|
Jak nam Stanisław góry pokazywał.
|
| Autor |
Wiadomość |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
góry to początek nieba
Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2016 08:23 PM przez yoter.
|
|
| 15-11-2016 08:20 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,595
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Stach to pewnie zna każdy kamień na tej feracie to i ja byłem 2 razy taka dolomitowa klasyka
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 15-11-2016 09:08 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Kolejny dzień minął nam na przeprowadzce do Styrii przy pięknej, słonecznej pogodzie. Żal się było ruszać z Włoch. Ale dobra pogoda pozwoliła nam na sucho złożyć obóz w Palafaverze i rozbić go na kempingu Zirngast w Schladming (Austria).
A to w górach nie byle co. W Schladming zdecydowanie cieplej. Zjechaliśmy w końcu z 1500m w Palafaverze na 745m w Schladming. Przeprowadzka została zainicjowana przez Stanisława do miejsca znanego mu od lat. Jak się okazało, decyzja była strzałem w dziesiątkę, gdyż pogoda w Dolomitach tuż po naszym wyjeździe się popsuła. Wieczorkiem zapoznawanie się z lokalną specjalnością.

Zaczęliśmy z grubej rury. Pierwszego dnia Stanisław od razu zarządził Dachstein (2996). Co by się pogoda nie rozmyśliła. W dniu przyjazdu zarezerwowaliśmy wjazd/zjazd kolejką (bez wcześniejszej rezerwacji nie ma możliwości wjazdu, o czym Stanisław wiedział) na konkretną godzinę. Usługę rezerwacji świadczą także na kempingu. Jak się okazało, godzinę wjazdu kolejką wszyscy skrupulatnie przestrzegają ale godzina zjazdu traktowana jest swobodniej. Podjazd na parking pod kolejkę autkiem. Wjazd kolejką (1000 metrów w górę), odbyliśmy na dachu wagonika
(oj nieźle wiało). Na górze (Hunerkogel 2700) dużo chłodniej.
W końcu w pobliżu lodowiec (najdalej na wschód położony lodowiec w Alpach). Szlak początkowo prowadzi w dół. Spokojnie podchodzimy pod skałę
po wyratrakowanym śniegu
i dalej ferratą na górę.
Ferrata nietrudna.
Taka żeby nie zmarznąć.
Trochę ludzi przed nami,
(na szczycie widoczny krzyż) ale nie śpieszymy się, mamy duży zapas czasu. I w końcu jesteśmy!
Mimo, iż nie jest to jakaś wysoka ani trudna góra, satysfakcja ogromna. Wpis,
krótki popas
i w dół. Zejście początkowo tą samą drogą, a później decydujemy się na wcześniejsze zejście po lodowcu. Przy tej początkowej stromiźnie nie było łatwe,
ale im dalej tym bardziej płasko.
Kroki nasze skierowaliśmy w stronę jedynego w pobliżu schroniska Seethalerhütte (2740)
na herbatkę.
Tu Stanisław spotkał znajomego Szerpę. Potem kierujemy się w stronę stacji kolejki.
Tam focimy
i serwujemy sobie kawkę. Zjazd o trochę innej godzinie niż planowaliśmy. I wielka radocha na dole.
Popołudniem udajemy się na spacer,
trafiając nie wiedzieć jak,
w znane nam z poprzedniego dnia miejsce.
Dzionek wyjątkowy. Ładna ta Austria. 
cdn.
góry to początek nieba
Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2016 07:21 PM przez yoter.
|
|
| 16-11-2016 05:49 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Janusz, zapomniałeś opisać Collaz.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 16-11-2016 07:51 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Musisz się Stasiu cofnąć trochę dalej. Nic nie opuściłem. 
góry to początek nieba
|
|
| 16-11-2016 08:27 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,595
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
No tak mnie trzy razy tam wyciągną i nie wlazłem ,a was za pierwszym razem co jest grane Szepa ten sam
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 16-11-2016 08:51 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Wiesz Tomaszu jak to jest - raz wpuści a raz nie.
góry to początek nieba
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2016 07:28 PM przez yoter.
|
|
| 17-11-2016 07:12 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Po pierwszym kultowym miejscu jakim jest Dachstein Stanisław zabrał nas w drugie takie miejsce. Udaliśmy się do Riesachfall w dolinie Untertal w Schladming Tauern. Jedziemy tym razem komunikacją zbiorową (super rzecz - Sommercard Schladming Dachstein ). Szlak prowadzi w górę potoku Riesachbach,
tworzącego liczne wodospady
i kaskady wodne.
Przez kilka mostków
szlak prowadzi nas to na jedną
to na drugą stronę wąwozu.
Przy słonecznej pogodzie i rozpylanej wodzie,
gra świateł i tęcze momentami są nieprawdopodobne. Niekiedy w pokonywaniu drogi wspomagają nas strome schody. Ludzi tutaj niestety dużo ale to cena za bycie w takim miejscu. Poruszanie się nie jest jednak bardzo uciążliwe, gdyż w zasadzie obowiązuje tu ruch jednokierunkowy. Po jakimś czasie wychodzimy z wąwozu na otwartą przestrzeń i oczom naszym ukazuje się niecodzienny widok na jezioro Riesachsee (1338)
i otaczające je góry. Nasza droga prowadzi najpierw wzdłuż jeziora.
Po drodze mijamy Stasiowe marzenie.
Dalej wyciskającym pot podejściem wznosimy się ku schronisku Preintalerhütte (1656). Tu krótka sjesta
i decyzja, że idziemy tak daleko jak się da, żeby jednak zdążyć na powrotny autobus. Udało się dojść do Unterer Sonntagskarsee (1962).
Po drodze kolejne wodospady. Towarzyszy nam ten sam potok co w wąwozie.
Pięknie tu i dziko. Mamy miłe towarzystwo, to grupa Polek. Chwila relaksu i pora wracać.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się na postój, lecz tym razem w Waldhorn Ulm
gdzie skosztowaliśmy moszczu. Lekko nas rozmiękczył. Potem już tylko w dół,
w dół,
w dół. Na przystanku fura luda. Mamy nawet obawy czy się wszyscy zmieścimy. Ale daliśmy radę. Wrażeń dzisiaj moc. Dolina przepiękna, takie trochę przerośnięte Tatry Zachodnie. Cudnie.
cdn
góry to początek nieba
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2016 07:29 PM przez yoter.
|
|
| 17-11-2016 07:28 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
No tak mnie trzy razy tam wyciągną i nie wlazłem ,a was za pierwszym razem co jest grane  Szepa ten sam
Ja nie wiem czy to ten sam? 
Chyba nie. Mój jest jeszcze mniejszy niż Twój.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2016 07:51 PM przez Stasiu.
|
|
| 17-11-2016 07:50 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,595
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
No tak nie wysocy ale pamiętasz jak z 22 kg butlą pomykał
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 17-11-2016 08:10 PM |
|
 |
TomaszRT
    
Postów: 1,711
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jun 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
22kg to w ich ojczyźnie dzieci w tornistrach noszą.. 60~80kg tragarze potrafią..
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2016 08:15 PM przez TomaszRT.
|
|
| 17-11-2016 08:14 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Kolejny dzień pogodowo rozpoczął się nie najlepiej, od deszczyku. Wyruszyliśmy około 9-tej. Planów szczególnych zatem nie było. Stanisław zarządził wjazd kolejką na Planai (1906).
Stąd niezła panorama na Dachstein i okolice (na tyle na ile chmury jej nie przesłaniały). Na Planai zdecydowaliśmy,
że pomaszerujemy szlakiem w stronę gór. Był nawet moment, że zastanawiałem się nad Höchstein (2543) ale musiałbym pędzić żeby zdążyć na kolejkę, a nie chciało mi się potem drałować prawie 1300m w dół z Planai na kemping. Nie spiesząc się wchodzimy na Krahbergzinken (2134).
Podejście dosyć ostre, dające się we znaki. Chmury to odsłaniają słoneczko, to groźnie straszą. Panorama ze szczytu okazała.
W tle z krzyżem Seerieszinken. Dookoła góry. Po krótkim postoju decydujemy o dalszym marszu. Kroki nasze kierujemy ku Seerieszinken (2221). O ile szlak na Krahbergzinken to łazikowanie po górskiej ścieżce, o tyle dalej to już górska perć,
niekiedy zabezpieczana stalową liną.
Tu jednak pogoda (jak się okazało na krótko) zaczęła pokazywać swoje pazurki strasząc nam Lidkę. Zdecydowała się powoli wracać a my rozglądając się poszliśmy dalej. Pogoda jak szybko się popsuła, tak szybko się poprawiła pozwalając nam dotrzeć na szczyt.
Trochę nas wymęczył ale warto było.
W tle Krahbergzinken, dalej Planai i w tle Dachstein. Górskie widoki w słońcu! Z Lidką spotykamy się na Planai. Tutaj dłuższa sjesta na fajnych bujakach.
Tu widok na nasze dzisiejsze dokonania z Hochsteinem w tle.
A tu lokalni kamikadze.
Widok na Schladming.
Dzionek luzacki, rekreacyjny. Potrzebny po tylu dniach w górach. 
cdn
góry to początek nieba
Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2016 11:00 PM przez yoter.
|
|
| 17-11-2016 09:50 PM |
|
 |
yoter
    
Postów: 1,095
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: May 2009
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Tym samym dotarliśmy do ostatniego dnia naszego pobytu. Jutro wyjazd. Rano trochę pada. Stanisław nam dzisiaj zafundował ekstra bonus w postaci austriackich kletersztajgów. Dopiero będąc tutaj dowiedziałem się ile tu jest ferrat i to o zróżnicowanych trudnościach. Niektórym spośród nich udało się nam przyjrzeć podczas wjazdu kolejką na Dachstein. Johann (D/E) czy Sky Walk (D/E) robiły naprawdę niesamowite wrażenie. Nas Stanisław zabrał do uroczej doliny Silberkarklamm (transportem lokalnym).
W samej dolinie znajdują się trzy naprawdę ciekawe ferraty. Stanisław wybrał się dzisiaj na lekko. Zdecydował, że tego dnia będzie się jedynie przyglądał naszym poczynaniom samemu oddając się słodkiemu lenistwu. Wcześniej był już tu na Hias i Siega. Co prawda jak zobaczył Rosinę (nowa ferrata otwarta w 2014) to nabrał ochoty na wspinaczkę, ale było za późno. Dolina początkowo wąska
z rwącym potokiem tuż obok.
Zaraz na początku odbicie na Hias. Trochę wyżej Rosina (trudność D), podobno najlepsza ferrata w dolinie. Opis ferraty http://www.bergsteigen.com/sites/default...topo_0.pdf
Ściana wygląda okazale. Stanisław nie ma sprzętu a Lidka się nie decyduje, więc idę sam. Po deszczowym poranku mam trochę mieszane uczucia ale okazało się, że skała jest ok. Początek to dość osobliwy mostek. Dalej to już w zasadzie pionowo.
Tam gdzie trzeba ułatwienia, ale rączki się pocą. Powietrza pod butkami nie mało. Bardzo pięknie!
Tu dość osobliwy austriacki patent. Zejście z ferraty trochę kłopotliwe, można się zgubić na wydeptanych ścieżkach. Kieruję swoje kroki w kierunku schroniska Silberkarhütte (1250),
gdzie czekają już na mnie Lidka ze Stasiem. Tam trochę się posilamy i Stanisław wysyła nas na Siegę (trudność C/D). Opis ferraty http://www.bergsteigen.com/sites/default...g_topo.pdf
Spod schroniska to niedaleko. Stanisław odprowadza nas wzrokiem. Podejście pnie się ostro w górę. Po drodze mała wtopa, pakujemy się jedną z licznie wydeptanych ścieżek w ślepą uliczkę. Drobna korekta i jesteśmy na starcie.
Przyznać muszę, że od początku trudności jakich się nie spodziewałem.
A i dalej są momenty.
Trzeba się naprawdę wysilić żeby ją przejść. Ale pięknie.
Tu trzeba wspomnieć, że ani na Rosinie ani tutaj nie ma ludzi. Na jednej i na drugiej raptem po jednej osobie. O tyle to dziwne, że wszystkie ferraty w tej dolinie dostępne są bez większego wysiłku. Po prostu idąc doliną wchodzi się na nie wprost ze ścieżki. Powrót z ferraty pod schronisko po małej pętelce.
Tutaj w tle nasze wczorajsze dokonania. I taka mała uwaga - liny w Austrii są grubsze niż we Włoszech. Zarządzamy odwrót. Niespiesznie schodzimy opadającą doliną. Po drodze Lidka chciała zobaczyć jeszcze wiszący mostek z bliska.
Jej też się podobało. Dalej podążamy w dół i powrót na bazę. Ostatnim epizodem to wspólna wizyta na Planai. Odwiedzamy schronisko Schladmingerhütte
żeby po raz ostatni zakosztować lokalny specjał.
Tym akcentem kończymy tegoroczne wakacje.
I to by było na tyle co nam Stanisław pokazał. Dziękujemy Ci Stasiu za wspólne górskie bytowanie. Za uśmiech, pot i bolące nogi. Może jeszcze kiedyś cdn.
Lidka i Janusz
P.S.
Po drodze chyba Fazika auto widziałem. To chyba jego rower.
góry to początek nieba
Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-11-2016 08:47 PM przez yoter.
|
|
| 18-11-2016 08:38 PM |
|
 |
Stasiu
    
Postów: 17,594
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Mar 2008
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Janusz, jeszcze nie mamy zamknięte wspólne porachunki. Ten Königsjodler i Antalao. Jednak rozmarzyłem się pochodzić coś więcej trekingowo jak po Dolomitach, tak i Niskie Taury i Dachstein. Jednak ferraty wżarły się do mnie głęboko. Już znowu mi brakują.
No, zobaczymy w następnym roku. Może mnie kto skusi. 
Lidka, Janusz, dzięki, że mnie uratowaliście od samotności i przebaczcie, kiedy nie było wszystko tak, jak sobie przedstawialiście. Ja wierzę, że jeszcze wspólnie na południe podrepczemy.
Góry się nie zdobywa, góry nas wpuszczają.
|
|
| 18-11-2016 09:11 PM |
|
 |
Fazik
Kierowca TYRa
    
Postów: 6,690
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2006
Status:
Offline
|
RE: Jak nam Stanisław góry pokazywał.
Wyrwać się z miejskiego betonu, choć na dzień, choć na chwilkę, Żeby nie zwariować...
|
|
| 19-11-2016 11:23 AM |
|
 |
|
|