RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Bardzo obrazowe relacje, zarówno spoko jak i paaulo wprawili mnie w dobry nastrój bo akurat pogoda robi coś przeciwnego /pada od rana/.
Zamarzyły mi się znowu góry.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Tydzień w Zakopanem
Dzień pierwszy
Po ośmiogodzinnej podróży pociągiem Zakopane przywitało nas rześkim słonecznym porankiem. Z kilku osobowej grupy, która miała jechać z nami została trójka: Ja, moja koleżanka i mój chłopak Piotrek (po raz pierwszy w Tatrach). Plany były dość ambitne biorąc pod uwagę, że żadne z nas po Tatrach Wysokich jeszcze nie chodziło. Po znalezieniu noclegu i szybkiej toalecie ruszamy w dolinę Kościeliską ( ja i Aga bardzo stęsknione gór, Piotrek jak zawsze z pewnym sceptycyzmem). W planach jest na rozgrzewkę jaskinia Raptawicka. Wreszcie mam kogoś kto chce się ze mną tam wdrapać. Na moje koleżanki łańcuchy działają odstraszająco, no ale teraz jestem z Piotrkiem! Skręcamy ostro w górę czarnym szlakiem. Zapomniałam już jak śliskie są tu kamienie, wchodzi się jak po bryłach lodu. Dość szybko docieramy pod ściankę prowadzącą do Raptawickiej. Kilka głębszych wdechów i ruszamy w górę. Piotrek pierwszy, w razie czego ma mi pokazywać jak iść. W praktyce oczywiście go nie słucham i zamiast łańcucha uparcie przytrzymuje się skał. Wydają mi się pewniejsze. Jeszcze tylko przełożyć nogę i pare kroków w dół po drabince. Jesteśmy na dnie jaskini. Cóż za przyjemny chłodzik. Z latarkami wchodzimy w każdy kąt, w który możemy wetknąć nasze ciekawskie nosy. Jaskinia ciekawa ale niezbyt duża więc po obejrzeniu jej wzdłuż i w szerz wyłazimy na powierzchnię. Schodząc mijamy kilkunastoosobową grupę. Zastanawiam się gdzie oni się tam wszyscy zmieszczą i co to za przyjemność zwiedzać jaskinie w takim tłumie. No cóż, co kto lubi
My zachęceni urokami Raptawickiej postanawiamy odwiedzić jeszcze Wąwóz Kraków. Nigdy tam nie byłam a jest pięknie. Nasze zwiedzanie kończymy na przejsciu Smoczej Jamy. Tu jest troche mniej ciekawie. Przy ciągłej konieczności trzymania się łańcucha i kolejce ludzi za nami trudno czemukolwiek się przyjrzeć. Dzień jednak zaliczamy do bardzo udanych i zadowoleni wracamy na nocleg.
c.d.n.
1. W Jaskini Raptawickiej.
2. Wylot Raptawickiej.
3. Wąwóz Kraków.
4. Wychodząc ze Smoczej Jamy.
I znów dopada mnie tęsknota ...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-08-2007 12:13 PM przez Ewcia.
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Ewcia napisał(a):
. Wreszcie mam kogoś kto chce się ze mną tam wdrapać. Na moje koleżanki łańcuchy działają odstraszająco, no ale teraz jestem z Piotrkiem!
Pozdrowienia dla Was i rzecz jasna PiotrkaZawsze jest jakiś pierwszy raz(ten jedyny,uroczy)-gratuluję wycieczki
PS.Zejście z przełęczy Zabrat w stronę Doliny Łatanej też ma swoje miłe klimaty.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-08-2007 12:48 PM przez dr.Etker.
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Czekamy Ewcia na dalszy ciąg relacji .Wstęp bardzo obiecujący.A zdjęcie Wąwozu Kraków biorąc pod uwagę panujący tam pólmrok i warunki wyszło po prostu wspaniale.Pozdrawiam
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Cytat:
Pozdrowienia dla Was i rzecz jasna PiotrkaZawsze jest jakiś pierwszy raz(ten jedyny,uroczy)-gratuluję wycieczki
Dziękuje za pozdrowienia. Masz rację pierwszy raz jest jedyny i na zawsze pozostaje w pamięci przyćmiewając kolejne.
Mam nadzieje, że tak będzie z moją pierwszą wizytą na Kasprowym. Było to wiele lat temu, piękna pogoda i cudne wspomnienia. Za to w tym roku...
Dzień drugi
Następnego ranka pogoda zmieniła się diametralnie. W planach na ten dzień była Goryczkowa Czuba od Kasprowego w stronę Czerwonych Wierchów. Widząc jednak co się dzieje z pogodą zapropnowałam krótką wycieczkę na Nosal. Moi towarzysze byli jednak niezmordowani. Idziemy na Kasprowy Wierch, a potem pomyślimy co robić dalej. Gdy wychodziliśmy z Kuźnic siąpił drobny zimny deszcz. Nie wiem czemu wiedząc o remoncie kolejki nie wpadłam na to, że będzie zamknięty również funcjonujący przy niej na szczycie bar.Szło się ciężko, a im wyżej tym wiadomo ... coraz zimniej. Gdy weszliśmy w piętro kosodrzewiny powitał nas porwisty wiatr. Deszcz zacinał już poziomo. Powyżej kosodrzewiny zaczął zamieniać się w grad smagający po policzkach. Na szczycie towarzyszył nam już śnieg. W plecaku mieliśmy termos z gorącą herbatą, ale palce odmawiały posłuszeństwa przy odkręcaniu i nalewaniu. Pojawiła się myśl aby zejść do Murowańca ale którędy... Standardowy szlak zamknięty. Na końcu tabliczka że dojście do Murowańca przez ,bodaj ze, Cichą Dolinę. Zdaje się, że to już na Słowacji a ja nie znam kompletnie Słowackich gór. Zresztą znalezienie szlaku w tych warunkach też nie jest łatwe. Szybka decyzja odwrotu bo jak jeszcze trochę tam postoimy to zamarzniemy. W drodze powrotnej dostaliśmy napadu śmiechu, a już na dole stwierdziłam, że najbardziej bolą mnie mięśnie brzucha. Dodam tylko, że moje kochanie przeszło całą tę trasę w sandałach (podobno co jak co ale stopy mu nie zmarzły). Jeśli chodzi o to obuwie jest niereformowalny. Jego wybór. Snadały zamienił na kryte obuwie tylko pod wierzchołkiem Granatów.
c.d.n.
[size=small]
1. W drodze na Kasprowy Wierch, przy przesiadkowej stacji kolejki.
2. Widok z Zakopanego m.in. na Giewont (po powrocie z Kasprowego).[\size=small]
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Ewcia napisał(a):
Pojawiła się myśl aby zejść do Murowańca ale którędy... Standardowy szlak zamknięty. Na końcu tabliczka że dojście do Murowańca przez ,bodaj ze, Cichą Dolinę. Zdaje się, że to już na Słowacji a ja nie znam kompletnie Słowackich gór. Zresztą znalezienie szlaku w tych warunkach też nie jest łatwe.
Dodam tylko, że moje kochanie przeszło całą tę trasę w sandałach (podobno co jak co ale stopy mu nie zmarzły). Jeśli chodzi o to obuwie jest niereformowalny. Jego wybór. Snadały zamienił na kryte obuwie tylko pod wierzchołkiem Granatów.
Szlak żółty z przełęczy Suchej do Murowańca zamknięty??Trasa przez Dolinę Cichą Liptowską do Murowańca-faktycznie jest nieco okrężna (nota bene- też znaki żółte z przeł Suchej ku dołowi-tyle,że na południe)
Doświadczenia na pograniczu krioterapii są podobno przyjemne
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Cytat:
Szlak żółty z przełęczy Suchej do Murowańca zamknięty??Trasa przez Dolinę Cichą Liptowską do Murowańca-faktycznie jest nieco okrężna (nota bene- też znaki żółte z przeł Suchej ku dołowi-tyle,że na południe)
Doświadczenia na pograniczu krioterapii są podobno przyjemne
Szczególnie jak już się siedzi w domku i popija gorącą herbatkę.
Szlak z Przeł. Suchej chyba nie jest zamknięty. Problem jest z przedostaniem się tam z Kasprowego. My dotarliśmy tylko do stacji meteorologicznej. Zaraz obok jest sznur zamykający szlak i informacja o obejściu Doliną Cichą. Szczerze mówiąc zupełnie inaczej zapamiętałam Kasprowy i troche się tam na górze zamotałam więc wolałam nie ryzykować i zejść tą samą drogą.
I znów dopada mnie tęsknota ...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-08-2007 02:20 PM przez Ewcia.
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Ewcia napisał(a):
Szlak z Przeł. Suchej chyba nie jest zamknięty. Problem jest z przedostaniem się tam z Kasprowego. My dotarliśmy tylko do stacji meteorologicznej. Zaraz obok jest sznur zamykający szlak i informacja o obejściu Doliną Cichą.
Prawdopodobnie chodziło o obejście szczytu wariantem dla narciarzy z Gąsiennicowej do Goryczkowej.Nie wyobrażam sobie kogoś z tak rozległą fantazją-by umieszczać tablice z informacją -że do "Murowańca"-to przez dol.Cichą i np.Podbańską
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Pewnie masz racje. Zresztą teraz jak patrze na mape to wydaje sie to troche klarowniejsze. Niestety wtedy nie posiadałam jeszcze tej mapy (miałam tylko aksonometryczną, a na niej nie wszystko widać) i nie miałam zielonego pojęcia o co im tak naprawde chodzi.
Jednym słowem na szczycie zdębiałam. Może ktoś był w tym roku na Kasprowym i wyjaśni sytuację.
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
I mówisz Ewcia ze wtenczas padał snieg... Mi też się tak wydawało, wdrapywałam sie na Kozia Przełęcz w tym czasie od D5SP, było paskudnie zimno i slisko. Szkoda ze nie wiedziałam, że inni Wariaci tez w taką pogodę po górach chodzą.
Gdybyście doszli do Murowańca to byśmy się pewnie spotkały.
No i miałaś chrzest bojowy w Tatrach: deszczem i gradem.
"[Tatry]...Przeto stałyście się marzeniem, tęsknotą ludzi spragnionych modlitwy bezsłownej i słońca"
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Cytat:
I mówisz Ewcia ze wtenczas padał snieg... Mi też się tak wydawało, wdrapywałam sie na Kozia Przełęcz w tym czasie od D5SP, było paskudnie zimno i slisko. Szkoda ze nie wiedziałam, że inni Wariaci tez w taką pogodę po górach chodzą.
KasiaA gratuluje odwagi i wytrwałości. Przejście Koziej Przełęczy w taką pogode to chyba nie lada wyczyn. Dla mnie wystarczająco "mrożący" był Kasprowy.
A wracając do mojej relacji...
Dzień trzeci
Znowu słonko. Na niebie prawie bezchmurnie. Na terenie parku jesteśmy jeszcze przed 8.00 bo przed nami długa droga. Rozważaliśmy dwie przełęcze: Szpiglasową i Krzyżne. Wybór padł na tę drugą. Na dojście do Murowańca wybieramy drogę transportową przez Dolinę Suchej Wody. Może mało atrakcyjnie ale jeszcze nigdy tamtędy nie szłam, a spróbować trzeba wszystkiego ( no prawie ). Idzie się bardzo przyjemnie i po półtorej godziny jesteśmy w schronisku. Czas na gorącą herbatke i zdjęcia. Ruszamy dalej żółtym szlakiem w kierunku Doliny Pańszczycy. Raz w góre raz w dół. Zaskakuje nas bardzo szybko pojawiające się piętro kosodrzewiny. Wogóle krajobraz tu piękny i bardzo urozmaicony. Najpierw las i ciuchutkie zalane słońcem polanki, zaraz potem kosówka przecinana rumowiskami, a w tym wszystkim spływający z góry Żółty Potok.Jeszcze jedno podejście wśród kosodrzewiny i naszym oczom ukazuje się zupełnie inny widok, jak to ktoś napotkany na szlaku powiedział, krajobraz księżycowy. Dolina Pańszczyca. Dookoła głazy i skały, a między nimi Czerwony Stawek (w tej chwili dosłownie czerwony i rozdzielony na dwa małe stawki). Zieleni tu niezawiele. Krótki odpoczynek. Obserwując dolinę próbujemy zgadnąć którędy dalej prowadzi szlak i co nas jeszcze dziś czeka. Niestety ludzie widoczni jeszcze przez kilkadziesiąt, może kilkaset metrów szlaku, potem znikają gdzieś za kamieniami. Idziemy wiec w nieznane. Dojście do punktu, z którego widzimy już wyraźnie gdzie mamy dotrzeć zajmuje nam jeszcze troche czasu. Spojrzenie w górę i już wszystko wiemy. Czeka nas ostre podejście pod przełęcz. Nie ma czasu do stracenia więc ruszamy. Dość szybko jednak się męczymy i odpoczywamy dosłownie co kilkanaście kroków. Przy jednym z takich odpoczynków gwałtownie obracam się za siebie żeby popodziwiać widoki i... kończy się to zawrotem głowy. Dobrze, że za plecami mam ścianę. No cóż, okazało się, że mój błędnik zwariował nie mając żadnego punktu zaczepienia dla wzroku . Ogromna otwarta przestrzeń otoczona skalistymi szczytami. Następnym razem, nauczona doświadczeniem ,odwracam się bardzo powoli. Jednak nadal jest to szok dla moich zmysłów. Powoli oswajam się z otwartą przestrzenią. Jeszcze pare mertów i osiągniemy cel. Puszczam przodem Piotrka. Chciał być tam pierwszy. Obserwuje go z odległości kilku metrów. Ma dość dziwną minę. Zastanawiam się dlaczego. Zaraz sama się dowiem. Wychodze na góre i... oniemiałam ( a zdaża mi się to rzadko ) Ci którzy byli wiedzą co zobaczyłam, Ci którze nie... no cóż proponuje jak najszybciej się tam wybrać, bo ja nie potrafie tego opowiedzieć. Robimy tym razem duuuuuuuużo zdjęć, przez dłuższą chwile podziwiamy widoki i poodejmujemy decyzję o zejściu bo zaczyna wiać. Schodzimy do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Schodzimy i schodzimy i schodzimy.... długie to zejście, ale z pięknymi krajobrazami przed naszymi oczyma. W schronisku pięciostawiańskim mały posiłek i ruszamy dalej zielonym szlakiem w Dolinę Roztoki. Potem Wodogrzmoty Mickiewicza, kawałek asfaltem (brr) i Palenica Białczańska. Wskakujemy jeszcze dość żwawo do Busa. Wysiadanie na dworcu w Zakopanem juz nie szło nam tak gładko
c.d.n.
Zdjęcia niestety troche zamglone ze względu na dużą wilgotność powietrza:
1. Bezchmurny poranek z widokiem na Giewont.
2. Czerwony Stawek w Dolinie Pańszczyca.
3. Szczyty okalające Dolinę Pańszczyca.
4,5. Widok z Przełęczy Krzyżne.
6. Szlak z przełęczy w kierunku D5SP
7. Przełęcz Krzyżne z Doliny Pięciu Stawów.
I znów dopada mnie tęsknota ...
Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2007 11:02 AM przez Ewcia.