dolinę Kościeliską był delikatnie mówiąc bardzo nieprzyjemny. Kilka wywrotek na lodzie, buty zapadające się w błoto i całe przemoczone, z kurtki strumieniami leje się woda, huraganowe podmuchy wiatru i deszcz polewający twarz. Idę jak na autopilocie, nieświadomie rejestrując kolejne charakterystyczne punkty: Polana Pisana, zakręt do Jaskini Mroźnej, zakręt na Czerwone Wierchy, koniec, koniec, koniec! Kiry!
W busie wzbudzamy litość i współczucie współpasażerów. Jeden sobie żartuje: czemu tak wyglądacie? Wpadliście do rzeki? Chyba straciliśmy poczucie humoru Kierowca niezbyt zadowolony, że trochę pobrudziliśmy siedzenia 
W domu gorąca herbatka, ciepłe ubrania i rozmowa... 
PS: żeby nie było, że relacja taka mroczna, na przełęczy był bałwan,
ciekawie kto go tam stworzył i w jakim celu, ale jego widok dodał nam otuchy
Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-03-2014 06:50 PM przez Frodo.
|
|
| 19-03-2014 06:49 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
No widzę Frodo, że ocknęliście się w samym środku czarciego wesela. Wydaje mi się, że sami te diabły prowokowaliście ciągnąc je za ogony. Dobrze, że się Wam nic nie stało. Drugim razem trzeba zabrać szpilki, ale to już chyba sami wiecie.
Czy będzie część trzecia?
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 19-03-2014 07:02 PM |
|
 |
Frodo
   
Postów: 316
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2012
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Zdobyliśmy bezcenne doświadczenie 
Tak, cała historia skończyła się happy endem
Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest.
|
|
| 19-03-2014 08:01 PM |
|
 |
Frodo
   
Postów: 316
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2012
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Gdybyśmy wyszli godzinę wcześniej, to zdążylibysmy zejść do schroniska przed zawierucha. A gdyby godzine później, to w ogóle byśmy nie poszli do gory. Ale racja, raki by znacznie ułatwiły sprawę
Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest.
|
|
| 19-03-2014 08:42 PM |
|
 |
PiotrekDz
...
    
Postów: 3,577
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2010
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Sytuacja rzeczywiście nie przyjemna ale z drugiej strony...takie wypady pamięta się najdłużej
Teroz w kazdym domu tranzystory grajom
Lejom wode lejom, ludzi ogłupiajom
|
|
| 20-03-2014 09:02 PM |
|
 |
Frodo
   
Postów: 316
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2012
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Rzeczywiście, jest co wspominać Ale na przyszłość wolałbym uniknąć takich sytuacji.
Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest.
|
|
| 21-03-2014 10:25 AM |
|
 |
PJack
Jacek
    
Postów: 1,200
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2013
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Każdy by wolał - ale lepiej się przygotować na pewne sytuacje jak np. załamanie pogody adekwatne do pory roku. Czasami może warto zabrać do plecaka kilka rzeczy, które pozwolą przeczekać to i owo na szlaku.
Ja już miałem sytuacje, że wolałem przeczekać w jakimś schronie niż na siłę schodzić. Dlatego czołówka i baterie, folia NRC, woda, czekolada i kilka innych rzeczy zawsze mam w plecaku niezależnie od pory roku.
Trochę mnie dziwi, że nie mieliście raków - nawet raczki byłyby lepsze.
|
|
| 21-03-2014 10:39 AM |
|
 |
hemlighet
Hemli
    
Postów: 2,570
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jan 2011
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Wiatr to największe cholerstwo w górach. Nawet wycieczkę w piękną pogodę potrafi przeistoczyć w wyczerpujący wypad. A co dopiero jak do tego jest zimno, sypie śnieg itepe...
Dobrze, że mogliście z tej przełęczy się w miarę szybko ewakuować
Na szlak przez nami z hukiem spada drzewo... chwila zadumy, mogliśmy tam być, jakie szczęście.
To zabrzmiało naprawdę groźnie. W ten sam dzień, kiedy wędrowaliście na Iwaniacką Przełęcz, my odwiedziliśmy nie znowu takie odległe pasmo Skoruszyny i widzieliśmy te chwiejące się świerki, pod którymi przyspieszało się kroku,a obok znowu cała masa wiatrołomów. A w lesie nie sposób od tego uciec...
Ale suma sumarum, macie co wspominać, a jeżeli wszystko kończy się dobrze, to wspomnienia muszą być też dobre
http://hemli-w-gorach.blogspot.com/
|
|
| 22-03-2014 06:54 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Znakomite miejsce wybraliście na doświadczenia turystyczne z zalodzoną tatrzańską ścieżką. 
Na Iwaniacką Przełęcz tam i z powrotem co najwyżej można stłuc cztery litery- a wrażenia empiryczne zebrane-wręcz bezcenne. 
Z całą pewnością zaowocują zakupem jakichś raków koszykowych, o ile zainteresowanie turystyką zimową utrzyma się ( mam na myśli-że priorytety w życiu -zmiennymi są).
Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-03-2014 09:44 AM przez dr.Etker.
|
|
| 23-03-2014 09:43 AM |
|
 |
Frodo
   
Postów: 316
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Dec 2012
Status:
Offline
|
RE: Część 2. Z nieba do piekła.
Ale suma sumarum, macie co wspominać, a jeżeli wszystko kończy się dobrze, to wspomnienia muszą być też dobre 
Dokładnie tak. Co nas nie zabije to nas wzmocni A odnośnie wiatrołomów, to szczerze mówiąc nie poznałem Doliny Kościeliskiej. Byłem tam ostatni raz w lipcu, a teraz się czułem tak, jakbym był w jakimś zupełnie innym nieznanym miejscu. Wszystko się pozmieniało i są to smutne obrazki powalonych drzew. Jak potężną siłę musiała mieć wichura, która połamała tyle drzew jak zapałki...
Doktorze, właśnie nie raz i nie dwa obiliśmy nasze cztery litery podczas schodzenia 
Zapał nie zniknie, a nawet jest jeszcze mocniejszy Już w sobotę wieczorem (po wysuszeniu się) uroczyście obiecaliśmy sobie, że następnej zimy zaopatrzymy się w raki
Pragnienie bycia kimś innym to marnowanie osoby, którą się jest.
|
|
| 24-03-2014 08:18 PM |
|
 |