![]() |
|
Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Wersja do druku +- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum) +-- Forum: Wyprawy, relacje, opisy (/forumdisplay.php?fid=18) +--- Forum: Górski Świat (/forumdisplay.php?fid=21) +--- Temat: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra (/showthread.php?tid=4669) |
Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Stasiu - 02-09-2012 02:29 PM Przed niżej napisaną relacją muszę najpierw powrócić wztecz w czasie. A to do roku 2008. Przypomniałem sobie relację DrE: http://www.gorskiswiat.pl/forum/showthread.php?tid=1148&page=7 i to post nr. 105. Wtedy trzej osobiście mi znani forumowicze przedzierali się tą trasą. Ja zawsze, kiedy przejeżdżałem przez Cortinę, patrzyłem na majestaty Tofany di Mezzo i di Dentro. Zwłaszcza na tę drugą, ponieważ tam jeszcze nie byłem w odwiedzinach. Kiedy byłem młodszy, przyciągały mnie ciężkie ferraty i nigdy nie było czasu na przechodzenie tych "lajtowych". Jednak w tym roku nadarzyła się ku temu okazja. Po Dolomitach wędrowałem jak samotny wilk, byłem w pobliżu i przyciągały mnie te tereny. Pozytywa: + łatwy dostęp i w razie dobrej pogody i warunków śniegowych bezproblemowa, + z dala od ludzi, jednak nie można o tym powiedzieć u górnej stacji kolejki linowej na Tofana di Mezzo, + w połowie drogi możliwość przenocowania pod ścianą w biwaku Baracca degli Alpini, + ładna widokowo (ale co nie jest ładne w Dolomitach). Negatywa: - wczesnym latem (patrz relację Doctora) występuje stary śnieg, który na północnym stoku może uniemożliwić dalsze przejście, - prawdziwych ferraciarzy nie musi zadowolić, raczej to jest dreptówa. Normalnie trasa chodzi się w odwrotnym kierunku. Tzn. wyjeżdża się (twardziele wychodzą Anną, Olivieri i Aglio) na Tofanę di Mezzo, potem na Tofanę di Dentro i przez przełęcz Formenton w dół. Ja postanowiłem iść śladami wyżej wspominanej trójcy tj. w górę. Rano 12.8.2012 o 9:00 punktualnie stawiam się przy dolnej stacji kolejki linowej. [attachment=47260] Na Tofanę di Medzzo wyjeżdża się na trzema za sobą położonymi kolejkami. Każda kosztuje 6 Euro. Ja wykorzystuję dwie pierwsze, do Rif. Ra Vales (2470 m). Tylko ja nie korzystam z ostatniej na szczyt. Wszystkie ekipy jadą dalej. Zostaję osamostatniony. Mnie to jednak nie szkodzi i tak wyminąłem drałowania się pod kopczyk na przełęcz Ra Vales jak ekipa z 2008 roku. Pogoda mi trochę płata figla. Jestem akurat pod dolną granicą chmur. [attachment=47261] - na trasie, za mną Rif. Ra Vales Wierzchołki już w chmurach. To dodaje trochę mistycyzmu do mojej wycieczki. Ja sam i góry, których nie widać. [attachment=47262] - tam do tych chmur mi trzeba iść Trasa biegnie u podnóża skał z lekkim stąpaniem. Taka sobie klasyczna tomturówa. Do siodła Formenton trzeba mi jednak wydreptać 400 m i dlatego z niecierpliwością wyczekuję pionów i jakichś ferratowych zabezpieczeń. Po godzinie wałęsania się pod skałami, dochodzę do miejsca, gdzie są resztki baraków z I wojny św. [attachment=47263] Tutaj ekipa 2008 roku gdzieś przeczekiwała burzę. To także oznacza, że rozpocznie się skałołażenie z napędem 4x4. Po paru metrach nowy impuls dodaje mi sił. Zbliżam się do siodła na grani i zauważam, że po drugiej stronie gór pojawia się niebieskie niebo. [attachment=47264] Czyżbym się doczekał ładnych widoków na grani? Tutaj też wg mapy miała się rozpoczynać ferrata Formenton. Jest to raczej taka namiastka. Tych parę poręczówek, które nie przekraczają skali A, bym nawet ferratą nie nazywał. Z całego sprzętu ferratowego wyciągam tylko rękawice. Wiadomo, ręce urzędnika nie są dostosowane do chwytania stalowej liny albo dolomitowej skały. Półtora godziny minęło i jestem na grani w siodle Formenton. [attachment=47265] Czasu mam sporo i dlatego postanawiam trochę zboczyć z kursu i wyjść na pobliski C. Formenton (2830 m). [attachment=47266] Z siodła nie widać samotnego szczytu Tofany i akurat tam oczekuję, że mi się coś pokaże. Idę koło ruin umocnień wojskowych i potem chodnikiem, który ma czasami niestabilne podłoże. Nawet mi się udało strącić jeden głaz. Na szczęście nie ja poleciałem. Tutaj by mnie chyba nikt nie znalazł. Po paru minutach jestem na wierzchołku C. Formenton, który jest właściwie jedną z odnóg Tofany. Za swój skok w bok jestem należycie odmieniony. Prawda chwilę musiałem poczekać na właściwą chwilę, ale cierpliwość się opłaciła. W pewnym momencie pokazała mi się jedna z królewien - Tofana di Dentro. [attachment=47267] Na jej widok byłem zafascynowany. Nawet nie myślałem nad tym, że mi trzeba na tak krótkim odcinku wyjść jeszcze 500 m. Cieszyłem się na te odwiedziny. Migiem powracam do siodła i rozpoczynam dalsze podchodzenie. Droga wciąż nie przekracza stopnia lekkiego. Toto miejsce jest jedno z trudniejszych. [attachment=47268] Przy wztecznym widoku ładnie się prezentuje poniżej siodło i wierzchołek Formenton. [attachment=47269] Następnym wyczekiwanym celem miał być biwak Baracca degli Alpini (2922 m). Byłem na niego ciekawy, ponieważ wiele razy potykałem się z myślą, że tam kiedyś urządzę sobie nocleg. Jest to praktycznie drewnianna buda wciśnięta między skały. [attachment=47270][attachment=47271][attachment=47272] Wnętrze jest przytulne. Są tu palandy z kocami, piecyk, parę naczyń i podstawowych przypraw do potraw. O wodzie nic nie poznaczono. Chwilę tutaj odpoczywam. Musi tu być ładny widok z ławeczki przed barakiem zwłaszcza, kiedy wschodzi słońce. Dalszy przebieg etapy to normalna dreptówa. Jednak Tofana coraz bliżej. ([attachment=47273] Jak się później okaże, wyjście jej wschodnim zboczem jest coś w postaci przerośniętego Stoha. Gramolenie się na oba kopczyki wyciąga sporo sił. To jest spowodowane stylem podchodzenia "+2-1". Dwa kroki do przodu i jeden w tył. Na Tofanie ten krok w tył powoduje piarżysko a na Stohu błotnisko. [attachment=47274] - piarżysko już za mną pod wierzchołkiem w całej swej krasie I tak oto ferratą nieferratą, kiedy bebechy musiałem taszczyć w plecaku (oprócz rękawiczek), docieram po trzech godzinach na szczyt Tofany di Mezzo (3237 m). Widoki, jako w Dolomitach, przepiękne. Zwłaszcza ładnie się prezentują pozostałe dwie królewny - Tofana di Mezzo i Tofana di Rozes. [attachment=47275] Dla mnie całkiem nowe widoki. Tutaj jeszcze nie byłem. Dłuższy postój w celu przeprowadzenia podstawowych czynności szczytowych i rekognoskacji dalszego terenu. Z wierzchołka rozpoczyna się następna ferrata - Lamon. Trzeba najpierw zejść do siodła, które jest między Dentro i Mezzo i następnie wyjść na Mezzo. Ferrata jest właściwie tylko na odcinku z Dentro do siodła i oznaczył bym ją w skali B - nieco trudna. No, może w jednym miejscu B/C. Jednak nic do nieprzejścia dla początkujących. [attachment=47276] Po osiągnięciu siodła, trudności się kończą. Zabezpieczenie chodnika z tej strony na Mezzo jest znów w postaci poręczówki. [attachment=47277] Mija kolejna godzinka i jestem na dalszej królewnie - Tofana di Mezzo (3244 m). Było to tak szybko, że nawet nie zdążyłem porządnie obmacać skały. Kiedy bym na Mezzo wychodził z drugiej strony, systemem dróg P. Anna, G. Olivieri i G. Aglio, to by była całkiem inna kawa. Jednak dzisiaj to miałem miodzio. [attachment=47278] - Dentro od szczytu Mezzo Dzisiejsze odwiedziny trzeba było jakoś uczcić. Najlepiej w restauracji górnej stacji kolejki linowej. I jako, że we Włoszech, funduję sobie kawę i ciacho. [attachment=47279] Drożyzna, ale w cenie są zaliczone Dolomitowe widoki. Przy kawce i mapie planuję też powrotną drogę. Przy penetrowaniu palcem po mapie, ta powrotna droga nie wygląda wogóle lajtowo. Plan był taki - zjechać do Rif. Ra Vales, potem schodząc do Rist. Pietofana wypróbować kawałek drogi, którą drałowali do góry Ci z roku 2008 i na koniec osiągnąć moją bazę noclegową (camping Roccheta) stylem przełajowym. Łatwo powiedzieć, gorzej wykonać. Kolejką w dół, to jeszcze balanga. Tam robię zdjęcie z widokiem, które rano mi było zapowiedziane. [attachment=47280] - Tofana di Dentro, siodło Formenton, C. Formenton Daję dyla w dół. Do siodła Ra Vales raczej spokojnie. Później już stromo. Wiadomo, nartostrada musi mieć jakieś nachylenie, żeby narciarze szybko pokonywali grawitację. Jednak moje kolana były innego zdania. Chciałbym widzieć miny naszych chłopców z 2008 roku, jak tędy gramolili się pod górkę. [attachment=47281] - całkiem w lewo widać zarys obok leżący Rocchety camping Cortina Nie było mi wesoło, kiedy zobaczyłem co mnie jeszcze czeka. Jakoś przeszedłem świat skały, potem dreptałem po trawiastym dywanie, żeby po półtorej godzinie zobaczyć światełko na końcu tunelu w postaci restauracji Pietofana. Chciałem się dorwać do jakiegoś wodopoju w postaci napoju turystycznego. Jednak spojrzenie na cenik przypomniało mi, że jestem we Włoszech w górach. Piwo - 5 Euro i zawsze ratująca kawa 2 Euro. Widząc takie ceny, czmychnąłem z tego miejsca z językiem przylepionym na podniebieniu. Musiałem się zadowolić wodą z kranu. Czmychnąłem. No tak, ale jak czmychać w takim miejscu. Tutejsza okolica nie jest nastawiona na piechurów. Są tu albo nartostrady albo drogi dla samochodów wiodących do tych nartostrad. Najwyżej są tu jeszcze wydeptane krowie albo kozie ścieżki, które po chwili zawsze zbaczały gdzie indziej niż ja chciałem iść. Cel - camping - miałem przed sobą w dolinie. Plątałem się sporo czasu po okolicy, nim ledwo, ledwo o 18:00 dotarłem do celu. Z obolałymi nogami, raczej stopami, ale zadowolony, wieczorem przy napoju turystycznym spoglądałem na dzisiejsze królewny. [attachment=47282] Dziękuję za uwagę. RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Ken_Kaniff - 02-09-2012 04:01 PM Ale wyjazd. Gratuluję! 3237 npm robi wrażenie. RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - dr.Etker - 02-09-2012 04:58 PM No Stasiu-pięknie. ![]() Dzięki Twojej relacji i zdjęciom mam okazję zobaczyć te miejsca dokąd nie dotarłem( burza nas zgoniła). Ferratka pewnie łatwa jak napisałeś-ale widokowo ciekawa. RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Pablo - 07-12-2012 10:24 PM Jakoś umknęła mi ta relacja... Biwak Baracca degli Alpini - chętnie bym tam zagrał w karty czy kości wieczorkiem
RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Stasiu - 07-12-2012 10:38 PM Pablo napisał(a): (...)Biwak Baracca degli Alpini - chętnie bym tam zagrał w karty czy kości wieczorkiem
![]()
Ja w tym nie widzę problemu. Jednak od lat szykuję się na Sorapis i to jest ferrata na dwa dni z przespaniem na biwaku. RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Pablo - 07-12-2012 11:22 PM Stasiu napisał(a): Pablo napisał(a): (...)Biwak Baracca degli Alpini - chętnie bym tam zagrał w karty czy kości wieczorkiem
![]()
Ja w tym nie widzę problemu. Jednak od lat szykuję się na Sorapis i to jest ferrata na dwa dni z przespaniem na biwaku.
Dobra RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - yoter - 12-12-2012 05:29 PM Jak by się można było podłączyć?... RE: Via Ferrata Formenton i Lamon - po stopach DrE, Pablo i Sylwestra - Stasiu - 12-12-2012 07:44 PM yoter napisał(a): Jak by się można było podłączyć?...
Normalnie - bierzesz urlop, kasę, bebechy i jedzeisz w Dolomity. Tam w danym terminie spotykasz kogoś z GŚ.
|