Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat
Co mi leży na wątrobie... - Wersja do druku

+- Górskie Forum Dyskusyjne - Górski Świat (http://www.gorskiswiat.pl/forum)
+-- Forum: Off-topic (/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Forum: Tematy nie tylko górskie (/forumdisplay.php?fid=9)
+--- Temat: Co mi leży na wątrobie... (/showthread.php?tid=2377)


Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 13-10-2009 10:43 AM

innocent


RE: Co mi leży na wątrobie... - Pedro - 13-10-2009 10:58 AM

Madzia małe wyjaśnienie. Temat niech będzie, ale proszę nie decyduj w których miejscach na Forum można wypowiadać się kulturalnie i cenzuralnie a w których nie. Dotychczasowe zasady jakie były, cóż... opinie są różne. Jednym się podobają innym nie. Wszystkim nigdy nie dogodzi. Ja mam zamiar utrzymać jednak dotychczasowy charakter Forum, również w tym wątku...


RE: Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 13-10-2009 12:30 PM

Oj, Pedro... Chyba źle odebrałeś treść. Miała raczej charakter prześmiewczy... Zawsze pozostaje jakiś żal. I nie widzę sensu, wspominania o tym w jakimkolwiek wątku. A korci... Nie decyduję, jedynie sugeruję. Możesz to wyrzucić. Ładu i porządku nie da się utrzymać. Nigdy nie wiadomo gdzie, kto i co palnie... Przydałaby się odrobina dystansu.


RE: Co mi leży na wątrobie... - Pedro - 13-10-2009 12:36 PM

magda.d.77 napisał(a):
Nazwijmy to taką spluwaczką dla tych, którym coś nie pasuje. Bez cenzury, bez kultury (poza wykropkowanymi pewnymi wyrazami, co jest już niestety załatwione odgórnie i automatycznie).


To też ma charakter prześmiewczy? Sory ale po wypowiedziach niektórych z Was wczoraj jak najbardziej wierzę żebyście chcieli mieć taki wątek gdzie najlepiej to by Wam było admina i moderatorów zbanować Wink

Generalnie to i tak nie bardzo rozumiem idei zakładania wątku gdzie z góry piszesz - "a tu się kłóćmy". Chyba lepiej dążyć do tego żeby takich sytuacji było jak najmniej a nie ułatwiać drogę innym w tym kierunku?


RE: Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 13-10-2009 12:53 PM

Oczywiście, że prześmiewczy. Ja często pluję na swoją pracę. Nie muszę przecie pisać o tym na codziennych. Dlaczego z góry zakładasz, że chodzi mi wyłącznie o bitwy międzyludzkie? Nie jesteśmy zwierzętami. Mamy rozum i zachowujemy wciąż granice.
Co złego w wątku, do którego kieruje się sprzeczki? Przecież one i tak są. Tylko porozrzucane... I nie unikniesz ich, jak widać po wczorajszym.


RE: Co mi leży na wątrobie... - Pedro - 13-10-2009 01:04 PM

Jakby się niektórzy postarali to byłoby ich mniej. Zresztą uważam, że do tej pory wcale nie było źle jeśli chodzi o jakieś ostrzejsze wymiany zdań. Taki temat jak ten to moim zdaniem swego rodzaju furtka, gdzie sobie teraz część ludzi pomyśli - o tutaj to można powiedzieć częściej i więcej poza regułami.

Skoro jak twierdzisz zachowujemy pewne granice to chyba nie musimy tworzyć nowego miejsca na jak to określiłaś sprzeczki. A jeśli uważasz, że jest ich zbyt dużo to lepiej zastanówmy się jak je eliminować a nie przenosić z tematu do tematu.


RE: Co mi leży na wątrobie... - Johny - 13-10-2009 01:05 PM

Ja ten wątek odbieram jako miejsce do wylewania żalów. Ot takich zwykłych codziennych, że wstać się nie chciało, że pogoda do d***, że pracować się nie chce, że zupa za słona. etc Hug


RE: Co mi leży na wątrobie... - Sokół - 13-10-2009 01:11 PM

No to ja też chcę. Chce mi się spać...


RE: Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 13-10-2009 01:12 PM

Rzecz w tym, że nie wszystko można tłumić. A propozycję, która zniweluje wydłużanie dyskusji, złożyłam przecież na pw i pozostawiam ją otwartą.


RE: Co mi leży na wątrobie... - Pedro - 13-10-2009 01:16 PM

Może Johny masz rację - tytuł zresztą by coś takiego sugerował. Natomiast to co w pierwszym poście napisała Magda:

Cytat:
Jeśli zatem pan/pani x chciałby, w mało przyjazny sposób, udzielić "pouczenia" czy zganić pana/panią y, niech zaprosi jeden drugiego na wątróbkę, o ile istnieje potrzeba publicznego puszczania na siebie wzajemnie pawików, i wrzuca sobie do woli... Ku uciesze gawiedzi. Rzecz tyczy się tak obecnych tu użytkowników, jak i nowo przybyłych. Oby kolejny oszołom, który zaloguje się na forum, w celach co najmniej podejrzanych, nie plugawił tematów zacnych.
Nazwijmy to taką spluwaczką dla tych, którym coś nie pasuje. Bez cenzury, bez kultury (poza wykropkowanymi pewnymi wyrazami, co jest już niestety załatwione odgórnie i automatycznie).


... zasugerowało mi także inny cel. Stąd moje wyjaśnienia i uprzedzenia.


RE: Co mi leży na wątrobie... - Pedro - 13-10-2009 01:30 PM

No to z żali moich to się właśnie poparzyłem - biorąc do ręki bez rękawicy termometr o temperaturze 130 stopni blink


RE: Co mi leży na wątrobie... - gosia3ek - 13-10-2009 02:02 PM

głowa mnie bolikwasny


RE: Co mi leży na wątrobie... - Johny - 13-10-2009 02:28 PM

Pedro napisał(a):
No to z żali moich to się właśnie poparzyłem - biorąc do ręki bez rękawicy termometr o temperaturze 130 stopni blink

Pedro, to chyba nie stan podgorączkowy masz, ale już poważną gorączkę? giggle


RE: Co mi leży na wątrobie... - maciek - 13-10-2009 02:46 PM

magda.d.77 napisał(a):
Sugeruję umieszczać tu nie tylko wszelkie złości i smutki, ale także ąse, dąse, pretensje, żale, nerwy, kłótnie, nie żartobliwe złośliwości itp itd, coby niepotrzebnego bałaganu w innych tematach nie czynić. Jeśli zatem pan/pani x chciałby, w mało przyjazny sposób, udzielić "pouczenia" czy zganić pana/panią y, niech zaprosi jeden drugiego na wątróbkę, o ile istnieje potrzeba publicznego puszczania na siebie wzajemnie pawików, i wrzuca sobie do woli... Ku uciesze gawiedzi.

Dziwny pomysł.kwasny
Przepraszam, ale kojarzy mi się z taką forumową latryną.

Raczej nie skorzystam z takiej możliwości załatwiania spraw międzyludzkich. Wolałbym swoję dąsy, pretensje, ewentualne puszczanie pawików załatwiać na PW. Po co upubliczniać jakieś tam nieczyste sprawy?

Ku uciesze gawiedzi? Ale po co?

Nie rozumiem tego pomysłu.

Johny napisał(a):
Ja ten wątek odbieram jako miejsce do wylewania żalów. Ot takich zwykłych codziennych, że wstać się nie chciało, że pogoda do d***, że pracować się nie chce, że zupa za słona. etc Hug

Przeciez takie smutki czesto wylewane są na "Codziennych". Po co więc tworzyć takie miejsce, gdzie ogniskować sie będzie tyle złych treści i emocji?


RE: Co mi leży na wątrobie... - Johny - 13-10-2009 02:57 PM

maciek napisał(a):

magda.d.77 napisał(a):
Sugeruję umieszczać tu nie tylko wszelkie złości i smutki, ale także ąse, dąse, pretensje, żale, nerwy, kłótnie, nie żartobliwe złośliwości itp itd, coby niepotrzebnego bałaganu w innych tematach nie czynić. Jeśli zatem pan/pani x chciałby, w mało przyjazny sposób, udzielić "pouczenia" czy zganić pana/panią y, niech zaprosi jeden drugiego na wątróbkę, o ile istnieje potrzeba publicznego puszczania na siebie wzajemnie pawików, i wrzuca sobie do woli... Ku uciesze gawiedzi.

Dziwny pomysł.kwasny
Przepraszam, ale kojarzy mi się z taką forumową latryną.

Raczej nie skorzystam z takiej możliwości załatwiania spraw międzyludzkich. Wolałbym swoję dąsy, pretensje, ewentualne puszczanie pawików załatwiać na PW. Po co upubliczniać jakieś tam nieczyste sprawy?

Ku uciesze gawiedzi? Ale po co?

Nie rozumiem tego pomysłu.

Johny napisał(a):
Ja ten wątek odbieram jako miejsce do wylewania żalów. Ot takich zwykłych codziennych, że wstać się nie chciało, że pogoda do d***, że pracować się nie chce, że zupa za słona. etc Hug

Przeciez takie smutki czesto wylewane są na "Codziennych". Po co więc tworzyć takie miejsce, gdzie ogniskować sie będzie tyle złych treści i emocji?


macku, ja tylko napisałem jak ja odbieram ten temat, i czym on dla mnie ewentualnie mógłby być. Napewno nie traktuję go, jako miejsca potyczek z kimś, kłótni, waśni, sprów, etc.
Ja go nie stworzyłem, więc siłą rzeczy jest mi obojętny. Moje zdanie takie i tyle.
Wink


RE: Co mi leży na wątrobie... - maciek - 13-10-2009 03:05 PM

Johny napisał(a):
macku, ja tylko napisałem jak ja odbieram ten temat, i czym on dla mnie ewentualnie mógłby być. Napewno nie traktuję go, jako miejsca potyczek z kimś, kłótni, waśni, sprów, etc.
Ja go nie stworzyłem, więc siłą rzeczy jest mi obojętny. Moje zdanie takie i tyle.
Wink

Nie rozumię, po co się w ogóle tłumaczysz? Smile Przecież ja Ciebie, ani nikogo innego o nic nie oskarżam.Smile

Ja także napisałem "jak ja odbieram ten temat i czym on dla mnie ewentualnie mógłby być. " To wszytko!Smile

Pozdrawiam WszystkichSmile


RE: Co mi leży na wątrobie... - Sokół - 13-10-2009 03:08 PM

Dajcie spokój Państwo Drodzy
Bo nie chodzi tu o spory
Magda nerwy ma na wodzy
Ale czasem ma humory

Jak widzicie, nie pasuje
Gdy ktoś zowie Ją Madziorem
Więc dziś złości nie hamuje
Więc pokutny załóż worek.

Kto Jej zalazł tu za skórę
Ten poniesie srogą karę
Będzie wcinać pączki bure
Oczywiście takie stare Smile

A gdy uciec Jej zapragniesz
To zgubione Twoje trudy
Po stu metrach trupem padniesz
Doprowadzisz się do zguby

Magda już pisała wcześniej
że ćwiczyła w lesie biegi
Więc Cię złapie w kniei leśnej
Lub na piwie u kolegi

Gdybyś wątpił w Magdy siłę
wiedz - ma order "zdrowe zęby"
I jak kły swe w Ciebie wpije
Będzie z Ciebie co? Otręby...

Więc nie warto z Nią zadzierać
Bo to Madzior pamiętliwy
Jak się z nią zacząłem spierać
To pod okiem miałem śliwy...


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 13-10-2009 03:17 PM

http://intermen.pl/new/content/view/52/49/

Stosujcie się do wskazań-a problem nie będzie aż tak dolegliwy Wink
Natomiast w dyskusjach na Forum zalecał bym zdecydowanie umiar i wstrzemięźliwość(i oczywiście polemikę na argumenty -jeśli już)-również w spornych sprawach.
Jak dotychczas to działało Wink


RE: Co mi leży na wątrobie... - Mallaidh - 13-10-2009 03:18 PM

Im więcej humoru tym lepiej! Bo tu tylko śmiać się wypada, a śmiech to zdrowie Smile

A co to meritum tematu, murze zbadać się pod katem marskości...


RE: Co mi leży na wątrobie... - Stasiu - 13-10-2009 05:47 PM

magda.d.77 napisał(a):
(...)
1993r - zdobyliśmy stopień 10 kyu w aikido (który to otrzymywał każdy, za przystąpienie do sekcji)
(...)


Sokół napisał(a):
(...)Jak się z nią zacząłem spierać
To pod okiem miałem śliwy...


Od dziś Ta pani jest dla mnie tylko magda.d.77. Wolę się nie narażać. Jednak co do nazwy "Madzior" chciałem tylko przypomnieć, że tą ksywkę ma zarejestrowaną pan Falco Black i pani ją z wiadomych przyczyn z w/w nabytych zdolnści siłą od niego wywłaszczyła. Biedak Sad. On ją jednak wymyślił pierwszy i na jego konto trzeba przesyłać honorarium w razie czego. Toungue


RE: Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 13-10-2009 05:54 PM

Maciek, po co? Ano nie wiem. A po co było robić latrynę w "przedstaw się" ? O innych nie wspomnę. Ku uciesze, jak widać - tak. Pomimo próśb i gróźb, temat obok toczy się dalej. Chyba więc bawi... ?
Można było odczytać to na dwa sposoby:
- z przymróżeniem oka, jako żart (może nieco czarny, ale jednak..)
- jako kpinę, bądź wyśmianie paru rzeczy (z dystansem, wszak zakpić z siebie, dowodzi jednak niekoniecznie złym intencjom)
Dziwi mnie oburzenie o wstęp. Takie porządne forum, to i kłótnie powinny być usystematyzowane. Rozproszenie to brak ładu i porządku. Ale... Nadmieniłam, choć może mało wyraźnie, że jak kto potrzebuje... Wciąż jestem cywilizowanym człowiekiem, toteż nie pokusiałabym się o próbę utworzenia czegoś, gdzie miałyby odbywać się spory.
Nie wszystko należy brać dosłownie.


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 13-10-2009 07:09 PM

uhm Mili !
Gdzieś przeczytałem opinię o wyjątkowości tego miejsca(tj Forum GŚ).
Przyznam, że zazwyczaj staram się unikać górnolotnych wyrażeń i zachować pewien umiar w ocenie sytuacji......

Tym niemniej....
..... po głęboki zastanowieniu się , muszę... uhm ....stwierdzić , że to faktycznie jedyne w swoim rodzaju miejsce blink

Nie mamy takich problemów -co na innych forach ! w00t

Czy to z Telekinezą unsure
http://www.niewyjasnione.pl/Mam_Problem_z_Telekineza_%21%21-t7277.html
Ciałem astralnym
http://www.niewyjasnione.pl/Cia%C5%82o_astralne_-_pomocy%21-t1945.html
czy wreszcie -"Mocami Jedi" blink Cool Huh
http://www.niewyjasnione.pl/Moce_Jedi_czy_to_mo%C5%BCliwe_-t11690.html

Słowem nie jest źle ok
Wyciągnijmy z barków-to co dobrego tam leżakuje i wznieśmy kielichy-by tak było i w przyszłości Smile


RE: Co mi leży na wątrobie... - maciek - 13-10-2009 07:13 PM

SmileMagda! Odpowiadam po kolei.

Rzeczywiście w temacie "Przedstaw się" zrobiło się zamieszanie, ale temat został już uprzątnięty. Powstał temat osobny.

Proponujesz, by usystematyzować tematy drażliwe. Piszesz, że rozproszenie to brak ładu i porządku. Masz rację. Ale po co uporządkować coś, co (jak napisałem już wcześniej) miałoby skupiać tyle złych emocji, złych treści i wzajemnych niechęci? Według mnie, takie właśnie uporządkowanie stanowić będzie siłę tego tematu. Powstanie miejsce, które już samym swoim istnieniem będzie prowokowało ludzi nieodpowiedzialnych do tego, by coś tu głupiego napisać, by jątrzyć, by zaistnieć w taki właśnie niedorzeczny sposób na Forum. Im bardziej zło będzie rozproszone, tym mniejsza będzie jego szkodliwość. Porównałbym istnienie takiego tematu do puszki Pandory.

Jest nie do uniknięcia, by w przyszłości powstawały sytuacje, w których dojdzie do ostrej wymiany zdań. Ale niech ta dyskusja toczy się w danym temacie lub tak, jak to miało miejsce teraz i już kilkakrotnie w dziejach tego Forum, niech powstanie wydzielony temat na doraźne potrzeby.

Piszesz, że nie wszystko należy brać dosłownie (rozumiem, że nie wszystko, o czym napisałaś na wstępie). Możliwe, że takie jest Twoje założenie. Tylko nie każdy tak może to odczytać.

Myślę, że jasno przedstawiłem swoje racje, ale nie do mnie należy decyzja jak podejść do Twojej (podyktowanej zapewne dobrymi intencjamiSmile ) propozycji.


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 13-10-2009 07:37 PM

Pięknie to wyjaśniłeś Maćku.Podpisuję się pod wszystkim ! Smile

maciek napisał(a):
Im bardziej zło będzie rozproszone, tym mniejsza będzie jego szkodliwość.

Hmmmmmm.... uhm ten cytat to aby ściągnięty z "Gwiezdnych Wojen" ! w00t


RE: Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 13-10-2009 09:53 PM

Maćku drogi Smile
To usystematyzowanie też należało potraktować z przymróżeniem oka, no.. może z lekką ironią. Bywam... cofnij, złe słowo, jestem złośliwa i jakoś tak właśnie ten porządeczek leży mi na wątrobie. Nikomu nie każę z tym się zgadzać. Nie chcę też proponować czegoś, co na styl "tu walczymy". Coś tam z siebie wylałam, i jak to bywa w życiu, pokrętnie zostało to odczytane. Taka dola słowa pisanego.
(co prawda zastanawiam się, co do tej mniejszej szkodliwości rozproszenia..., ponieważ przypadkowy zaglądacz ma większe prawdopodobienstwo natrafić na wątek ze sporem, gdy jest ich wiele, niż gdyby wszystkie zebrać w jedną całość...)

W przypływie niezrozumienia, bądź nie pogodzenia się z pewnymi sprawami, napisałam, co mnie gryzie. Tematem przewodnim nie był sam wstęp. To taka mała złośliwość w stronę wysokiej i wyjątkowej wręcz porządności tego miejsca. Prześledziałam niedawno inne, zbliżone tematycznie forum, skąd uciekłam z niesmakiem. Wojna i obelgi w każdym temacie. Tego dnia nawet napisałam tu późno-nocną porą, jakie to wspaniałe miejsce, jacy mili ludzie...
Jakby to ująć w najprostszy sposób... Przewodnim moim zamiarem było wyśmiać, zakpić, ubrać w żart, wczorajszy incydent (dodam, że pisząc, nie wiedziałam jeszcze, że tematy zostały wydzielone). Od A do Z miała być to złośliwa moja własna opinia na dany temat. Nie dotykała ona nikogo bezpośrednio, nie obrażała także. Wszak żartować można ze wszystkiego. Nawet z siebie. Szkoda, że niektórych na to nie stać i zbyt poważnie podchodzą do rzeczy. Bynajmniej nie mam na myśli użytkowników tego forum. Choć, przyznaję, że zaskoczona jestem wygórowaną (w moim odczuciu, dodaję) ostrożnością władzy.
Wyjątkowością tego forum, dla mnie była zawsze taka sielska, prawie rodzinna atmosfera. Miło, przytulnie, przyjaźnie... Nie sztuką jest trwać w rodzinie, gdy wszystko dobrze się układa i żadne kłopoty się nie przytrafiają. Dopiero problem pozwala przekonać się, jak trwała i silna jest to rodzina. A problemy są różne. Bywa, że jest to intruz.
Wpadł tu intruz i namieszał. I co gorsze, podzielił rodzinę. I pozostał żal. Bo choć g*** się sprzątnie, smrodek pozostanie. Jam przyjęła bojowo-wojskowe wychowanie, wszak mój padre żołdak zawodowy. Więc wyznaję pewne ideały. Walczę o swoich i nie zostawiam ich "na polu bitwy" samych sobie. Nie spiskuje się przeciwko swoim i nie pertraktuje z wrogiem. Lepiej paść na stojąco, niż przetrwać bitwę na kolanach. Nigdy się nie poddawać. Jeśli przegrać, to zachowując honor.
To trochę takich tatusiowych nauk. Dla większości, pewnie nie z tej epoki, ot wzniosły bełkot, który nijak ma się do czasów obecnych. Od wczoraj moja wiara w ich słuszność nieco się podłamała, podobnie jak w trwałość i siłę obecnej tu "rodziny".
Nie piję do nikogo, co zaznaczam w szczególności. Jeśli nazbyt idealizowałam naszą, tutejszą grupkę, jest to jedynie mój problem i mój żal.
I na tym właśnie poprzestanę, w sprawie, co mi leży...
No hard feelings... Smile


RE: Co mi leży na wątrobie... - Kiwi - 13-10-2009 10:14 PM

Madziorku może ten temacik pomoże, może nie, zobaczymy jak wyjdzie w praniu.
Mam nadzieję nie korzystać (moje mocne postanowienie - nie wkurzać się niepotrzebnie, 10 oddechów i już), a poza tym tym bardzo lubię ąsy, dąsy i sporki załatwiać osobiście (bo zawsze może z tego wyniknąć coś fajnego Wink


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 13-10-2009 10:30 PM

Są różne fora-w tym górskie.Każde zapewne ma tam jakąś specyfikę-która zapewne jest akceptowana przez Użytkowników.
W ramach onej-można się domyślać są rozmaite działania organizacyjne -przedsięwzięte po temu, aby te bardziej soczyste fragmenty dyskusji, przenieść , uporządkować lub po prostu ukryć przed ogółem serfujących w necie.
Moje zdanie jest niezmienne-zdecydowanie korzystniej jest dążyć do utrzymania pewnego dobrego poziomu dyskusji w nawet b.kontrowersyjnych kwestiach niż stworzyć jakiś tajemny kąt -miejsce w zasadzie moderowane li tylko przez kodeks karny RP.
Zachowajmy przejrzystość i trzymajmy się pewnych reguł-chyba sprawdzonych(skoro Forum ma mimo wszystko tendencję rozwojową).

Powiadasz przejrzałaś fora Magdo ?-czy w charakterze użytkownika ?
Zapoznałaś się z archiwalnymi zasobami "Toi-Toia" na 321 ? -choćby z opowiadań ?

Jeśli o wczorajszej sprawie-zarzut to zapewne do mnie uhm
Napiszę tak:
Nie traktuję poważnie zagrożenia , które Twórcę - zapewne ładnej -ale bądź co bądź - laurki -nazywa WYDAWCĄ ! w00t
Widać-błądzi w oparach absurdu (jest albo "poetą" albo ma inne schorzenia ) i tak tą sytuację potraktowałem.


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 13-10-2009 10:53 PM

magda.d.77 napisał(a):
Wpadł tu intruz i namieszał. I co gorsze, podzielił rodzinę. I pozostał żal. Bo choć g*** się sprzątnie, smrodek pozostanie. Jam przyjęła bojowo-wojskowe wychowanie, wszak mój padre żołdak zawodowy. Więc wyznaję pewne ideały. Walczę o swoich i nie zostawiam ich "na polu bitwy" samych sobie. Nie spiskuje się przeciwko swoim i nie pertraktuje z wrogiem. Lepiej paść na stojąco, niż przetrwać bitwę na kolanach. Nigdy się nie poddawać. Jeśli przegrać, to zachowując honor.


I te słowa-gdzieś słyszałem.
Niekoniecznie tak daleko wstecz, i niekoniecznie oglądając kultowe filmy G.Lucasa.
Bodaj rok z pewnym hakiem-temu...... i chyba na tym Forum uhm


RE: Co mi leży na wątrobie... - Mallaidh - 13-10-2009 10:59 PM

dr.Etker napisał(a):
jest albo "poetą" albo ma inne schorzenia

czasami można tu postawić literkę "i"

Zacytowane przez Doktora słowa Magdy uważam za przykrą spuściznę całej sprawy, szczególnie, że zupełnie błędne i niesprawiedliwe.Sad


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 13-10-2009 11:04 PM

dr.Etker napisał(a):
I te słowa-gdzieś słyszałem.
Niekoniecznie tak daleko wstecz, i niekoniecznie oglądając kultowe filmy G.Lucasa.
Bodaj rok z pewnym hakiem-temu...... i chyba na tym Forum uhm


Nie-jednak z całą pewnością nie słyszałem ich na forum-gdzieś te słowa i nie tylko słowa- były wówczas we mnie-czytającym to forum. Wink Wink Wink Wink


RE: Co mi leży na wątrobie... - maciek - 14-10-2009 05:50 AM

magda.d.77 napisał(a):
Wyjątkowością tego forum, dla mnie była zawsze taka sielska, prawie rodzinna atmosfera. Miło, przytulnie, przyjaźnie... Nie sztuką jest trwać w rodzinie, gdy wszystko dobrze się układa i żadne kłopoty się nie przytrafiają. Dopiero problem pozwala przekonać się, jak trwała i silna jest to rodzina.

Nie było Ciebie chyba na tym Forum, gdy w ubiegłym roku przeżylismy prawdziwą, niszczycielską ( w swych założeniach) inwazję. Celowo nie będę podawał linku do tego tematu. I jakoś przeżyliśmy ten atak i sprawdziliśmy się jako rodzina. Wyszliśmy z tego cało.

magda.d.77 napisał(a):
...przyznaję, że zaskoczona jestem wygórowaną (w moim odczuciu, dodaję) ostrożnością władzy.

Dzięki tej niezłomności i stanowczości władzy, to Forum jest takie, a nie inne. I cieszę się z tego. Taka konsekwencja i przestrzeganie żelaznych zasad jast dla mnie gwarancją bezpieczeństwa tego miejsca.

P.S. Magda! Bardzo Ciebie lubię. Smile


RE: Co mi leży na wątrobie... - magda.s.77 - 14-10-2009 07:04 PM

magda.d.77 napisał(a):
Bo choć g*** się sprzątnie, smrodek pozostanie.


W KUPIE siła...


RE: Co mi leży na wątrobie... - Edyta85 - 15-10-2009 09:19 AM

magda.d.77 napisał(a):
W KUPIE siła...

albo też w kupie raźniej giggle


RE: Co mi leży na wątrobie... - Nikko - 16-10-2009 09:56 AM

Edyta85 napisał(a):

magda.d.77 napisał(a):
W KUPIE siła...

albo też w kupie raźniej giggle


w kupie cieplej... zaćwierkał wróbelek Elemelek Big Grin


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 16-10-2009 11:32 AM

maciek napisał(a):
Nie było Ciebie chyba na tym Forum, gdy w ubiegłym roku przeżylismy prawdziwą, niszczycielską ( w swych założeniach) inwazję. Celowo nie będę podawał linku do tego tematu. I jakoś przeżyliśmy ten atak i sprawdziliśmy się jako rodzina. Wyszliśmy z tego cało.

I znowu te słowa -zupełnie jak u Tolkiena.... Cool
Jest po prostu pięknie ok
Ps.
Zauważyłem pewną prawidłowość Mili Huh
Im więcej kwiecistych wyrażeń na Forum -tym szybciej dojrzewa mi wino w piwniczce ! w00t
I za to Was -lubię Hug


RE: Co mi leży na wątrobie... - Łukasz - 16-10-2009 11:35 AM

dr.Etker napisał(a):
Zauważyłem pewną prawidłowość Mili Huh
Im więcej kwiecistych wyrażeń na Forum -tym szybciej dojrzewa mi wino w piwniczce ! w00t
I za to Was -lubię Hug


Czy mogę coś dla Ciebie specjalnie napisać ?


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 16-10-2009 11:41 AM

maciek napisał(a):
Celowo nie będę podawał linku do tego tematu.

Dlaczego ! blink
Magda ma ideał nas bronić. Smile ok
Wiedza -w takiej sytuacji, na temat kto z rodziny - może sprzedać kotwicę w plecy-jest wprost bezcenna ok


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 16-10-2009 11:44 AM

Łukasz napisał(a):

dr.Etker napisał(a):
Zauważyłem pewną prawidłowość Mili Huh
Im więcej kwiecistych wyrażeń na Forum -tym szybciej dojrzewa mi wino w piwniczce ! w00t
I za to Was -lubię Hug


Czy mogę coś dla Ciebie specjalnie napisać ?

A pisz co chcesz


RE: Co mi leży na wątrobie... - Łukasz - 16-10-2009 11:51 AM

No to jadę Doktorze:

"Forum nasze kochane i uwielbiane. Ja Cię nocami widuję i dniami czytuję. Dla Cię mogę szaty rozedrzeć oraz kasple z butelek zedrzeć. Każdy strzał za węgła na klatę przyjmę, a cios poety tarczą odrzucę. Nastrój Twój jest dla mnie ideałem, a mądrości Twe wskazówką życiową. To Ty otulasz mnie w górach milusim wiaterkiem, to Ty sypiesz mi w mordeczkę lodu garsteczkę, to Ty mi jesteś sniegu kuleczką. Ty nie zrucisz na mnie sniegu toneczkę. O dzięki Ci jedyne takie Forum. Ja Cię miłować będę aż po kres. AAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!"

Czy wino przyspieszyło dojrzewanie ?


RE: Co mi leży na wątrobie... - dr.Etker - 16-10-2009 12:02 PM

Łukasz napisał(a):
Czy wino przyspieszyło dojrzewanie ?


Ooooooooooo tak ! Smile
Dziękuję Łukaszu ok
A tak odrobinkę poważniej -traktuję Forum bardziej zadaniowo.Np:
-Z chęcią uwierzę w to ,że w Beskidzie Sądeckim było po prostu fajnie-a może i wyjątkowo nawet !
Fajni ludzie(w danej chwili), fajne trasy, a wódeczka b.smakowała mimo deszczu Smile
I oby tak dalej ok