|
Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
|
| Autor |
Wiadomość |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Okolice Beskidu Morawskiego
Wczoraj to jest 17.O7 .w wzbierającym upale wybrałem się właśnie do Czech.Ponieważ córki wybierały się do Bielska B.-przeliczyłem koszty przejazdu autobusem i wyszło mi ,że jak dołoże 20 zł to to jadąc samochodem mogę jeszcze skoczyć do Czech .Wyjechaliśmy wcześnie rano oczywiście przy protestach moich dziewczyn jako ,że nie lubią wcześnie wstawać i o siódmej byliśmy w Bielsku B .Tam się umówiłem gdzie będą mnie czekać z powrotem i pojechałem dalej na Cieszyn a następnie na Frydek Misztek.To takie kiedyś dwa miasta osobne.mające dwa rynki .Jeden na wzgórzu drugi na dole .Podobnie jak w Bielsku B.
1o km za Frydkiem skręciłem na Hukvaldy.To taka mała miejscowość historyczna z ruinami zamku na szczycie.Górki tutejsze to jeszcze nie Beskid ale takie samodzielne niewielkie pasmo .Chociaż nie wysokie nieco pow. 600m ,mają charakter stromych zalesionych stożków ,wyglądają jakby to były dawne wulkany.(może były nie chce mi się szukać w literaturze.).
A więc miejscowość ładnie ulokowana u podstawy stożka .A na wierzchołku ruiny dokąd za 40 koron weszedłem i pstryknąłem parę zdjęć z korony baszty..Zeszedłem na dół wstąpiłem do punktu IT i udało mi sie dostać taką darmową mapę Beskidu Morawskiego 1cm-1km.Obszedłem ten i sąsiadujący stożek dookoła gdzieś 7km drogą asfaltową ale cienistą i ciekawą (ładnie biegnącą po zboczu przez las.)Dotarłem do samochodu na razie bez zmęczenia.
Następny etap to Frensztat pod Radhostem .Radhost 1129 jeden z najwyższych szczytów w tym regionie jest najbardziej znany i najliczniej odwiedzany W pobliżu znajduje sie bardzo urocze schronisko Pustevny coś a' la wołoskiego .Sam jednak tym razem nie wybierałem się na Radhost .Przed Frensztatem wypatrzyłem na otrzymanej mapie taki rezerwat "trawentynowe kaskady" w miejscowości Tiche. (Trawentyny to taka martwica wapienna powstała z wytrącania się wapnia z wody tak jak przy stalaktytach i osadzenie się jego na roślinach).Odbiłem więc do tej miejscowości w poszukiwaniu rezerwatu.Zatrzymałem się w miejscu gdzie dokładność mapy kazała mi domniemywać istnienie rezerwatu.Patrzę na rzekę tu i tam ale kaskady nie widać a w dodatku rzeka ogrodzona i nawet nie można sie do niej dostać .Jest bramka zamknięta a na niej zawieszone jakieś chomąto.Trochę zrezygnowany rozglądam się szerzej po otoczeniu i nagle zauważam wyżej na zboczu jakąś tablicę ,podchodzę bliżej i tak, jest opis rezerwatu i ścieżka wzdłuż ogrodzenia rzeki w górę na zbocze.Po 100 m docieram do rezerwatu .Znajdował się on na zboczu góry .Ta kaskada trawentynowa została zbudowana przez taki malutki strumyczek wypływający ze źródła na zboczu.Długość tej kaskady to 100m, szerokość 30cm ,a wysokość średnio pół metra .ToTaki próg podłużny wijący się jak wąź wypiętrzony nad otoczenie zbudowany z trawentynu .Górą rozcięty przez płynący wzdłuż strumyk.Jak kto ś nie może sobie wyobrazić to proszę porównać do kanałów które biegną po depresji np w Holandii .Są one często kilka m wyżej niż otoczenie.
Z miejscowości Tiche udałem się do ładnego miasteczka Frensztatu .
Stanowi ono bazę wypadową w Beskid Morawski i na Radhost. Zwiedziłem miasteczko już w dającym się we znaki upale i chwilę odpocząłem chłodząc się zmrzliną(lody).
Następny etap podróży to Koprivnice.Znajdują się tu olbrzymie zakłady samochodowe Tatra .Jest i muzeum samochodowe ,ale go nie zwiedzałem .Miasteczko dosyć ładne ale ja mam coraz mniej sił w upale zwalającym z nóg .Więc coraz częstsze wypoczynki przy zmrzlinie.Wybrałem się na górkę stożek "Czerwony Kamień " (690m) w nadzieji ,że znajdę jakąś skałkę .W lesie trochę chłodniej ale stromizna przy tej temperaturze odbiera mi siły .doszedłem do jakieś przełączki i niespodziewanie natrafiłem tam na jakiś mały stawek (może dawny krater?) Nieco wyżej ledwo widoczne ślady dawnego grodu.Zeszedłem stromizną na dół i znowu przerwa przy zmrzlinie . I niestety czas się kończył i nie miałem już czasu na zwiedzenie jeszcze jednego uroczego małego miasteczka koło Koprivnice a mianowicie Stramberk .Jest chyba ono w okolicy najładniejsze .takie średniowieczne gdzie czas zatrzymał sie w miejscu.Zbyt wielki upał i zbyt częste wypoczynki skutecznie ograniczyły moje ambicje i zamiary .
Do Bielska na umówione miejsce dotarłem prawie dokładnie bo tylko pięć minut spóźnienia .po czym wróciliśmy zmęczeni do domu
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 18-07-2007 09:09 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Cóż Spoko-kolejna ciekawa relacja ,kolejna interesująca podróż.Prawdę powiedziawszy góra Radhost do tej pory kojarzyła mi się ze starosłowiańskim bóstwem Radegasta,imię bóstwa przywoływało z kolei na myśl smak i aromat znanego czeskiego napoju orzeźwiającego
Były to przyjemne skojarzenia-ale teraz -dzięki Twej relacji-moje horyzonty myślowe uległy poszerzeniu
pozdrawiam
|
|
| 18-07-2007 09:29 PM |
|
 |
spoko
rock spires hunter
Postów: 2,699
Grupa: Zbanowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Niedostępny
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Cóż Spoko-kolejna ciekawa relacja ,kolejna interesująca podróż.Prawdę powiedziawszy góra Radhost do tej pory kojarzyła mi się ze starosłowiańskim bóstwem Radegasta,imię bóstwa przywoływało z kolei na myśl smak i aromat znanego czeskiego napoju orzeźwiającego 
Były to przyjemne skojarzenia-ale teraz -dzięki Twej relacji-moje horyzonty myślowe uległy poszerzeniu 
pozdrawiam
Na górze znajduje sie posąg bóstwa Radegasta.A jeśli chodzi o piwo Radegast to w samej rzeczy chyba najpopularniejszy ten trunek tutaj.Niestety brak funduszy (czyt Waluty uniemożliwił mi wypróbowanie jego smaku
Aby wędrować po górach nie wystarczy mieć tylko dobre nogi ale także dobre oczy aby ich piękno podziwiać oraz dobre serce aby je pokochać.... .
|
|
| 18-07-2007 09:39 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Na górze znajduje sie posąg bóstwa Radegasta.A jeśli chodzi o piwo Radegast to w samej rzeczy chyba najpopularniejszy ten trunek tutaj.Niestety brak funduszy (czyt Waluty uniemożliwił mi wypróbowanie jego smaku 
Ooooo ! To się da nadrobić na spotkaniu forumowym
|
|
| 18-07-2007 09:46 PM |
|
 |
Rycho
i Tymek
    
Postów: 512
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Ooooo ! To się da nadrobić na spotkaniu forumowym 
z Twojego wpisu Doktorze wnioskuję, że spotkamy się na bibie w Bieszczadach ?
pozdrawiam
... i będą mi grały wiatry na organach turnii...
|
|
| 18-07-2007 10:13 PM |
|
 |
Sylwester
    
Postów: 5,035
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Aug 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
dzięki Władysław, przeczytałem z przyjemnością, a teraz idę spać
|
|
| 18-07-2007 10:23 PM |
|
 |
jack66
   
Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Dziękuję SPOKO, po przeczytaniu relacji, człowiekowi już chce się ruszyć gdzieś na wycieczkę.
Pozdrawiam.
|
|
| 19-07-2007 06:23 AM |
|
 |
marycha
~ netoperek ~
    
Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Spoko, bardzo przyjemnie sie czytalo
Ustrik - zdjecia rewelacja!!!! Gratuluje sprzetu, oka i umiejetnosci! A tereny bieszczadzkie trzy lata temu juz mnie urzekly - ten nieco inny, piekny 'klimat'. Patrzac na te drogi na Twoich zdjeciach - az wsiadloby sie na rower i wio....
pozdrawiam
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
|
|
| 19-07-2007 09:50 PM |
|
 |
tomtur
    
Postów: 7,595
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Oct 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Bardzo ladny opis ,ja też lubię te góry .Na zdjęciu wschód słońca na Lysej horze 1323 m npm
"Bo właśnie tam wiem po co żyję."
|
|
| 19-07-2007 10:30 PM |
|
 |
marycha
~ netoperek ~
    
Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
No, w koncu moge wrzucic relacyjke z OP - wolalabym wstawic zdjecia, zamiast sie rozpisywac..ale, ze sa one kiepskie (osobiscie nie podoba mi sie ich jakosc.. kadrowanie tez nie bylo przemyslane.. - a dodatkowo stracily po 'obrobce=zmniejszaniu'.. :-/ ) wiec troche wiecej literek niz zamierzalam...
Nasza Orla Perć, 15.07.2007 r.
Godzina 3:00 - budzik wygrywa znielubianą już przeze mnie melodyjkę (jak to z budzikami bywa ;-) ). Czas się zbierać – z Kasia umowione jesteśmy o 4:00.
Z Zakopianki, w okolicach Rdzawki naszym oczom ukazuje się ten obraz, na który długo czekałyśmy (zawsze jest to długo, nie zależnie od tego ile faktycznie się czeka ;P – Kasia czekała tydzień, ja troche dłużej :-) ) – Tatry. Pod koroną gór mgła spowija jeszcze Zakopane i okoliczne wsie. Góry witają nas w blaskach wschodzącego słońca.
Docieramy do Zakopanego, zostawiamy samochód w Kuźnicach, na parkingu przy rondzie z fontanna i... ruszamy z buta w stronę dolnej stacji kolejki na Kasprowy – na nogach z dwóch powodów: taki był plan, no i nie było busów ani taxi ;P. Przemierzamy mostek nad Bystrą i kierujemy się Doliną Jaworzynki do Murowańca. Idąc czuję się trochę źle – ale z nadzieją, że mi przejdzie nic nie mówię. Docieramy do schroniska – tam śniadanko (w towarzystwie szykujących się do wspinaczki łojantów) i w drogę – nad Czarny Staw. Po drodze decydujemy, że zaczniemy od Zawratu – pierwotnie miała być Przełęcz Świnicka, lecz Kasia stwierdza, że na Zawrat jeszcze nie wchodziła i chce zobaczyć tą drogę, poza tym ja mam małe wątpliwości, czy zdążymy od Świnicy dojść do końca (w ogóle nad Czarnym Stawem zastanawiam się, czy ja z Zawratu nie zejdę do Pięciu Stawów... Dalej nienajlepiej się czuję..) – nic, idziemy na Zawrat. Szłam tędy rok temu – droga przyjemna, nie używałam wtedy nawet łańcuchów – tym razem odcinek od Czarnego St. do Przełęczy bardzo źle mi się idzie, ze mną w dalszym ciągu coś nie tak – chwilami tylko zaciągam się powietrzem owiewającym granity tatrzańskie, jednak gryzę się z myślą, że chyba nie ma sensu kontynuować... Po drodze widzimy wspinaczy w ścianach – Kasia z rozmarzonym wzrokiem mówi: „Majka, kiedy my tak będziemy?” – ona już niedługo, ja muszę trochę jeszcze poczekać..
Dochodzimy na Zawrat – chwilka oddechu. Po krótkim odpoczynku stwierdzam jednak, że już ok, przeszło mi i mogę iść dalej, jak coś to zejdę następnym (kolejnym) zejściem. Kasia z uśmiechem przyjmuje moje „idziemy dalej” – no to idziemy. Kawałek granią, kawałek tuż koło grani – czuć powietrze pod łokciami, przestrzeń ogarniającą nas – coś wspaniałego :-) Wdrapujemy się na Mały Kozi – na Kościelec powoli zaczynają wstępować karawany „mrówek”, widzimy też łojantów na Zadnim Kościelcu. Mijamy kolejne czerwone znaczki szlaku, palce penetrują skałę szukając zaczepu, to znów zaciskają się na łańcuchach; płuca pełne wiatru, w oczach grają barwy granitowych turni, błękitu nieba i...szarości jednej chmury (która troszkę się nam nie podoba, ale póki co nie zapowiada raczej nic groźnego na najbliższe chwile) , a w sercu radość bycia tu i teraz! Płyta Zamarłej Turni znów pokazuje mi się w swym majestacie – tu także wspinacze korzystają z pogody.
Dochodzimy do sławetnej drabinki :-). Kasia woli iść pierwsza – cffaniara, zdjęcie chciała mieć – ale wiecie jaka jest? Noo, powiem Wam – mówię jej, że jasne, że jej zrobię na drabince – ale potem ona wraca na górę i zrobi mi – i co? 
(i tyle bylo zdjec na drabince... )
zdjęcia:
1 - w drodze na Zawrat, widok na Zadni Koscielec i Czarny Staw Gąsienicowy
2 - idąc na Mały Kozi Wierch
3 - Kasia mija "Chłopka" na Zmarzłej Przełęczy (między Małym Kozim W. a Zamarłą Turnią)
4 - na drabince :-)
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-07-2007 11:09 PM przez marycha.
|
|
| 19-07-2007 11:02 PM |
|
 |
marycha
~ netoperek ~
    
Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
(c.d.)
Wdrapujemy się na (Wielki) Kozi Wierch – tam posilamy się mieszanką orzeszkowo-rodzynkową :o) Chwila oddechu, zachwytu pięknem Tatr, tafle Pięciu Stawów odbijają obraz szczytów je okalających.
Ale czas ucieka, jeszcze „kawałeczek” mamy drogi przed sobą – zbieramy się zatem. Na Granatach ruch jak w niedziele (hmm.. no w końcu to niedziela była ;P), i ogólnie na OP bynajmniej nie byłyśmy same, ale stosunkowo nie było zatorów i kolejek do łańcuchów (znaczy ja domyślam się, że zwykle bywa tam dużo tłoczniej – ale byłam tam dopiero po raz wtóry..). Dochodzimy do Żlebu Kulczyńskiego – tu ostatnio zakończyła się moja przygoda z OP, tędy zeszliśmy z Sylwkiem do Koziej Dolinki. Tym razem podążamy dalej czerwonymi znaczkami. W międzyczasie upieram się przy swoim – że w Żlebie Kulczyńskiego nie ma łańcuchów (a przynajmniej nie było ich, jak szliśmy tamtędy ostanio) ;P Kasia zaś tłumaczy, że są – ja tu widzę jedno rozwiązanie konfliktu – muszę tam iść znów ;D. Ale wracając do trasy – zaraz za zejściem czarnym szlakiem widzimy kominek, ten sam, który ostatnio pożegnałam. Tym razem wdrapuję się nim na górę – całkiem fajnie się nim idzie. Docieramy na Zadni Granat, potem „ten jeden krok” ;D i Pośredni Granat, a po nim Skrajny. Idziemy dalej, chciałoby się tu zostać ale dzień ucieka a drogi dalej kawałek został. To znów granióweczka w okolicy Orlej Baszty, to łańcuchy, gdzieś tam jeszcze jedna drabinka – nie wiedziałam, że jest jeszcze jedna – tym razem po niej wychodzimy do góry (czy to jest przy Przełęczy Nowickiego, czy przy Wielkiej Buczynowej Turni? – czy może w ogóle źle zlokalizowałam? <hmmm> ). Odcinek od Granatów jest zdecydowanie słabiej ubezpieczony. Mijając Granaty miałyśmy przekonanie, że „teraz to już łatwiejszy kawałek OP”. No, teraz polemizowałybyśmy, czy aby faktycznie... Są miejsca, gdzie jest ciężko – np. b. kruche i osuwające się (piasek, drobne kamyki) zejście – może to to była Przełęcz Nowickiego? Qrczę, nie wiem?? Przemieżamy dalej szlak, uważnie, acz spoglądając na otaczający świat, żeby nacieszyć oczy widokami. Obie jesteśmy już zmęczone, ale szczęśliwe, że plany zamierzone wypełnimy! Oczekujemy na miejsce połączenia się widocznego od dłuższego czasu szlaku wiodącego Doliną Pańszczycy ze szlakiem z DPSP, którego jeszcze nie mogę namierzyć. Po jakimś czasie spotykamy rodzinkę idącą od strony Krzyżnego, mówią, że już nie daleko ale jeszcze będzie trudniejszy kawałek. W głowie mamy też jeszcze chęć dojścia jak najszybciej do „wodopoju”, bo picia zostało nam butelce zaledwie parę łyków. Idziemy dalej. Widać już szlak z 5-tki, wygląda na to, że za tą górą już będzie Krzyżne. Następne girlandy łańcuchów pomagają nam w zejściu kolejnym kominkiem (to pewnie było to miejsce, o którym rodzinka wspominała – tak sądzę idąc). Pełne nadziei, że już tylko chwilka, kawałek ścieżką i osiągniemy przełęcz idziemy za skręcającym w lewo szlakiem za Małą Buczynową Turnią i.... „o q...urczak!” wyrywa się nam z ust... Zza owej Turni wyłania się cała ściana łańcuchów . hehehe, nie potrafię określić tego, co poczułam w tym momencie hehehe, to nie było zniechęcenie, zawód, złość, smutek czy tym podobne negatywne odczucie.. To było takie trochę rozczarowanie – bo spodziewałam się czegoś innego, ale za razem zafascynowanie – te serpentyny łańcuchów tak finezyjnie pięły się po ścianie – taka kropka nad i ;o) (ale w gruncie rzeczy to było pozytywne uczucie :-) )
Finally dotarłyśmy do Krzyżnego całe i zdrowie i baaaardzo szczęśliwe, że zrobiłyśmy to!! Przeszłyśmy całą Orlą Perć!!! <jupi> <jupi> <jupi>
zdjęcia:
1 - widok z Koziego Wierchu, w tle Kasprowy wygląda zza grani (widoczna drabinka - to foto nie jest krzywe ;-) )
2 - druga strona Zamarłej Turni
3 - drabinka
4 - motylek :-)
5 - Wielki Staw Polski, widok z Koziego W.
6 - KasiaA i Tatry :-)
7 - w drodze na Granaty
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
|
|
| 19-07-2007 11:03 PM |
|
 |
marycha
~ netoperek ~
    
Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
|
|
| 19-07-2007 11:04 PM |
|
 |
marycha
~ netoperek ~
    
Postów: 1,121
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
(c.d.)
Nie zabawiamy tam jednak zbyt długo – pragnienie daje znać o sobie. Teraz naszym celem jest jak najszybciej napełnić butelki wodą. (Ja odkrywam jeszcze jogurt w plecaku, będzie jako awaria – zawszeć to trochę mokre ;o) ). Zchodzimy żółtym szlakiem w blaskach zachodzącego już słońca. Idąc mam jakieś dziwne wrażenie, że szlak nie idzie tak, jak ostatnio O_o. Że za bardzo skreca w prawo, a poza tym Czerwony Staw powinien już nam się pokazać, a tu go ani widu, ani słychu... Sprawdzam na mapie, żeby się upewnić – ale nie, wszystko OK. Widocznie zmęczenie i pragnienie powodują, że droga mi się zaczęła tak dłużyć. Aby nie myśleć o braku wody oglądam się na granie oświetlone pomarańczowymi popołudniowymi promieniami słoneczka – cóż za przepiękny widok!! Przemierzamy szlak wiodący kosówkami – wtem zauważam czerwone kamienie, pośrodku których ciemnieje tafla jeziorka – „Woda!” Samoczynnie przyspieszamy kroku. Na kawałek przed stawem dobiega nas szmer potoku, w którym napełniamy butelki. Mmmm, jak ta lodowata woda smakuje!! 
Napoiwszy się, uzupełniwszy zapas wody ruszamy do Murowańca; docieramy tam koło 20:00, wypijamy ciepłą herbatkę i ruszamy w dół – tym razem, aby dać kolanom nieco już dzisiaj utrudzonym trochę odpocząć – przez Boczań. Ze Skupniów Upłazu roztacza się przed nami widok na zachód słońca, fioletowo-różowe niebo znika po chwili za drzewami – wchodzimy w las. Robi się szarówka, i coraz mniej widno. Do Kuźnic dochodzimy z czołówkami. I dalej czeka nas droga do Krakowa.
Ahhh, było wspaniale!! Dziekuje Ci Kasiu za super niedzielę, za pomysł i za wspólną wycieczkę! Warto coś takiego zrobić, ale powiem szczerze, że teraz wolę iść na OP kawałkami, zatrzymać się na górze na dłużej, robić zdjęcia nie spiesząc się nacieszyć oczy widokami. Taki maraton ma swoje uroki, daje wielką satysfakcję, ale na razie odpuszczę sobie powtórzenie wyczynu :o)
W każdym razie super sprawa, polecam kiedyś zrobić całą OP :o) moc wrażeń gwarantowana, zwłaszcza przy pierwszym przejściu :-)
zdjęcia:
1, 2 - z Krzyżnego w kier. DPSP
3 - fragment orloperciańskiej grani
4 - rozwidlenie szlaków w Dol. Pańszczycy
5 - w Dolinie Pańszczycy
6 - dochodząc do Murowańca
Pozdrawiam
P.S.
Kasia, dopisz swoich slow pare
"Tam na dole zostało wszystko to, co Cię męczy,
Patrząc w góry w około świat wydaje się lepszy..."
Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-07-2007 11:10 PM przez marycha.
|
|
| 19-07-2007 11:05 PM |
|
 |
dr.Etker
    
Postów: 8,828
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Nov 2006
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Piękna przygoda,fotki równie ciekawe-gratuluję przejścia.Cała OP-w jeden dzień-to duży wysiłek.
Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2007 06:48 AM przez dr.Etker.
|
|
| 20-07-2007 06:32 AM |
|
 |
jack66
   
Postów: 177
Grupa: Zarejestrowani
Dołączył: Jul 2007
Status:
Offline
|
RE: Lipiec, Sierpień- WAKACJE!!! A My na szlaku...
Witam serdecznie.
Gratuluję tak pięknej wycieczki, dziękuję za wspaniały opis i zdjęcia.
Pozdrawiam.
|
|
| 20-07-2007 06:47 AM |
|
 |
|
|